Mój najlepszy przyjaciel, Chris, mówi, że powinienem budzić w sobie wdzięczność za Śmierdziela, szukać jego dobrych stron. Próbowałem, i naprawdę nie potrafię. Chris mówi, że to takie polskie i popiera tę opinię mnóstwem spowiadanych w swoim czasie w Manchesterze Polaków.
Ja naprawdę nie potrafię. Widok Śmierdziela przy ołtarzu działa na mnie jak płachta czerwona na byka. Bo to przecież nie chodzi o jakieś moje prywatne animozje, tylko o sposób, w jaki on sprawuje niegodziwie i niedbale liturgię.
PS Dobra strona: dawno już się nie zesmrodził w konfesjonale.

