wtorek, 31 lipca 2012

Rozczarowanie

Zacząłem czytać Opowieści z Ziemiomorza. Po raz pierwszy, bo, w odróżnieniu od poprzednich tomów serii, tego nie czytałem. I muszę przyznać, że jestem rozczarowany. Nachalny, jak dla mnie, feminizm, przynajmniej w pierwszej opowieści, którą przeczytałem. Wszystko, co złe, to mężczyźni, jako że myślą tylko o innych mężczyznach i o własnej męskości. A cała wiedza przecież od kobiet pochodzi, one są prawdziwie mądre. Brak w tym równowagi, czy nawet Równowagi, tak przecież typowej dla świata Ziemiomorza. Bardzo ta opowieść odległa od Czarnoksiężnika z Archipelagu, od Grobowców Atuanu i Najdalszego brzegu, tej klasycznej trylogii. (Tehanu i Inny wiatr to jeszcze osobna sprawa.) Owszem, pierwsza z Opowieści opowiada o czasach o setki lat wcześniejszych, o założeniu szkoły na Roke, jeszcze niezdominowanej przez męski szowinizm i celibat. Dopiero później na prawdziwej magii znali się tylko mężczyźni, a kobiety sprowadzono do roli wiejskich czarownic. Ale jak to się stało? Czemu tak mądre, potężne w magii kobiety się poddały? Przecież tak dobrze sobie początkowo radziły bez mężczyzn, czy też z niewielką ich liczbą... Dziwne.

Brak równowagi, jak dla mnie, brak równowagi w tych Opowieściach.

poniedziałek, 30 lipca 2012

Jedno(lito)ść kościelna

Coraz częściej w kościołach to samo. Te same sztuczne świece, zapalane nie zapałką, ale elektrycznym (?) zapalaczem. (Chociaż, nie powinienem chyba narzekać, dzięki temu lasy się oszczędza. A może zapalacz jest na krzemień? Byłoby wtedy wspaniale.) Te same ekrany do wyświetlania pieśni, z multimedialnym rzutnikiem. I organiści, śpiewający zawsze smiłuj się i Posze Ojcze wszechmogący.

Deus qui inhabitare facit unanimes in domo (cf. Ps 67 [68]:7; z introitu 17. niedzieli zwykłej). Bardzo unanimes.

niedziela, 29 lipca 2012

Verbum verbum, Verbum caro

Liturgia jest świętym obrzędem modlitwy Kościoła, modlitwy w obecności Boga.

Przyjęcie Słowa jako słowa, co ma miejsce w pierwszej części mszy, jest konieczne dla przyjęcia Słowa jako ciała, co dzieje się od ofiarowania, poprzez konsekrację, aż do Komunii.
(Hans Urs von Balthasar)

sobota, 28 lipca 2012

Minuta prawdy

Tak sobie pomyślałem, że czasami trzeba napisać coś nieprzyjemnego, żeby było bardziej życiowo, a nie tylko szybko i przyjemnie, a jak zdrowo, że zacytuję końcówkę przepisu na danie z papryki z pewnej dawnej książki.

Otóż, proszę państwa, nigdy nie przeczytałem całej Boskiej Komedii. Kiedyś mnie ten tekst bardzo interesował, miałem wydanie niepełne, potem kupiłem sobie pełne... I nie przeczytałem. Z powodu przekładu. Porębowicza, oczywiście. Wczoraj zajrzałem, chcąc coś znaleźć nt. suchej krainy (nie znalazłem), i przeczytałem, przy okazji, to: Odezwałem się zasromawszy lice. I jeszcze: O ty, poetów światło i zaszczyciel! Albo to: Żywiej dygocą mi tętna. Lub cudowne: Zewłoka moja jeszcze żywa. (Tu przed oczyma mej duszy stanął obraz z czasów studiów: lektura Owidiusza, i E.K. tłumacząca: jak długie zwłoki... Chodziło o opóźnienie, nie o trupa.)

Tak się zatem zastanawiam, czy kiedykolwiek Boską Komedię przeczytam. Chyba już zainteresowanie straciłem, ale kto wie, może jeszcze wróci. W końcu na pytanie: Wolisz Dantego czy Petrarkę? odpowiada się: Dantem malo. Jest jeszcze jakiś nowszy przekład, aczkolwiek ktoś mi powiedział, że raczej marny. (Ale też nie jestem pewien, czy tejże osoby opinii mogę zaufać, ja też chyba jestem dla niej marny, skoro nie rozpoznaje mnie na ulicy, twarzą w twarz niemal będąc. A kiedy spotkała mnie z moim angielskim znajomym w metrze, wprost powiedziała, że nie chce z nami rozmawiać. No cóż. Kiedyś był taki czas w Instytucie Filologii Klasycznej, że ktoś nie mówił 'dzień dobry' komuś, dlatego, bo ten mówił 'dzień dobry' komuś innemu. Bardzo to był zawiły system, zupełnie niezrozumiały dla postronnych.)

piątek, 27 lipca 2012

1 + 7 = 9, czyli jeden za wszystkich, wszyscy za jednego

Modlitwa nad darami, którą dawne sakramentarze przeznaczają na 9. niedzielę po Zesłaniu Ducha Świętego (obecnie przeznaczona na 16. niedzielę zwykłą) mówi, że Bóg zatwierdził – lub też zabronił, oba przekłady są możliwe; jeszcze do tego wrócę – różnorodne ofiary, przepisane przez Prawo, jedną, doskonałą ofiarą: legalium differentiam hostiarum unius sacrificii perfectione sanxisti, tak zwracamy się do Boga. Dalej – błaganie, aby Bóg uświęcił tę ofiarę takim samym błogosławieństwem (pari benedictione), jakim uświęcił ofiarę Abla, i w ten sposób to, co każdy ofiaruje Bogu, może posłużyć do zbawienia wszystkim.

Ta modlitwa w pewien sposób łączy dwie inne modlitwy nad darami, jedną z oktawy Pięćdziesiątnicy, drugą – z 7. niedzieli po Zesłaniu Ducha Świętego. Ta pierwsza mówi o usunięciu cielesnych – czy wręcz, mięsnych – ofiar, będących jedynie cieniem, zapowiedzią prawdziwej, duchowej ofiary – Chrystusowej: carnales victimae i spiritalis hostia. A modlitwa z 7. niedzieli niemal słowo w słowo powtarza zakończenie modlitwy z 9. niedzieli: quod singuli obtulerunt ad maiestatis tuae honorem, cunctis proficiat ad salutem – z tym, że zamiast ad maiestatis tuae honorem jest ad honorem nominis tui.

Wracając do zatwierdzenia lub zabronienia ofiar: wszystkie ofiary Starego Testamentu były zapowiedzią ofiary Chrystusa, kiedy więc Jezus umarł na krzyżu, wszystkie te ofiary zostały niejako potwierdzone, okazało się, że to, co zapowiadały, spełniło się, nie były fałszywą zapowiedzią, chociaż były tylko cieniem prawdziwej Ofiary. (Biedne tylko te zwierzęta, na rzeź prowadzone.) Wraz z ofiarą krzyżową wszystkie te ofiary stały się zbędne, Bóg ich nie chce, bo przyjął ofiarę swojego Syna, zatem ona zniosła wszystkie ofiary dawnego Prawa. Użycie czasownika sancire nie jest, jak sądzę, przypadkiem.