Pokazywanie postów oznaczonych etykietą organistki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą organistki. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 3 grudnia 2017

Przyśpieszamy rok liturgiczny

Dziś na mszy psalm był na melodię Ludu mój, ludu, czy jakąś zbliżoną, a na Komunię śpiewano Bliskie jest królestwo Boże. Adwent z Wielkim Postem pomieszany, może dlatego, że oba fioletowe?

Sent from my tablet. We are Borg. You will be assimilated.

niedziela, 20 sierpnia 2017

Zajrzałem do parafii

Uwierzywszy zasłyszanym pogłoskom, że ten-co-lekceważy-liturgię może być na urlopie, poszedłem do kościoła parafialnego, żeby się przekonać, jaka jest jego nowa załoga. (Niestety, nie wziąłem pod uwagę faktu, że Wyjec może nie być na urlopie, ale śpiewała dziś jakby ciszej, chociaż Ojcze nasz wciąż z szybkością karabinu maszynowego.)

Generalnie, jestem pozytywnie zaskoczony. Ojcowie są młodzi i gorliwi, liturgię sprawują pobożnie i zgodnie z przepisami (jeden zgrzyt: było Trwajcie w miłości Chrystusa na koniec), msza była, poza prefacją, śpiewana (tak! wreszcie zaśpiewane W imię Ojca), w ogłoszeniach podano kalendarz liturgiczny na nadchodzący tydzień, wspomniano i o małej Arabce. Kazanie było dobre, nie za długie, o modlitwie (wreszcie kazanie o modlitwie!). Rzeczywiście, jak mi mówiono, proboszcz z wikarym po mszy wyszli przed kościół i ściskali ręce wychodzących parafian, życząc im dobrej niedzieli, prosili o modlitwę za siebie.

Gdyby nie obawa przed tym-co-lekceważy-liturgię, nawet chętnie bym tu na mszę przychodził.

sobota, 6 maja 2017

Jeszcze o nabożeństwie majowym

Kiedyś w okresie wielkanocnym po litanii do Matki Boskiej był werset z 'alleluja' i modlitwa wielkanocna. Teraz nie ma, odmawiają Módl się za nami, święta Boża Rodzicielko, z modlitwą zwykłą.

Sam śpiew litanii bywa naprawdę katorgą dla uszu. Ryczą organy, ryczy organistka, ryczy ksiądz do mikrofonu. Rozumiem, że chce w pełni uczestniczyć w nabożeństwie, ale mógłby sobie na czas litanii mikrofon odsunąć czy wyłączyć, byłoby o jeden ryk mniej. W ogóle mam wrażenie, że mikrofony działają zbyt głośno, a piszę to jako osoba niemająca najlepszego słuchu.

O braku okadzenia już pisałem.

niedziela, 11 grudnia 2016

Szukając Adwentu

Pan mówi: O Janie Chrzcicielu napisano: Oto posyłam mego zwiastuna przed Twoim obliczem, on przygotuje drogę Twoją przed Tobą (Mt 11:10; cf. Wj 23:20, Ml 3:1). Jego modlitwa towarzyszy nam szczególnie w Adwencie.

Gdyby nie liturgia godzin, ciężko byłoby przeżywać Adwent. W kościołach niby szaty fioletowe i teksty adwentowe, niby wieńce i inne kiczowate dekoracje, ale wszystko powierzchowne, jałowe, pozbawione Ducha i Słowa.

A dziś na wejście było Radośnie Panu hymn śpiewajmy, pieśń, która z innych kościołów kojarzy mi się z Wielkanocą.

A przecież można zaśpiewać w III niedzielę Adwentu:
Niebiosa, rosę spuśćcie nam z góry,
Sprawiedliwego wylejcie, chmury.
Pociesz się, ludu, pociesz w swej niedoli,
już się przybliża kres twojej niewoli.

niedziela, 20 września 2015

Płycizny kościelne (nieco zgryźliwie)

Dziś w kościele czytali orędzie papieża Franciszka na Dzień Środków Społecznego Przekazu. Utkwiło mi w pamięci jedno zdanie: Nie wymyślamy słów. Eeeee... naprawdę? Co za prymitywna myśl.

A potem była pieśń: O Maryjo, serce me, bez Ciebie jest wszędzie źle. Co za głębia...

czwartek, 10 września 2015

Dotyk muzyki

Usłyszałem w kościele i zachwyciłem się biblijną prostotą słów i pięknem melodii:
Dotknij Panie moich oczu, abym przejrzał, abym przejrzał.
Dotknij Panie moich warg, abym przemówił z uwielbieniem.
Dotknij Panie mego serca i oczyść je.
Niech Twój Święty Duch dziś ogarnia mnie.

Szukałem nagrań w internecie, znalazłem tylko z akompaniamentem gitary, niezbyt mi to pasuje. Z organami zabrzmiało naprawdę niesamowicie, i nawet skłonny jestem wybaczyć organistce jej liczne potknięcia za tę jedną pieśń, bardzo przejmującą.

Pan, dotykający oczu niewidomych, aby przejrzeli. Pan, przez swego anioła dotykający żarzącym się węglem ust proroka, aby przemówił. Pan otwierający wargi psalmisty, aby głosił Jego chwałę. Pan, sprawiający swym dotykiem, że zadrżało serce czuwających w nocy. Pan, posyłający do serc naszych Ducha swego.

niedziela, 24 maja 2015

Patrząc na kwiaty w kościele

Dziwię się, że są już mieczyki. Tak wcześnie? W maju? Mieczyki, za mojej młodości, pojawiały się w lipcu, na początku sierpnia. Straszne przyśpieszenie.

Babeczka w ławce obok przez całą mszę rozglądała się, uśmiechała, machała do kogoś. Jak tu się skupić? Czy do niej w ogóle dotarły teksty Pisma i liturgii? Czy po prostu przyszła jak na jakieś spotkanie towarzyskie?

Czy wypada, aby ksiądz, odprawiając mszę, błyszczał od ołtarza szerokim uśmiechem? Może to radość duchowa... Ale jakoś nie pasuje duchowi liturgicznej modlitwy. Bardziej mi wyglądała na uśmiechanie się do ludzi w kościele, albo do własnych myśli. W liturgii przecież nawet radość jest stonowana, wyrażona słowami i melodią: logike latreia, sophronismos. Przy takim uśmiechu mam wrażenie, że za chwilę usłyszę: Hello, everybody, nice to meet you, yea, cool!

Za pieśń najwłaściwszą na wielką uroczystość Zesłania Ducha Świętego organistka uznała Boże, coś Polskę. Boże, coś organistkę stworzył, oświeć ją łaskawie...

niedziela, 26 kwietnia 2015

Pasterz, którego mocą świat istnieje

O świcie, w Narodzenie Pańskie, śpiewamy w hymnie, że pasterzom ukazał się Pastor, creator omnium, Pasterz, stwórca wszechrzeczy. Przypomniały mi się te słowa po drodze do kościoła, kiedy przechodziłem pod okrytymi zieloną mgiełką drzewami i myślałem o dzisiejszym śpiewie mszalnym na wejście: Misericordia Domini plena est terra, alleluia, verbo Domini caeli firmati sunt, alleluia, alleluia (cf. Ps 33 [32]:5-6). Staje przed nami wszechmocny Pasterz, który swą mocą przenika cały wszechświat, który ma władzę nad niebiosami i ziemią, zaiste, Pastor, creator omnium. Nowe stworzenie dokonuje się przez Jego zmartwychwstanie.


A w kościele już po Wielkanocy. Paschał w czasie mszy nie płonął. Organistka zaśpiewała tylko jedną pieśń wielkanocną, na zakończenie mszy (sic!), psalm też na zwykłą melodię. A przecież teraz Kościół dodaje 'alleluja' do antyfon i responsoriów, więc powinno też rozbrzmiewać w śpiewach mszalnych! Czy organistów nie uczą nic o liturgii, o roku liturgicznym, o życiu liturgią? Kolędy śpiewają do 2. lutego, wbrew liturgii, ale o Wielkanocy zapominają bardzo szybko. Jak tu żyć tajemnicą paschalną? Zostają modlitwy mszalne i czytania, ale to jakby jedna część mszy, śpiewy zupełnie do nich nie przystają. Missa mixta. I to nie są przecież drobiazgi.

niedziela, 29 marca 2015

Nędza i rozpacz

Organistka się popisała... Jedyne 'hosanna' było po prefacji, jak w każdej mszy. Na początku, zamiast Hosanna Synowi Dawidowemu, zaśpiewała jakąś zupełnie nieznaną pieśń, z koszmarnymi rymami, o cierpiącym Baranku. Potem Chrystus Królem – przynajmniej tyle. Przez cały Wielki Post śpiewała refren psalmu na pasyjną melodię, według Ludu mój. Dziś zaśpiewała na jakąś radośniejszą, autorstwa ks. Kądzieli, jeśli dobrze pamiętam. A po mszy grała jakieś improwizacje, chociaż teraz wolno na organach grać tylko dla podtrzymania śpiewu!

Ksiądz też nie lepszy, miał wyraźne kłopoty z czytaniem, zmieniał końcówki i całe wyrazy. W rezultacie w modlitwie na poświęcenie palm wyszło, że to gałązki palmowe mają iść za Chrystusem Królem i dojść do wiecznego Jeruzalem, a w Ewangelii zabrzmiało: Błogosławione królestwo ojca naszego, Dawida, który nadchodzi! W modlitwie nad darami zamiast pojednaj nas było pojednałeś nas. Etc., etc.

Dobrze, że przynajmniej Pasja była w całości czytana, bez przejęzyczeń.

niedziela, 4 stycznia 2015

Ubogie menu

Tyle jest kolęd, tyle się mówi o ich bogactwie! Tymczasem babeczka od organów ciągle gra te same: Dzisiaj w Betlejem (tej kolędy serdecznie nie cierpię), Gdy się Chrystus rodzi (tę lubię, ale babeczka strasznie przy niej fałszuje), Gdy śliczna Panna (w jakiejś nieznanej wersji). Do tego, dla niepoznaki, dodaje jeszcze jakąś, np. Anioł pasterzom czy Wśród nocnej ciszy. Koszmar, ciężko to idzie wytrzymać. Jeśli będzie tak robić do 2. lutego, to chyba zacznę obmyślać jej usunięcie.

czwartek, 25 grudnia 2014

Ksiądz powiedział

Na początku mszy, kiedy ludzie śpiewali kolędę (niestety, znowu Dzisiaj w Betlejem), celebrans wertował kartki. Msza, chociaż w godzinie sumy parafialnej, nie była za parafian. Przed Komunią ksiądz powiedział: Komunię świętą przyjmujemy w pozycji stojącej, i zaraz potem spadł ze schodów przy ołtarzu, rozsypując na dywan święte Hostie. Na koniec wymyślił własną modlitwę po Komunii: zamiast narodzony dziś Zbawiciel świata przywrócił nam dziecięctwo Boże zaśpiewał: narodzony dziś Zbawiciel świata przyjął ciało z Najświętszej Maryi Panny. Organistka fałszowała jak zwykle, bądź jej, Panie, miłościw. 

Taka była dziś ofiara eucharystyczna. Prawdziwie, świętując narodzenie Chrystusa, Kościół sprawuje pamiątkę Jego ofiary krzyżowej i śmierci, w którą się włączamy.

poniedziałek, 22 grudnia 2014

poniedziałek, 15 grudnia 2014

Kolory i dźwięki

Kolorem Adwentu jest fiolet. W wielu jednak kościołach adwentowe dekoracje, zwykle skupione przy adwentowym wieńcu lub świecy roratniej, są w barwach bieli, srebra i błękitu. Co za bezmyślność! Nie można tego uzasadniać odniesieniem do Matki Boskiej, bo rzecz w tym, że, owszem, Ona jaśnieje, ale pośród ciemności świata. Ona jedna jest nieskalana i pełna blasku, stąd najczystsza biel świecy roratniej, ale wszystko wokół jest w mroku, oczekuje nadejścia Wschodu z wysokości. Dekoracje białe i jasne zakłócają ten obraz, do tego są zwykle tak bogate i obfite, że nie pasują do pokory i prostoty Służebnicy Pańskiej.

Coraz bardziej umacniam się w przekonaniu, że kobieta przy organach to zły pomysł. Organistka, której zmuszony jestem słuchać, zdaje się w adwentowych pieśniach śpiewać każde słowo osobno, po każdym bierze oddech, przeciąga w psalmie tam, gdzie przeciągać potrzeba, i robi nagłe powtórki refrenów, chociaż ton śpiewu i dźwięk organów wyraźnie wskazywały, że powtórki nie będzie. Taki śpiew szarpie nerwy okrutnie. Do tego w Adwencie używa do psalmu melodii wielkopostnej, czuję się zagubiony przez to, bo melodia dźwięczy pieśnią o Męce Pańskiej.

niedziela, 13 lipca 2014

Odrobina szowinizmu i wspomnienie o Elizie, zwanej Elżbietą

W niejednym już kościele chleb jadłem i muszę powiedzieć, że, jak dla mnie, w 99% kobiety nie nadają się na organistki. Przede wszystkim dlatego, że nie potrafią śpiewać do organów, ich głosy zupełnie nie pasują do tego czcigodnego instrumentu, a wszelkie wysiłki kończą się śpiewaniem w stylu, który nazywam stylem Elizy. Tu muszę wyjaśnić, a może przypomnieć, kimże była owa Eliza, zwana też Elżbietą. Otóż była to kobieta regularnie uczęszczająca do jednego z warszawskich kościołów, obdarzona zdumiewającą skalą głosu. Na nabożeństwach majowych śpiewała jedno wezwanie z litanii sopranem przechodzącym w alt, potem baryton, i znowu sopran, a czasami może i wyżej. Kiedyś siedziała kilka ławek przede mną, a obok mnie usiadło starsze małżeństwo. W pewnym momencie, kiedy wznosiło się do góry wielce rozbudowane głosowo módl się za nami Elizy, starszy pan powiedział do żony: Boże, jak ta baba fałszuje! Od tamtej chwili, za każdym razem, kiedy zobaczyłem w ławkach przed sobą Elizę (zwaną też Elżbietą), musiałem chować się pod ławkę, dusząc się ze śmiechu (Boże, zmiłuj się nade mną, nędznym!). I o niej myślę, kiedy słyszę zawodzenia, dudnienia i burczenia 99% organistek w kościołach. Co te kobiety robią ze swoimi gardłami, strach pomyśleć. A co robią z mikrofonami, też jest przerażające.

Został 1%, a są to organistki związane z franciszkankami służebnicami Krzyża. Potrafią jakoś dopasować się do organów i dysonansów nie tworzą, może dlatego, że nie śpiewają z wysokości chóru? Nie wiem, a może po prostu mają dobre głosy, potrafią dobrze śpiewać i odpowiednio do tego grać?