Undómë ar tindómë

wtorek, 28 kwietnia 2020

W tym roku

›
Jak już nieraz pisałem, marzec uważam, wbrew T. S. Eliotowi, za the cruellest month , nie kwiecień. W tym roku jednak i kwiecień nie był do...
3 komentarze:
poniedziałek, 27 kwietnia 2020

Cholibka, zapomniałem

›
Zapomniałem wziąć na spacer z psem komórkę, żeby zrobić zdjęcia kwitnących  jabłonek w parku, który w dzieciństwie nazwałem Avalonem. Może ...
2 komentarze:
piątek, 24 kwietnia 2020

I znowu, ale tylko połowa

›
Zmęczone są me oczy od patrzenia w górę...
4 komentarze:
środa, 22 kwietnia 2020

Colores

›
Ten jedyny czas w roku, kiedy liście kasztanowców są tak bardzo jasnozielone na tle jasnobłękitnego nieba.
1 komentarz:
wtorek, 21 kwietnia 2020

Arboribus redeunt crines

›
O. I to by było na tyle dzisiaj.
niedziela, 19 kwietnia 2020

Przenika

›
Ty, który przenikasz skałę grobu i drzwi zamknięte, przeniknij i mnie swoją mocą!
1 komentarz:
sobota, 18 kwietnia 2020

I jeszcze krótka notka o maseczkach

›
Powinienem właściwie napisać dwa dni temu: maseczki bardzo podobają się Huanowi, jak założę, on wspina się na tylnych łapach i wącha, wącha...
2 komentarze:
‹
›
Strona główna
Wyświetl wersję na komputer

O mnie

Moje zdjęcie
Marcin Lómendil Morawski (a Descensu ad inferos)
Stary, dyskoliczny filolog o mentalności Anglosasa z czasów Bedy. Miłośnik Tolkiena, mitów, angielskiej herbaty, Loreeny McKennitt, homeryckiej greki oraz psów, zwłaszcza nierasowych. Uczy(ł) greki, łaciny i gockiego. Czasami coś tłumaczy, zdarza mu się i wiersz napisać. Mieszka w Annwfyn, często błąka się z elfami po rubieżach Północy lub ogląda smoki, latające na zachodnich ścieżkach wichrów. Generalnie bardzo podobny do dziwaczka, Mirabilis jalapa, chociaż czasami przypomina też grzechotnika, Crotalus viridis.
Wyświetl mój pełny profil
Obsługiwane przez usługę Blogger.