Pokazywanie postów oznaczonych etykietą papież. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą papież. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 19 kwietnia 2026

Ostrzeżenie po raz drugi

Kiedyś już pisałem, ale powtórzę: jeśli ktoś jest w Warszawie, niech jak ognia unika pójścia do spowiedzi do o. Hieronima Tarłowskiego OFM. BARDZO zły spowiednik, pozbawiony empatii, niesympatyczny, opryskliwy, do tego ze słabą teologią (mówi, że to nie jest grzech, i udziela rozgrzeszenia!) i używa dawnej formy rozgrzeszenia, co według mnie jest niedozwolone. Dlaczego teraz o tym piszę? Bo przez przypadek trafiłem do niego do spowiedzi, gdyż siedział w nie swoim konfesjonale. O jego niegodziwym, niedbałym i nonszalanckim odprawianiu mszy wiele razy pisałem. Niech Bóg was przed nim chroni! A właściwie to niech wszystkich w Kościele przed nim chroni.

Patrząc na papieskich ochroniarzy w Afryce, myślę, że gdyby była taka konieczność, oddałbym życie za Ojca świętego. Przynajmniej na tyle bym się przydał.

poniedziałek, 10 listopada 2025

Papieskie imieniny

Bo dziś dzień św. Leona papieża, pierwszego tego imienia, wielkiego papieża, chociaż nie wliczono go do grona czterech wielkich Doktorów Zachodu (nie rozumiem, dlaczego). Niech obecnego papieża Bóg wspiera, aby odbudował to, co nieszczęsnej pamięci poprzednik zburzył i rozkopał.

Módlmy się za naszego papieża, Leona. Niech Pan go zachowa i obdarzy życiem, i uczyni szczęśliwym na ziemi, i nie wyda w moc nieprzyjaciół jego.

Niech Serce Twoje Ojca Świętego od nieprzyjaciół zasadzki broni, niech się do Pana modli za niego, od złej przygody niechaj go chroni.

Święci Apostołowie Piotr i Paweł, w których mocy i władzy ufność pokładamy, niech orędują za nami do Pana.

niedziela, 29 czerwca 2025

Wprowadzanie ludzi w błąd

Dziś w kazaniu proboszcz powiedział, że kardynałowie dlatego tak szybko wybrali papieża Leona, bo przed konklawe mieli spotkania, na których się wzajemnie słuchali, i że wprowadził to papież Franciszek. Otóż jest to nieprawda, bo i przed konklawe, na którym wybrano Franciszka, i przed tym, na którym wybrano Benedykta XVI, takie spotkania kardynałów były.

Poza tym mówił, całkiem słusznie, że Kościół jest Chrystusa, a nie nasz, a my często chcemy go kształtować według naszego wyobrażenia, i podał jako przykład: te nabożeństwa lubimy, a tych nie, i jak ktoś nie lubi tych, które my lubimy, to jest be (dokładnie tak powiedział). Otóż warto by uderzyć się w piersi i popatrzeć na swoje narzucanie wiernym kultu swoich ulubionych świętych, i mnożenie nabożeństw ku ich czci, już o tym kiedyś pisałem. Ale pewnie najciemniej pod latarnią...

O Panie, niech nas wspomaga wstawiennictwo Twoich świętych Apostołów Piotra i Pawła, którym dziś z radością cześć oddajemy. (Ja bardziej lubię Piotra, Paweł ma strasznie denerwujący styl pisania.)

niedziela, 26 czerwca 2022

Program religijny

Chcąc nie chcąc, w niedzielę przy obiedzie oglądam katolicki program Między ziemią a niebem. Program jest przesłodzony jak 5 kg lukru, a prowadząca strasznie słodko-pierdząca i chyba łyka Prozac (albo inne SSRI) garściami. Papież jest cudowny, biskupi są cudowni, wierni są cudowni, nie ma żadnych problemów, dzieje się tylko dobro i w ogóle życie jest super z.....e. I jeszcze brakuje jakiegoś katolickiego odpowiednika ommmmmm.

(Na mnie SSRI słabo działają, ale generalnie są bardzo popularne.)

sobota, 23 kwietnia 2016

Słyszał pan?

Słyszał pan, zapytał mnie jeden z nowicjuszy, że w tym roku papież umył w Wielki Czwartek nogi aż dwóm katolikom?

Słyszałem. Jedni mówią o dwóch katolikach, inni o czterech, inni o pięciu. Bóg jeden wie, jak to było.

Jezus  mówił o kamieniu młyńskim i zgorszeniu wśród wierzących.

Czy to jest powód, aby odejść z Kościoła? Nie, to jest powód, aby z Kościołem współcierpieć, a współcierpienie z Kościołem jest współcierpieniem z Chrystusem, zjednoczeniem z Nim w Jego paschalnej ofierze. Ofiara Chrystusa Pana to posłuszeństwo woli Ojca niebieskiego, nawet jeśli jest ona dla nas w danej chwili niezrozumiała. Posłuszeństwo Kościołowi i Duchowi Świętemu – to musimy zachować, nawet za cenę męki.

Gdy walą się fundamenty*)... Pan w swoim świętym przybytku, na niebiosach tron Pana (Ps 11 [10]:3-4). I z innego psalmu: Deus in medio eius, non commovebitur, adiuvabit eam Deus mane diluculo (Ps 46 [45]:6). I jeszcze: Pokrzepcie ręce osłabłe, wzmocnijcie kolana omdlałe! Powiedzcie małodusznym: «Odwagi! Nie bójcie się! Oto wasz Bóg, oto pomsta; przychodzi Boża odpłata; On sam przychodzi, aby was zbawić» (Iz 35:3-4).

Baranku Boży, pokaleczony, pokłuty, zmiłuj się nad nami.
______________________________
*) Ty jesteś Skała, i na tej Skale zbuduję mój Kościół (Mt 16:18).

wtorek, 29 marca 2016

Jeszcze kilka myśli

Droga krzyżowa, piękne nabożeństwo. Ale nie jest ono kulminacyjnym punktem liturgii Wielkiego Piątku. A jako taki jest przedstawiana coraz częściej. A na kpinę zakrawa, że publiczne Drogi krzyżowe są odprawiane w Wielki Piątek później niż Wigilia wielkanocna. Sama też liturgia Męki Pańskiej, według mszału przeznaczona na popołudnie, ok. godziny trzeciej, w wielu kościołach odprawiana jest wieczorem. Oczywiście, chodzi o względy duszpasterskie...

Życzenia świąteczne. Smacznej święconki i/lub smacznego jajka: przerażająco prymitywne. Życzenia zdrowia jak najbardziej wskazane, ale mówienie, że jak będzie zdrowie, będzie wszystko, że zdrowie jest najważniejsze, to wciskanie ludziom nieprawdy, zwłaszcza w tak wielkie święto. Można przecież być zdrowym jak rydz i nieszczęśliwym.

Msza Wieczerzy Pańskiej w Wielki Czwartek. Papież umywa nogi, między innymi, muzułmanom i hinduiście. Dziwne to zapraszanie do udziału w obrzędzie liturgicznym niechrześcijan. Katolik w obrzędach hinduistycznych czy muzułmańskich udziału nie weźmie. Czy niechrześcijanie na mszy papieskiej wiedzieli i rozumieli, w czym  brali udział? Oto mamy papieża, który nie chce udzielać wiernym Komunii, bo boi się zgorszenia, boi się, że sobie z nim zrobi zdjęcie przy przyjmowaniu Komunii jakiś mafioso, ale bez skrupułów zaprasza do wyraźnego udziału w mszy Wielkiego Czwartku niewierzących w Chrystusa. Albo to jakaś straszliwa niekonsekwencja, albo pożałowania godna głupota, albo przerażająca obłuda. Potrzebujemy dziś modlitwy ze św. Katarzyną Sieneńską i św. Brygidą, modlitwy o reformę papiestwa. Nie dał Bóg naszym czasom postaci takich, jak te wielkie święte, ale możemy się z nimi modlić, błagać o ich wstawiennictwo. Cursus lubricos, Domine, donis beatis subleva!

Panu, Bogu naszemu, dzięki, że ludzka głupota i obłuda, zgorszenia i prostactwo nie są silniejsze od Zmartwychwstania. Alleluja.

sobota, 7 marca 2015

Odwiedziny

Abp Mokrzycki, który wraz z biskupami ukraińskimi przybył do Watykanu z wizytą ad limina, odwiedził też papieża emeryta. Pytany o swoje wrażenia, arcybiskup powiedział, że każde spotkanie z Benedyktem XVI (którego był sekretarzem i który konsekrował go na biskupa) jest dla niego jak spotkanie z ojcem, że Benedykt jest dla niego wielkim autorytetem i stale mu towarzyszy.

I ja to bardzo dobrze rozumiem! 

Duchowego ojca ma się tylko jednego.

czwartek, 16 października 2014

I tak, i nie

Przedramię się zrosło, pewnie dzięki płytce. Ramię, niestety, nie. Czekać trzeba jeszcze pięć tygodni, może się zrośnie.

Gdybym był bardziej szlachetny, mógłbym wczuwać się w sytuację Berena po spotkaniu z Carcharothem. Ale nie jestem godzien wchodzić, że tak powiem, w jego buty.
__________________________

Z innej beczki: dlaczego w TV nazywają Jana Pawła II pierwszym papieżem pielgrzymem? Przecież już Paweł VI, którego beatyfikacja nastąpi w niedzielę, podróżował po świecie. Ta okropna, polsko-katolicka megalomania...

niedziela, 29 czerwca 2014

Słuchajcie uważnie, bo nie będą powtarzać

Telewizja Trwam. Transmisja z papieskiej mszy w uroczystość świętych Apostołów Piotra i Pawła. Komentatorzy tłumaczą wszystko, także modlitwę eucharystyczną, na polski. Tłumaczą bezmyślnie, bez zrozumienia łacińskich słów, bez znajomości liturgii. Przykład: Hanc igitur komentator odczytał po polsku z Wielkanocy: Boże, przyjmij łaskawie tę Ofiarę (...) Składamy ją przede wszystkim za tych, których odrodziłeś z wody i Ducha Świętego. Ale może nie trzeba się dziwić, w końcu jeden z koncelebransów odmówił sobie przypisany fragment Kanonu po angielsku, chociaż msza była po łacinie.

A papież ma chyba nowy paliusz, taki sam, jak metropolici, tzn. z czarnymi krzyżykami i 'stojący', nie leżący na ramionach. Powrót do dawnych czasów.

niedziela, 25 maja 2014

Grzech wobec Boga

Jesteśmy głęboko przekonani, że przyszłość rodziny ludzkiej zależy również od tego, jak chronimy – z roztropnością i współczuciem, sprawiedliwością i uczciwością – dar stworzenia, który powierzył nam nasz Stwórca. Dlatego ze skruchą uznajemy niesprawiedliwe obchodzenie się z naszą planetą, co jest równoznaczne z grzechem w oczach Boga. Potwierdzamy raz jeszcze naszą odpowiedzialność i obowiązek krzewienia poczucia pokory i umiarkowania, tak aby wszyscy odczuwali potrzebę poszanowania stworzenia oraz jego troskliwej ochrony. Wspólnie zobowiązujemy się działać na rzecz podnoszenia świadomości odnośnie do zarządzania stworzeniem. Wzywamy wszystkich ludzi dobrej woli do  rozważenia sposobów życia mniej rozrzutnego i bardziej skromnego, okazując mniej chciwości i większą hojność na rzecz ochrony świata Bożego i pożytku Jego ludu. (ze „Wspólnej deklaracji” papieża Franciszka i patriarchy Bartłomieja I, 25.05.2014)

O stworzeniu i Jego pięknie pisał też św. Beda Czcigodny, którego dziś liturgia wspomina. Stworzenie, to wokół nas, wyszło z ręki Boga, my jesteśmy tylko jego zarządcami, nie właścicielami, i przed Bogiem kiedyś zdamy rachunek z tego, jak traktowaliśmy stworzenie.

Papież i patriarcha Konstantynopola klęczący przy 'kamieniu namaszczenia' w Bazylice Świętego Grobu, czy raczej – w Bazylice Zmartwychwstania, Anastasis, jak ją nazywano w starożytności chrześcijańskiej. Miejsce, gdzie złożono ciało Pana, zdjęte z krzyża, aby je przygotować do pogrzebu. Potem papież i patriarcha klęczący w samym Świętym Grobie, który dlatego jest święty, bo jest pusty; przy kamiennej ławie, na której leżało w całunie ciało Jezusa, na której zostało ożywione mocą Ducha Świętego i wskrzeszone do nowego, wiecznego życia w chwale. Miejsce jedyne na świecie, w którym się dokonała rzecz tak wielka, jedyna i wyjątkowa: Jezus powstał z martwych. Niezwykłe miejsca, myślę o nich z wielkim wzruszeniem, nie tylko ze względu na tajemnicę Zmartwychwstania, ale i Wielkiej Soboty, tego dnia, martwe ciało Pana spoczywało w grobie, w tajemnicy Zstąpienia do Otchłani.

wtorek, 13 maja 2014

Język, ludzie, język!

W informacji o reakcji Stolicy Apostolskiej na działania grupy amerykańskich zakonnic można znaleźć takie kwiatki: papież Franciszek został wybrany przywódcą Stolicy Apostolskiej; wyświęcanie kobiet na wysokie stanowiska kościelne. Naprawdę, żenujące, kiedy o Kościele piszą dziennikarze (?) niemający o Kościele, jego strukturach i działaniu, żadnego pojęcia. Papież nie jest przywódcą Stolicy Apostolskiej, tylko następcą Apostoła Piotra, widzialną Głową Kościoła na ziemi, głową państwa watykańskiego, i jeszcze kilka określeń można znaleźć, ale nie przywódca Stolicy Apostolskiej! Papież, jako następca, zasiada na stolicy czy katedrze św. Piotra. Dalej, nie wyświęca się na wysokie stanowiska kościelne, tylko na diakona, kapłana czy biskupa, a to są posługi, nie stanowiska. Trudno właściwie mówić o stanowiskach w tym kontekście; jak rozumiem, stanowiskiem może być np. prefekt jakiejś watykańskiej kongregacji, ale objęcie takiej funkcji nie jest związane z udzieleniem jakichś święceń, bo święceń na prefekta czy podsekretarza nie ma.

wtorek, 29 kwietnia 2014

Taktowny

Z polskiego przekładu homilii papieża Franciszka w czasie mszy kanonizacyjnej dwóch papieży: św. Jan XXIII okazał taktowne posłuszeństwo Duchowi Świętemu. Czy ktoś rozumie, co to jest taktowne posłuszeństwo? Był posłuszny, bo wypadało być posłusznym, gdyby nie był, ludzie by gadali?

Taktownie można milczeć, chrząknąć, odwrócić wzrok, ale jak być taktownie posłusznym? Chyba tylko wtedy, kiedy nie chcemy, aby ktoś wiedział, że jesteśmy mu posłuszni. Ale z Duchem Świętym to raczej nie przejdzie.

Po włosku papież powiedział: san Giovanni XXIII ha dimostrato una delicata docilità allo Spirito Santo. Nie znam włoskiego, mogę się tylko domyślać znaczenia, ale wydaje mi się, że lepsze byłoby tu uległe posłuszeństwo (chociaż to masło maślane) wobec Ducha Świętego. Obrazowo, za Bernanosem: być jak miękki zamsz w rękach Ducha Świętego. Albo być jak harfa, reagująca na najlżejszy Jego dotyk. Czułe posłuszeństwo... ale taktowne? Nie rozumiem.

poniedziałek, 21 kwietnia 2014

Thrice

Bardzo lubię słowo thrice, chociaż moi angielscy znajomi mówią, że mało kto go teraz używa. Twice, i owszem, jak najbardziej, ale thrice to już niemal relikt. Po polsku też częściej chyba ludzie mówią trzy razy niż trzykroć lub trzykrotnie.

Kiedy chodziłem do liceum, mieliśmy kiedyś spotkanie z franciszkańskim rekolekcjonistą z Ziemi Świętej, który pokazywał nam slajdy z różnych archeologicznych odkryć na Bliskim Wschodzie. Na jednym z nich była sadzawka chrzcielna z baptysterium, z trzema schodkami. Kiedy ów franciszkanin zapytał nas, dlaczego ochrzczony wychodził z wody po trzech schodkach, chórem niemalże odpowiedzieliśmy, że to miało oznaczać Trójcę Świętą. Nie, odparł rekolekcjonista, to było nawiązanie do tego, że Jezus zmartwychwstał trzeciego dnia: leżał trzy dni w grobie, jak śpiewamy w pieśni wielkanocnej. Ochrzczony jednoczy się z Jezusem w Jego śmierci i pogrzebaniu, aby razem z Nim powstać z martwych.

Trzy. Trzy razy, trzy schodki, Trzy Osoby, trzy dni.

W tym roku, ze względów zdrowotnych, nie mogłem uczestniczyć w Wigilii wielkanocnej w kościele, ale uczestniczyłem w niej na odległość, oglądając transmisję z Watykanu. (W programie podano, że zacznie się o 20:30. O 20:27, kiedy włączyłem telewizor, Wigilia już trwała, zapalano paschał. O której się zaczęła?) Muszę przyznać, że było to na swój sposób przeżycie duchowe z duchowym pożytkiem: słuchanie Słowa Bożego, śpiew litanii do Wszystkich Świętych... Ale kilka rzeczy budziło mój smutek i niepokój. Chociażby obrzęd chrztu. Papież Franciszek, udzielając chrztu, nie polewał głów katechumenów trzykrotnie. Owszem, starał się, aby woda dotknęła skóry, a nie tylko włosów, ale wypowiadając formułę trynitarną, czyli wzywając Ojca, i Syna, i Ducha, lał wodę chrzcielną jednym strumieniem.

Nie wiem, nie mam jak sprawdzić, może taka forma jest już dopuszczalna. W tekstach, do których mam dostęp, jest wyraźnie zaznaczone, że mówiąc w imię Ojca, polewa się lub zanurza w wodzie pierwszy raz, mówiąc i Syna, po raz drugi, i mówiąc i Ducha Świętego, po raz trzeci. Thrice. Trzykroć. Na znak Trójcy Świętej, na znak zmartwychwstania dnia trzeciego. To jest przecież ważny znak, a formuła sięga samej Ewangelii (chociaż najstarszą formułą chrzcielną pewnie nie jest).

Kiedy byłem w pierwszej klasie szkoły podstawowej, siostra katechetka zabrała nas do kościoła, żeby nam pokazać różne kościelne sprzęty, części świątyni, opowiedzieć o ich przeznaczeniu, itp. (Furorę zrobiły balaski.) Potem trzeba było w zeszycie narysować coś, co się zobaczyło w kościele. Narysowałem paschał, a na nim pięć czerwonych kółeczek, rozrzuconych jak wysypka przy ospie wietrznej. Matka moja, mimo iż niezbyt biegła w sprawach kościelnych, spojrzała na mój rysunek i powiedziała: Ale te czerwone punkty to chyba są w kształcie krzyża ułożone. Musiałem poprawiać rysunek. Pięć znaków na paschale, ułożonych w formę krzyża, na oznaczenie pięciu ran Jezusowych: na rękach, nogach i w boku. Pięć ran, które Jezus zachował w swoim zmartwychwstałym ciele na pamiątkę swej męki. Jakby się zastanowić, można by te pięć znaków ułożyć np. w formie litery X, lepiej odpowiadałyby układowi ręce-bok-nogi. Jednak Kościół wybrał tu formę krzyża, bo to jest znak najistotniejszy, znak śmierci Jezusa, ale i Jego zwycięstwa nad śmiercią.

Wracając do Wigilii wielkanocnej w Watykanie: po chrzcie, papież udzielał bierzmowania. I znowu, z tego, co wiem, przy bierzmowaniu biskup na czole bierzmowanego rysuje olejem krzyżma znak krzyża, znak Chrystusa. Tymczasem to, co na czołach neofitów robił papież, nie było na pewno rysowaniem krzyża, trudno tam było w ogóle jakiś znak dostrzec, raczej było to mazanie całego czoła, od skroni do skroni. Znak krzyża zniknął, tak jak przy chrzcie zniknął znak Trójcy. Ale może już na to przepisy pozwalają, nie wiem, nie mam jak sprawdzić.

Franciszek, wbrew pozorom, zdaje się mieć jakieś, że tak to nazwę, poczucie znaku, poczucie jego istoty. To widać, kiedy udziela błogosławieństwa: najpierw dotyka krzyża, który nosi na piersiach, jakby wskazując, że moc błogosławieństwa, moc znaków krzyża, które za chwilę nakreśli w powietrzu, bierze się z tego jedynego, Chrystusowego krzyża. I kreśli potem znaki krzyża szeroko, wyraźnie, czego poprzedni papieże nie robili. Inny przykład jego świadomości znaku (aczkolwiek niezgodny z liturgią) można zobaczyć wtedy, kiedy w czasie epiklezy, przed Przeistoczeniem, kładzie ręce na kielichu i na hostii. Według mszału, powinien ręce wyciągnąć nad darami, nad chlebem i kielichem z winem, on ich dotyka i, chociaż, podkreślę raz jeszcze, jest to niezgodne z przepisami liturgicznymi, wskazuje na jakąś świadomość znaku, jakieś poczucie znaku papieża Franciszka. Dlaczego poczucia znaku brak mu przy udzielaniu chrztu i bierzmowania? W tym sakramentach znaki są szczególnie ważne. To nie jest kwestia odpowiedniego złożenia czy rozłożenia rąk, ale wyrażenia głębszej rzeczywistości. W jutrzni Wielkiej Soboty śpiewamy, że nosimy znak zwycięskiego Krzyża na czole, a potem czytamy zapowiedź proroka Ozeasza, że dnia trzeciego żyć będziemy w obecności Pana: jeśli ktoś patrzy na liturgię jako na całość, dostrzeże tu aluzje do świętych sakramentów, do misteriów, które Pan daje wszystkim ludom, jak z kolei śpiewamy w modlitwie czytań Wielkiej Soboty. To nie są drobiazgi.

niedziela, 20 kwietnia 2014

Spojrzenie Jezusa

Ciekawym, czy ktoś zwrócił uwagę, że w swojej homilii w Noc Zmartwychwstania papież Franciszek nawiązał do swojego biskupiego zawołania: Miserando atque eligendo. Jak kiedyś pisałem, to cytat z homilii św. Bedy, homilii do Ewangelii o powołaniu celnika Mateusza. Jezus spojrzał na Mateusza z miłosierdziem (miserando, litując się) i w ten sposób wybrał go (eligendo, wybierając) na apostoła. W homilii wielkanocnej papież mówił o momencie, kiedy Jezusa nas mija, patrzy na nas, nasze spojrzenia się krzyżują, a On pozwala nam poznać, że nas kocha, zupełnie jak w scenie powołania św. Mateusza. Jakby nawiązanie do własnego powołania, sprzed lat, kiedy Bóg wezwał go na kapłana, potem na biskupa, wreszcie na papieża. Powołanie Mateusza miało miejsce w Galilei, i właśnie o powrocie do Galilei, który nakazał swoim uczniom Zmartwychwstały, mówił papież w nocy. Powrót do początków powołania, pierwszego spotkania z Jezusem, który teraz objawia się jako Zwycięzca śmierci, pokazuje wszystko w nowym świetle i wzywa do powrotu do pierwotnej miłości.

piątek, 24 stycznia 2014

Katolicy obrządku włoskiego

Nieszpory papieskie w dzień Nawrócenia św. Pawła Apostoła, 25. stycznia, na zakończenie Tygodnia Modlitw o Jedność Chrześcijan, w tym roku będą sprawowane po włosku. Można to sprawdzić na internetowej stronie Watykanu. Szkoda, że język włoski staje się językiem liturgicznym Kościoła rzymskiego i, co za tym idzie, Kościoła powszechnego. Właśnie w tym dniu jedność języka byłaby także znakiem jedności... Oczywiście, nie chodzi o to, żeby bracia odłączeni przeszli teraz na łacinę. (Swoją drogą, w czasie Soboru Watykańskiego II niekatoliccy obserwatorzy często lepiej mówili po łacinie niż Ojcowie soborowi.) Bardziej o to, żeby pokazać, jak Kościół rzymski stara się, przynajmniej w czasie oficjalnych celebracji, zachowywać jedność liturgicznego języka, dzięki której wierni są w danym kościele, na liturgii, niejako w domu, niezależnie od swoich rodzimych języków. Tym razem tego znaku jedności zabraknie w dniu kończącym tydzień modlitw właśnie o jedność.

Przy okazji papieskich nieszporów: z książki o obchodzeniu świąt Bożego Narodzenia i Wielkanocy przez Jana Pawła II, Miejsce dla każdego, można się dowiedzieć, że to on zapoczątkował odprawianie nieszporów 31. grudnia, z Te Deum, na zakończenie i dziękczynienie za miniony rok. Czytamy, że najpierw te nieszpory były odprawiane w kościele św. Ignacego, a potem, ponieważ przychodziło bardzo dużo ludzi, przeniesiono je do bazyliki św. Piotra. Z tego, co pamiętam, to te nieszpory nie były pomysłem Jana Pawła II, ich tradycja istniała już przed nim. Były sprawowane w kościele jezuickim (czyli synów św. Ignacego) Il Gesù, a przeniesiono je do bazyliki watykańskiej wtedy, kiedy kościół jezuitów musiał zostać poddany remontowi. Ale może źle pamiętam, może ktoś ma dokładniejsze informacje lub wspomnienia?

Jeszcze kilka w tej, skądinąd bardzo cennej, książce nieścisłości można znaleźć (np. na jednej stronie czytamy, że choinki przywożono cięte, na drugiej, że po 2. lutego sadzono je w ogrodzie u sióstr), trochę to denerwujące, redakcja powinna bardziej się postarać.

piątek, 3 stycznia 2014

Na litość Boską...

Prawie 5,5 miliona osób zwiedziło w zeszłym roku Muzea Watykańskie. O tym nowym rekordzie poinformowała dyrekcja zbiorów podkreślając, że jest to również rezultat zainteresowania, jakie wywołuje papież Franciszek. 

Założę się, że większe zużycie wody w rzymskich szaletach wynika z tego samego 'efektu Franciszka'. Przecież turyści muszą się gdzieś załatwiać.

Poczucie humoru papieży bywa dziwne. Dawno temu pisałem o bł. Janie Pawle II, którego 'dowcipy' nie zawsze były śmieszne (jak chociażby uwaga do papieskiego łacinnika). Teraz możemy się dowiedzieć o poczuciu humoru Franciszka, który w ostatnim dniu starego roku zostawił wiadomość na sekretarce w klasztorze karmelitanek bosych w Hiszpanii: Co takiego ważnego robicie, że nie możecie odebrać telefonu? No właśnie, co ważnego mogą robić karmelitanki... Może po prostu się modlą, bo takie jest ich powołanie? W moim znajomym Karmelu na telefonicznej sekretarce nagrana jest informacja, że telefony odbierane są tylko w takich a takich godzinach, bo pozostałe są przeznaczone na modlitwę i pracę. Nie wiem, czy papieskie pytanie uważać za żart, czy może za brak zrozumienia powołania karmelitańskiego? Swoją drogą, bardzo to niesmaczne, że owo nagranie wyciekło do mediów, czyżby siostry się chciały pochwalić telefonem od papieża, czy może przeciek był w Watykanie? Jak dla mnie, cała sytuacja, tzn. i pytanie papieża, i wyciek nagrania, bardzo żenująca.

środa, 4 grudnia 2013

Czas się zmienia

W tym roku pasterka w Watykanie będzie o 21.30. Ciekawym, dlaczego. Benedykt XVI od kilku lat odprawiał ją o 22.00, ze względu na swój wiek i związaną z nim słabość. Ale Franciszek aż taki stary, jakim był Benedykt przy wprowadzaniu tej zmiany, nie jest, i podobno jest całkiem zdrowy. Swoją drogą, media zrobiły wielki szum, kiedy Benedykt przeniósł pasterkę na 22.00, pisano o złamaniu tradycji itp. (Chociaż liturgia pasterką nazywa mszę w nocy, bez precyzowania godziny, przed czy po północy. W średniowieczu msze w noc Narodzenia Pańskiego miały czasami przypis: ad galli cantum, na pianie koguta: czy to było równo o północy?) Jak będzie teraz, czy w ogóle ktoś zauważy, czy ktoś się oburzy? Śmiem wątpić.

poniedziałek, 25 listopada 2013

Eklezjologia

Wczoraj w TV słyszałem wypowiedź kard. Nycza, że teraz często spotkać można ludzi, dla których papież Franciszek jest 'tak', ale Kościół – 'nie'. Jeżeli tak jest, jeżeli taka postawa się często pojawia, to trzeba poważnie zapytać o eklezjologię Franciszka. 

Myślę, że wielu jest też takich, dla których Kościół stał się 'tak' dlatego i tylko dlatego, że jest w nim papież Franciszek. A to nie jest dobre, bo w Kościele się jest niezależnie od tego, jakiego ma papieża. Prawdziwe skutki 'efektu Franciszka' można będzie zobaczyć dopiero po latach.

środa, 2 października 2013

Ekscytują się jak idioci

Kiedy czytam tytuł wiadomości: Papież znów zaskakuje: Kościół tworzą grzesznicy, to śmiać mi się chce. Czym tu zaskakiwać, rzecz od dawna znana.

niedziela, 7 lipca 2013

Program mszy

Msza XIV niedzieli zwykłej zaczyna się wersami psalmu: Suscepimus, Deus, misericordiam tuam in medio templi tui (Ps 47 [48]:10): Przyjęliśmy, Boże, miłosierdzie Twoje we wnętrzu Twojej świątyni. Polski przekład tego psalmu jest nieco inny: Rozważamy, Boże, łaskawość Twoją we wnętrzu Twojej świątyni, ale nie jest to w tym przypadku istotne. W świątyni przyjmujemy Boże miłosierdzie w sakramencie Eucharystii, i rozważamy je, rozmyślamy nad nim, słuchając słowa Bożego. Ta antyfona na wejście XIV niedzieli zwykłej jest jakby programem mszy, tego, jak mamy ją przeżywać, co mamy czuć i myśleć, kiedy wchodzimy do świątyni na mszę.

Na watykańskich stronach internetowych można też zobaczyć 'program' mszy, którą papież dzisiaj odprawia dla seminarzystów i nowicjuszy z całego świata. Po łacinie są tylko śpiewy mszalne (części stałe i zmienne) i Ojcze nasz. Reszta liturgii (poza czytaniami i modlitwą powszechną, które są w różnych językach) jest po włosku. To nie w porządku. Franciszek jest biskupem Rzymu, gdzie mówi się po włosku, ale jest też papieżem, universalis papa, który swoją troską obejmuje Kościoła całej ziemi; do tego ci, którzy przyjeżdżają na spotkanie z nim, włoskiego koniecznie znać nie muszą. Jako seminarzyści czy nowicjusze powinni jednak mieć jakąś znajomość łaciny, chociażby liturgicznej. Modlitwa po łacinie byłaby w jakiś sposób jednocząca. Po łacinie przecież, nie po włosku, odmawia papież modlitwę Anioł Pański, dla pielgrzymów z całego świata. Myślę, że msza dla przyszłych kapłanów z całego świata także powinna być po łacinie, przynajmniej w liturgii eucharystycznej. W początkach Soboru Watykańskiego II, kiedy soborowi ojcowie spierali się na temat używania w liturgii języków narodowych, kard. Montini, czyli późniejszy Paweł VI, przedstawił propozycję wprowadzenia ich do czytań i części modlitw, zwłaszcza modlitwy wiernych, aby lud mógł je zrozumieć i w ten sposób w nich uczestniczyć. Uważał natomiast, że części sakramentalne, czyli we mszy liturgia eucharystyczna, powinny zostać po łacinie. Wnikliwy obserwator zauważy, że taką właśnie metodę stosował Benedykt XVI. Owszem, celebrował też liturgię w językach narodowych, ale bardzo często nawet wtedy liturgię eucharystyczną zachowywał po łacinie, jako znak jedności, i dla koncelebransów, i dla wiernych. Po co rezygnować z tej praktyki, zwłaszcza we mszy dla tych, którzy, zgodnie z zaleceniami Kościoła, łaciny powinni się uczyć?