wtorek, 30 listopada 2010

Cave ursum at five o’clock

Wspomniany tu już Hector Munro Chadwick opowiadał, że, kiedy w dzieciństwie uczył się łaciny (uczyła go początkowo starsza siostra), jego ojciec, pastor, mówił: Jeśli nie będziesz się uczył łaciny, przyjdzie niedźwiedź i cię zabierze! Chadwick wspomina, że zdarzało mu się wyglądać przez okno przy drzwiach wejściowych, czy przypadkiem nie idzie niedźwiedź...

Kiedy był już profesorem w Cambridge, studenci przychodzili do jego domu na ‘tutoring’. Kiedy przynoszono herbatę, Chadwick pytał studenta: Ile filiżanek wypijesz? Bo w tym imbryku mieści się osiem, a ja wypijam siedem.

poniedziałek, 29 listopada 2010

Andreas ho apostolos, czyli braterstwo krzyża

Bardzo lubię św. Andrzeja, obok Tomasza jest mi najbliższy wśród Apostołów. Strzeże Europy od Wschodu, w Konstantynopolu, i od Zachodu, w Szkocji. Andrzej jest pierwszym z powołanych, przyprowadził do Jezusa swego brata, Szymona Piotra. Chyba tylko raz odzywa się w Ewangelii, przy rozmnożeniu chleba, kiedy mówi (jak pewien Andrzej zauważył – pesymistycznie): Jest tu chłopię, które ma pięć chlebów jęczmiennych i dwie ryby, ale co to jest dla tak wielu? Potem jeszcze raz się pojawia, kiedy razem z Filipem (z którym chyba się przyjaźnił) idą do Jezusa jako „posłańcy” chcących Go zobaczyć Greków. Nota bene, i Andrzej, i Filip to greckie imiona.

Taka była prefacja na jego dzień w Sakramentarzu Gelazjańskim, z którego trafiła m.in. do mszału z Exeter (11. wiek):

Zaprawdę, godne to i sprawiedliwe, słuszne i zbawienne, abyśmy zawsze i wszędzie Tobie składali dziękczynienie, Panie, Ojcze święty, wszechmogący, wieczny Boże, przez Chrystusa, naszego Pana. Ty sprawiłeś, że Twój Kościół trwa na fundamencie Apostołów. Do ich grona należy święty Andrzej, którego uroczystość dziś obchodzimy, nie przestając, o Panie, Ciebie sławić.


Captator olim piscium,
iam nunc piscator hominum,
tuis, Andrea, retibus
mundi nos rape fluctibus.


Taki hymn sławi go w Liturgii Godzin. Andrzej przedstawiony jest w nim jako brat Piotra, przy czym ważniejsze od więzów pokrewieństwa jest tu braterstwo w wierze i w męce za Chrystusa: braterstwo krzyża. Bardziej ich łączy krew przelana za Pana niż to, że mają tę samą matkę. Prawdziwa rodzina, ta najważniejsza, jest we wspólnocie wierzących.

Beda także napisał hymn o św. Andrzeju – popularny to był święty we wczesnym średniowieczu w Anglii. Jak się zdobędę na wydobycie spod stosu książek kartonu, w którym mam teksty Bedy, to spróbuję przetłumaczyć.

Pada śnieg. Na oknie mam już 41 cm. Jest minus sześć stopni. Super! Wreszcie jakaś sensowna pogoda! Nessa kocha śnieg, chociaż martwię się, że w taki głęboki się  zapada, to trochę zdrowotnie niedobrze (pęcherz etc.). A Phoebe siedzi na oknie i dziwi się, że nic nie widać.

O byciu filologiem (ii)

Tym razem cytat z Hectora Munro Chadwicka (1870-1947), który wielce się zasłużył dla rozwoju studiów nad anglosaksońskim, celtyckim i „wikingowym” średniowieczem w Cambridge. Tak pisał o studentach sekcji B w School of Medieval and Modern Languages Tripos – poprzedniczce obecnego Department of Anglo-Saxon, Norse and Celtic (podkreślenia moje):

The student may specialize in whatever direction he wishes, provided that he knows the languages, but he must at least have an opportunity of getting a comprehensive picture of the period he is studying and of conditions which are of course very different from those of modern civilization.

niedziela, 28 listopada 2010

Pora wstawać

Ponieważ są jakieś kłopoty z zamieszczeniem komentarzy na stronie biało-czarnej, podam tutaj komentarz do II czytania: Rz 13:11-14.

Św. Paweł mówi o powstaniu ze snu, przebudzeniu się, używając czasownika egeiro; pierwsze jego znaczenie to, istotnie – obudzić kogoś; w Nowym Testamencie ma on jednak szczególne znaczenie, bo używany jest też na określenie zmartwychwstania: Chrystus Pan został obudzony przez Ojca, czyli wskrzeszony do życia. Sen w Piśmie i w liturgii (cf. liturgia Wielkiej Soboty, liturgia za zmarłych) jest zatem obrazem śmierci. Paweł mówi dosłownie: jest już pora, abyście zostali obudzeni ze snu (13:11); używa strony biernej, co w tekstach biblijnych często oznacza działanie samego Boga (tzw. passivum divinum). To On może nas obudzić ze snu, obudzić do nowego życia.

Zbawienie jest bliżej nas – zaczyna się kolejny rok, przybliżamy się coraz bardziej do dnia, w którym Bóg pozwoli nam osiągnąć zbawienie. Św. Paweł określa je słowem soteria, co można przełożyć: ocalenie. Obrazowo można powiedzieć, że soteria to jest uratowanie tonącego, ale nie kończy się na wyciągnięciu go z wody – chodzi o dalszą opiekę nad nim, zadbanie o niego. Jest bliżej nas niż wtedy, gdy uwierzyliśmy: można to lepiej przetłumaczyć – niż wtedy, gdy zaczęliśmy wierzyć.

Dzień się przybliżył (13:12). Czasownik użyty jest w perfectum, a więc w czasie, który oznacza skutek czynności, dokonanej w przeszłości.  Trudno to oddać po polsku jednym słowem: dzień się przybliżył i jest blisko. Warto skojarzyć ten fragment z pierwszymi słowami Jezusa, kiedy zaczął nauczać: Królestwo niebieskie przybliżyło się – i jest blisko (Mt 4:17); ten sam czasownik, eggidzo, pojawia się w obu fragmentach. Zbawcze działanie Boga wciąż trwa.

Apostoł wzywa do odrzucenia uczynków, dzieł ciemności – związanych z ciemnością, dokonywanych w ciemności (cf. J 3:20; Ef 5:12), i przywdziania zbroi światła – czyli oręża obronnego, mającego chronić (ta hopla). Wzywa – dosłownie – do chodzenia, spacerowania przyzwoicie: użyty tu czasownik peripateo (cf. perypatetycy) takie właśnie ma znaczenie, a pojawia się w pismach Pawła ponad 30 razy. Owo chodzenie w języku biblijnym jest synonimem życia, postępowania: to kalka z języka hebrajskiego; patriarchowie chodzili przed Panem, czyli żyli w Jego obecności. To powiązanie życia z chodzeniem, spacerowaniem, najlepiej chyba może nam uświadomić, występujący także w naszym języku, obraz życia jako drogi.

Owe mroczne uczynki, których należy się wystrzegać, to, kolejno:
1. hulanki; greckie słowo komos oznaczało, m.in., obrzędy ku czci Dionizosa, boga winnej latorośli; związane jest zatem z piciem, głośną zabawą, nadmiernie hałaśliwą;
2. pijaństwo; greckie methe to właśnie stan, jak powiedzielibyśmy dzisiaj, „wskazujący na spożycie”, stan upojenia alkoholowego;
3. rozwiązłość; greckie koite dosłownie oznacza łóżko, w przenośnym jednak znaczeniu to seksualne współżycie – określenie całkowicie neutralne, może bowiem oznaczać zarówno pożycie małżeńskie, jak i stosunki pozamałżeńskie; w tym fragmencie najwyraźniej chodzi o takie właśnie stosunki, nie do końca przyzwoite, czyli np. cudzołóstwo, nierząd;
4. bezwstyd, bezwstydne postępowanie; można także przetłumaczyć: lubieżność (greckie aselgeia); być może chodzi tu o kwestie związane z ubiorem, poruszaniem się, tematyką i słownictwem rozmów;
5. kłótnie; po grecku eris, w mitologii imię bogini niezgody i sporu, przez której złote jabłko wybuchła – pośrednio – wojna trojańska;
6. zawiść; znowu pojawia się słowo samo w sobie neutralne – dzelos, które może oznaczać gorliwość, zaangażowanie w coś – a dalej: współzawodnictwo, które może przekształcić się w zawiść.

Przyobleczcie się – dosłownie: ubierzcie się – w Pana Jezusa Chrystusa. Chrystus nazwany jest tu Kyriosem, Panem, czyli Bogiem samym. W Niego mamy się przyodziać, jak w szatę; tę myśl powtarza Apostoł w Liście do Galatów (3:27): wy, którzy zostaliście ochrzczeni w Chrystusie, w Chrystusa także się ubraliście, odzialiście. W pewnym sensie wracamy do początku tego fragmentu, do przebudzenia się, powstania, które dla św. Pawła też jest związane z chrztem (cf. Ef 5:14), a chrzest jest przecież udziałem w zmartwychwstaniu Chrystusa. Można powiedzieć, że w tym fragmencie dominują: światło, przebudzenie, odpowiednie ubranie się, stosowne do dnia, nie do nocy.

Warto jeszcze dodać, że ten fragment Listu do Rzymian odegrał wielką rolę w nawróceniu św. Augustyna – pozwolił mu przełamać się, pozbyć obaw, i zdecydować na przyjęcie chrztu (Wyznania, VIII, 29).

Nowy rok bieży

Stary rok kończy się przy dźwiękach Dies irae: Quantus tremor est futurus, quando Iudex est venturus. Nowy rok zaczyna się od Adwentu.

Od venio jest venturus. Od advenio jest Adwent. Przyjście, przybycie Pana. I nie chodzi tylko o Boże Narodzenie: I niedziela Adwentu przypomina o przyjściu ostatecznym, które nastąpi wtedy, kiedy się go nie spodziewamy (Mt 24:44).

VOCATUS ATQUE NON VOCATUS, DEUS ADERIT.


Ten, który jest, i który był, i który przychodzi (Ap 1:8)

sobota, 27 listopada 2010

Trzy kataklizmy

W Ewangelii Chrystus mówi o czasach Noego i o potopie, który przyniósł zagładę (Mt 24:38). Po grecku potop to kataklusmos – i stąd jest nasz ‘kataklizm’.

W 14-wiecznym walijskim manuskrypcie, znanym jako Księga Taliesina, znaleźć można długi (249 wersów) poemat Cad Goddau (Kat Godeu w ortografii manuskryptu). Jest on znany przede wszystkim z opisu bitwy drzew, zaklętych przez Gwydiona, o czym opowiada Taliesin.

Ale wspomina on też trzy kataklizmy – jak to określiła Marged Haycock, której zawdzięczamy doskonałe wydanie fragmentów Księgi Taliesina – które wpisują się w ewangeliczną zapowiedź przyjścia Syna Człowieczego, porównaną w swej nagłości do potopu. Taliesin wymienia: Potop, Ukrzyżowanie, Sąd Ostateczny. Między pierwszym kataklizmem, który przyniósł zagładę niemal całej ludzkości, a ostatnim, który będzie końcem świata, stoi Krzyż. Kiedy umierał na nim Jezus, zaćmiło się słońce, zatrzęsła ziemia, i całe stworzenie wołało z bólu, jak czytamy w antyfonie Dum Fabricator mundi. To był kataklizm, który wstrząsnął całym światem: śmierć Boga, który stał się człowiekiem. Ten kataklizm jest jednak ocaleniem i dla tych, którzy w pierwszym zginęli (cf. 1 P 3:19-20), i dla tych, którzy doświadczą – żywi czy już umarli – ostatniego. Czyli – dla nas wszystkich.

Z Watykanu

Novum w Watykanie: dzisiejsze nieszpory, rozpoczynające nowy rok liturgiczny, Benedykt XVI będzie sprawował wobec wystawionego Najświętszego Sakramentu. Z tego, co pamiętam, nigdy tak dotąd nie było. Owszem, bywała krótka adoracja po nieszporach 31 XII, i błogosławieństwo. Tym razem zaś całe nieszpory będą wobec Sanctissimum. Piękne.

Ecce nomen Domini venit de longinquo, et claritas eius replet orbem terrarum (ant. ad Magnificat)