Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pogrzeb. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pogrzeb. Pokaż wszystkie posty

piątek, 25 kwietnia 2025

Uproszczony sposób przeżywania pogrzebu

Nawiedzony paulin w telewizji tłumaczy, że brak katafalku i tylko jedna trumna pomogą nam w przeżywaniu modlitewnym pogrzebu papieża. Przyznam się, że tego nie rozumiem. I dodaje, że będzie bardzo zaznaczona obecność Kościołów wschodnich. Ale to było już przy pogrzebie Jana Pawła II, pamiętam to dokładnie, bom przecież grecysta.

Czyli jak był katafalk i trzy trumny, to nikt prawdziwie nie przeżywał liturgii pogrzebowej papieży. Czy tylko mi się wydaje, czy to jakaś bzdura? Wszyscy teraz w podnieceniu opowiadają, jak to papież uprościł obrzędy pogrzebowe, i jakie to jest wspaniałe i cudowne, i... sobie dopowiedzcie. Ale jeśli to uproszczenie polega na usunięciu katafalku i dwóch trumien, to ja w tym nie widzę nic wielkiego.

Według książeczki wydanej przez Watykan, cały pogrzeb będzie po łacinie. Ironiczny chichot historii, wobec papieża, który usuwał łacinę z liturgii papieskiej. Kościół nie zginie, Bóg jest w jego wnętrzu.

niedziela, 12 maja 2024

Śmierć, śmierć, śmierć

To już ostatni raz czytaliśmy dzisiaj w nieszporach, że Chrystus złożył jedną ofiarę za nasze grzechy, zasiadł po prawicy Boga, i oczekuje już tylko, aby wszyscy nieprzyjaciele stali się podnóżkiem stóp Jego. Gdzie indziej czytamy w Piśmie: jako ostatni wróg zostanie pokonana śmierć. A moje pytanie jest takie: nie mogłeś najpierw pokonać śmierci, nie tylko w sobie, ale w całym stworzeniu? Nic Cię to nie obchodzi, że ona tyle bólu i cierpienia nam przynosi? Może i nie umiem sobie wyobrazić, jakby to było – pokonać śmierć od razu. Ale Ty jesteś i wszechwiedzący, i wszechmogący, więc mógłbyś to bez problemu załatwić.

Dziś w ramach tłumaczenia greckiego perfectum, przypomniałem sobie pogrzeb mojego ojca. Dobry przykład gramatyczny.

piątek, 13 stycznia 2023

Kardynał Pell

Jego mszę pogrzebową będzie odprawiał papież. Sic! Tak podają na stronie Watykanu. Ciekawym, jaka będzie homilia, czy w ogóle będzie dostępna w sieci.

niedziela, 8 stycznia 2023

piątek, 6 stycznia 2023

To jest po prostu chamstwo

Franciszek nie raczył poprowadzić końcowych rytów pogrzebu w grotach pod Bazyliką. Co za prymityw. Naprawdę ciężko jest być w Kościele, który ma taką głowę. Czy nikt nie zauważa, że ten człowiek co innego mówi, a co innego robi, a zależy mu tylko na PR i poklasku świata? Według panny Marple, to Trump w sutannie.

Tak jak w Ewangelii, do końca przy papieżu były kobiety, które mu usługiwały, i umiłowany uczeń. I kilku wiernych kardynałów.

czwartek, 5 stycznia 2023

Wielkanoc w styczniu

Na pogrzebie Benedykta XVI zaśpiewano wielkanocne 'alleluja', to było piękne. Natomiast zupełnie nie rozumiem doboru pierwszego czytania i Ewangelii. Dziwne też było to, że poza tekstami liturgicznymi imię Benedykta było wspomniane tylko raz, w zakończeniu homilii, która mogłaby być homilią dla kogokolwiek.

Trudno nie myśleć, że Franciszek jest bucem.

środa, 4 stycznia 2023

Prawdopodobnie, być może...

Prawdopodobnie pogrzeb Benedykta będzie ostatnią w Watykanie celebracją liturgiczną sprawowaną po łacinie. Jak można zobaczyć na stronie Watykanu, wszystkie inne wielkie uroczystości, które do tej pory sprawowane były po łacinie, są po włosku. Najwyraźniej mimo p.....a o jedności Kościoła Franciszek ma ją głęboko w d.... A gdzie jedność Kościoła bardziej się wyraża niż w Eucharystii?

Czytałem dywagacje watykanistów, że śmierć Benedykta otworzyła drogę do abdykacji Franciszka. Byłby to jeden z piękniejszych owoców pobożnej śmierci papieża Ratzingera i piękny dar Franciszka dla Kościoła.

czwartek, 31 grudnia 2020

Po pogrzebie

Dziwne to trochę: być na pogrzebie w oktawie Bożego Narodzenia, ale jak najbardziej zgodne z przepisami liturgicznymi. Był to dla mnie duży wysiłek fizyczny i duchowy.  Zostaje nadzieja spotkania po Drugiej Stronie. Chrystus narodzony daje nam nadzieję nieśmiertelności, jak czytaliśmy w noc wigilijną.

Niestety, mimo uwagi księdza, żeby najpierw podchodzili ci, którzy chcą przyjąć Komunię na rękę, ludzie podchodzili jak popadło. I tak ja dostałem Komunię po babeczce, która przyjmowała do ust... Może ksiądz powinien być bardziej asertywny.

sobota, 4 stycznia 2020

No need to run and hide

Chciałbym, żeby na pogrzebie mi zaśpiewali, oprócz, oczywiście, gregoriańskiego Requiem, piosenkę Wonderful Life Blacka. Zakładając, oczywiście, że mój pogrzeb się odbędzie, a ciało nie trafi do studentów Uniwersytetu Medycznego.

piątek, 1 marca 2019

Łzy

Wciąż płaczę po śmierci ojca. Wczoraj poryczałem się w prosektorium i później w czasie mszy pogrzebowej. Chłopaki z nowicjatu służyli do mszy i śpiewali, i później nawet na cmentarzu byli. Dziękuję im za to.

Dochodzą do tego jeszcze łzy wzruszenia wobec głębokich słów liturgii pogrzebowej: Niech Pan da ci pić ze zdrojów wody żywej... Prochem jesteś i do prochu wrócisz, ale Pan cię wskrzesi w dniu ostatecznym; żyj w pokoju! Niech na spotkanie w progach Ojca domu po ciebie wyjdzie litościwa Matka... Anielski orszak niech twą duszę przyjmie...

Dziś byłem na mszy w kościele, w którym na Komunię śpiewali tę samą pieśń, co wczoraj na pogrzebie. Będzie mi się już zawsze kojarzyć z odejściem ojca.

Dziękuję wszystkim, którzy w jakiś sposób byli ze mną w tych dniach, szczególnie Emilii i Andrzejowi dziękuję za towarzyszenie mi już od ostatnich dni życia mojego ojca. Krzyśkowi dziękuję za zorganizowanie ostatnich sakramentów dla ojca i odprawianie mszy pogrzebowej.

A dziś dzień św. Dawida z Walii, stąd te kwiaty...

wtorek, 19 lipca 2016

Cenotafy

Nie odwiedzę grobu Clive'a, nie zobaczę grobu Chrisa. Zostały po nich tylko współczesne cenotafy: numer telefonu w spisie połączeń w komórce, adresy mejlowe w skrzynce...

Qui eos abstulisti, ne derelinquas me in senectute mea...

Prawdziwi mężczyźni płaczą, i to solidnie. Od najwcześniejszych czasów. Gilgamesz, Achilles, Jakub, Dawid, Beowulf... Nawet Chrystus.

A Pan czasami objawia się w wichrze, trzęsieniu ziemi i ogniu, i rozlega się z nich Jego głos jak ryk lwa, pełen Boskiego śmiechu: Jak Ojciec wskrzesza i ożywia umarłych, tak i Syn ożywia tych, których chce. (J 5:21)

wtorek, 5 kwietnia 2016

To bury the dead

Good bye, dear C. As you were taken from the Somerset soil, to soil you now return: ashes to ashes, dust to dust, earth to earth. May God have mercy on you.

Rzeką naszych
Pogłębiających się zmarszczek
Płyną umarli. (R. Brandstaetter)

poniedziałek, 2 listopada 2015

Pogrzebowo

W anglikańskich obrzędach pogrzebowych pojawia się niezwykle piękna, poetycka fraza: earth to earth, ashes to ashes, dust to dust. Jest w niej jakieś poczucie dokonania i nieodwołalności. Śmierci nie można umknąć. W obrzędach katolickich wypowiada się nad grobem słowa z Księgi Rodzaju: Prochem jesteś i do prochu wrócisz. Pan Bóg ulepił człowieka z prochu ziemi (Rdz 2:7), jest więc człowiek prochem. Po śmierci wraca do ziemi, do prochu, z którego powstał. Ale Pan wskrzesi go w dniu ostatecznym, z prochu i popiołu powstanie człowiek na sąd (cf. sekwencja Dies irae).

Rex tremendae maiestatis,
qui salvandos salvas gratis,
salva me, fons pietatis.

To modlitwa zmarłych w czyśćcu i modlitwa nas, żyjących jeszcze na ziemi.
+    +    +
Kult zmarłych w pełnym rozkwicie. Odwiedzanie (zaliczanie?) jak największej ilości grobów, w celu ustawienia jak największej ilości kwiatów i (niesamowicie brzydkich) zniczy. Chodzenie od grobu do grobu przez cały dzień i pilnowanie, żeby znicze się paliły. Po co? Żeby ludzie nie gadali? Bo dla zmarłych przecież nie ma to najmniejszego znaczenia. Gdzie w tym wszystkim jest chrześcijaństwo?

poniedziałek, 2 czerwca 2014

Kurioza

Msza żałobna za generała Jaruzelskiego. W czasie niej odczytano list od... arcybiskupa Sławoja Leszka Głódzia! Słyszałem tylko fragment w telewizji, brzmiał dosyć serdecznie, z podziękowaniami za życzenia, jakie generał wysyłał arcybiskupowi, dołączając do nich cenne książki ze swego księgozbioru, jak np. 16-wieczny modlitewnik. Co w tym kuriozalnego? Otóż arcykatolickie media, z reguły promujące księdza arcybiskupa, nawet nie wspomniały o jego liście, wiele miejsca poświęcając osądzaniu i opluwaniu zmarłego. Czy może metropolita gdański stracił ich uznanie przez ten gest? (Dodatek: jednak właśnie przeczytałem wypowiedź arcybiskupa w Niedzieli, bardzo wyważona i bardzo chrześcijańska [nie myślałem, że to kiedykolwiek napiszę!]; został Nasz Dziennik, w którym nic nie wspomniano o tym liście.)

Proboszcz katedry polowej Wojska Polskiego poinformował, że generał Jaruzelski z własnej woli poprosił o spowiedź. To piękne, to świadectwo Bożego wszechmocnego miłosierdzia. I tyle nam w zupełności wystarczy wiedzieć. Ale ksiądz proboszcz dodał jeszcze informację, że generał uzyskał rozgrzeszenie. A to jest już pogwałcenie tajemnicy spowiedzi, zwłaszcza że, jeśli dobrze zrozumiałem tę wypowiedź, to nie on słuchał spowiedzi Jaruzelskiego. Żeby było jasno: nie kwestionuję możliwości otrzymania rozgrzeszenia przez generała Jaruzelskiego*), bo ufam Bożemu miłosierdziu, ale kapłan nie ma prawa zdradzać jakichkolwiek szczegółów dotyczących spowiedzi. Kapłan puka w konfesjonał nawet wtedy, gdy nie udziela rozgrzeszenia, aby inni penitenci nie pomyśleli, że ktoś nie dostał rozgrzeszenia, będą go przecież widzieli, jak odchodzi od konfesjonału. I tak samo kapłan nie może zdradzić, że udzielił rozgrzeszenia. [okazało się, że sprawa nie jest taka prosta, jak sądziłem: vide komentarze do tego wpisu]

A obserwując rozmaite ludzkie reakcje w związku z pogrzebem Wojciecha Jaruzelskiego nie mogę się oprzeć wrażeniu, że wielu mieszkańców kraju nad Wisłą wyznaje zasadę: Kalemu ukraść krowy, źle; Kali ukraść krowy, dobrze. Przerażające, że naród, który wydał św. Faustynę, sekretarkę Miłosierdzia Bożego, tak jest nieskory do praktykowania miłosierdzia.
_______________________
*) Dziwi mnie natomiast świecki pogrzeb, właśnie wobec wspomnianej spowiedzi i mszy za zmarłego.

poniedziałek, 28 stycznia 2013

Obowiązek

Kobieta w sondzie ulicznej mówi, że pożegnanie kard. Glempa, nawiedzenie kościołów, gdzie wystawiona była jego trumna, to patriotyczny obowiązek, a ona jest historykiem, i jest też wprawdzie katoliczką, ale to przede wszystkim patriotyczny obowiązek.

Kompletne bzdury. Dla osoby wierzącej pożegnanie zmarłego to przede wszystkim obowiązek religijny: modlitwa za tego, który stoi przed Wszechmogącym, a na swoją obronę ma już tylko Krew Chrystusa. Modlimy się za zmarłego przede wszystkim dlatego, że go Christi fides imbuit, almus unxit Spiritus, jak czytamy w hymnie modlitwy czytań za zmarłych: wiara w Chrystusa go 'ogarnęła', Duch życiodajny namaścił. Był ochrzczony, był chrześcijaninem, jest fidelis defunctus, wiernym zmarłym, i jako takiego go przede wszystkim, jako wspólnota Kościoła, żegnamy.

Dziwny katolicyzm tej kobiety, dziwny.

wtorek, 21 lipca 2009

Z gorsetem czy bez?

Wtedy rozpalili wojownicy ogromny stos pogrzebowy, ponad płomieniami uniósł się ciemny dym, huczący ogień zmieszał się z dźwiękiem zawodzeń (...) Wtedy wokół kurhanu jeździli mężowie, co w bitwie są dzielni, potomkowie najlepszych rodów – dwunastu ich było. Wykrzyczeć chcieli swe smutki i opłakiwać swego króla, smutne pieśni zaśpiewać i opowiedzieć o nim.

Tak nieznany nam z imienia poeta opisuje pogrzeb Beowulfa. Wcześniej, kiedy thanowie idą po jego ciało, także płaczą i lamentują. Dziwne się to może wydawać współczesnemu czytelnikowi, wychowanemu z idiotycznym (i nie wiem, skąd pochodzącym) przekonaniem, że prawdziwy mężczyzna nigdy nie płacze. A tutaj płaczą dzielni wojownicy... W Beowulfie płacze też wcześniej król Hrothgar, żegnając się z bohaterem wracającym do swojej ojczyzny. W Iliadzie płacze Achilles, upokorzony przez Agamemnona, i później, po śmierci Patroklosa. Psalmista wiele razy się skarży, że łzy są jego napojem, a Jeremiasz wylewa łzy, widząc zgubę swego narodu. W czym są lepsi mężczyźni 21. wieku od tych postaci z przeszłości, że uważają, iż płacz jest niegodny mężczyzny?

Ale chyba nie tylko mężczyzny, kobiet też zdaje się to dotyczyć. Na pogrzebie nie wypada zbyt głośno płakać, trzeba być opanowanym i powściągliwym, smutno się uśmiechać i zaledwie ocierać chusteczką kąciki oczu. Żałobę wyrazić trzeba eleganckim, czarnym strojem, a po pogrzebie wrócić po prostu do codzienności, starając się jak najmniej myśleć o śmierci i smutku.

Żałoba... Przez kilka dni nie jeść, nie dbać o swój wygląd, mieć potargane włosy, płakać głośno, boleć ze wszystkich sił. OK, o popiół do posypania głowy raczej trudno, rozdrapywanie policzków czy piersi – mało przyjemne, rozdzieranie szat – niezbyt ekonomiczne. Ale płacz zostaje, i pozostaje to właśnie – odcięcie się od codzienności, od porządku, od elegancji. Bo śmierć jest przecież zburzeniem tego porządku, i nie ma co udawać, że nas to nie dotyczy. Ale w dzisiejszych „cywilizowanych” czasach taką żałobę uznano by za histerię, załamanie nerwowe, nieprzyzwoitość wręcz. Ewentualnie próbowano by ją wyjaśniać i zalecać psychologicznie – że trzeba sobie pozwolić na żałobę, żeby móc iść dalej. Bardzo to wszystko piękne, ale wydaje mi się, że normalny człowiek nie potrzebuje takich pouczeń – żałobę ma wpisaną w siebie, całkowicie naturalną, tylko spętaną przez konwenanse i sztuczne zwyczaje. To właśnie jest ten gorset. Płakać nie należy, należy się zawsze radośnie uśmiechać i zapewniać wszystkich naokoło, że czujemy się świetnie, wszystko jest w najlepszym porządku i generalnie jest bardzo dobrze - nawet wtedy, kiedy jesteśmy na dnie przepaści. Inaczej uznają nas za ponuraków i pesymistów, z którymi lepiej się nie zadawać. Jeśli uczucia – to tylko te przyjemne i radosne. O innych nie mówimy – po prostu ich nie ma. Jakie to smutne.