wtorek, 31 października 2017

Festum venturi saeculi

Sollemnitas sanctorum omnium festum est venturi saeculi: uroczystość wszystkich Świętych jest świętem przyszłego wieku, przyszłego świata, w który wiarę wyznajemy w każdą niedzielę w mszalnym Credo. W pierwszych nieszporach śpiewamy 'alleluja', przenosząc się niejako do wieczności, do niebieskiego Jeruzalem, gdzie aniołowie i święci uwielbiają Boga na wieki. W późnojesiennych mrokach ta uroczystość błyska światłem wieczności, do którego zdążamy, którego oczekujemy, za którym tęsknimy. Mamy nadzieję, że, dzięki wstawiennictwu świętych, żyć będziemy wiecznym życiem w przyszłym świecie.

Lux perpetua lucebit sanctis tuis, Domine, et aeternitas temporum, alleluia.

niedziela, 29 października 2017

Wiersz jesienny

William Blake, To Autumn

O Autumn, laden with fruit, and stainèd
With the blood of the grape, pass not, but sit
Beneath my shady roof; there thou may’st rest,
And tune thy jolly voice to my fresh pipe,
And all the daughters of the year shall dance!
Sing now the lusty song of fruits and flowers.

‘The narrow bud opens her beauties to
The sun, and love runs in her thrilling veins;
Blossoms hang round the brows of Morning, and
Flourish down the bright cheek of modest Eve,
Till clust’ring Summer breaks forth into singing,
And feather’d clouds strew flowers round her head.

‘The spirits of the air live on the smells
Of fruit; and Joy, with pinions light, roves round
The gardens, or sits singing in the trees.’
Thus sang the jolly Autumn as he sat;
Then rose, girded himself, and o’er the bleak
Hills fled from our sight; but left his golden load.

sobota, 28 października 2017

Na dzień świętych Apostołów

Starożytny, już nieużywany, hymn ku czci świętych Apostołów Szymona i Judy, zwanego Tadeuszem:
Beate Simon et Thaddaee inclite,
cernite nostros gemitus cum fletibus,
quique per lapsum meruimus barathrum,
per vos caelorum mereamur aditum.
Święty Szymonie i przesławny Tadeuszu,
zważcie na nasze jęki i łzy,
a jak przez grzechy zasłużyliśmy na piekło,
tak przez was obyśmy zasłużyli na wejście do nieba.

piątek, 27 października 2017

Twoje słowo jest światłem na moich ścieżkach

Z modlitwy w ciągu dnia:
πληρώσατέ μου τὴν χαρὰν ἵνα τὸ αὐτὸ φρονῆτε, τὴν αὐτὴν ἀγάπην ἔχοντες, σύμψυχοι, τὸ ἓν φρονοῦντες, μηδὲν κατ᾽ ἐριθείαν μηδὲ κατὰ κενοδοξίαν, ἀλλὰ τῇ ταπεινοφροσύνῃ ἀλλήλους ἡγούμενοι ὑπερέχοντας ἑαυτῶν, μὴ τὰ ἑαυτῶν ἕκαστος σκοποῦντες, ἀλλὰ καὶ τὰ ἑτέρων ἕκαστοι. (Flp 2:2-4)

czwartek, 26 października 2017

Modlitwa psalmów

Powstań, chwało nasza, Boże, powstań, a gdy powstaniesz o świcie, niech zginą ciemności naszej śmiertelności i niech na nowo ożywione blaski życia się rozlewają. Przez Chrystusa, Pana naszego. Amen. (kolekta do psalmu 57[56])

środa, 25 października 2017

Crimen ecce horridum, domina necat dominum

Październik, pora poezji, koniec października, początek listopada, czas duchów. Dlatego może przypomina mi się ta ballada Mickiewicza, jedna z moich ulubionych:
Zbrodnia to niesłychana,
Pani zabija pana;
Zabiwszy grzebie w gaju,
Na łączce przy ruczaju,
Grób liliją zasiewa,
Zasiewając tak śpiewa:
„Rośnij kwiecie wysoko,
Jak pan leży głęboko;
Jak pan leży głęboko,
Tak ty rośnij wysoko.”

Potem cała skrwawiona,
Męża zbójczyni żona,
Bieży przez łąki, przez knieje,
I górą, i dołem, i górą;
Zmrok pada, wietrzyk wieje;
Ciemno, wietrzno, ponuro.
Wrona gdzieniegdzie kracze
I puchają puchacze.
I tak dalej...

Pora jest w ogóle jakaś taka skandynawska, północna, takie książki mi się podsuwają, czy raczej, wypływają przy okazji szukania czegoś innego, jak np. English Saints in the Medieval Liturgies of Scandinavian Churches: chciałbym tę książkę kiedyś obejrzeć. Tak samo jak książkę Sigrid Undset o norweskich świętych, ale polskie wydanie było chyba tylko przed wojną, więc ciężko znaleźć.

wtorek, 24 października 2017

Z całym szacunkiem dla okulistów

Kolejne złe doświadczenie z okulistą w ramach NFZ. Badania szybko robione, i chyba nie wszystkie, bo przy jednym aparacie lekarka kazała mi usiąść, zapaliła go, po czym kazała usiąść przy innym. Nie spytała, czy przychodzę na kontrolę, czy może z jakąś dolegliwością. Diagnoza zupełnie inna niż u poprzedniej lekarki: ale też poprzednia nie była z NFZ, tylko prywatnie, badała mnie długo i bez pośpiechu, dwa razy, bo jeszcze zakropliła krople rozszerzające źrenice. W rezultacie nie wiem, czy powinienem się bać o plamkę żółtą, czy o cholesterol. Poszedłem do NFZ z nadzieją, że dostanę skierowanie właśnie na badanie plamki, która nie podobała się lekarce prywatnej, a tu nic. Jak nie wiedziałem, tak nie wiem, dlaczego gorzej widzę.

poniedziałek, 23 października 2017

ὡς καὶ ἡμεῖς ἀφήκαμεν τοῖς ὀφειλέταις ἡμῶν

Przebaczyć tym, którzy nas zdradzili, którzy nas opuścili bez słowa, którzy wydawali się przyjaciółmi... To bardzo trudne. Pan przebaczył tym, którzy Go opuścili, ale wiedział, dlaczego tak zrobili, znał ich serca: czy przez to było Mu łatwiej? Czy byłoby mi łatwiej wybaczyć, gdybym wiedział, dlaczego ktoś mnie opuścił, dlaczego przestał się odzywać po latach przyjaźni?

Πάτερ, ἄφες αὐτοῖς (Łk 23:34).

niedziela, 22 października 2017

* * *

Oddajcie Cezarowi to, co należy do Cezara, a Bogu to, co należy do Boga, alleluja.

Jak pisał św. Hilary, najlepszym rozwiązaniem dla kwestii postawionej w dzisiejszej Ewangelii (Mt 22:15-21) jest nie mieć nic, co należy do Cezara.

piątek, 20 października 2017

Wyrzekać się

Przy chrzcie pytają nas, czy wyrzekamy się szatana. W Ewangelii Jezus mówi o wyrzeczeniu się samego siebie (Mk 8:34). Szatana pokonać możemy przez krzyż, a wyrzeczenie się samego siebie także polega na niesieniu krzyża. O crux, spes unica... I tak jak krzyż, ani jedno, ani drugie nie jest łatwe.

wtorek, 17 października 2017

Antyfona z dzisiejszych nieszporów


Chcę chleba Bożego, to jest ciała Jezusa Chrystusa z potomstwa Dawida, i jako napoju chcę Jego krwi, która jest niezniszczalną miłością (św. Ignacy Antiocheński, List do Rzymian)

I jeszcze, skoro dziś wspominamy chwalebne męczeństwo Ignacego, tekst, który cytowałem na blogu w 2009 roku, a który teraz za mną chodzi:
Chciałbym dodać jeszcze niewielką uwagę, nie całkiem pozbawioną znaczenia dla codziennych zdarzeń. Nie tak dawno dość szeroko rozpowszechnionej formie pobożności –  dziś może mniej praktykowanej – przyświecała myśl, że możemy ‘ofiarować’ niewielkie, mniej lub bardziej uciążliwe trudy codzienności, które wciąż na nowo na nas spadają, nadając im w ten sposób sens. W tej pobożności dochodziło do pewnej przesady, bywały niezdrowe momenty, ale trzeba się zapytać, czy nie zawierała ona czegoś w jakiś sposób istotnego, co mogłoby być pomocne. Co znaczy ‘ofiarować’? Ludzie ci byli przekonani, że mogą wnieść w wielkie współcierpienie Chrystusa swe małe trudy, które w ten sposób stawały się częścią skarbca współczucia, którego potrzebuje rodzaj ludzki. Tak również małe kłopoty codzienności mogą nabrać sensu i być wkładem w ekonomię dobra, miłości pośród ludzi. Może rzeczywiście powinniśmy zapytać się, czy nie może stanowić to również dla nas sensownej perspektywy. (Benedykt XVI, Spe salvi 40)

poniedziałek, 16 października 2017

Prośby nieszporów

Piękne w swej szlachetnej prostocie są prośby w nieszporach tekstów o świętych kobietach (dlaczego nie o niewiastach, heheh). Pokazują powiązania tych świętych z Kościołem, który też jest kobietą, Oblubienicą Baranka. Nie przeładowane, nie przesłodzone pobożnościowo, trzeźwe prośby.

I jeszcze raz z biblioteki

Tym razem poetycki opis powstania Obręczy Meliany, też napisany wieki temu.
Chyży przybył posłaniec znad nurtów wartkich Arosu,
Która to rzeka obmywa Doriathu wdzięczne granice
Fale swe tocząc od wschodu, aż się z Sirionem połączy.
Tam południowa granica kraju, gdzie Thingol włada;
Liście przyniósł dębowe posłaniec o stopach polotnych,
Jodły gałązkę i jeden kwiat z kręgu białych stokrotek.
Zaraz też do królowej śpieszy, co w magii jest biegła,
Meliany o oczach gwiaździstych, z rodu boskiego Majarów.
Ona skwapliwie przyjęła, co elf jej przyniósł w milczeniu,
Zgodnie z nakazem swej pani, co moc posiada i wiedzę.
Wtedy królowa Meliana w komnacie swej się zamyka,
W głębinach Menegrothu, pałacu króla
Elwëgo.
Tam z posadzki wyrasta postument z kamienia szarego,
Misternie na nim wykute kwiaty, zwierzęta i ptaki,
Wieńczy go misa szeroka; nad nią królowa się schyla,
Wodę doń leje z dzbana o szyi wysmukłej, srebrnego,
Którą z Esgalduiny zaczerpnął był sam Elu Thingol.
Gdy woda już wypełniła misę o brzegach zdobionych,
Śpiewać zaczęła Meliana, z rodu boskiego Majarów,
Pieśń tajemniczą, potężną, z tajemnych zaklęć złożoną,
I na powierzchni wody lekko układa królowa
Jodły gałązkę, liść dębu, stokrotkę oraz liść olchy,
Brzozy gałązkę zieloną, kwiat naparstnicy purpurą
Nasycony przemożną; wszystkie zaś te rośliny
Z granic Doriathu pochodzą, od wschodu i od zachodu,
Z północy oraz z południa; wciąż śpiewa Meliana zaklęcia,
Wody powierzchnia paruje, mgła się unosi tajemna,
Łączą się liście i kwiaty, w misie pływając pospołu.
W tejże samej godzinie mgła się także podniosła
Na Doriathu granicach, moc to Meliany sprawiła.
Mur powstał niewidzialny z omamień złożony i czarów,
Sennych widziadeł i ścieżek splątanych, co wiodą w labirynt.
Tak sprawiła królowa, by Doriath chronić przed wrogiem,
Aby jego granicy przekroczyć nigdy nie zdołał
Nikt, chyba że mocą górowałby nad Melianą,
Z rodu boskiego Majarów, małżonką co jest Thingola.

niedziela, 15 października 2017

Klejnocik

Z brewiarza, na dzień św. Teresy od Jezusa (15.10):

Haec est dies, qua candidae
instar columbae, caelitum
ad sacra templa spiritus
se transtulit Teresiae,

Sponsique voces audiit:
Veni, soror, de vertice
Carmeli ad Agni nuptias;
veni ad coronam gloriae.

Rex tremendae maiestatis

Ewangelia dzisiejsza (Mt 22:1-14) może wydawać się okrutna lub niesprawiedliwa. Nie jest łatwa. Ale po prostu przedstawia nam Boga jako potężnego Króla, w grozie swej niezmiernego: Bóg taki też jest, będąc jednocześnie miłosiernym. Wielki Król, ze swoją, często różną od ludzkiej, logiką, swoimi drogami i pomysłami, swoim działaniem, z którego nie musi się nikomu tłumaczyć, bo jest Bogiem.

sobota, 14 października 2017

Z biblioteki

W ramach przypominania sobie: kiedyś napisałem... Poteycka wersja samego początku tolkienowskiego świata, według Ainulindalë.
Opiewajmy wielkiego Eru Ilúvatara,
On początkiem wszystkiego, w Nim wszystko trwa i istnieje.
Na początku On stworzył duchy jasne i święte,
Błogosławionych Ainurów, co z myśli Jego powstali,
Zanim wszystko istniało; i dał im zdolności Jedyny,
Muzykę by dlań tworzyli, i On im zsyłał natchnienie.
Tak więc przed Nim śpiewali, a Eru słuchał z radością,
I cieszył się ich głosami. Ale samotnie jedynie
Pieśni ich przed Nim dźwięczały, lub dwóch albo trzech chór tworzyło,
Podczas gdy reszta Ainurów, na wieki błogosławionych,
Razem z Przedwiecznym słuchała; nie znali bowiem swych myśli,
I każdy tylko pojmował tę część zamysłu Wszechojca,
Z którą był ściśle związany, i z której brał swój początek.
Z wolna się jednak uczyli rozumieć siebie nawzajem
Ainurowie czcigodni, istotę harmonii pojęli.
Wtedy zwołał ich wszystkich Eru, co nie ma początku,
By im temat objawić dla Pieśni większej niż wszystkie,
Przewyższający niezmiernie inne tematy im znane.
W chwale bezmiernej ów temat miał swój początek prześwietny,
A końca jego majestat napełnił Świętych zdumieniem;
Pokłon oddali więc Eru, który swą chwałę objawił,
Ze czcią i wielką bojaźnią skłonili się Ainurowie.
A dziś 951. rocznica bitwy pod Hastings, kiedy Anglików podbili Normanowie.

piątek, 13 października 2017

Wygnańcy i pielgrzymi

W The Road Goes Ever On Tolkien pisze o Elfach Wysokiego Rodu, takich jak np. Gildor czy inni mieszkający w lub koło Rivendell, że podróżują one nad morze, aby spoglądać na najdalszy Zachód. Czasami dostępują tam wizji Elbereth: majestatycznej postaci, jaśniejącej bielą, stojącej na górze Oiolossë (The Road Goes Ever On, 73). W Lórien Galadriela śpiewa o losie wygnańców, których łzy mieszają się z falami morza, i także wspomina Elbereth, Vardę czcigodną.

Mnie się te obrazy skojarzyły z hymnem nieszporów na 11. lutego, święto Matki Boskiej z Lourdes, wspomnienie Jej ukazania się w Lourdes:
Huc catervatim pia turba nostris,
huc ab externis peregrina terris
affluit supplex, et opem potentis
Virginis orat.

Excipit Mater lacrimas precantum,
donat optatam miseris salutem,
compos hinc voti patrias ad oras
turba revertit.
(Przekład: Tu gromadami pobożny tłum przybywa z błaganiem, z naszych i z odległych ziem, i błaga o pomoc potężną Dziewicę. Matka przyjmuje łzy proszących, daje nieszczęsnym upragnione zdrowie, tłum wraca do swej ojczyzny po wysłuchaniu swych próśb.)

Tu też mamy obraz pielgrzymów, którzy doznają pociechy dzięki Królowej niebios, tak jak Noldorowie dzięki Królowej gwiazd. Jej wizja nasuwa skojarzenia z wizją Maryi w Lourdes, odzianej w białe szaty.

I znowu pytanie: Czy Tolkien znał ten hymn? Mógł go znać, jak najbardziej, ale, oczywiście, nie udowodnię tego. Niemniej jednak, pewne skojarzenia są.

czwartek, 12 października 2017

Hymny z Rivendell

Miał być z tego artykuł, ale nie będzie, więc tylko fragmenty opublikuję na blogu.

Hymn do Elbereth, który Frodo słyszy w Rivendell, napisany jest w takim samym metrum, jambicznym dymetrze, zwanym też ambrozjańskim*), w jakim napisano większość hymnów brewiarzowych. Oto przykłady, z zaznaczonymi akcentami:
A Élberéth  Gilthóniél,
silívren pénna míriél
o ménel áglar élenáth!
Na-chaéred pálan-díriél
o gáladhrémmin énnoráth,
Fanúilós, le línnathón
nef aéar, sí nef aéarón!
I początek starożytnego hymnu do Matki Boskiej, wciąż używanego w liturgii godzin:
O glóriósa féminá,
excélsa súper síderá,
qui té creávit próvidé
lactás sacráto úberé.
Przypadek, czy świadome działanie Tolkiena? Różnica jest tylko taka, że hymny liturgiczne pisane są w czterowersowych strofach, podczas gdy u Tolkiena takiego podziału nie ma. Ale już na przykład wezwanie Sama z Cirith Ungol tworzy idealną strofę hymnu:
A Élberéth Gilthóniél,
O ménel pálan díriél,
le nállon sí di-ngúruthós!
A tíro nín, Fanúilós!

Hymn do Elbereth można zaśpiewać do którejkolwiek gregoriańskiej melodii hymnów brewiarzowych, a wiemy, że jako melodię do Lamentu Galadrieli, w quenya, Tolkien zasugerował właśnie melodię gregoriańską, z Lamentacji Jeremiasza, śpiewanych w czasie ciemnych jutrzni Wielkiego Tygodnia.
______________________
*) Od św. Ambrożego z Mediolanu, autora hymnów w takim właśnie metrum pisanych.

środa, 11 października 2017

Dobry papież

Czyli św. Jan XXIII: dziś, w rocznicę rozpoczęcia Soboru Watykańskiego II, jest jego liturgiczne wspomnienie. Oby był patronem pojednania i jedności w Kościele.

wtorek, 10 października 2017

Post stworzenia

W dzisiejszym czytaniu z proroka Jonasza (3:1-10) poszczą nie tylko ludzie, ale i zwierzęta: takie jest postanowienie króla Niniwy. Ciekawy ten post stworzenia, bo ono przecież nie grzeszyło, nie popełniało nieprawości.

Dziś wspomnienie św. Jana z Bridlington, jedynego 14-wiecznego angielskiego świętego, jakiego udało mi się znaleźć, ostatniego kanonizowanego przed reformacją.

Sent from my tablet. We are Borg. You will be assimilated.

poniedziałek, 9 października 2017

Znosić

Zwierzęta remont zniosły spokojnie. Powoli układam książki, pozbywając się tych bezużytecznych, wątpię, czy w antykwariacie by chcieli. Ale to nie koniec doświadczeń, już następne nade mną wisi, a ja... Sitting on the fence.

Sent from my tablet. We are Borg. You will be assimilated.

czwartek, 5 października 2017

Jutro wymiana okien

Mieszkanie jak spustoszone, dwa regały spod okien trzeba było przesunąć, wszystko jeszcze trzeba zakryć folią malarską. Skąd się wzięło tyle książek? Do tego tyle zupełnie mnie nieinteresujących? Jak to potem wszystko z powrotem poukładać, skoro już nie mam siły...

No i jak zwierzaki zniosą wymianę okien, trzeba będzie je zamykać w coraz to innym pokoju, a Phoebe może i do klatki wpakować... Huan będzie ujadał na obcych, może nikogo nie ugryzie.

wtorek, 3 października 2017

Hymn na przejście świętego ojca Franciszka z tego świata do wieczności

W kościołach franciszkańskich dzisiaj wieczorem celebruje się poruszające nabożeństwo, tzw. transitus, czyli przejście św. Franciszka z tego świata do Pana, jego świętą śmierć, która nastąpiła 3 października 1226 roku. Śpiewa się wtedy ten hymn (już go kiedyś podawałem, ale jest tak piękny, że warto powtórzyć):
Już ziemię okrył nocy cień,
otulił mrokiem cały świat,
gdy przeczuwanej śmierci dzień
Ojcu, miast łoża, popiół kładł.

Z jaką stałością święty Mąż
w wierze, nadziei mocnej trwał;
miłości płomień, rosnąc wciąż,
pożarem w sercu mu się stał.

Płacząc synowie klęczą wciąż:
„Nie odchodź, Ojcze, jeszcze czas!
Owieczki swe już puszczasz z rąk
i któż prowadzić będzie nas?”

On w niebo podniósł jasny wzrok,
wyciągnął ręce i tak rzekł:
„Bóg łaską swą rozproszy mrok,
Bóg będzie żywił was i strzegł.

Tylko z serc waszych wszelki kłam
precz odrzucajcie, wszelki brud.
A dusze czyste i bez plam
niechaj jaśnieją blaskiem cnót”.

Tak pożegnawszy trzódkę swą,
odchodzi cicho z ziemskich dróg,
już mu w wieczności gwiazdy lśnią,
już w niebios progu czeka Bóg.

Ojcu, Synowi wieczną cześć
niech kornie składa każdy z nas,
Duchowi równej chwały pieśń
śpiewajmy Mu po wieczny czas. Amen.
Pamiętam ten hymn jeszcze z dzieciństwa, chociaż wtedy w naszej parafii transitus obchodzono w sam dzień liturgicznego wspomnienia św. Franciszka, 4 października. Zawsze bardzo mnie poruszało, kiedy ojcowie śpiewali ten hymn, razem z psalmem 142[141], który św. Franciszek odmawiał na łożu śmierci.


poniedziałek, 2 października 2017

Z poezji na dziś

Ks. Janusz St. Pasierb

Katharin

w twardych dłoniach Boga
kwadratowa klatka
klasztor
ale w środku studnia
i krzew gorejący

+   +   +

jak to będzie

jak my kiedyś umrzemy
skoro ciągle
łatwiej przychodzi nam
opuścić Boga niż życie

niedziela, 1 października 2017

Zdumienia pełen

Nie mogłem być na mszy rano, poszedłem na wieczorną i zdumiało mnie, że tyle ludzi było na nabożeństwie październikowym, różańcowym, przed mszą. Więcej niż na nabożeństwach majowych, z litanią do Matki Boskiej. (Ja, jeśli miałbym wybierać, zdecydowanie wybrałbym majowe: litania loretańska jest arcydziełem modlitwy.) Ale może to tylko dlatego, że dziś niedziela, i ludzie przyszli tak samo jak ja na mszę wieczorną, załapując się na kawałek październikowego.

Październik

O październiku.
Chłodne twoje kryształowe wino.
Cierpki smak twoich ust nad naszyjnikiem z jarzębin.
Twoje boki zdyszane okrywa
Płowa sierść górskiego jelenia.
O październiku. (...)

O październiku.
Jesteś porą poezji to jest zupełnego odważenia się
Na zaczynanie życia w każdej sekundzie na nowo.
Dajesz mi czarodziejski pierścień, który, odwrócony,
Świeci w dół niewidzialnym dla nikogo klejnotem wolności.
O październiku.
(Czesław Miłosz, Traktat poetycki)
Zatem, miesiąc poezji się zaczyna. A tyle mnie w nim czeka prób i doświadczeń.