Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Loreena. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Loreena. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 1 maja 2023

The work of Our Lord's hand

Tyś jest dziełem rąk Pańskich najwspanialszym, święta Maryjo; dzisiaj z Tobą rozmawiamy w ogrodzie, śpiewając litanię do Ciebie. O Matko nasza, nie opuszczaj nas, ale w każdej potrzebie śpiesz nam z pomocą, pocieszycielko strapionych, orędowniczko nasza.

czwartek, 9 grudnia 2021

Shakespeare in original spelling

To fragment z Cymbelina, znalezionego w sieci. Loreena McKennitt ułożyła do niego muzykę.

Jak zauważyli mądrzejsi ode mnie, tekst w oryginalnej, 17-wiecznej, pisowni pozwala lepiej obcować z autorem. Nie pomyśleli tylko, że ktoś taki ja chciałby w związku z tym mieć dzieła wszystkie Shakespeare'a w takiej pisowni.

niedziela, 31 października 2021

Samain Night

To właśnie dzisiejsza noc; dla starożytnych Celtów początek roku: początek w ciemności, tak jak początkiem dnia jest noc. Ale to także tytuł piosenki Loreeny McKennitt, której słowa wstawię później.
 
When the moon on a cloud cast night
Hung above the tree tops' height
You sang me of some distant past
That made my heart beat strong and fast
Now I know I'm home at last

You offered me an eagle's wing
That to the sun I might soar and sing
And if I heard the owl's cry
Into the forest I would fly
And in its darkness find you by

And so our love's not a simple thing
Nor our truths unwavering
But like the moon's pull on the tide
Our fingers touch our hearts collide
I'll be a moonsbreath by your side

wtorek, 12 października 2021

Dziś przyszła!

I tylko mój odtwarzacz jest do d... Może lepiej będzie na laptopie odtwarzać? A może ktoś poleci jakiś dobry odtwarzacz, najlepiej na Allegro?



piątek, 24 września 2021

Loreena McKennitt na dziś

I did not believe because I could not see
Though you came to me in the night
When the dawn seemed forever lost
You showed me your love in the light of the stars

czwartek, 13 sierpnia 2020

Oblubienica

Każda dusza jest oblubienicą Boga, bo wszyscy dążymy do Godów Baranka. Naszły  mnie te myśli, kiedy słuchałem, jak Loreena śpiewa Dark Night of the Soul św. Jana od Krzyża.

piątek, 1 maja 2020

Trochę folk(lor)u, czyli pierwszy dzień maja

Na dzisiaj, już tradycyjnie, ta piosenka, bo jakżeby inna...

 

A podstępna pamięć podsuwa mi piosenkę, której uczyliśmy się w pierwszej klasie podstawówki (że też nie podsuwa mi np. gockich czasowników...):

Jasio przez okienko sztandary zobaczył.
Czemu ich tak dużo? Bo dziś Święto Pracy.
Wyszli robotnicy z fabryk i z warsztatów,
że są wszyscy braćmi, głoszą dzisiaj światu.
Idą ulicami i śpiewają pieśni.
„Czemu przez okienko nie wyjrzałem wcześniej?”

niedziela, 29 września 2019

Dwa drzewa

Nie, nie będzie o Valinorze, będzie piękny wiersz Yeatsa o dwóch drzewach. Loreena McKennitt ułożyła do niego muzykę.

W.B.Yeats, The Two Trees

Beloved, gaze in thine own heart,
The holy tree is growing there;
From joy the holy branches start,
And all the trembling flowers they bear.
The changing colours of its fruit
Have dowered the stars with metry light;
The surety of its hidden root
Has planted quiet in the night;
The shaking of its leafy head
Has given the waves their melody,
And made my lips and music wed,
Murmuring a wizard song for thee.
There the Loves a circle go,
The flaming circle of our days,
Gyring, spiring to and fro
In those great ignorant leafy ways;
Remembering all that shaken hair
And how the wingèd sandals dart,
Thine eyes grow full of tender care:
Beloved, gaze in thine own heart.

Gaze no more in the bitter glass
The demons, with their subtle guile.
Lift up before us when they pass,
Or only gaze a little while;
For there a fatal image grows
That the stormy night receives,
Roots half hidden under snows,
Broken boughs and blackened leaves.
For all things turn to barrenness
In the dim glass the demons hold,
The glass of outer weariness,
Made when God slept in times of old.
There, through the broken branches, go
The ravens of unresting thought;
Flying, crying, to and fro,
Cruel claw and hungry throat,
Or else they stand and sniff the wind,
And shake their ragged wings; alas!
Thy tender eyes grow all unkind:
Gaze no more in the bitter glass.

środa, 1 maja 2019

May Day

Jak śpiewa Loreena McKennitt:
A garland gay we bring you here
And at your door we stand.
It is a sprout well budded out,
The work of Our Lord's hand.
We've been rambling all the night
And some time of this day;
Now returning back again
We bring a garland gay.
Z łapą Huana wciąż niedobrze, trzeba będzie po majówce zrobić USG. Wet nie ma pojęcia, co mu może być, łapa nie jest opuchnięta, nie boli przy dotyku, a utyka na nią.

poniedziałek, 28 maja 2018

Muzyczne rozczarowanie

Ostatnia płyty Loreeny McKennitt, Lost Souls, zupełnie mi się nie podoba. Jakaś taka banalna, bez głębi, bez tej aury tajemniczości, która towarzyszy wcześniejszym nagraniom Loreeny. Takie trochę popłuczyny po wcześniejszych płytach.

piątek, 11 sierpnia 2017

sobota, 28 stycznia 2017

“Such was the stillness, I ne'er felt before”

Odkrywam na nowo muzykę Loreeny McKennitt, sięgam do płyt, których już dawno nie słuchałem, albo z których niektóre tylko piosenki wokół mnie krążyły. Właściwie zawsze coś z Loreeny słyszę w głowie, jest kilka utworów, które szczególnie lubię i pasują mi niemal na wszystkie okazje. Teraz zagłębiam się na nowo w album The Mask and Mirror, pierwszy, który poznałem, jeszcze w zeszłym tysiącleciu. Jedna z piosenek nosi tytuł Full Circle, i mówi o szukaniu Boga, przeniknięta jest, w słowach i melodii, mistyką. Jest w niej zimowa Irlandia i słoneczna Afryka Północna. Fragment tekstu:
Somewhere the sun rose, o'er dunes in the desert
such was the stillness, I ne'er felt before
Was this the question, pulling, pulling, pulling you
in your heart, in your soul, did you find rest there?

Elsewhere a snowfall, the first in the winter
covered the ground as the bells filled the air
You in your robes sang, calling, calling, calling him
in your heart, in your soul, did you find peace there?
 
(Loreena McKennitt, Full Circle)
Wschód słońca na afrykańskiej pustyni, to musi być coś wspaniałego. Generalnie nie przepadam za wschodem słońca, ale pamiętam, jak cudownie wyglądał, kiedyś, wieki temu, latem, w wiosce nad Wieprzem. I mam gdzieś zdjęcia wschodu słońca sprzed kilku lat, widzianego z moich okien, z różowiejącym, a potem pomarańczującym nieboskłonem.

I pierwszy śnieg, który zawsze jest zachwycający (nie trzeba po niego jeździć do Irlandii, gdzie zło wyłazi z ziemi, jak uważał Tolkien). Czy śnieg zachwyca swą bielą, czy swą delikatnością, czy może zachwyca przy nim myśl o nadejściu zimy? I procesja mnichów, pośród płatków śniegu zdążająca do kościoła na liturgię.

poniedziałek, 29 sierpnia 2016

Muzyka Ziemiomorza

Z Tolkienem jest łatwiej. Sam zasugerował, że melodia pieśni elfów, melodia Lamentu Galadrieli, bliska jest gregoriańskiemu chorałowi. Zaaprobował też muzykę Donalda Swana do wierszy z Władcy Pierścieni. Do tolkienowskiego świata wielu już pisało muzykę, a fani często dopasowują do Śródziemia  różne melodie. Sam mam trzy płyty, zawierające różną muzykę, z dodanymi tytułami tolkienowskimi, dobranymi przez Nifrodel.

Z Le Guin jest trudniej. Nie wiem, czy ktoś próbował napisać muzykę do opowieści z Archipelagu (pomijam muzykę do obu nieudanych filmów), albo dopasować do nich już istniejące utwory. Może więc jestem pionierem: myślę, że ten kawałek doskonale odpowiada Długiemu Tańcowi, tańczonemu przez mieszkańców Archipelagu w noc letniego przesilenia. Loreena McKennitt łączy to wątki celtyckie z indiańskimi, te drugie pewnie znalazłyby uznanie w uszach Ursuli Le Guin.

sobota, 16 lipca 2016

Za klauzurą

Many a year was I
Perched out upon the sea
The waves would wash my tears,
The wind, my memory

I'd hear the ocean breathe
Exhale upon the shore
I knew the tempest's blood
Its wrath I would endure

And so the years went by
Within my rocky cell
With only a mouse or bird
My friend; I loved them well
(Loreena McKennitt, Skellig)
Wczoraj, w kazaniu pogrzebowym, o. Paweł Krupa wspomniał o swojej papudze. Kiedyś, dawno temu, kiedy pisałem na niechlubnej stronie liturgia.pl, pytałem piszących tam dominikanów, jak to jest ze zwierzętami w ich klasztorach. Jakież to wywołało oburzenie i zgorszenie ze strony owych dominikanów! Oskarżono mnie o zajmowanie się bzdurami. A jakież oburzenie i drwiny wywołał tam mój apel o zbiórkę pieniędzy na wykupienie konia, skazanego rzeźnię! A tu proszę, wybitny tomista, znany w świecie teolog, ma papugę. Co więcej, jest też o wiele bardziej ludzki, sympatyczny, życzliwy niż wspomnieni wcześniej jego współbracia.

Moje karmelitanki mają u siebie koniki polskie, psy i kota. Ich temat zawsze się pojawia w naszych rozmowach mejlowych jako coś zupełnie naturalnego, część życia. Bo przecież, czy można wierzyć w Boga i mieć w pogardzie Jego stworzenie? Skoro sam Bóg bawi się z Lewiatanem, jak z psem czy kotem (cf. Ps 104[103]:26), to czy nie powinniśmy, mutatis mutandis, Go naśladować, jak dzieci naśladują Ojca?

Oby Bóg dał nawrócenie tym, którzy na Jego stworzenie patrzą z pogardą albo widzą w nim tylko dekorację dla swojego antropocentryzmu.

Myślę, że ludzie za rzadko zdają sobie sprawę z tego, jak wielką zmianę przyniosło chrześcijaństwo, poprzez ofiarę Chrystusa Pana: koniec z ofiarami ze zwierząt. Jedna jest tylko ofiara godna Ojca niebieskiego, którą sprawujemy w mistycznych znakach chleba i wina.

Bracie, nigdy nie czytałeś w Piśmie, że jeśli ktoś żyje zgodnie z wolą Boga, to dzikie zwierzęta i ptaki będą mu posłuszne? (Św. Guthlac z Crowland)

poniedziałek, 14 grudnia 2015

Oh night, thou was my guide!

Z poezji św. Jana od Krzyża, patrona dzisiejszego.

W genialnym przekładzie Stanisława Barańczaka:
O, przewodniczko miła!
O, nocy droższa nad jutrznię różaną!
Nocy, któraś złączyła 
Miłego z Miłowaną,
w Ukochanego zmieniając Kochaną!

I przekład angielski, wersja, którą śpiewa Loreena McKennitt:
Oh night, thou was my guide!
Oh night more loving than the rising sun!
Oh night that joined the lover
to the beloved one,
transforming each of them into the other.