środa, 24 maja 2017

Pamiętajmy dziś o Chinach

Dziś, w dzień Najświętszej Maryi Panny Wspomożycielki wiernych, pamiętajmy o prześladowanym, żyjącym w ukryciu, Kościele w Chinach. To Kościół męczenników. Panno Wspomożycielko, wstawiaj się za nimi!
Saepe, dum Christi populus cruentis
hostis infensi premeretur armis,
venit adiutrix pia Virgo, caelo
lapsa sereno.
Ecce Maria erat spes nostra, ad quam confugimus in auxilium, ut liberaret nos, et venit in adiutorium nobis, alleluia.
Nil truces possunt furiae nocere
mentibus castis, prece quas vocata
annuens Virgo fovet et superno
robore firmat.

Virgo sic fortis Domini potenti
dextera, caeli cumulata donis,
a piis longe famulis repellit
daemonis ictus. (z hymnów brewiarzowych na 24.05)

niedziela, 21 maja 2017

Spoglądając ku Pięćdziesiątnicy

Już się pojawia, w dzisiejszej Ewangelii, zapowiedź Ducha Świętego, Ducha Parakleta, Ducha Obrońcy, Ducha Adwokata, Ducha Pocieszyciela. Przyjdź, Duchu Święty, napełnij serca Twoich wiernych i zapal w nich ogień Twojej miłości!

Dziś 6. niedziela wielkanocna. Kolekta mówi o dniach radości ku czci zmartwychwstałego Pana. Tymczasem na mszy był taki zestaw pieśni: Pasterzem moim; Gdzie miłość wzajemna; Panie, dobry jak chleb; Czarna Madonna. ŻADNA z tych pieśni nie jest wielkanocna i nie nadaje się na czas wielkanocny. Można próbować obronić Gdzie miłość wzajemna, że nawiązuje jakoś do Ewangelii dzisiejszej, ale nie ma w niej żadnego 'alleluja', więc lepiej zostawić ją na okres zwykły. Do tego paschał nie był zapalony. I jak tu zwykły wierny ma mieć liturgiczną świadomość okresu wielkanocnego? Tak jakby Wielkanoc już się skończyła.

Takie potraktowanie liturgii budzi gniew. Potrzeba Chrystusa z biczem, żeby to uporządkował.

A z innej sakramentalnej beczki: czy to w porządku, żeby spowiednik kpiąco traktował penitenta?

piątek, 19 maja 2017

Znów kwitną głogi na Avalonie



Tańczą panowie, tańczą panie
na wyspie Avalon.


Ciekawe słowo: Avalon po angielsku akcentuje się na pierwszą sylabę, czyli trzecią od końca, ale po walijsku, w języku oryginału, na środkową, czyli drugą od końca, plus podwójne, walijskie 'll': Afallon. Kraina jabłek. Wyspa, która przynależy do Annwn.

środa, 17 maja 2017

Kto skończy haiku?

Morze stokrotek,
gorzki zapach benzyny...

I co dalej?

Jedzenie na upał jak dziś, orzeźwiające. Ugotować ok. filiżanki makaronu typu kokardki czy falbanki, ostudzić. Zmiksować sos z awokado, fety, rukoli lub roszponki, połowy długiego ogórka, soli i 2-3 łyżek oliwy/oleju. Zalać makaron. Na wierzch dać pomidorki koktajlowe w ćwiartkach. Połączenie chłodnego smaku ogórka ze słodyczą pomidorków, na tle sycącego awokado, jest wspaniałe. Można i szklankę makaronu ugotować, zależy od zdolności żołądka. Makaron, oczywiście, al dente.

Sent from my tablet. We are Borg. You will be assimilated.

wtorek, 16 maja 2017

Jeszcze o drzewach i magii

Czyli nawiązując do Cad Goddeu: w klasycznej literaturze też mamy przykład poety, który włada drzewami, zaklina je (tu doskonałe jest angielskie conjure, bo polskie 'zaklinać' nie do końca oddaje ideę magii). Chodzi o Owidiusza i jego Metamorfozy, w których przedstawia Orfeusza przyzywającego drzewa.
Collis erat collemque super planissima campi
area, quam viridem faciebant graminis herbae:
umbra loco deerat; qua postquam parte resedit
dis genitus vates et fila sonantia movit,
umbra loco venit: non Chaonis afuit arbor,
non nemus Heliadum, non frondibus aesculus altis,
nec tiliae molles, nec fagus et innuba laurus,
et coryli fragiles et fraxinus utilis hastis
enodisque abies curvataque glandibus ilex
et platanus genialis acerque coloribus inpar
amnicolaeque simul salices et aquatica lotos
perpetuoque virens buxum tenuesque myricae
et bicolor myrtus et bacis caerula tinus.
vos quoque, flexipedes hederae, venistis et una
pampineae vites et amictae vitibus ulmi
ornique et piceae pomoque onerata rubenti
arbutus et lentae, victoris praemia, palmae
et succincta comas hirsutaque vertice pinus,
grata deum matri.
(Metamorfozy, X:86-104)
Przekład tylko prozą: Było wzgórze, na wzgórzu równina, trawą zielona. Cienia w tym miejscu nie było; gdy usiadł tam z bogów zrodzony poeta [czyli Orfeusz] i trącił struny dźwięczące, cień się pojawił. Przybył wyroczny dąb Jowiszowy [dosł. dąb chaoński, czyli z Dodony w Epirze, gdzie była sławna wyrocznia Dzeusa (rzymskiego Jowisza)], i Heliad [czyli topoli; siostry Faetona, syna Heliosa, bogowie zamienili w topole] zagajnik, i kasztanowiec [lub dąb: aesculus w botanice to obecnie kasztanowiec, słowniki łacińskie podają jednak, że chodziło o jakąś odmianę dębu] o gęstym listowiu, i lipy łagodne, buk i dziewiczy wawrzyn, łamliwe leszczyny, jesion dobry na włócznie, i gładkopienna jodła, ciężki od żołędzi dąb [ilex: obecnie tak botanicy oznaczają ostrokrzew, ale, znowu, dla Rzymian była to jakaś odmiana dębu], i miły platan, klon o różnych kolorach, a także wierzby, które nad strumieniami rosną, i lotos, co wodę kocha, wiecznie zielony bukszpan, i delikatne tamaryszki, mirt dwubarwny [chodzi najpewniej o różne odcienie, jakie mają liście z wierzchu i od spodu], i wawrzynowata kalina o błękitnawych jagodach. Wy także przyszłyście, giętkie bluszcze, i winorośle, i wiązy, winoroślą oplecione, i mannowe jesiony, świerki, jeżówka ciężka od czerwonych owoców i dumne palmy, co są nagrodą zwycięzcy, i sosna iglasta, o kolczastym wierzchołku, miła matce bogów.

A przy okazji: John Williams, kompozytor muzyki do Gwiezdnych wojen, wyznaje w jednym z wywiadów, że jego ulubioną książką jest Biała bogini Roberta Gravesa. Dużo przez to stracił w moich oczach: książkę nazwać trzeba bełkotem, niemającym nic wspólnego z nauką, z filologią, religioznawstwem, poetyką.

poniedziałek, 15 maja 2017

Wieści z Ziemiomorza

Tutaj można zobaczyć, jak powstają ilustracje do jubileuszowego wydania cyklu o Ziemiomorzu. (Można też przeczytać ciekawe uwagi o polityce i golemie.) Ilustrator ma możliwość konsultowania się z autorką, rzadko się to zdarza.

O co chodzi w „Grze o tron”?

Nie wiem, nie czytałem, nie oglądałem, z tego zaś, co słyszałem, raczej mnie do lektury czy oglądania nie ciągnie. Ale szukając czegoś w sieci przypadkiem, jak to bywa, znalazłem taki obrazek, mający ilustrować Grę o tron:



Ci, którzy czytali czy też oglądali, pewnie będą wiedzieli, o co chodzi.

niedziela, 14 maja 2017

Kilka słów o cierpieniu

Słowa o cierpieniu, jakie można usłyszeć w Kościele, są zwykle gładkie, słodkie i radosne – ot, chociażby wczorajsze przemówienie papieża Franciszka w Fatimie. Zapewnia się cierpiących i chorych, że ich cierpienie ma wielką wartość, Kościół troszczy się o nich, a Bóg daje im swoją pociechę. Ślicznie, gdyby tak było. Bóg nie zawsze daje pociechę, czasami prowadzi przez ciemności nie do wyobrażenia, jak prowadził swojego Syna, który na krzyżu modlił się: Boże mój, czemuś Mnie opuścił? Czasami niebo jest głuchonieme nad cierpiącym, a pociecha i pokrzepienie nie przychodzą przez lata. Troska Kościoła o cierpiących też często pozostawia wiele do życzenia, ogranicza się często do owych gładkich słów pocieszenia, dalekich od rzeczywistości cierpienia.

Szkoda, że o tym w kościołach nie mówią. Wolą propagować tani optymizm. A troska o chorych nie może polegać na propagowaniu łatwej radości. Cierpienie nie jest takie proste.

„Omnes in hac die sancta exsultare debemus”

Omnem ergo creaturam ad festivitatem resurrectionis Christi propheta sanctus invitat. (ex sermone sancti Maximi Taurinensis)

A creatura to nie tylko człowiek.

sobota, 13 maja 2017

Z tolkienowskiego kociołka

Gwiezdne wojny popchnęły mnie znów w kierunku Walii, i przy okazji znalazłem coś nowego. To fragment z historii Taliesina, walijskiego (archi)poety: Król Maelgwn uwięził Elphina, opiekuna Taliesina. Ten przybywa na dwór królewski, aby uratować Elphina, i śpiewa magiczną pieśń, wskutek której natychmiast zrywa się wicher i uderza w zamek z taką siłą, że król i dworzanie boją się, iż zamek może na nich runąć. Można powiedzieć, że wicher sprawił, iż cały zamek się zatrząsł w posadach. Maelgwn każe przyprowadzić Elphina z więzienia, a Taliesin śpiewa kolejną pieśń mocy, wskutek czego pękają kajdany na nogach Elphina.

Kto wie, ten wie, o co chodzi.

Panno łaskawa, módl się za nami

Dziś druga sobota maja, dzień Matki Bożej Łaskawej.

Miłość pokornych wieńczy Twoje skronie
Złotą koroną, Ty zaś, miłosierna,
Łamiesz swą dłonią groty nieprzyjaciół
Twojego ludu.

poniedziałek, 8 maja 2017

Duel of the Fates

Krążyła mi wśród myśli, już od pewnego czasu, muzyka z Mrocznego widma, a dokładniej: Duel of the Fates. Zaczęło się od samego tytułu: fates, od łacińskiego fata, czyli przeznaczenie, a dokładniej, etymologicznie, rzeczy powiedziane [przez bogów], czyli takie, które muszą się stać, wypełnić. Duel of the Fates ilustruje muzycznie walkę Qui-Gona i Obi-Wana z Darth Maulem. Okazuje się, że ten kawałek ma nawet własne hasło w Wikipedii! Dowiedziałem się, że chór śpiewa fragment ze średniowiecznego walijskiego poematu Cad Goddeu, czyli Bitwa drzew (a to odsyła do Tolkiena przecież!), tyle że na potrzeby filmu ten fragment został przetłumaczony na... sanskryt. Znaleźć można ten tekst w sieci, w fonetycznym zapisie; na ile to poprawny sanskryt, wypowiedzieć się nie umiem. Kompozytor John Williams podaje, że chodzi o fragment, który tak brzmi w 19-wiecznym przekładzie D.W.Nasha: under the tongue root, a fight most dread, / and another rages behind in the head. Bardziej współczesny przekład, Patricka K. Forda: And a fierce host beneath the base of his tongue, / and another host is on his necks. Chodzi o stugłowego potwora, z którym miał walczyć bard Taliesin. Williams mówi, że kojarzyło mu się to z jakimś mrocznym rytuałem, i jakoś pasowało do walki Jedi z Sithem.

Poemat Cad Goddeu sam w sobie zasługuje na uwagę. Opowiada, między innymi, o drzewach ruszających, dzięki magii Gwydiona (moja ulubiona postać z walijskiej mitologii), do boju (coś dla tolkienistów). Oprócz tego, poemat opowiada też o przemianach Taliesina, i o samym jego stworzeniu, z dziewięciu elementów, dzięki magii Matha, Gwydiona, Eurwysa, Euron (lub Eurona) i Modron.

Nigdy bym nie zgadł, że w Gwiezdnych wojnach jest fragment średniowiecznej walijskiej poezji.

Lepszego sortu?

Dosyć to denerwujące, kiedy w czasie mszy ministranci przyjmują Komunię świętą pod dwiema postaciami (i to nie przez zanurzenie!), podczas gdy reszta wiernych dostaje Komunię tylko pod postacią chleba. W czym ministranci lepsi od innych wiernych? OK, wiem, tu nie chodzi o bycie lepszym czy bardziej godnym, bo nikt nie jest tej Uczty wystarczająco godny, jak wyznajemy w każdej mszy, ale jednak... Tworzy się podział, do tego niczym nieuzasadniony. Wystarczy, że w kwestii Komunii jest podział między kapłanem a wiernymi, po co tworzyć następny? Skoro nie udzielamy wiernym Komunii pod postacią wina, to niech tak będzie dla wszystkich. Skoro udzielamy jej dwóm ministrantom, to czemu nie udzielić jej wszystkim?

niedziela, 7 maja 2017

J 10:7

ἐγώ εἰμι ἡ θύρα τῶν προβάτων, Ja jestem bramą owiec (J 10:7).

θύρα, brama, drzwi, ciekawe słowo z językowego punktu widzenia, bo ma wielu krewnych w językach indoeuropejskich. Angielskie door (ze staroangielskiego duru), staroislandzkie dyrr, niemieckie r, litewskie dùrys, sanskryckie dvára, walijskie dor, łacińskie fores.

~ . ~ . ~

Maj przestaje być najpiękniejszym, jak wielu uważa, miesiącem roku. Jego miejsce zaczyna zajmować kwiecień, ze swoją świeżością i delikatnością. Maj staje się gorący, a w zieleni bardzo pospolity. Do tego mnożyć się zaczynają rowerzyści. Ratują go tylko kwitnące drzewa.

Ludzie oczekują, że będziesz się z nimi cieszył, gdy jest ciepło. Nie przyjdzie im do głowy, że wolisz zimno. Krótkowzroczni.

A po drodze z kościoła widziałem pierwszy raz w tym roku kosa.

sobota, 6 maja 2017

Jeszcze o nabożeństwie majowym

Kiedyś w okresie wielkanocnym po litanii do Matki Boskiej był werset z 'alleluja' i modlitwa wielkanocna. Teraz nie ma, odmawiają Módl się za nami, święta Boża Rodzicielko, z modlitwą zwykłą.

Sam śpiew litanii bywa naprawdę katorgą dla uszu. Ryczą organy, ryczy organistka, ryczy ksiądz do mikrofonu. Rozumiem, że chce w pełni uczestniczyć w nabożeństwie, ale mógłby sobie na czas litanii mikrofon odsunąć czy wyłączyć, byłoby o jeden ryk mniej. W ogóle mam wrażenie, że mikrofony działają zbyt głośno, a piszę to jako osoba niemająca najlepszego słuchu.

O braku okadzenia już pisałem.

piątek, 5 maja 2017

Po kilkudziesięciu latach

Czy da się wskrzesić licealne przyjaźnie? Agnieszka, którą chamska pani Babczykowa nazywała Kasią, Natalia, która też poszła na filologię klasyczną, Paweł, czyli Kolega Mleczny aka Śmietański, Kasia, z którą byliśmy w finale olimpiady łacińskiej, Wioletta, z którą chodziliśmy na angielski... Klasowe zjazdy szybko się skończyły, kiedy jeszcze byliśmy studentami. Rozproszyliśmy się (jak dobrze pasuje tu greckie diaskorpidzo!).

Wskrzesić przyjaźnie: do poprzedniego, czy do całkiem nowego życia?

czwartek, 4 maja 2017

Dziś czwarty maja, a to znaczy...

Τὸ κράτος μεθ'ὑμῶν εἴη. Albo, jeśli ktoś woli po łacinie: Virtus sit vobiscum. Bo przecież dzisiaj May the fourth be with you!

A w ramach świętowania kupiłem książkę J.J. Millera Kenobi. Zobaczymy, czy naprawdę dobra.

środa, 3 maja 2017

Nikt już nie obchodzi

Od czasów Jana XXIII (a więc jeszcze przed Vaticanum II) nikt w Kościele zachodnim nie obchodzi już dzisiaj święta Znalezienia Krzyża Pańskiego. Przypomina mi się przy nim jedna z homilii Ælfrića, i w ogóle kult Krzyża, Halig Rod, jaki znam z anglo-saksońskiej Anglii. Żal mi antyfon, antyfon z 'alleluja', które to święto miało. Takie wielkanocne spojrzenie na krzyż.

Mam wrażenie, że w tym roku sezon na seledynowe, bladozielone liście trwa dłużej. Chociażby​ po lipach to widać.

Zastanawiałem się już kiedyś, odpowiedzi wciąż nie znam: czy wolno teraz robić wystawienie Najświętszego Sakramentu, np. na nabożeństwo majowe, bez okadzenia? Może wolno, w końcu byłem na Triduum paschalnym bez kadzidła. Ciekawe, czy to wyszło od polskich biskupów, czy z Watykanu.

Sent from my tablet. We are Borg. You will be assimilated.

niedziela, 30 kwietnia 2017

Z „Księgi herbaty” Kakuzō Okakury

Dlaczego mężczyźni i kobiety tak bardzo lubią się reklamować? Czyż nie jest to jedynie instynkt pochodzący z czasów niewolnictwa?

Lekarze zawsze próbują przedłużać udrękę swoich ofiar. (A wszystko to, oczywiście, w imię najwyższej wartości, jaką ma być życie.)

środa, 26 kwietnia 2017

Antyfony i tak dalej

Piękno okresu wielkanocnego polega też na własnych antyfonach w psalmodii jutrzni i nieszporów. Przez cały rok są te same, tylko w okresie paschalnym własne (no i jeszcze pod koniec Adwentu i w Wielkim Tygodniu, ale to tylko czasowo, lokalnie, rzec można, a tutaj: cały, 50-dniowy okres).

Dziś dzień Matki Boskiej Dobrej Rady Za tydzień będzie to jedno z wezwań w litanii loretańskiej. Ora pro nobis, Mater boni consilii, alleluia.

A ja czytam Zagładę Hyperiona, i nie wiem, czy będzie mi się podobać, chociaż jestem dopiero przy trzecim rozdziale. Hyperion nie był zły, jak pisałem, kończył się oczywiście w najciekawszym momencie i w całkowitym zawieszeniu. Myślałem, że Zagłada gładko podejmie przerwany wątek, ale tutaj najpierw pojawiają się nowe postaci, nowe spojrzenie na wszystko, wędrowcy z Hyperiona dopiero później się pojawiają, i okazuje się, że są wplątani w rozmaite machinacje bardziej niż się im i nam wydawało. Trudno, lubię proste opowieści.

poniedziałek, 24 kwietnia 2017

Donne i ikony

Przeczytałem wywiad-rzekę z biskupem Michałem Janochą: A piękno świeci w ciemności. Z biskupem Michałem Janochą rozmawia Ewa Kiedio. Bardzo wartościowa książka. Zaskoczyło mnie, że bp Janocha wie, kto to był John Donne, chyba pierwszy nie angielski biskup, który to wie. Ale mam dwie uwagi. Po pierwsze, biskup kilkakrotnie negatywnie się wypowiada o sztuce sakralnej, która nie szuka dialogu ze współczesnością, jak np. neogotyk. Nazywa to formą pobożnej archeologii, która nie jest twórcza. Tylko czy taka sztuka musi być za wszelką cenę twórcza? Czy czasami nie jest lepsza sztuka odtwórcza zamiast sztuki, która za bardzo wchodzi w dialog ze współczesnością? Jeśli komuś dobrze jest się modlić w neogotyckim kościele, czy to nie wystarcza? Po drugie, biskup Janocha podaje błędne tłumaczenie fragmentu Akatystu do Matki Bożej. Zauważa, za Iriną Tatarovą, że w polskim przekładzie jest, istotnie, błędnie przełożony jeden wers, jako: Witaj, która tłumisz płomień namiętności, i podaje, niestety, także błędny przekład: Witaj, która oczyszczasz płomień namiętności. Tymczasem grecki tekst ma: Która usuwasz, oddalasz, dajesz ucieczkę od płomienia namiętności. Może przekład staro-cerkiewno-słowiański ma owo oczyszczanie, nie wiem, ale z pewnością nie tekst grecki.

niedziela, 23 kwietnia 2017

Ile dni

Dla większości ludzi, także wierzących, święta wielkanocne trwają dwa dni: niedziela i poniedziałek. Ale w liturgii Wielkanoc trwa osiem dni, całą oktawę, od niedzieli do niedzieli, codziennie powtarzamy słowa: Oto dzień, który Pan uczynił. A dalej, okres wielkanocny trwa pięćdziesiąt dni, aż do Zesłania Ducha Świętego. Pięćdziesiąt dni, a więc dłużej niż Wielki Post (niezależnie od tego, jak Wielki Post liczyć). Pięćdziesiąt dni radości paschalnej.

A to moja oktawowa tarta czekoladowa, według przepisu Paula Hollywooda (uwaga dla świątobliwych: zawiera alkohol):



sobota, 22 kwietnia 2017

Sekwencja na dziś

Dziś w antyfonie do pieśni Zachariasza wspominamy powtórnie Marię Magdalenę, której pierwszej ukazał się Zmartwychwstały. Poniżej fragment sekwencji na sobotę w Oktawie Wielkanocy, z rytu Kościoła w Salisbury, najpopularniejszego rytu w średniowiecznej Anglii.
Mane prima sabbati
surgens Dei Filius,
   nostra spes et gloria,
victo rege sceleris,
rediit ab inferis
   cum summa victoria.
Cuius resurrectio
omni plena gaudio
   consolatur omnia.
Resurgentis itaque
Maria Magdalene
   facta est praenuntia;
ferens Christi fratribus,
eius morte tristibus,
   exspectata gaudia.

poniedziałek, 17 kwietnia 2017

Brewiarz, ikona, i jeszcze raz brewiarz

Ikona Zstąpienia do Otchłani i Zmartwychwstania Pana, która w okresie wielkanocnym szczególnie mi towarzyszy, jest odbiciem wielu fragmentów z brewiarza. Przedstawia Chrystusa, który depcze wyłamane bramy krainy umarłych i wyciąga z grobu Adama i Ewę, a w wielkanocnym oficjum mówimy o Chrystusie:
  • pede conculcans tartara solvit catena miseros, podeptał Otchłań i uwolnił z więzów nieszczęsnych (hymn jutrzni);
  • o vera, digna hostia, per quam franguntur tartara, captiva plebs redimitur, o prawdziwa, godna ofiara, przez którą skruszona jest Otchłań, lud pojmany – odkupiony (hymn nieszporów).
Na ikonie Chrystus odziany jest w białe i złote szaty, a psalm 110 [109], w nieszporach, głosi, że przy Nim potęga i władza w świętych blaskach, in splendoribus sanctis. W antyfonie jutrzni zaś czytamy, że Chrystus illuxit, zajaśniał przed swoim ludem. W doksologiach hymnów sławimy Jezusa, który morte victa praenitet, jaśnieje po zwycięstwie nad śmiercią.

I jeszcze uwaga o drugim psalmie z nieszporów, 114 [113A]. Poetycko opisuje on wyjście Izraela z Egiptu: morze uciekło, kiedy przechodził przez nie Izrael, będący własnością i królestwem Boga. Oto Bóg utworzył sobie, poprzez Wyjście, swój lud, i wobec tego faktu cała natura jest poruszona. Bóg jest Bogiem-z-nimi, jest przy nich. Kościół ten psalm odczytuje w duchu chrztu świętego – w czasach przed Trydentem śpiewano go w czasie procesji do chrzcielnicy po nieszporach przez całą oktawę Wielkanocy. To my wyszliśmy z ziemi fałszywych bogów, jak z Egiptu, przeszliśmy we chrzcie przez Morze Czerwone, za sobą zostawiając grzechy i stare życie, i staliśmy się ludem Bożym, Bożą własnością i królestwem. Uwolnił nas spod władzy ciemności, przeniósł do królestwa swego ukochanego Syna (Kol 1:13). Cała natura patrzy z drżeniem na odrodzone dzieci Boże, w nich już oczekując swojego odkupienia.

Boże Narodzenie o Wielkanocy

Niemowlę bawić się będzie na norze kobry, dziecko włoży swą rękę do kryjówki żmii. (Iz 11:8)

Kiedyś znalazłem w Patrologia Graeca fragment, nie pamiętam już, u którego z Ojców, w którym ten werset z Izajasza (czytany w noc Narodzenia Chrystusa) odniesiono do tajemnicy Zstąpienia Chrystusa, owego dziecka niewinnego, do Otchłani, kryjówki Węża, czyli szatana.


Dziś, w drugi dzień Oktawy Wielkanocy, wspominamy także pierwszą świętą Indiankę, Kateri Tekakwitha.

niedziela, 16 kwietnia 2017

Ogród Triduum

Liturgia  świętego Triduum jest jak ogród, pełen rozmaitych kwiatów, do którego wchodzimy raz w roku. Przechodząc przezeń, nie jesteśmy w stanie obejrzeć każdego kwiatu z osobna, policzyć pręciki i płatki... Ale przechodząc przez ogród, wdychamy zapach kwiatów, kilka z nich zauważymy i zapamiętamy, a to już wystarczy, abyśmy zaczęli się przemieniać na podobieństwo Tego, o którym mówi każda strona Pisma, każda strona mszału.

A dziś akurat wypadają 90. urodziny Benedykta XVI, który tak dobrze poznał ogród Triduum: eis polla ete, despota!

Noc, która jest Dniem

Καλὸν Πάσχα.
Corda nostra, quaesumus, Domine, 
resurrectionis splendor illustret, 
quo mortis tenebris carere valeamus 
et ad claritatem perveniamus aeternam.

sobota, 15 kwietnia 2017

Ewangelia Wigilii

Późno [w nocy] po szabacie*), kiedy pierwszy dzień tygodnia zaczynał się rozjaśniać**), przyszła Maria Magdalena i druga Maria, żeby obejrzeć grób. A oto stało się wielkie trzęsienie ziemi, bo anioł Pana zstąpił z nieba, podszedł i odwalił kamień, i usiadł na nim. Jego wygląd był jak błyskawica, a jego szaty białe jak śnieg. Ze strachu przed nim zadrżeli strażnicy i stali się jak martwi. Anioł zaś zwrócił się do kobiet i rzekł: Wy się nie bójcie, wiem bowiem, że szukacie Jezusa ukrzyżowanego***). Nie ma Go tutaj, powstał bowiem, jak powiedział. Dalejże, zobaczcie miejsce, gdzie leżał. A idźcie szybko i powiedzcie Jego uczniom: Powstał z martwych, i oto idzie przed wami do Galilei, tam Go zobaczycie. Oto powiedziałem wam [co miałem przekazać]. I poszły szybko od grobu z lękiem i wielką radością, i pobiegły, aby oznajmić Jego uczniom. (Mt 28:1-8)
_______________________________
*) Który skończył się o zachodzie słońca.
**) Albo: Kiedy noc zbliżała się do świtu pierwszego dnia tygodnia.
***) Użył tu autor Ewangelii perfectum, czyli czasu wyrażającego trwały stan: Jezus zmartwychwstały jest jednocześnie ukrzyżowanym, a świadczy o tym pięć ran, które zachował po powstaniu z grobu. Baranek z Apokalipsy stoi przed tronem Boga, ale jest jednocześnie jak zabity. Jakąż głębię teologiczną wyrazili święci autorzy przez grecką gramatykę!

Ciężar wieków

Stulecia, w których w Wielki Piątek nie było Komunii dla wiernych, kiedy o świcie w Wielką Sobotę odprawiano mszę Wigilii wielkanocnej... Zupełny brak zrozumienia misterium paschalnego, uobecnianego w liturgii. Trudno uwierzyć, że tak było. Ale i teraz duch tamtych czasów straszy gdzieniegdzie w wypowiedziach czy komentarzach księży. Oby coraz rzadziej. Dlatego do znudzenia trzeba przypominać, że mszy nie ma i w Wielki Piątek, i w Wielką Sobotę, co więcej, w tę drugą nawet Komunii, która jest w Piątek, nie ma.

A byłoby dobrze, gdyby (niestety, 'gdyby') Kościół nie tylko zalecał, ale nakazał post w Wielką Sobotę. I gdyby tak zniesiono święcenie jajek w Wielką Sobotę... Bezczeszczenie wielkiego i świętego dnia.

Sent from my tablet. We are Borg. You will be assimilated.

piątek, 14 kwietnia 2017

czwartek, 13 kwietnia 2017

wtorek, 11 kwietnia 2017

Dla kogoś najlepsze

Zawsze z nieufnością podchodzę do opinii, że coś jest najlepsze. Kiedyś babeczka z sąsiedztwa przekonywała mnie, że jej znajoma chodzi ze swoim pieskiem do najlepszej w całej Polsce pani doktór weterynarz. (Która to pani doktór weterynarz zaleca podawanie psom, od czasu do czasu, zepsutego mięsa. Nie odważyłem się skorzystać z porady.) Teraz ktoś mi polecił Hyperiona Dana Simmonsa, jako najlepsze napisane sf. Dałem się namówić, chociaż moje doświadczenia z Troją tegoż autora były niedobre, zrezygnowałem z lektury po kilku pierwszych rozdziałach. Przy Hyperionie jednak jest inaczej. Jestem w połowie drugiego tomu, czyta się dobrze. Czy to jest najlepsze sf... Nie wiem, nie czytam sf zbyt często, fantastykę naukową znam bardziej z filmów i seriali. Jest dobre, na ile mogę ocenić. Pomysły takie jak Drzewostatek templariuszy, cybryda, tajemniczy Chyżwar, wizja ziemskich religii w kosmosie, wreszcie mniej lub bardziej wyraźne nawiązania do literatury angielskiej (Chaucer i Keats), wszystko to jest świetne, chociaż czasami trochę przerysowane, naciągnięte. Lektura wciąga, między innymi przez swoją aluzyjność i, rzec można, kryminalność (chociaż tylko jeden z bohaterów jest detektywem). Sam jestem ciekawy własnej opinii po skończeniu książki, czy się zmieni, a jeśli tak, na lepsze czy na gorsze.

sobota, 8 kwietnia 2017

Paradoksy Wielkiego Tygodnia

Od samego początku, Wielki Tydzień pełen jest paradoksów. W Niedzielę Palmową rozbrzmiewa 'Hosanna Synowi Dawidowemu' obok wołania 'Boże mój, Boże, czemuś Mnie opuścił?'. Biją radośnie dzwony w Wielki Czwartek na śpiew Gloria, a po mszy obnaża się ołtarze, na znak Męki Pańskiej. Wielki Piątek pełen jest dramatyzmu: cierpienie, męka, śmierć, losy rzucane o szaty, ocet na gąbce podany do picia, a jednocześnie Król Ukrzyżowany, przed którym śpiewa się Agios o Theos, święty, mocny, nieśmiertelny. Oficjum Wielkiej Soboty to z jednej strony pokój i cisza, wobec śmierci Pana i Jego zejścia do świata umarłych, z drugiej zaś pełne triumfu 'Unieście się, odwieczne podwoje, aby mógł wkroczyć Król chwały', który był umarły, a oto jest żyjący na wieki wieków, który pokruszył piekielne wrota i wziął w niewolę tego, który w raju w niewolę wziął człowieka.

Stał się człowiekiem, posłusznym aż do śmierci, dlatego Bóg wywyższył Go nad wszystko.

niedziela, 2 kwietnia 2017

Żałosna megalomania

Głosić, że Jan Paweł II był pierwszym papieżem, który czytał bez okularów, to naprawdę gruba przesada. Dajcie mu spokój, jest tylko jednym z wielu świętych, i we wszystkim nie był ani doskonały, ani pierwszy.

Sent from my tablet. We are Borg. You will be assimilated.

The Priests of Pride

Czy spowiednik ma prawo z wyższością patrzeć, z wyższością traktować penitenta? Bo co, jest od niego lepszy: w jaki sposób? Jeśli spowiednik jest naprawdę święty, to daleki będzie od pogardy i myślenia o penitencie, że jest gorszy od niego. Myślę, że to raczej upajanie się własną władzą sprawia, że spowiednicy traktują penitentów jak śmieci. Może to odreagowanie czegoś, nie wiem, może po prostu zepsucie natury.

Jeszcze jestem w stanie zrozumieć, że spowiednik, jak, czasami, lekarz, traktuje kogoś jak idiotę: w końcu do spowiedzi przychodzą ludzie ze słabą znajomością teologii, czasami dalecy od wiary, nie można od nich wymagać głębokiej znajomości Pisma czy teologii moralnej, trzeba im pewne rzeczy wytłumaczyć, wyjaśnić. Ale nawet wtedy, można do penitenta (czy pacjenta) podejść w taki sposób, żeby nie poczuł się traktowanym ze wzgardą lub condescending (nie pamiętam, jakie jest polskie słowo) pobłażaniem idiotą.

Trudno się dziwić, że potem człowiek, nawet i przekonywany, że spowiedź to przede wszystkim spotkanie z kochającym Bogiem, będzie jej unikał. Nikt nie lubi poniżenia i wzgardy.

Tak, wiem, nic nowego nie napisałem, wszyscy to wiedzą, co jakiś czas o tym piszą. Ale uznałem, że warto, po raz kolejny.

wtorek, 28 marca 2017

Doctor Who

Obejrzałem wreszcie kilkanaście odcinków przygód sławetnego Doktora, tę serię, w której wcielał się w niego Christopher Eccleston*). Ogląda się, generalnie, dosyć miło, ot, takie szybkie kino fantastycznej akcji, ale nie da się uniknąć wrażenia, że Doctor Who jest dosyć prymitywny, w porównaniu chociażby ze Star Trekiem czy nawet animowanymi Wojnami klonów. Prymitywnie wymyślona technika, dosyć banalna fabuła. Myślę, że bardziej osobowość samego Doktora, i grających go aktorów (wspaniały akcent Ecclestona), przyczynia się do popularności serialu. No i oczywiście TARDIS: coś, co w środku jest o wiele większe niż na zewnątrz wspaniały pomysł. Chociaż uczciwie trzeba przyznać, że TARDIS, jak na wehikuł czasu, jest dosyć prymitywna wewnątrz.
_____________________________
*) A dokładniej, Doktor wcielał się w Ecclestona.

poniedziałek, 27 marca 2017

Demony i filolodzy

Czytam powtórnie wspomnienia prof. Lidii Winniczuk. Opisuje, bardzo ciekawie, swoje lata szkolne i studenckie. Po raz kolejny zastanawiam się, dlaczego Anna Świderkówna opowiadała, że Winniczuk nie cierpiała jej, wręcz nienawidziła, już od czasów, kiedy Świderkówna była studentką. Co więcej, z lubością opowiadała, jaka nieszczęśliwa była Winniczuk, egzaminując ją z Ajschylosa. Ale wiem od innych moich wykładowców, że Winniczuk była doskonałym filologiem, i, co może nawet ważniejsze, wspaniałym pedagogiem. Owszem, krążą też opowieści, że była nieszczęśliwie zakochana w prof. Kumanieckim, i to wpływało na pewne jej działania, ale on był tak przystojny, że kochały się w nim wszystkie chyba współpracownice i studentki. Zresztą, czy złą rzeczą jest kochać?

Nie znałem prof. Winniczuk, była już na emeryturze, kiedy zaczynałem studia. Czy rzeczywiście była takim demonem, jak ją przedstawiała Świderkówna? W miarę upływu czasu od śmierci tej ostatniej zaczynam coraz bardziej wątpić. Prof. Świderkówna bardzo często przedstawiała się jako ofiara niechęci czy wręcz nienawiści ze strony innych profesorów, czy to Bieżuńskiej-Małowist, czy Taubenschlaga, czy nawet Jurewicza. Obraz pt. „Ja jestem święta i niewinna, a oni źli i chcą mnie zniszczyć” nie jest zbyt wiarygodny. Sam wprawdzie doświadczyłem wielkiej nieżyczliwości, a może nawet silnej niechęci, ze strony dwóch profesorów – w przypadku jednego z nich chyba wiem, dlaczego, co do drugiego, wychwalanego przez wszystkich pod niebiosa, nie wiem, bo nawet mnie nie znał – ale to raptem dwa przypadki, czy nawet jeden – ten drugi profesor to był ledwie epizod – a nie cała seria, cały tłum złych i niegodziwych wrogów, którzy bez powodu nienawidzą. Jakiś powód zawsze jest, i zwykle się okazuje, że dana osoba wcale taka niewinna nie jest. Sama Świderkówna bardzo źle się wyrażała o Szelestównie (sam byłem świadkiem), ale jaka historia za tym stoi, nie mam pojęcia. Równie niepochlebnie mówiła też o Cytowskiej i Niemirskiej-Pliszczyńskiej. Może projektowała na innych własną agresję?

Ale to takie tylko przemyślenia, jak było naprawdę, nie dowiemy się, bo wszyscy zainteresowani już nie żyją. Co ciekawe, większość opowieści prof. Świderkówny dotyczyło osób, które już nie żyły, jednostronność więc była zapewniona (jej opinia była jedyną słuszną?).

niedziela, 26 marca 2017

Taaaaaa...

Cytat: Życie jest piękne i święte.

Powiedzcie to umierającym z głodu lub pragnienia, cierpiącym z powodu choroby, rozrywanym przez bomby, bezdomnym...

Życie nie jest ani piękne, ani święte. Życie  m o ż e  być piękne i święte.

piątek, 24 marca 2017

In Annuntiatione Domini

Isaias quae praecinit
completa sunt in Virgine;
annuntiavit Angelus,
Sanctus replevit Spiritus.

Maria ventre concipit
verbi fidelis semine;
quem totus orbis non capit,
portant puellae viscera.

Qui Mariam Virginem elegisti, ut fieret mater Filii tui, miserere omnium qui redemptionem suam exspectant. (de I vesperis in Annuntiatione Domini)

poniedziałek, 20 marca 2017

A B C (ale nie morderstwo)

Ks. A. Mówi za głośno, zadaje mnóstwo pytań, penitenta traktuje z wyraźną wyższością, do tego nie wiem, czy używa poprawnej formuły rozgrzeszenia. No i chyba to on się kiedyś zesmrodził w konfesjonale.
Ks. B. Ten właściwie nigdy o nic nie pyta, jeśli jego zapytać w sprawie jakiejś wątpliwości, mówi, że nie wie. Za pokutę zawsze, niezależnie od wyznanych grzechów, zadaje dziesiątek różańca.
Ks. C. Jedyny sensowny, ale bardzo rzadko spowiada.
Ks. D. nie znam z konfesjonału, ale, sądząc po kazaniach, jakoś nie mam zaufania do jego wiedzy teologicznej i podejścia do życia. Za bardzo uradowany się zdaje, za mało doświadczony.

niedziela, 19 marca 2017

Zdroje wód

Medytacja do Ewangelii dzisiejszej (J 4:5-42):
Czerpajcie wody z żywego zdroju Pana,
bo jest dla was otwarty.
Przyjdźcie spragnieni,
przyjmijcie napój, co gasi pragnienie.
Spocznijcie utrudzeni u źródła Pana,
piękne i czyste jest i koi duszę.

Jego wody słodsze niż miód,
plaster pszczeli nie równa się z nimi,
albowiem ono z warg Pana wytryska,
i z serca Pana bierze imię. („Ody Salomona”, 30; tłum. A. Kamieńska)

piątek, 17 marca 2017

Dobroć i łaska przed rentgenem

W kolejce do zdjęcia czekała przede mną starsza kobieta. Wydawała się niespokojna, co jakiś czas dotykała lewego łokcia. Jednocześnie emanowało z niej jakaś dobroć. Czekaliśmy długo, w końcu zapytałem ją, co miała złamane, ot, takie typowe pytania na ortopedii urazowej, jak długo z tym chodziła, etc. Powiedziała, że ma problemy ze stawem łokciowym, powinna iść na operację, ale nie może, bo musi opiekować się 93-letnim mężem. Łokieć boli, ale co zrobić... Zrozumiałem, że ona z powodu męża jest niespokojna, jakby nawet trochę zawstydzona czy samą siebie obwiniająca, że zajmuje się swoim łokciem zamiast mężem. Może myślała, jak on sobie poradzi ze śniadaniem, zastanawiała się, kiedy uda się jej wrócić do domu... Wyczuć można było jej dobroć, jej oddanie mężowi, jej miłość, a jednocześnie jakąś dobroć do innych osób w poczekalni, miejscu, jakby nie było, z natury nerwowym i nieprzyjaznym. Kobieta dobra z natury.

Bardzo to było niezwykłe, niesłychane doświadczenie, zobaczyć miłość żony do męża, po tylu już latach małżeństwa. Oby z łokciem tej kobiety wszystko poszło ku dobremu, Najświętsza Maryjo...

The Waste Land revisited, or, the Bare and Leafless Month

As I wrote before, March, not April, is the cruelest month. The month of dust.
What are the roots that clutch, what branches grow
Out of this stony rubbish? Son of man,
You cannot say, or guess, for you know only
A heap of broken images, where the sun beats,
And the dead tree gives no shelter, the cricket no relief,
And the dry stone no sound of water. Only
There is shadow under this red rock,
(Come in under the shadow of this red rock),
And I will show you something different from either
Your shadow at morning striding behind you
Or your shadow at evening rising to meet you;
I will show you fear in a handful of dust. (T.S.Eliot, The Waste Land)

wtorek, 14 marca 2017

Pokuta i pokuta

W nieszpornym hymnie wielkopostnym pojawiają się dwa słowa na określenie pokuty i nawrócenia: paenitentia i compunctio. To pierwsze, bardziej znane, bo mamy od niego chociażby polskiego penitenta, oznacza żal, smutek, że zrobiło się coś złego. Compunctio zaś oznacza dosłownie nakłucie, przebicie czegoś (od czasownika compungo, kłuć, przekuć, także – tatuować). Też ma oznaczać żal, a może lepiej powiedzieć: skruchę. Compunctio cordis, przekłucie serca, nadętego lub zatwardziałego, aby wypłynęły z niego strumienie zbawiennych łez.

poniedziałek, 13 marca 2017

Kochanowski po raz wtóry

Fragment z psalmu, który także często pobrzmiewa w Wielkim Poście.
Psalm 51
Miserere mei, Deus, secundum


Boże w miłosierdziu swoim nieprzebrany,
U Twych nóg upadam ja, człowiek stroskany;
Smiłuj się nade mną, zetrzy moje złości,
Omyj mię, oczyść mię z moich wszeteczności!

Pokrop' mię hysopem, a oczyścion będę,
Omyj mię, a śnieżnej jasności nabędę;
Zeszli mi poselstwo wesołe, a kości
Twym gniewem strapione użyją radości.
I jeszcze parafraza George'a Buchanana, która miała być inspiracją dla przekładu psalmów Kochanowskiego; metrum tu akurat inne:
O salus rerum, lacrimis precantum
Mollibus flecti facilis, rogantem
Levis exaudi, scelerumque taetras
Ablue sordes.

Ergo me hyssopi, sator alme, lustra
Frondis adspersu, maculaeque cedent,
Membra candorem tibi lota vincent
Pura nivalem.

niedziela, 12 marca 2017

Światło, życie, nieśmiertelność

Χριστὸς Ἰησοῦς κατήργησεν μὲν τὸν θάνατον, ἐφώτισεν δὲ ζωὴν καὶ ἀφθαρσίαν διὰ τοῦ εὐαγγελίου (cf. 2 Tm 1:10b). Piękne, mocne, jasne słowa.

sobota, 11 marca 2017

Nieogolony

Szukając co jakiś czas w sieci ilustracji do cyklu o Ziemiomorzu Ursuli Le Guin, trafiam na rysunki brodatego Geda. Niektóre całkiem dobre, tylko ta broda... W Grobowcach Atuanu czytamy, że Gedowi, po dniach spędzonych w zamknięciu, w podziemiach, ledwo zaczął pokazywać się zarost, a w jednym z wywiadów Le Guin wyraźnie stwierdziła, że Ged nie miał brody, że jej nie 'wyhodował'. Widać ilustratorzy niedokładnie czytają książki. Albo uważają, że jak czarnoksiężnik, to musi być z brodą.

Zet razy dwa

Czytam Konrada Lorenza I tak człowiek trafił na psa. Książka zachwalana, polecana, długo jej szukałem, bo podano mi najpierw błędny tytuł, potem o niej zapomniałem, teraz na nią trafiłem. Przeczytałem trzy pierwsze rozdziały, i serce we mnie zamarło. Autor spokojniutko opisuje, jak wyrzucił swojego psa z jadącego pociągu, zaleca bicie jako jedną z metod wychowawczych. I to ma być wspaniała książka, napisana przez wspaniałego, kochającego zwierzęta autora? Jeszcze jestem w stanie zrozumieć, że bicie było kiedyś po prostu powszechnie uważane za metodę wychowawczą dla psów, ale wyrzucenie własnego psa z jadącego pociągu? Nota bene, ten pies ostatecznie skończył w ogrodzie zoologicznym, to też wiele mówi... Nie wiem, może dalsze rozdziały będą lepsze, póki co, nikomu nie polecałbym tej książki. Oceniam na zet dwa: zaszokowanie i zgorszenie.

piątek, 10 marca 2017

Drzewo nam zakwitło

Jeden z moich zeszłorocznych uczniów przysłał mi fragment tekstu bł. Jordana z Saksonii, a w nim taki piękny obraz, na piątek Wielkiego Postu:
Ista arbor benedicta floruit et fructuavit nobis. Cum Christus in cruce se expandit, floruit. Tunc rosas suae passionis nobis dedit, et lilium candoris suae continentiae et violas suae humilitatis.
Kwitnącym drzewem staje się też ochrzczony, według słów św. Asteriosa: Słowo czyni świętymi, Duch umacnia, stary człowiek został pogrzebany w wodzie, nowy, zrodzony przez łaskę, zakwitł.

czwartek, 9 marca 2017

Pieśń zaśpiewajcie

Tradycyjnie, co roku ją przypominam, najbardziej wielkopostna ze wszystkich pieśni, a tak rzadko śpiewana...
Nawróć się, ludu, w pokorze,
w poście i w płaczu, i w żalu,
a światłość twoja jak zorze
rozbłyśnie nad Jeruzalem.

Nawróć się, córko Syjonu,
do Pana, Boga twojego;
tułaczy przyjmij do domu,
łaknących obdaruj chlebem.

Obmyj się dziś żywą wodą,
gdyż Bóg ci przebaczyć gotów;
jak orzeł odnów swą młodość
i rozwiń skrzydła do lotu.

Wtedy Pańskiego imienia
zawezwiesz, a On odpowie,
wprowadzi w bramy zbawienia,
pasterzem będzie swych owiec.

poniedziałek, 6 marca 2017

* * *

W twierdzy zwróconej ku czterem stronom świata – Caer Pedryfan –
sławiłem po raz pierwszy kocioł, który
tchnienie dziewięciu zapaliło dziewic.
Kocioł Władcy Annwn, jakaż jego właściwość,
kocioł o ciemnej krawędzi, zdobnej perłami?
Nie gotuje jedzenia dla tchórza, nie takie jego przeznaczenie.
Połyskujący miecz Lleoga doń wrzucono,
w rękach Lleminga kocioł został.
A przed wejściem do Podziemia lampy płonęły;
a gdyśmy poszli z Arturem, przesławnym w walce,
prócz siedmiu, nikt nie wrócił z Caer Feddwid*).
(z “Preiddeu Annwn”)
________________________________________
*) Feddwid < Medwid, czyli związany z pitnym miodem; Caer Feddwid: Twierdza Pitnego Miodu, Twierdza Miodnej Uczty.

Mój Kochanowski

Mieliśmy w domu Dzieła polskie Jana Kochanowskiego, w opracowaniu Juliana Krzyżanowskiego. Piękne wydanie, w twardej oprawie, ale najbardziej mnie zachwycał jego papier: delikatny, cienki, taki jak w wydaniach Biblii – chyba nawet mówi się nań „papier biblijny”. W liceum dostałem jako jakąś nagrodę Dzieła polskie Kochanowskiego z dedykacją, w oprawie z tłoczonej skóry, na papierze białym, bardzo białym, ale grubym, dla palca nieprzyjemnym. Kilka lat później – sam nie wiem, dlaczego – oddałem wydanie na delikatnym, biblijnym papierze do biblioteki Instytutu Filologii Klasycznej. Pewnie myślałem, że dwa wydania są mi niepotrzebne, i zachowałem to, które miało dedykację. Bardzo, bardzo tego żałuję – z powodu papieru. Wciąż myślę o przyjemności przewracania delikatnych kartek, która łączyła się z przyjemnością czytania Kochanowskiego. Wydanie w tłoczonej skórze owszem, daje możliwość czytania Kochanowskiego, ale nie daje pełnej przyjemności, tego połączenia słów z szelestem kartek. Pewnie mógłbym sobie kupić, np. na Allegro, to wydanie, za którym tak tęsknię... Może gdybym poszedł na filologię klasyczną i poprosił o zwrot mojej darowizny, dostałbym książkę z powrotem... Eee, mało prawdopodobne.

A tu psalm własny Wielkiego Postu – werset z niego pojawia się codziennie w brewiarzu – w przekładzie Kochanowskiego.

    Psalm 91
    Qut habitat in adiutorio Altissimi

    Kto się w opiekę poda Panu swemu
    A całym prawie sercem ufa Jemu,
    Śmiele rzec może: „Mam obrońcę Boga,
    Nie będzie u mnie straszna żadna trwoga.”

    Ciebie on z łowczych obierzy wyzuje
    I w zaraźliwym powietrzu ratuje;
    W cieniu swych skrzydeł zachowa cię wiecznie,
    Pod Jego pióry ulężesz biezpiecznie.

    Stateczność Jego tarcz i puklerz mocny,
    Za którym stojąc na żaden strach nocny,
    Na żadną trwogę ani dbaj na strzały,
    Którymi sieje przygoda w dzień biały.

    Stąd wedla ciebie tysiąc głów polęże,
    Stąd drugi tysiąc; ciebie nie dosięże
    Miecz nieuchronny, a ty przedsię swymi
    Oczyma ujźrzysz pomstę nad grzesznymi.

    Iżeś rzekł Panu: „Tyś nadzieja moja”,
    Iż Bóg nawysszy jest ucieczka twoja –
    Nie dostąpi cię żadna zła przygoda
    Ani się najdzie w domu twoim szkoda.

    Aniołom swoim każe cię pilnować,
    Gdziekolwiek stąpisz, którzy cię piastować
    Na ręku będą, abyś idąc drogą
    Na ostry krzemień nie ugodził nogą.

    Będziesz po żmijach bezpiecznie gniewliwych
    I po padalcach deptał niecierpliwych;
    Na lwa srogiego bez obrazy wsiędziesz
    I na ogromnym smoku jeździć będziesz.

    Słuchaj, co mówi Pan: „Iż mię miłuje,
    A przeciwko mnie szczerze postępuje –
    Ja go też także w jego każdą trwogę
    Nie zapamiętam i owszem wspomogę.

    Głos jego u mnie nie będzie wzgardzony,
    Ja z nim w przygodzie; ode mnie obrony
    Niech pewien będzie, pewien i zacności,
    I lat szedziwych, i mej życzliwości!” 

niedziela, 5 marca 2017

Komu?

Postanowienia wielkopostne. Obiecałem sobie czy obiecałem Bogu?

Sent from my tablet. We are Borg. You will be assimilated.

בְּמִדְבַּר

Jak lud [Izraela] spędził czterdzieści lat na pustyni, tak Jezus spędził na niej czterdzieści dni i czterdzieści nocy. Jak lud głodował i wątpił w Boga, tak Jezus, nowy Izrael, odczuwał głód, ale odrzucił pokusę zamienienia kamieni w chleb, ponieważ zdał się na słowo Boga. Jak Izrael upadł na skałę, która stała się kamieniem zgorszenia, tak Jezus ustrzeżony został przez aniołów przed upadkiem na skałę Świątyni. Jak pod Synajem Izrael czcił złotego cielca, tak Jezus na wysokiej górze odmówił uczczenia Szatana. A odejście Jezusa na pustynię po Jego chrzcie jest rozpoczęciem misji, początkiem nowego świata i zerwania ze światem starym. 
(Jean Danielou, Święty Jan Chrzciciel. Świadek Baranka)
I jeszcze ilustracja do psalmu, związanego z dzisiejszą niedzielą: A lwa i smoka podepczesz (Ps 91[90]:13).

sobota, 4 marca 2017

W stronę kapłaństwa kobiet?

Na mszy kobitka odczytała lekcję, nawet całkiem wyraźnie i ze zrozumieniem, a potem ucałowała lekcjonarz i odeszła od pulpitu.

O czym myśleć w czasie Postu (ii)

O chrzcie. O własnym chrzcie.

Bóg wszechmogący, Ojciec naszego Pana, Jezusa Chrystusa, który cię uwolnił od grzechu i odrodził z wody i z Ducha Świętego, On sam namaszcza ciebie krzyżmem zbawienia, abyś włączony do ludu Bożego, wytrwał w jedności z Chrystusem Kapłanem, Prorokiem i Królem na życie wieczne.

piątek, 3 marca 2017

O czym myśleć w czasie Postu (i)

Ἐπὶ τῶν ποταμῶν Βαβυλῶνος ἐκεῖ ἐκαθίσαμεν καὶ ἐκλαύσαμεν ἐν τῷ μνησθῆναι ἡμᾶς τῆς Σιων.
ἐπὶ ταῖς ἰτέαις ἐν μέσῳ αὐτῆς ἐκρεμάσαμεν τὰ ὄργανα ἡμῶν·
ὅτι ἐκεῖ ἐπηρώτησαν ἡμᾶς οἱ αἰχμαλωτεύσαντες ἡμᾶς λόγους ᾠδῶν καὶ οἱ ἀπαγαγόντες ἡμᾶς ὕμνον, Ἄισατε ἡμῖν ἐκ τῶν ᾠδῶν Σιων.
πῶς ᾄσωμεν τὴν ᾠδὴν κυρίου ἐπὶ γῆς ἀλλοτρίας;
ἐὰν ἐπιλάθωμαί σου, Ιερουσαλημ, ἐπιλησθείη ἡ δεξιά μου·
κολληθείη ἡ γλῶσσά μου τῷ λάρυγγί μου, ἐὰν μή σου μνησθῶ, ἐὰν μὴ προανατάξωμαι τὴν Ιερουσαλημ ἐν ἀρχῇ τῆς εὐφροσύνης μου.
μνήσθητι, κύριε, τῶν υἱῶν Εδωμ τὴν ἡμέραν Ιερουσαλημ τῶν λεγόντων, Ἐκκενοῦτε ἐκκενοῦτε, ἕως ὁ θεμέλιος ἐν αὐτῇ.
θυγάτηρ Βαβυλῶνος ἡ ταλαίπωρος, μακάριος ὃς ἀνταποδώσει σοι τὸ ἀνταπόδομά σου, ὃ ἀντ᾽ πέδωκας ἡμῖν·
μακάριος ὃς κρατήσει καὶ ἐδαφιεῖ τὰ νήπιά σου πρὸς τὴν πέτραν.
(psalm 136[137])

I jeszcze cyklameny, odrobina piękna w ponurym miesiącu:


czwartek, 2 marca 2017

Byłbym zapomniał o Archipelagu

Trzy okładki, które bardzo mi się podobają. Do Czarnoksiężnika z Archipelagu, Grobowców Atuanu i Najdalszego brzegu. W moim prywatnym rankingu okładek ziemiomorskich są w tej chwili na pierwszym miejscu. Rzadko się trafia na tak dobre ilustracje (ściślej mówiąc, na okładki, bo nie wiem, czy te szwedzkie wydania miały jakieś ilustracje wewnątrz.) Coś jest w ich stylu jakby z Cora Bloka, ilustratora Tolkiena, i z Tove Jansson też. Ciekawe, czy Tove ilustrowała książki Le Guin.

Nothing's perfect

Zrobiłem to, co powinienem był zrobić już dawno temu: zacząłem chodzić do kościoła innego niż ten najbliższy. Chodziłem do niego przez ostatnie trzy lata, najpierw dlatego, że najbliżej, a ja z ręką na temblaku nie mogłem założyć normalnie kurtki, więc zimą nie marzło się zbytnio. (I kto to pisze!) Potem z przyzwyczajenia, albo z inercji, albo z jednego i drugiego (czyż nie są sobie bliskie?). Wkurzało mnie podejście do liturgii, wkurzało mnie sprawowanie liturgii, i śpiewy organistki, i wycie celebransa, i kazania, itp., itd., pisałem o tym wiele razy. Wreszcie się zebrałem i poszedłem gdzie indziej, kilka tygodni temu. Śpiewy OK, jeden z księży ma trochę niemikrofonowy głos, brzmi zbyt głośno, ale da się znieść. Na kielichu welon – wprawdzie nie zawsze, widać zależy od upodobań celebransa. (Kielichy, nota bene, piękne.) Kazania OK. Msza zaczynana nie z ambonki, ale od ołtarza – yes! Ornaty całkiem w porządku. Widać, że dbają o liturgię, prostą i godną. Ale nic nie jest doskonałe pod Księżycem, jak łatwo o tym zapominamy... Wczoraj celebrans odczytał głośno modlitwę kapłana – apologię – przed Komunią (Panie Jezu Chryste, Ty z woli Ojca, etc.), przeznaczoną do cichego odmawiania, i to odmówił ją zmieniając liczbę na mnogą – już nie wybaw mnie, ale wybaw nas, etc. Zgrzyt. Rozumiem, że zrobił to z myślą o dobru, o korzyści duchowej, wiernych, ale jednak zgrzyt.

O Lómendilu, pamiętaj, pod Wyspą Tiliona nic nie jest doskonałe.

środa, 1 marca 2017

Pamiętaj, że do prochu, z któregoś wzięty, wrócisz

Pamiętaj, że prochem jesteś i do prochu wrócisz.

1. Przed obliczem Twym stajemy, pochyleni,
my grzesznicy, Tyś najświętszy Bóg i Władca.
Przebacz, Chryste, boś jest wielce miłosierny,
usłysz modły Twego ludu, Zbawicielu.

2. Tyś jest Bogiem na niebiosach, my zaś ludźmi,
z gliny nas stworzyłeś, Panie, Stworzycielu;
nie porzucaj dzieła rąk Twych, Litościwy,
serce nowe stwórz w nas, Chryste, ducha odnów.


Prochem jesteś (Rdz 3:19). Nie chodzi tylko o ciało człowieka, ale o człowieka jako całość, bo jako całość jest on prochem, nicością wobec niezmierzonego Boga. Taka prawda.

Marzec, najgorszy z miesięcy. Najbardziej bezbarwny, duszny i duszący, żużlowaty, jak przedpola Angbandu. Miesiąc popiołu. Taka prawda.

Księża się mądrzą, że Wielki Post nie polega na tym, aby nie jeść cukierków. Ale przecież są ludzie, dla których na tym będzie Wielki Post polegał, na niejedzeniu cukierków. Fizyczny, cielesny wymiar postu, już niekoniecznie związany z mięsem, musi być obecny, jest jego częścią, bo człowiek jest jednością psychofizyczną. Taka prawda.

Powstań z popiołów jak Feniks

Come back to the Lord with all your heart, leave the past in ashes. To cytat z dawnego angielskiego wydania Mszału Rzymskiego. Teraz już tego wersu nie ma, bo nie ma też łacińskiego tekstu, który można by tak przetłumaczyć, niemniej jednak ten tekst przedstawia piękny obraz na dzisiaj odpowiedni, na Popielec. Zostawić za sobą przeszłość, grzeszną przeszłość, w popiołach. To, co dawne, spłonęło, zaczyna się coś nowego. Powstający z popiołów Feniks był dla pierwszych chrześcijan obrazem Chrystusa Pana Zmartwychwstałego, a przecież od Popielca dążymy właśnie ku Zmartwychwstaniu.

A to z kolei modlitwa pokutna św. Efrema Syryjczyka, odmawiana w Kościele wschodnim przez cały Wielki Post:
Κύριε καὶ Δέσποτα τῆς ζωῆς μου, πνεῦμα ἀργίας, περιεργίας, φιλαρχίας, καὶ ἀργολογίας μή μοι δῷς. Πνεῦμα δὲ σωφροσύνης, ταπεινοφροσύνης, ὑπομονῆς, καὶ ἀγάπης χάρισαί μοι τῷ σῷ δούλῳ. Ναί, Κύριε Βασιλεῦ, δώρησα μοι τοῦ ὁρᾶν τὰ ἐμὰ πταίσματα, καὶ μὴ κατακρίνειν τὸν ἀδελφόν μου, ὅτι εὐλογητὸς εἶ, εἰς τοὺς αἰῶνας τῶν αἰώνων. Ἀμήν.

O Panie i Władco życia mego, nie daj mi ducha lenistwa, czczej ciekawości, żądzy władzy i czczej gadaniny, ale łaskawie udziel mi, słudze Twemu, ducha roztropności, pokory, wytrwałości i miłości. Tak, o Panie i Królu, daj, aby widział me potknięcia, a nie osądzał brata mego. Ty bowiem jesteś błogosławiony na wieki wieków. Amen.
Jeśli wierzyć sieci,
to kapłan, recytujący
modlitwę św. Efrema