niedziela, 31 lipca 2016

Kończy się lipiec

Kończy się miesiąc poświęcony Krwi Chrystusowej...
Ty, co jak pelikan Krwią swą karmisz lud,
przywróć mi niewinność, oddal grzechów brud,
oczyść mnie Krwią swoją, która wszystkich nas
jedną kroplą może obmyć z win i zmaz.

Och i ach, czyli o pamięci medialnej

W swoim czasie oglądałem chętnie Kuchenne rewolucje Gesslerówki, głównie z nadzieją na jakieś ciekawe przepisy — niestety, okazało się, że ciągle proponuje golonkę lub dziczyznę. W każdym razie, w co drugim odcinku prowadząca mówiła, że nigdy jeszcze tak złej restauracji nie widziała, nie jadła tak niedobrego jedzenia i nie spotkała tak beznadziejnych właścicieli, ergo nigdy jeszcze tak trudnej rewolucji nie musiała przeprowadzać.

Podobnie zachowują się media w czasie wizyty papieża Franciszka. W radiu i w telewizji na okrągło mówią, że papież zrobił to, zrobił tamto, powiedział tak, powiedział inaczej, i jakie to wszystko jest niezwykłe, niesamowite, i że nikt tak jeszcze nie mówił, nie robił, etc., etc. Tak samo media się zachowywały przy wizytach Jana Pawła II i Benedykta XVI. No cóż, każdy człowiek jest inny, każdy papież jest inny, więc to, co robi czy mówi, jest jemu właściwie. A gdyby ludzie mediów sięgnęli do Pisma świętego, zobaczyliby, że wiele z tych „nowości”, przypisywanych papieżom, tak naprawdę ma swe źródło w Biblii. Ot, papież mówi o życiu małżeństw, że zdarzają się w nich kłótnie, że to normalne, ale trzeba pamiętać o pogodzeniu się przed nocą: Nigdy nie kończcie dnia bez zawarcia pokoju. Ale to nie jest jakaś jego szczególna mądrość, tylko zalecenie św. Pawła z Listu do Efezjan (4:26): Gniewajcie się, ale nie grzeszcie; słońce niech nie zachodzi nad waszym gniewem. To nauka nie tylko dla małżeństw, ale dla każdego z nas.

Pamięć medialna jest bardzo krótka, wybiórcza i niedouczona.

Chcę jeszcze zwrócić uwagę, nie po raz pierwszy, na brak szacunku papieża Franciszka wobec wiernych. Otóż msza dzisiejsza miała się rozpocząć o godzinie 10:00.

Kiedy włączyłem telewizor o 10:01, śpiewany był już psalm responsoryjny. Znowu papież mszę zaczął wcześniej. Rozumiem, że dla obecnych na miejscu celebracji nie miało to znaczenia, ale dla tych, którzy śledzą papieską pielgrzymkę poprzez media, ma to znaczenia jak najbardziej! Dlaczego tak się dzieje, i to wielokrotnie? Ja mam wrażenie, że obecny papież chce mieć liturgię jak najszybciej za sobą, chce mieć z nią kontakt minimalny, tylko tyle, ile jest konieczne, co widać chociażby przy używaniu stuły na błogosławieństwo Urbi et orbi. Może się mylę, to tylko moje domysły, niemniej jednak trudno ich uniknąć.

sobota, 30 lipca 2016

Trochę piękna i teologii, w złocie i w kamieniu

Procesyjny krzyż, z 15. wieku, przechowywany w Reykjaviku. Wspaniały! Bóg objawiony w pięknie.

A to już Lombardia, 8. wiek. Krzyż, a przy krzyżu stworzenie. Ptaki na ramionach krzyża, pod nimi jednorożec i — chyba — lew. Liżą krzyż, i chodzi chyba o picie żywej wody, której źródłem jest krzyż, a którą symbolizują spirale na krzyżu. Krzyż kwitnie, widać kwiaty przy ptakach. Całe stworzenie, wyzwolone z niewoli grzechu, ma udział w chwale Boga!


Bo w kraju zmarłych duszy mej nie zostawisz. (Ps 16[15]:10)

Módlmy się za Syrię...

Εὐφράνθην ἐπὶ τοῖς εἰρηκόσιν μοι· 
Εἰς οἶκον κυρίου πορευσόμεθα.
ἑστῶτες ἦσαν οἱ πόδες ἡμῶν 
ἐν ταῖς αὐλαῖς σου, Ιερουσαλημ.
Ιερουσαλημ οἰκοδομουμένη ὡς πόλις, 
ἧς ἡ μετοχὴ αὐτῆς ἐπὶ τὸ αὐτό.
ἐκεῖ γὰρ ἀνέβησαν αἱ φυλαί, φυλαὶ κυρίου,
μαρτύριον τῷ Ισραηλ τοῦ ἐξομολογήσασθαι τῷ ὀνόματι κυρίου·
ὅτι ἐκεῖ ἐκάθισαν θρόνοι εἰς κρίσιν, 
θρόνοι ἐπὶ οἶκον Δαυιδ.
ἐρωτήσατε δὴ τὰ εἰς εἰρήνην τὴν Ιερουσαλημ, 
καὶ εὐθηνία τοῖς ἀγαπῶσίν σε·
γενέσθω δὴ εἰρήνη ἐν τῇ δυνάμει σου 
καὶ εὐθηνία ἐν ταῖς πυργοβάρεσίν σου.
ἕνεκα τῶν ἀδελφῶν μου καὶ τῶν πλησίον μου 
ἐλάλουν δὴ εἰρήνην περὶ σοῦ·
ἕνεκα τοῦ οἴκου κυρίου τοῦ θεοῦ ἡμῶν 
ἐξεζήτησα ἀγαθά σοι. (psalm 121[122])

Missa (non) est

Żeby msza była tylko — Mszą —
jak chciał tego Papież roztropny —
żeby Jezus — pośród tylu — ludzi
nie był samotny

Tymczasem msza zbyt często jest widowiskiem, z różną liczbą aktorów, popisem durnego kleru, załatwianiem za jednym razem kilku spraw, wiecem politycznym, zawodami w uśmiechu, zawodami w nienawiści, i mnóstwem innych rzeczy, ale nie Mszą.

piątek, 29 lipca 2016

Pan w błękitach, czyli ikony bardzo współczesne

Ich autorką jest Natalia Rusecka. B a r d z o   współczesne, ale na swój sposób piękne. A ja znowu myślę: Czemuż mi nie dał Pan zdolności plastycznych? A przy okazji, może ktoś zna jakieś dobre przedstawienie krzyża jako drzewa życia, poza mozaiką w San Clemente?

Narodzenie Pana

Ukrzyżowanie

Ukrzyżowany Zbawca kosmosu

Zmartwychwstały Krzew Winny

Pantokrator

Trójca Święta

Trochę smutno

Że w katedrze wawelskiej papież nawet nie spojrzał na krzyż, przed którym modliła się królowa Jadwiga. I że w Oświęcimiu trąbi się cały czas o Maksymilianie Kolbem, a nic się nie mówi o Teresie Benedykcie od Krzyża, która tam także została umęczona.

Obecność Chrystusa Pana

W Liście do Filipian św. Paweł napisał: ὑμῖν ἐχαρίσθη τὸ ὑπὲρ Χριστοῦ, οὐ μόνον τὸ εἰς αὐτὸν πιστεύειν ἀλλὰ καὶ τὸ ὑπὲρ αὐτοῦ πάσχειν (Flp 1:29). Bóg dał wam w obfitości nie tylko możliwość wiary w Chrystusa, ale i cierpienia za Niego.

Nie chodzi tylko o męczenników. Przecież Chrystus jest obecny w naszych braciach i siostrach, w naszych bliźnich wokół nas. Ale nie chodzi tylko o znoszenie ich, znoszenie przykrości, jakie nam sprawiają, ani nawet nie chodzi o służenie, pomaganie im. Chodzi też o ofiarowanie własnego cierpienia za innych. W zjednoczeniu z ofiarą Chrystusa Pana ofiarować własne, różnorakie cierpienia za tego czy za tamtą, za Kościół, który jest na ziemi cierpiącym Ciałem Chrystusa...

czwartek, 28 lipca 2016

Per

Ciekawa zmiana w kontaktach z kupującymi w internecie: dopóki wszystko było dobrze, byłem 'panem'; kiedy coś poszło nie po myśli kupującego, stałem się 'ty' i 'chłopcem'. Podejrzewam, że kupujący mógłby być nawet moim wnukiem. No, może tylko synem.

Sssssskusiłem się

Na Ziemiomorze. Polski przekład powieści Le Guin o Ziemiomorzu. Zbiorowe wydanie. Tak, mam te książki, prawie wszystkie, w poszczególnych tomach, po angielsku i po polsku. Ale zbiorowe wydanie miało na okładce i w środku smoka, i zakładkę, ze smokiem. Tak przynajmniej było na zdjęciach w internecie. W zakupionej książce zakładki nie ma. Zwrócić nie ma jak, bo sklep Merlin nie dodał żadnej faktury. Został tylko smok na okładce. Ja chcę zakładkę.

środa, 27 lipca 2016

Koniec po raz drugi

Peractis luna cursibus
suis revertit undecim,
dum priscae linguae Quiritum
dabatis impigre operam.

Christi vos iunxit caritas,
voluntas alma convocat,
ut studio et precibus
dicetis libenter vitam.

Ginące marzenia

Jadę tramwajem, patrzę na sklepy, restauracje, banki... Prawie już nie ma tych, które były w tych miejscach 30 lat temu, 10 lat temu, nawet i 3 lata temu. Ciągłe zmiany. Za każdym z tych miejsc stali jacyś ludzie: właściciele, pracownicy... Ich marzenia, które zginęły, umarły, zbankrutowały.

Dużo smutku na ulicach.

wtorek, 26 lipca 2016

Jak ja tego nie lubię!

Kobitka na spacerze skarży się, że jest za gorąco. Fakt, prawie 30 stopni. Ale kiedy było ok. 20, kobitka narzekała: Strasznie zimno!

Tak trudno się zdecydować na jedno? Ja narzekam tylko na ciepło (od 15 stopni wzwyż). A ta kwęka, i tak źle, i tak niedobrze, i jeszcze innych tym zanudza.

Godzinki

Pomyślałem, że można by napisać Godzinki ku czci św. Jana Chrzciciela. Na melodię Godzinek o Niepokalanym Poczęciu. Na razie mam tylko początek :-\

O sławcie, wargi, Jana, Chrzciciela Pańskiego,
Chrystusa Poprzednika tak bardzo wielkiego.
Przybądź nam, święty Janie, teraz ku pomocy,
a wyrwij nas z potężnych nieprzyjaciół mocy.

Może    k i e d y ś    uda mi się napisać więcej.

poniedziałek, 25 lipca 2016

Łucznik


Tak Anne Yvonne Gilbert wyobraża sobie Robina Hooda. A ja się zastanawiam, czy to mógłby być Beleg Cúthalion z Doriath, wierny sługa króla Elu Thingola i przyjaciel nieszczęsnego Turina. Bo dobrą ilustrację z Belegiem ciężko jest znaleźć.

Błogosławieństwo Boga najwyższego

Zauważyłem, że jeden z moich uczniów, w tym roku wyświęcony, kończy swoje mejle krzyżykiem: +. Znak błogosławieństwa. Młodszy błogosławi starszego, bo młodszy stał się starszym, πρεσβύτερος (presbuteros).

Na dzień św. Jakuba Apostoła

Strona z menologionu, greckiego kalendarza liturgicznego (chociaż nie jest to akurat strona z 25. lipca, ale czytamy na niej o męczeństwie św. Jakuba, syna Zebedeusza, patrona dnia dzisiejszego):


niedziela, 24 lipca 2016

Cóż za błyskotliwe spostrzeżenie!

Kard. Stanisław Dziwisz przypomina, że ŚDM w Rzymie w 2000 roku, na które przyjechało około 2 miliony ludzi, też rodziły obawy. Tymczasem nic się nie stało, a karetki przez cały czas trwania imprezy stały bezczynne.

Ale to było w 2000, jeszcze przed, chociażby, 11. września, i przed tym, co się teraz dzieje we Francji i w Niemczech. Świat nie zatrzymał się w ostatnim roku drugiego tysiąclecia. Niestety, Dziwisz kard. Stanisław zdaje się tego nie dostrzegać.

Boże, czemu dajesz swojemu ludowi głupich pasterzy?

Roman i Dawid

Dziś Kościół wspomina świętych braci, Romana i Dawida, bardziej znanych pod swymi przedchrzcielnymi imionami Borysa i Gleba. Byli synami Włodzimierza Wielkiego, zabito ich na rozkaz starszego brata, Świętopełka, w roku 1015 (niektórzy podają 1019). Właściwie nie byli męczennikami, bo nie oddali życia za wiarę w Chrystusa, ich morderstwo było elementem walki o władzę i miało charakter polityczny. Ale w swojej śmierci podobni byli do Chrystusa, przyjęli śmierć naśladując mękę Chrystusa, do Niego się modląc. W staroruskiej kronice, Powieść minionych lat, Borys przed śmiercią śpiewa psalmy z jutrzni, modli się przed ikoną Chrystusa: Panie Jezu Chryste, który w tej postaci zjawiłeś się na ziemi dla zbawienia naszego, pozwoliwszy z własnej woli przygwoździć na krzyżu ręce swoje i przyjąłeś mękę za nasze grzechy, takoż i mnie uczyń godnym ponieść mękę. Oto przyjmuję ją nie od wrogów, jeno od brata swojego, i nie poczytuj mu, Panie, tego za grzech. O Glebie, zabitym po Borysie, kronikarz pisze: Jako jagnię niewinne, złożył siebie na ofiarę Bogu, zamiast wonnego kadzidła ofiarę rozumną, i przyjąwszy brata swojego wieniec, wszedł w anielskie przybytki i ujrzał upragnionego brata swojego, i radował się z nim niewysłowioną radością.

Śmierć Borysa i Gleba trochę przypomina śmierć św. Oswina, króla Northumbrii, zabitego przez kuzyna w czasie sporu o władzę (+651). Oswin odprawia swoje wojsko, aby uniknąć przelania krwi, chroni się w domu swojego, jak mniemał, przyjaciela, który jednak wydaje go wrogom. Oswina także nazywa się męczennikiem. Może jednak w śmierci Oswina i braci ruskich trzeba dostrzec nie tyle męczeństwo, ale wzór śmierci pobożnej i poddanej Bogu. Poddanie się woli Bożej do końca, miłość bliźniego wyrażona w miłości nieprzyjaciół, złączenie swojej śmierci z niewinną śmiercią Jezusa: to kontemplujmy w życiu tych świętych. Chrześcijanin, jak pouczali św. Ambroży i św. Cyprian, nie trzyma się kurczowo tego życia, kiedy nadchodzi czas odejścia, bo dusza jego pragnie Boga.

święci Borys i Gleb

Sprawiedliwi, którzyście mękę ponieśli i prawdziwie wypełnili Chrystusową Ewangelię, czysty Borysie i niewinny Glebie, nie stawialiście oporu atakom waszego wrogiego brata, kiedy zabijał wasze ciała – lecz nie mógł tknąć dusz waszych! Dlatego niech smuci się niegodziwy miłośnik władzy doczesnej, podczas gdy wy radujecie się wraz z aniołami, stojąc przed Świętą Trójcą. Módlcie się, aby ci, którzy was ze czcią wspominają, mogli podobać się Bogu, i aby wszyscy wierni chrześcijanie zostali zbawieni. (troparion na dzień świętych Borysa i Gleba)

Olvar

W żywe drzewa, rosnące przed kościołem, powbijano gwoździe, żeby można było na nich zawiesić flagi: polskie, papieskie, z logo ŚDM.
“All have their worth”, said Yavanna, “and each contributes to the worth of the others. But the kelvar can flee or defend themselves, whereas the olvar that grow cannot. And among these I hold trees dear. Long in the growing, swift shall they be in the felling, and unless they pay toll with fruit upon bough little mourned in their passing”. (J.R.R. Tolkien, The Silmarillion)

sobota, 23 lipca 2016

Lubicie dobrze zjeść?

Ja tak. (I dlatego wyglądam jak balon.) Bardzo polecam przetwory z tej strony, Skarby Prababuni. Wszystko naturalne, ręcznie robione przez bezrobotne kobiety, którymi opiekuje się s. Małgorzata Chmielewska. Powidła z głogu, sos z zielonych pomidorów... Chyba powinienem coś zjeść.

Chłodnik z cukinią.
Młodą cukinię myjemy, krajemy w kostkę, nie za drobno, kładziemy na sito, lekko solimy i zostawiamy na ok. 20 min. Potem płuczemy zimną wodą, aby pozbyć się nadmiaru soku i soli, i osuszamy na papierowym ręczniku. Na patelni rozgrzewamy olej, wrzucamy zmiażdżony ząbek czosnku, obsmażamy, aż zrobi się złotawy. Wyjmujemy, wrzucamy na patelnię cukinię, szybko obsmażamy, aby się leciutko zrumieniła. Dodajemy suszoną bazylię i oregano. (Jeśli używamy świeżych, to dodamy je już do chłodnika, na koniec.) Cukinię przerzucamy do maślanki, ew. maślanki z jogurtem, albo samego jogurtu, albo jogurtu czy maślanki ze śmietaną, jak kto woli. Mieszamy, doprawiamy, ew. dodajemy świeże zioła, może być i koper, zielony i pachnący. Wstawiamy do lodówki na ok. pół godziny. A do tego świeży chleb i już jest cały obiad.

Matka wcale nie jest jedna

Podobno matka jest tylko jedna. Podobno, bo to wcale nie jest prawda, tylko jakiś metrocentryczny wymysł. Poucza nas o tym mitologia: oto bóg Heimdallr jest synem aż dziewięciu matek, córek władcy mórz, Ægira.

piątek, 22 lipca 2016

Wczesnym rankiem ukazał się najpierw Marii Magdalenie, alleluja

Alleluia, alleluia, alleluia
Dic nobis, Maria, quid vidisti in via?
Sepulcrum Christi viventis et gloriam vidi Resurgentis.
Alleluia, alleluia, alleluia
+
(na melodię Ludu kapłański)
Wspomóż nas dzisiaj
swoją modlitwą,
równa Apostołom i czcigodna,
Mario Magdaleno.

1. Stałaś pod krzyżem,
kiedy nasz Zbawca umierał w męce,
wylewałaś łzy
przy Jego pogrzebie,
wierna aż do końca.

2. Przyszłaś do grobu
namaścić ciało twojego Pana,
On ukazał się
tobie pierwszej ze wszystkich,
zmartwychwstały w chwale.

czwartek, 21 lipca 2016

Zacofanie

Nie umiem obsłużyć smartfonu, mam za nieczułe palce. Nie umiem obsłużyć kuchenki mikrofalowej. Nauczyłem się niedawno, że zdjęcia z aparatu cyfrowego można przenieść do komputera bez kabelka. Jako osoba zacofana, mam dwa, ogólnie, pytania, może ktoś umie prosto odpowiedzieć.

Pytanie 1. Co to jest Windows10 i dlaczego komputer ciągle mnie zachęca do instalacji? A jeśli nie zainstaluję, to co? Komputer przestanie działać? Przestanie się aktualizować? Czy jeszcze co innego się stanie?

Pytanie 2. Czy tablet jest dobry do przechowywania i oglądania zdjęć? Majątek wydaję na drukowanie zdjęć, na komputerze niewygodnie się ogląda. I jak z komputera zdjęcia trafiają na tablet: przez kabelek? Podobno przez internet, ale czy to znaczy, że w tablecie trzeba mieć pocztę elektroniczną? Na stronach sklepu z tabletami są opinie użytkowników, i dosyć często ludzie się skarżą, że się zawiesił na amen albo jakieś paski się pojawiają: czy to tabletowa norma? Aaa, i jeszcze najważniejsze: czy do zdjęć lepszy tablet z Windows czy z Androidem, cokolwiek to jest (i jak się to obsługuje?)?

Dziękuję za przeczytanie. Laik.

Andrzej i Benedykt

Lipiec błękitny bogaty jest w świętych. 13. lipca wspominaliśmy świętych Andrzej Świerada i Benedykta, drogich naszemu sercu pustelników. Zajęty byłem czym innymi i nic o nich nie napisałem, ale jeśli ktoś używa nadzwyczajnej formy rytu rzymskiego, obchodzi ich wspomnienie dzisiaj, 21. lipca.
Amore Christi perciti,
crucem tulistis asperam,
oboedientes, impigri
et caritate fervidi.

Sprevistis artes daemonum,
saevumque averni principem;
Christum fatendo moribus
migrastis inter sidera. (z hymnu laudesów)
Te strofy mogą być rachunkiem sumienia. Czy kochamy Chrystusa? Jak znosimy cierpienie? Czy jesteśmy posłuszni woli Bożej? Czy nie jesteśmy leniwi? Czy kochamy bliźnich? Czy walczymy z pokusami? Czy walczymy z pychą diabelską?

PS Zdecydowanie nie polecam opowiadania Zofii Kossak-Szczuckiej Puszcza świętego Świrada. Głupie i niezgodne z prawdą historyczną.

środa, 20 lipca 2016

Przesławny i chwalebny prorok Eliasz

Dziś dzień św. Eliasza proroka. Obrazek, bardzo ładny, Christiny Balit: scena ofiary Eliasza, kiedy pokonał proroków Baala.


Eliasz (...) modlił się gorliwie, aby deszcz nie padał, i nie padał deszcz na ziemię przez trzy lata i sześć miesięcy; i znowu się modlił, i niebo dało deszcz, a ziemia wydała swój owoc (Jk 5:17-18)

Panie, Boże Abrahama, Izaaka i Jakuba, okaż dziś, że Ty jesteś Bogiem Izraela, a ja Twoim sługą. (antyfona do pieśni Zachariasza)

Przesławny proroku Eliaszu, ty oglądałeś możne dzieła Boże, twoje słowo wstrzymało deszcz dla ziemi. Módl się za nami do Tego, który kocha ludzi. (prawosławny kontakion)

Eliasz i Elizeusz, z synagogi westminsterskiej

wtorek, 19 lipca 2016

Ciastka z malinami boleśnie zaostrzające apetyt

Czyli co się je na łacinie w dominikańskim nowicjacie :-) Trochę tylko przesadziłem z nadzieniem, za dużo się zrobiło, i ładowałem ponad miarę.


Cenotafy

Nie odwiedzę grobu Clive'a, nie zobaczę grobu Chrisa. Zostały po nich tylko współczesne cenotafy: numer telefonu w spisie połączeń w komórce, adresy mejlowe w skrzynce...

Qui eos abstulisti, ne derelinquas me in senectute mea...

Prawdziwi mężczyźni płaczą, i to solidnie. Od najwcześniejszych czasów. Gilgamesz, Achilles, Jakub, Dawid, Beowulf... Nawet Chrystus.

A Pan czasami objawia się w wichrze, trzęsieniu ziemi i ogniu, i rozlega się z nich Jego głos jak ryk lwa, pełen Boskiego śmiechu: Jak Ojciec wskrzesza i ożywia umarłych, tak i Syn ożywia tych, których chce. (J 5:21)

poniedziałek, 18 lipca 2016

Męska sztywność

Kiedy rozmawiam z karmelitankami lub franciszkankami, mówią o sobie całkiem prosto i zwyczajnie: Dałam tę książkę siostrze Teresie, bo jej potrzebowała. Spytaj siostry Katarzyny. Siostra Marta się tym zajmuje. Całkiem naturalne wypowiedzi. Nawet jeśli nie znam, a często przecież nie znam, owej Teresy, Katarzyny czy Marty.

Dominikanie są zupełnie inni. Boją się imion. Jeden brat mi napisał, że... Dostałem tę książkę od jednego brata. Zapytam jednego z braci, on będzie wiedział. A przecież tutaj bardzo często ja też znam owego 'jednego brata', bo go uczyłem! Ostatnio nawet, po śmierci Antoniego, mówili do mnie: Szkoda brata... Dlaczego nie Szkoda Antka, czy może nawet Szkoda chłopaka, tak po prostu, naturalnie? Według mnie to skutki jakiejś indoktrynacji formacyjnej. Owszem, rozumiem, ja jestem, mimo wszystko, mimo tylu lat wpychania do głów greki i łaciny, jestem ciągle kimś z zewnątrz, spoza Zakonu, kimś, jakby nie było, obcym. Spoza rodziny... Taka moja mojra. Ale przecież dla sióstr, o których wyżej pisałem, tym bardziej jestem 'spoza'!

Kiedyś w klasztorach wszystko było wspólne, nie używało się zaimka 'mój'. Wszystko było nasze, czasami aż do granic absurdu, kiedy siostra mówiła Nasze zęby nas bolą. Nasza cela, nasz klasztor, nasza książka, bo przecież wszystko było wspólne, jak za czasów Apostołów, przynajmniej nominalnie.

Dominikańska praktyka unikania imion trochę przypomina działania ochronne lekarzy: kiedy poskarżę się mojej lekarce na innego lekarza, nabiera wody w usta, nic nie skomentuje. Nie wypada, nie wolno kolegi po fachu przed pacjentem, który jest 'spoza', o, jakże spoza!, deprecjonować. Solidarność zawodowa ochronna. Zawsze mnie to denerwowało, bo przecież nie polecę do lekarza, żeby mu powiedzieć, że inny lekarz go skrytykował...

A zanim ktoś to napisze: nie sądzę, aby dominikanie unikali imion z obawy przed władzą, jaką daje znajomość imienia. Za młodzi są na to, ledwie 800 lat mają.

niedziela, 17 lipca 2016

Ćwierćcud

Śmierdziel rozłożył ręce już na Dzięki składajmy Panu! Duży postęp, dotąd podnosił je zwykle w połowie prefacji. Oczywiście, nic się więcej nie zmieniło: otwieranie lekcjonarza w czasie kończenia kolekty, wertowanie mszału przed Dzięki składajmy, durno-błyskotliwe dodatki... No i jeszcze kazanie, wołające o pomstę do nieba: można się było z niego dowiedzieć, że stwardnienie rozsiane bierze się z nadmiaru pracy i niechodzenia na mszę w niedzielę. Kazanie długie i rozwlekłe, za to Wierzę w Boga po nim odmawiane jak z karabinu maszynowego: tra-ta-ta-ta, ledwo można nadążyć. Śmierdzielu, Śmierdzielu, niech cię błogosławi i strzeże Bóg wszechmogący...

On skronie wasze uwieńczy liliami

Dziś wspominamy narodziny dla nieba św. Jadwigi, królowej, i męczeństwo szesnastu karmelitanek z Compiègne. Zabito je w czasie rewolucji francuskiej, w 1794 roku. Były wierne Chrystusowi i Kościołowi do końca. 

Myślę, że są szczególnymi dla nas patronkami w obecnych czasach. Ofiarowały się Bogu, aby zlitował się nad swym ludem i powstrzymał rewolucyjny terror. Terror, z jakim spotykamy się ostatnio, właśnie we Francji, jest tak naprawdę owocem, późnym owocem francuskiej rewolucji, która chciała stworzyć nowy ład, nowy świat, bez Boga. Pan powiedział: Jaką miarą mierzycie, taką wam odmierzą... (Mt 7:1). Słowa Jego są prawdą.

O błogosławiona Tereso od św. Augustyna, błogosławione jej towarzyszki, córki Karmelu, błagajcie za nami waszego Oblubieńca!

I obaj wybuchnęli śmiechem

Znów ktoś z podziwem mówi o mnie, że taki jestem spokojny, taki cierpliwy. Spojrzeliśmy na siebie nawzajem: On z krzyża, ja pod krzyżem — i obaj wybuchnęliśmy śmiechem. Ja   c i e r p l i w y?

sobota, 16 lipca 2016

Za klauzurą

Many a year was I
Perched out upon the sea
The waves would wash my tears,
The wind, my memory

I'd hear the ocean breathe
Exhale upon the shore
I knew the tempest's blood
Its wrath I would endure

And so the years went by
Within my rocky cell
With only a mouse or bird
My friend; I loved them well
(Loreena McKennitt, Skellig)
Wczoraj, w kazaniu pogrzebowym, o. Paweł Krupa wspomniał o swojej papudze. Kiedyś, dawno temu, kiedy pisałem na niechlubnej stronie liturgia.pl, pytałem piszących tam dominikanów, jak to jest ze zwierzętami w ich klasztorach. Jakież to wywołało oburzenie i zgorszenie ze strony owych dominikanów! Oskarżono mnie o zajmowanie się bzdurami. A jakież oburzenie i drwiny wywołał tam mój apel o zbiórkę pieniędzy na wykupienie konia, skazanego rzeźnię! A tu proszę, wybitny tomista, znany w świecie teolog, ma papugę. Co więcej, jest też o wiele bardziej ludzki, sympatyczny, życzliwy niż wspomnieni wcześniej jego współbracia.

Moje karmelitanki mają u siebie koniki polskie, psy i kota. Ich temat zawsze się pojawia w naszych rozmowach mejlowych jako coś zupełnie naturalnego, część życia. Bo przecież, czy można wierzyć w Boga i mieć w pogardzie Jego stworzenie? Skoro sam Bóg bawi się z Lewiatanem, jak z psem czy kotem (cf. Ps 104[103]:26), to czy nie powinniśmy, mutatis mutandis, Go naśladować, jak dzieci naśladują Ojca?

Oby Bóg dał nawrócenie tym, którzy na Jego stworzenie patrzą z pogardą albo widzą w nim tylko dekorację dla swojego antropocentryzmu.

Myślę, że ludzie za rzadko zdają sobie sprawę z tego, jak wielką zmianę przyniosło chrześcijaństwo, poprzez ofiarę Chrystusa Pana: koniec z ofiarami ze zwierząt. Jedna jest tylko ofiara godna Ojca niebieskiego, którą sprawujemy w mistycznych znakach chleba i wina.

Bracie, nigdy nie czytałeś w Piśmie, że jeśli ktoś żyje zgodnie z wolą Boga, to dzikie zwierzęta i ptaki będą mu posłuszne? (Św. Guthlac z Crowland)

Lady of the mystic mountain


Eia, Carmeli rosa pulchra montis,
vitis insignis, decus atque caeli,
quae paris mundo placidam salutem,
integra restans.

Mater insignis celebrisque Virgo,
ferto Carmeli soboli levamen,
fratribus ferto titulum supremum,
stella refulgens.


Hodie Maria Virgo
nobis in Matrem data est;
hodie nobiscum fecit misericordiam; 
 hodie summa exsultatione gaudet Carmelus, tantae Virginis illustratus sollemnitate.

piątek, 15 lipca 2016

Domina nostra, Advocata nostra

To fragmenty z I nieszporów Matki Bożej Karmelitańskiej. Czuję się jak średniowieczny kopista, pracowicie tłumaczyłem, przepisywałem, rozmieszczałem.

Flos Carmeli, vitis florigera,
splendor caeli, virgo puerpera
singularis.

Mater mitis, sed viri nescia,
Carmelitis esto propitia,
stella maris.

Radix Iesse germinans flosculum,
nos adesse tecum in saeculum
patiaris.

Inter spinas quae crescis lilium,
serva puras mentes fragilium,
tutelaris.

Armatura fortis pugnantium,
furunt bella, tende praesidium
scapularis.

Per incerta prudens consilium,
per adversa iuge solacium
largiaris.

Mater dulcis, Carmeli domina,
plebem tuam reple laetitia,
qua bearis.

Paradisi clavis et ianua,
fac nos duci quo, Mater, gloria
coronaris. Amen.

Ant. Gloria Libani data est ei, decor Carmeli et Saron.
                        
                                                                                     psalmus 113
Laudate, pueri Domini, *
laudate nomen Domini.
    Sit nomen Domini benedictum *
    ex hoc nunc et usque in saeculum.
A solis ortu usque ad occasum *
laudabile nomen Domini.
    Excelsus super omnes gentes Dominus, *
    super caelos gloria eius.
Quis sicut Dominus Deus noster, qui in altis habitat *
et se inclinat, ut respiciat in caelum et in terram?
    Suscitans de terra inopem, *
    de stercore erigens pauperem,
ut collocet eum cum principibus, *
cum principibus populi sui.
    Qui habitare facit sterilem in domo, *
    matrem filiorum laetantem.
Ant. Gloria Libani data est ei, decor Carmeli et Saron.

Ant. Tu gloria Ierusalem, tu laetitia Israel, tu honorificentia populi nostri.
                                                                                                                 psalmus 147B
Lauda, Ierusalem, Dominum; *
collauda Deum tuum, Sion.
    Quoniam confortavit seras portarum tuarum, *
    benedixit filiis tuis in te.
Qui ponit fines tuos pacem *
et adipe frumenti satiat te.
    Qui emittit eloquium suum terrae, *
    velociter currit verbum eius.
Qui dat nivem sicut lanam, *
pruinam sicut cinerem spargit.
    Mittit crystallum suam sicut buccellas; *
    ante faciem frigoris eius quis sustinebit?
Emittet verbum suum et liquefaciet ea, *
flabit spiritus eius, et fluent aquae.
    Qui annuntiat verbum suum Iacob, *
    iustitias et iudicia sua Israel.
Non fecit taliter omni nationi *
et iudicia sua non manifestavit eis.
Ant. Tu gloria Ierusalem, tu laetitia Israel, tu honorificentia populi nostri.

Ant. Laetaberis in filiis tuis, quoniam omnes benedicentur et congregabuntur ad Dominum.
                                                                                                                       Eph 1:3-10
Benedictus Deus et Pater *
Domini nostri Iesu Christi,
    qui benedixit nos in omni benedictione spiritali *
    in caelestibus in Christo,
sicut elegit nos in ipso ante mundi constitutionem,

ut essemus sancti et immaculati * 
in conspectu eius in caritate;
    qui praedestinavit nos in adoptionem filiorum †
    per Iesum Christum in ipsum, *
    secundum beneplacitum voluntatis suae,
in laudem gloriae gratiae suae, *
in qua gratificavit nos in Dilecto,
    in quo habemus redemptionem per sanguinem eius, *
    remissionem peccatorum,
secundum divitias gratiae eius,

qua superabundavit in nobis *
in omni sapientia et prudentia,
    notum faciens nobis mysterium voluntatis suae, *
    secundum beneplacitum eius, 

quod proposuit in eo, *
in dispensationem plenitudinis temporum:
   recapitulare omnia in Christo, *
   quae in caelis et quae in terra.
Ant. Laetaberis in filiis tuis, quoniam omnes benedicentur et congregabuntur ad Dominum.

lectio Ap 11:19; 12:1
Et apertum est templum Dei in caelo, et visa est arca testamenti eius in templo eius. Et signum magnum apparuit in caelo: mulier amicta sole, et luna sub pedibus eius, et super caput eius corona stellarum duodecim. 

responsorium
Valde mirabilis es, * Virgo Maria.
Et facies tua plena est gratiarum.

Ant. ad Magnificat, Alma Dei Genetrix, Carmeli gloria montis, plebem tibi sacram tuis virtutibus orna, semper et a cunctis clemens defende periculis.

Oratio: Adiuvet nos, quaesumus, Domine, gloriosae Virginis Mariae intercessio veneranda, ut, eius muniti praesidiis, ad montem, qui Christus est, pervenire valeamus. Qui tecum.

Galeryjka

Dziś wprawdzie dzień św. Bonawentury, ale myślę, że z radością spojrzy on na ten wpis, chociaż pisania będzie mało. Postanowiłem zamieścić tu różne obrazy Matki Bożej Szkaplerznej, Matki Bożej z Góry Karmel – jutro Jej uroczystość.

Maria daje szkaplerz
św. Szymonowi Stockowi




czemu Jezus jest
na grzybie atomowym?



ciemnoskóra Madonna


czwartek, 14 lipca 2016

Bramy krainy zmarłych

Doch der Tote muß fort, und schweigend bringt ihn die ältere
Klage bis an die Talschlucht,
wo es schimmert im Mondschein:
die Quelle der Freude. In Ehrfurcht
nennt sie sie, sagt; – Bei den Menschen
ist sie ein tragender Strom. – 


Stehn am Fuß des Gebirgs.
Und da umarmt sie ihn, weinend.


Einsam steigt er dahin, in die Berge des Ur-Leids.
Und nicht einmal sein Schritt klingt aus dem tonlosen Los.
 

(R.M. Rilke, Elegie duinejskie, X)
Grecki pisarz, Lukian (wielki prześmiewca), w jednym ze swoich Dialogów umarłych przedstawia dusze u bram Hadesu, wchodzące na łódź Charona, przewoźnika do krainy umarłych. Charon mówi im, że mają się rozebrać i zostawić wszystko, inaczej łódź zatonie w falach Styksu. Poznajemy niektórych ze zmarłych.

Oto Charmoleos, którego pocałunek był wart dwóch talentów. Musi zostawić swoje piękno, wargi pełne pocałunków, bujne włosy, różane policzki (czyżby barwiczką powleczone?)... A oto tyran Lampichos, w purpurowej szacie i diademie. Czy tyran ma nagi wchodzić do Hadesu?, pyta. Hermes, przewodnik zmarłych odpowiada: Tyran nie, ale umarły – tak. Tyran musi zostawić swe bogactwo, próżność i wyniosłość, są tak ciężkie, że zatopiłyby łódź Charona. Okrucieństwo, głupota, pycha, gniew, wszystko to Lampichos musi odrzucić. Oto Damasias, atleta, sportowiec. Na nic mu muskuły, cała masa mięśniowa (jeśli można użyć tak współczesnego określenia), całe ciało – dosłownie, mięso. Wieńce, jakie dostawał jako zwycięzca w zawodach, rozgłos, wszystko to musi zostawić. Oto Kraton, zniewieściały bogacz, żyjący w zbytku. Nie wolno mu wziąć ze sobą pogrzebowych ofiar ani sławy rodu i przodków, ani pochwalnych inskrypcji, wypisanych na jego posągach. Oto żołnierz – uzbrojony, sławny z powodu swych zwycięstw. Zostaw to wszystko, mówi Hermes, w Hadesie nie ma wojen. Oto filozof, wyniosły, zamyślony, z zaniedbaną brodą. Niesie hipokryzję, ignorancję, kłótliwość, próżną sławę, wydumane zagadki, skomplikowane pomysły, dzielenie włosa na czworo, i złoto, i wygodnictwo... Wszystko to trzeba wyrzucić, razem z fałszem i pychą, i uważaniem się za lepszego od innych. Hermes każe mu jeszcze ogolić brodę – „znak” filozofa – i wyniosłe brwi. Na koniec okazuje się, że filozof ukrył coś pod pachą: pochlebstwo, pieczeniarstwo. Filozof martwi się też, że w Podziemiu nie będzie ani wystawnych uczt, ani burdeli, ani nieuczciwie zdobytych pieniędzy... Oto mówca: ten musi porzucić gadatliwość, wszystkie swe retoryczne sztu(cz)ki: antytezy, periody, klauzule, cudzoziemskie zwroty, wszystko, co obciąża jego mowę.

A ty, z czym się musisz pożegnać, gdy umrzesz?

środa, 13 lipca 2016

Eὗρον τὸν δοῦλόν μου, ἐν ἐλαίῳ ἁγίῳ μου ἔχρισα αὐτόν

Od niemal piętnastu lat uczę dominikanów, pewnie już ponad setka z moich uczniów zaszczycona została łaską święceń kapłańskich i staje codziennie ad altare Dei, ad Deum, qui laetificat iuventutem eorum. Nie wszystkich pamiętam, nie ze wszystkimi mam kontakt, nie wszyscy pewnie i mnie pamiętają (lub chcą pamiętać). Ale muszę przyznać, że nigdy nie widziałem ich, jak to mówią, w akcji inaczej niż przy koncelebrze – poza Dominikiem, kiedy byliśmy na wakacjach w Norwegii. Może kiedyś mi się uda, bardzo jestem tego ciekaw: podświadomie pewnie jak Crotalus viridis, tropiący wszystkie błędy ołtarzowe.

Myślę szczególnie o tych trzech ostatnich: Andrzeju, Krzyśku i Pawle, i błagam Pana, aby zachował w nich świeżość kapłaństwa. Świeżość stawania przy ołtarzu, świeżość sprawowania sakramentów. Niech ich uchroni od rutyny, od bylejakości, od odbębnienia i odwalenia kapłańskich powinności. To pewnie niełatwe, a bez łaski z nieba niemożliwe. μὴ γένοιτο, aby się kiedyś zmienili w Śmierdziela-który-się-podpiera albo błyskającego zębami potomka Egnacjusza!

Różne myśli modlitwom za nich wszystkich towarzyszą. Takie, jak np. wyznanie George'a Herberta, wspaniałego angielskiego poety: I cannot skill of these thy wayes. W jaki sposób Pan ich powołał, każdy jest inny, różny, osobny... Ludzie patrzą i się dziwią, na swój (etymologicznie) idiotyczny sposób, że ten czy tamten został księdzem. Co Bóg w nich widzi, nie nam jest wiedzieć, to sprawa między nimi a Nim. Tym większa cudowność Jego wyboru: Znalazłem Dawida, mojego sługę, namaściłem go moim świętym olejem (Ps 89[88]:21). To On go szukał, On go znalazł: sam przecież powiedział: Nie wy Mnie wybraliście, ale Ja was wybrałem (J 15:16). Uwielbienie cudowności Boskiej w kapłanach, w Boskim wyborze.

Przypomina mi się także, gdy o nich myślę, jeden z wierszy ks. Twardowskiego, skierowany wprawdzie do zakonnicy, ale wyrażający to, o co się modlę. Fragmenty: (...) wszystko będzie święte w twoim życiu, / łoże twardo słane, niepokoje i oschłość (...) Droga długa, kłująca, ciernista, niełatwa, / i od lampki wieczystej krwawa zadra światła, / co spadnie po nieszporach na twą ciemną głowę (...) Będzie ci, dziecko, dobrze. Krzyż pójdzie za tobą – / i Jezus, co pod krami pochmurnego nieba – / miłość w ranach ukrywa i w kruszynach chleba / (...) Lecz nagle list przerywam. Ktoś puka. Otwieram / To tylko anioł przyszedł. Przesyłam go w liście (ks. J. T., List)

I może da Pan, że kiedyś będziecie mogli powiedzieć: Introibo ad altare Dei, ad Deum, qui laetificat senectutem meam. I oby dał nam wszystkim Pan kiedyś powiedzieć: Introibo in portas paradisi, introibo in ianuas caeli, alleluia.

Ad omnia quae supra sunt: Tak, wiem, wyszło trochę słodkawo, może wina zapachów w powietrzu... Wszyscy mają ciemne włosy.

wtorek, 12 lipca 2016

Desperately seeking...

Ja co roku, szukam o tej porze łacińskiego wydania karmelitańskiej Liturgii Godzin. Chodzi o antyfony do Magnificat na 16. lipca, dzień Matki Boskiej Szkaplerznej. I jak co roku, nici z tych poszukiwań. Ani kupić się nie da, ani w sieci nikt nie zamieścił. Ale przy okazji znajduje się mnóstwo innych rzeczy, ot, jak chociażby takie brewiarzowe obrazki...

matutinum,
czyli, mniej więcej,
godzina czytań


laudes, czyli jutrznia,
aka tindómë

tercja,
modlitwa przed południem

seksta, modlitwa w południe

nona, modlitwa po południu

nieszpory, aka undómë

kompleta,
modlitwa przed snem

Antoni

Właśnie się dowiedziałem, że nie żyje, rażony piorunem. O, gorzka wiedzo! Wszak mówiliśmy o gromach Jowisza, o sacrum miejsca czy człowieka, w którym gromowładny się objawił! O, drwiąca wiedzo!

Uczyłem Antoniego w nowicjacie w zeszłym roku... W sierpniu złożył pierwsze śluby. Był ornitologiem, wiedział wszystko o ptakach. Znał fiński. O, ironio Tego, który Jest! Przecież tej nocy miałem do niego napisać, zapytać o sokoły! Już nie napiszę, już się nie dowiem... Sed signifer, sanctus Michael, repraesentet eum in lucem sanctam.


I samo stworzenie będzie wyzwolone, nie tylko ty, ale i to, co jest słabsze/lichsze od ciebie, i to, co nie ma duszy ani czucia, to [wszystko] będzie mieć udział w dobrach: i nie będzie już zniszczalne, ale będzie ciebie naśladować. A tak jak stało się zniszczalne, kiedy ty stałeś się zniszczalny, tak też, kiedy ty staniesz się niezniszczalny, i ono takim się stanie. Jeśli zaś stworzenie cierpiało z twego powodu, ty też powinieneś, ze względu na Boga, wytrwale znosić cierpienia. (św. Teofilakt z Ochrydy, Komentarz do Listu do Rzymian)

poniedziałek, 11 lipca 2016

Jak flamen Dialis

Moje siedemnastoletnie sandały ledwo, ledwo się trzymają... To znaczy, właściwie są całkiem dobre, tylko podeszwa się starła i kawałki się odklejają, trochę to niebezpieczne. Korzystając z dobrodziejstw internetu postanowiłem poszukać nowych. Problem z tych, że ja do obuwia podchodzę jak flamen Dialis, rzymski kapłan Jowisza: nie każde zaakceptuję, mam swoje tabu. Buty muszą być wiązane lub zapinane na sprzączkę. Żadne pantofle, mokasyny czy klapki, żadnego zapinania na rzepy. I tu zaczynają się schody. Bardzo ładne sandały Birkenstock, takie jak moje: wkładka-podeszwa z korka, skóra, sprzączki, ale ponad 300 zł to dla mnie trochę dużo. Zwłaszcza że to buty sezonowe. Sandały innych firm są albo o wiele droższe (nawet do 900 zł!), albo po prostu brzydkie. Są i takie z zakrytymi noskami, ale wyglądają jak klatka, albo jak żebra jakiegoś biednego stworzenia. Tańsze są Birkenstocki bez pięty: są sprzączki, wszystko ładne, tylko że to właściwie klapki. Po domu może dałoby się w czymś takim chodzić, ale po ulicy, po schodach?

Ale może lato będzie chłodne tego roku i sandały nie będą potrzebne?

Wy jesteście moimi przyjaciółmi

Dziękuję za to, że mogłem was uczyć,
za to, że mogę dla was pisać,
że mogę się za was modlić —

że mogę was kochać
w Chrystusie, Panu naszym —

wokół Niego wszyscy razem krążymy,
jak pszczoły wokół ula,
jak planety wokół Słońca,
jak słowa wokół Słowa,
wszyscy razem:

wy, biało-czarni bracia,
laudantes,
praedicantes,
benedicentes,
i ja, stary filolog z Zachodu,
żyjący w micie i w zatrzymanym czasie
pośród zwierząt i książek

niedziela, 10 lipca 2016

erunandelincë, do boju!

Chociaż dziś Śmierdziela nie było, może jest na wakacjach, może cały miesiąc, to jednak czujnym należy pozostać...

Congregatio de Cultu Divino et Disciplina Sacamentorum
Instructio Redemptionis sacramentum: De quibusdam observandis et vitandis circa Sanctissimam Eucharistiam (23.04.2004)
[59] Cesset reprobandus usus, quo Sacerdotes vel Diaconi aut christifideles hic et illic textus sacrae Liturgiae ipsis pronuntiandos commissos proprio arbitrio mutant seu variant. Cum ita enim faciant, sacrae Liturgiae celebrationem instabilem reddunt et haud raro authenticum sensum Liturgiae adulterant.
Innymi języki, ma ustać godny potępienia zwyczaj zmieniania, według własnego widzimisię, słów świętej liturgii, przez kapłanów, diakonów czy świeckich. Kiedy tak robią, sprawiają, że sprawowanie liturgii staje się, dosłownie, niestabilne: liturgia zaczyna się chwiać. Co więcej, często takie zmiany fałszują (jakże mocne łacińskie słowo, adultero!) prawdziwe znaczenie liturgii.

Myślę, że powinniśmy się jakoś połączyć, wszyscy, którzy bolejemy nad idiotycznymi zmian(k)ami liturgicznych tekstów (a czasami i gestów) przez durnych, zarozumiałych księży. Według Ewangelii, trzeba by ich najpierw upomnieć w cztery oczy, ale to niełatwe... Może lepiej przejść od razu do kroku drugiego i zrobić to w kilka osób? Czy może od razu przejść do trzeciego, i powiadomić Kościół? Czyli kogo? Nasz Episkopat, który zajmuje się wszystkim oprócz tego, co naprawdę konieczne (cf. Łk 10:42)? Proponowałbym działanie spoza Ewangelii: kupić rzodkiew i zastosować karę, jaką Ateńczycy wymierzali cudzołożnikom.

Ta pani

Na moje pytanie: Dlaczego ta pani tak się miota na łóżku i głową rzuca na wszystkie strony?, znajomy rozsądnie odpowiedział: Bo jak wydała na fryzjera kilka tysięcy dolarów, to teraz musi te włosy pokazać.

Bóg dał ci radość

Że moja wiedza, moje tłumaczenie komuś pomaga zrozumieć Boże słowo, jest natchnieniem do kazania...

Dziękujecie mi, a to tylko anioł czasami rozdaje przez moje ręce, że przywołam słowa ks. Twardowskiego. Ja sam jestem niczym. Dziękujcie Panu, bo jest dobry.
+   +   +

Jakże szczególnie brzmią w tym miesiącu, poświęconym Krwi Chrystusowej, słowa z nieszporów: Podniosę kielich zbawienia i wezwę imienia Pana (Ps 116[115]:13); i: Bóg pokoju wyprowadził spośród umarłych wielkiego pasterza owiec, naszego Pana, Jezusa, przez krew wiecznego przymierza (Hbr 13:20).
+   +   +

I jeszcze odświeżony fragment dzisiejszej Ewangelii:
A oto jakiś znawca Tory wstał i, sprawdzając Go, mówi: Nauczycielu, po zrobieniu czego odziedziczę życie wieczne? On zaś powiedział mu: A co napisano w Torze? Jak czytasz? On odpowiedział: Będziesz kochał Pana, Boga twego, z całego twego serca i całą twą duszą, i całą siłą twoją, i całym umysłem twoim, i bliźniego twego jak samego siebie. Powiedział mu: Prawidłowo odpowiedziałeś: rób to i będziesz żył. On zaś, chcąc się usprawiedliwić, powiedział do Jezusa: A kto jest moim bliźnim? Podejmując temat Jezus powiedział: Pewien człowiek schodził z Jerozolimy*)  do Jerycha, i wpadł w ręce zbójców**), którzy rozebrali go, pobili i odeszli, zostawiwszy go półumarłego***). Przypadkiem jakiś kapłan szedł ową drogą, i, zobaczywszy go, przeszedł na drugą stronę drogi. Podobnie i lewita, przybywszy na to miejsce i zobaczywszy [go], przeszedł na drugą stronę drogi. A jakiś Samarytanin, podróżujący [tamtędy], podszedł ku niemu i zobaczywszy [go], wzruszył się (dosł. poruszyły się w nim wnętrzności ze współczucia, z litości), i zbliżywszy się, przewiązał jego rany, nalewając [na nie] oliwę i wino, wsadził go na swoje własne juczne zwierzę (najpewniej na osła) i poprowadził go do zajazdu, i troszczył się o niego. A nazajutrz wyjął dwa denary i dał właścicielowi zajazdu, i rzekł: Zatroszcz się o niego, a cokolwiek wydasz ponad miarę [tych dwóch denarów], ja ci oddam, kiedy będę wracał. Kto z tych trzech, jak ci się wydaje, stał się bliźnim tego, który wpadł w ręce zbójców? On zaś rzekł: Ten, który okazał mu miłosierdzie (dosł. który zrobił z nim miłosierdzie). Rzekł mu Jezus: Idź i ty rób podobnie. (Łk 10:25-37)
__________________________
*) Judea, w której znajduje się Jerozolima, jest górzysta, a Jerycho leży w dolinie Jordanu.
**) Tym samym słowem Łukasz określa łotrów, którzy wisieli na krzyżach obok Pana.
***) Tak dosłownie po grecku; my mówimy raczej półżywy; widać Grecy byli w tej kwestii większymi realistami lub pesymistami, jak kto woli; ja stawiam na realizm.

sobota, 9 lipca 2016

I po wystawie

Ale ze mnie dupa Wołowa!*) W środę zobaczyłem koło przystanku plakat z informacją o wystawie Maria Mater misericordiae w Muzeum Narodowym. Giotto, Donatello etc. Zdążyłem wszystkich w Warszawie o tej wystawie poinformować, zaczęliśmy się zastanawiać, kiedy pójdziemy.

Dziś w gazecie przeczytałem, że chodzi o Muzeum Narodowe w Krakowie.
__________________
*) Aczkolwiek niektórzy uważają, że to nie uczony radziecki Wołow, ale niejaka Marynia wynalazła dupę.

Niech będzie po grecku!

Najpiękniejszy język, bardzo piękna czcionka: