środa, 16 kwietnia 2014

Czyściec i gorące mleko

Polecono mi kryminały Joe Alexa jako dobre oraz inteligentne. Skusiłem się, przeczytałem trzy (no, prawie trzy). Bardzo się rozczarowałem, głównie schematyzmem tych powieści, co czyni je dosyć nudnymi: za każdym razem bohater ma napisać książkę, ma z tym trudności, wyjeżdża, trafia na sprawę kryminalną, pisze powieść. Ale są i gorsze powody rozczarowania.

Najpierw językowe. Do szału doprowadza fakt, że autor nagminnie używa konstrukcji 'o ile' tam, gdzie należałoby napisać 'jeśli'. Oczywiście, jak zwykle bywa w takim niewłaściwym użyciu 'o ile', drugiej części konstrukcji, 'o tyle', nie ma.

Dalej, w kwestii realiów. Np. w Jesteś tylko diabłem autor sugeruje, że purytanie w 17. wieku wierzyli w czyściec. A w Gdzie przykazań brak dziesięciu do herbaty podają parujące mleko! Aż dziwne, że takie błędy robi tłumacz literatury angielskiej, do tego brytyjskiego pochodzenia. Można wprawdzie wyjaśnić niezgrabności jego polszczyzny tymże właśnie pochodzeniem, bo pewnie wcześniej zaczął mówić po angielsku niż po polsku, ale jak usprawiedliwić błędy dotyczące angielskiej historii i zwyczajów angielskich?

W każdym razie, postanowiłem się upewnić, i zapytałem mojego angielskiego przyjaciela, który zrobił doktorat z teologii w Cambridge. Potwierdził moje obawy. Matthew Hopkins i czyściec – niemożliwe. A na informację o gorącym mleku do herbaty krzyknął: Heresy! Never ever ever.

Dlaczego Joe Alex zrobił takie głupie błędy?

Ciemne psalmy

Coraz więcej osób śpiewa jutrznie w Wielki Piątek i Wielką Sobotę, dlatego sądzę, że warto coś napisać o niektórych psalmach, w te dni odmawianych. Niektóre psalmy w miarę łatwo zrozumieć, bo wprost mówią o Męce Pańskiej, cytowane były w Ewangeliach i Dziejach Apostolskich właśnie w odniesieniu do męki Jezusa, zatem stoi za nimi tradycja apostolska. Taki jest przede wszystkim psalm 22 [21], który mówi o przebiciu rąk i nóg Mesjasza, o podzieleniu Jego szat, o Jego pragnieniu i osłabieniu, dokładnie tak, jak opowiadają o tym Ewangeliści. Taki jest też psalm 2, odmawiany i w dzień śmierci Jezusa, i w dzień Jego narodzenia: mówi o władcach świata, czyli arcykapłanach i uczonych w Piśmie, którzy zeszli się przeciw Panu i Jego Mesjaszowi (cf. Dz 4:26), i skazali Go na śmierć. Można się jednak zastanawiać, jak rozumieć psalm 38[37], psalm pokutny, który liturgia wkłada, w Wielki Piątek, w usta Chrystusa. Jak On, wolny od grzechu, może modlić się słowami grzesznika, który błaga Boga o odwrócenie gniewu i łaskę? Trzeba sobie tu przypomnieć słowa św. Pawła: Bóg uczynił grzechem Chrystusa, który nie znał grzechu (bo Jezus nigdy nie zgrzeszył!), uczynił Go grzechem dla nas, dla naszego usprawiedliwienia (2 Kor 5:21). Jezus w swoim ciele poniósł na krzyż wszystkie nasze grzechy, jak przypomina św. Piotr (1 P 2:24). Cała nasza niegodziwość niejako zogniskowała się w Chrystusie Jezusie, On stanął przed Ojcem jako grzech, a więc coś, co jest Bogu całkowicie obce i wstrętne, po to, aby odkupić nasze grzechy. Stąd słowa pokutnych psalmów, 38[37] i 51[50], stają się Jego słowami w modlitwach Wielkiego Piątku. Stąd też, między innymi, Jego opuszczenie na krzyżu, wyrażone słowami Boże mój, Boże mój, czemuś Mnie opuścił?

Psalmy Wielkie Soboty są, można rzec, spokojniejsze, pełne spokojnej ufności, i znowu stają się słowami Chrystusa: Ciało moje będzie spoczywać w nadziei, w nadziei na zmartwychwstanie (Ps 16[15]); zasnę i spocznę, a ten sen jest obrazem śmierci, jakiej się poddał nasz Pan (Ps 4). Tylko psalm 64[63] wraca z niepokojem i trwogą, mówi znowu o Męce Pańskiej, dopełniającej się w świecie umarłych, jak to dopowiada antyfona następującej po tym psalmie pieśni: Od bram Otchłani ocal moją duszę, Panie. Sam Chrystus przemawia do Ojca, przemawia w imieniu każdego człowieka, którego odkupił.

Ten śpiew psalmów, antyfon i hymnów w czasie świętego Triduum jest najdoskonalszym sposobem przeżywania Męki Pana, o wiele lepszym niż wszelkie ludowe nabożeństwa paraliturgiczne, bo używa tych samych słów, którymi modlił się w swoim ziemskim życiu Jezus.

wtorek, 15 kwietnia 2014

Ten tydzień

W różnych językach ten tydzień nazywany jest świętym, wielkim lub większym. Po niemiecku to Karwoche, tydzień troski, smutku, zmartwienia. Protogermański rdzeń *karo- daje gockie kara, troska, zmartwienie, staroangielskie cearu, cierpienie, troska (i od tego współczesne angielskie care), starosaksońskie kara, smutek, lament, i staro-wysoko-niemieckie kara, smutek, pokuta. Indoeuropejski rdzeń to *g'h2reh2- lub *g'oh2reh2-, a pokrewne słowa w innych językach to np. łacińskie garrire, gadać, greckie gerus, głos, mowa, czy walijskie garddu, wołać, wzywać. Znaczenia związane z mową prowadzą ku smutkowi wyrażanemu głosem: śpiewem, jękiem, zawodzeniem, krzykiem.

Tydzień smutku i żalu, wyśpiewanych w psalmach i hymnach liturgii godzin świętego Triduum.

poniedziałek, 14 kwietnia 2014

Nowy kubek


Komentarz niepotrzebny ;-)

Ile dni w Triduum?

Triduum oznacza trzy dni; może więc ktoś zapytać, dlaczego mówimy o Triduum paschalnym, wyliczając przy tym cztery dni: Wielki Czwartek, Wielki Piątek, Wielką Sobotę i Niedzielę wielkanocną.

Otóż przy uroczystościach, przy najważniejszych liturgicznie dniach, Kościół liczy czas na sposób żydowski: dzień zaczyna się wieczorem, o zmierzchu: stąd pierwsze nieszpory niedziel i uroczystości, sprawowane w sobotę wieczorem lub w przeddzień uroczystości, zaczynają już święto. Taka rachuba sięga właściwie, w Biblii, do samego początku stworzenia: najpierw jest ciemność, potem Bóg stwarza światło, nazywa je odpowiednio nocą i dniem, i – jak pisze natchniony autor Księgi Rodzaju – nastał wieczór, i nastał poranek, dzień pierwszy (Rdz 1:5). (Dlatego undómë jest przed tindómë.) Z Biblii przejęła takie liczenie dni liturgia żydowska, a od niej liturgia chrześcijańska. I takie właśnie liczenie czasu ma zastosowanie w czasie najważniejszych trzech dni w roku, w czasie świętego Triduum. Zaczyna się ono w Wielki Czwartek wieczorem, kiedy odprawia się Mszę Wieczerzy Pańskiej. Sam Wielki Czwartek do Triduum nie należy, należy do niego dopiero czwartkowy wieczór, który jest początkiem piątku: pierwszy zatem dzień Triduum trwa od wieczoru Wielkiego Czwartku do wieczoru Wielkiego Piątku. Od Ostatniej Wieczerzy do złożenia do grobu ciała Pana. Liturgia w bardzo prosty sposób podkreśla to, że wieczór wielkoczwartkowy już należy do Wielkiego Piątku: Msza Wieczerzy Pańskiej zaczyna się antyfoną o Krzyżu świętym (rok temu pisałem o bezmyślnym wstawianiu na początek tej mszy radosnych pieśni, jak np. Ludu kapłański czy Mądrość dom zbudowała, zupełne niezrozumienie liturgii!). Ta antyfona podkreśla jedność Ofiary Eucharystycznej, ustanowionej w Wielki Czwartek wieczorem, z krzyżową ofiarą Wielkiego Piątku.

Dalej, w Wielki Piątek wieczorem zaczyna się drugi dzień Triduum i trwa do wieczoru Wielkiej Soboty, która jest jedynym dniem w Kościele bez Eucharystii: nie tylko bez mszy, jak jest i w Wielki Piątek, ale w ogóle bez Eucharystii, bo w Wielką Sobotę nawet Komunii św. nie można udzielać, chyba że umierającym. (Jaka w tym wielka mądrość i troskliwość Kościoła względem swych dzieci!) Wreszcie, trzeci dzień Triduum zaczyna się wieczorem w Wielką Sobotę, a kończy wieczorem w Niedzielę Zmartwychwstania, kiedy śpiewa się radosne nieszpory. Tak więc, jak widać, Triduum jest jak najbardziej trzydniowe. 

niedziela, 13 kwietnia 2014

Teodulf, Jan, Caradoc

Na procesję w Niedzielę Palmową przeznaczony jest piękny hymn Gloria, laus et honor tibi sit, Rex Christe, redemptor. Polska wersja, z jaką się zetknąłem w kościołach, to Hołd Tobie, sława i cześć, o Chryste Królu i Zbawco. Autorem tego hymnu jest Teodulf z Orleanu (+821). Jego imię może się laikom kojarzyć z Bogiem – Teo- może budzić skojarzenia z greckim theos, Bóg, jak np. w imionach Teofil (ukochany [przez] Boga, Bogu-mił) czy Teodor (dar od lub dla Boga, Boży-dar). Ale imię Teodulfa nie zawiera w sobie owej greckiej cząstki. Teodulf, czy też, bliżej oryginału, Theodulf, to imię germańskie. Theod- pochodzi z germańskiego *þeudo- (þ = th), które znaczy 'lud, naród': gockie þiuda, staroangielskie þeod, staroislandzkie þjóð. Pokrewne są te słowa z walijskim tud, lud, region, i staroirlandzkim túath, lud, plemię. Jeśli się nie mylę, polskie cudzy też jest pokrewne z tym rdzeniem (cudzy, czyli obcy dla Słowian, mówiący obcym językiem, lud germański).
+  +  +

Jeśli ktoś szuka dobrej lektury na najbliższe dni, polecam U boku dobrego papieża. Są to wspomnienia osobistego sekretarza bł. Jana XXIII, kard. Lorisa Capovilli. Bardzo dobrze się czyta, aczkolwiek uprzedzam, że niektórzy mogą się zgorszyć, dowiedziawszy się, że nawet przed Vaticanum II wśród księży zdarzał się alkoholizm lub inne poważne wykroczenia, prowadzące do surowych kar kościelnych.

+  +  +

Wreszcie, 13. kwietnia wspominamy walijskiego świętego, Caradoka (+1124). Zanim został mnichem, był harfiarzem i opiekował się psami na dworze Rhysa ap Tewdwr. Ponieważ zaniedbał psy, stracił względy władcy, i wtedy porzucił dworskie życie, udał się do Llandaff i tam został mnichem. Można go, jak sądzę, uważać za patrona psów i psiarzy – na pewno już ich nie zaniedba.

sobota, 12 kwietnia 2014

W drodze na mszę (Niedziela Palmowa)

Niedziela Palmowa to taki ciekawy dzień, jeden z niewielu, które mają własny hymn w brewiarzowej modlitwie w ciągu dnia. Hymn mówi o wjeździe Jezusa do Jerozolimy, i o tym też mówią wszystkie śpiewy na wejście. Ponieważ każdy w tę niedzielę usłyszy, w jakiejś formie, te śpiewy na początku mszy, przy procesji lub uroczystym wejściu – a są to antyfony, psalmy i hymn – nie będę o nich pisał osobno. Zacytuję tylko dwa teksty, jeden to responsorium, kończące procesję, drugi to właściwa antyfona na wejście, introit używany wtedy, kiedy przed mszą nie ma poświęcenia palm. Oba dźwięczą już oczekiwaniem Wielkanocy i pocieszają, rzec można, w tę niedzielę, w którą tuż po procesji z palmami czytamy wstrząsające słowa proroka Izajasza o męce Bożego Mesjasza, a potem słyszymy jeszcze bardziej wstrząsający psalm 22 [21], i wreszcie opis Męki Pańskiej, w tym roku według św. Mateusza. W tej boleści słowa śpiewów na wejście i drugie czytanie, z Listu św. Pawła do Filipian, niosą pociechę i nadzieję, i zapowiedź Wielkanocy – triumfu Mesjasza Jezusa.

responsorium:
Kiedy Pan wchodził do Miasta Świętego, dzieci hebrajskie, zapowiadając zmartwychwstanie do życia,  niosły gałązki palmowe i wołały: Hosanna na wysokościach.
Kiedy lud usłyszał, że Jezus przybył do Jerozolimy, wyszli Mu naprzeciw, niosąc gałązki palmowe.

antyfona na wejście:
Sześć dni przed uroczystością Paschy, kiedy Pan przybył do Jeruzalem, wyszły Mu naprzeciw dzieci: niosły w rękach gałązki palmowe i głośno wołały: Hosanna na wysokościach: Błogosławiony, który przybyłeś w wielkim miłosierdziu Twoim.
      Bramy, podnieście swoje szczyty, 
      unieście się, odwieczne podwoje, 
      i wejdzie Król chwały. 
      Kto jest tym Królem chwały? 
      Pan Zastępów, On jest Królem chwały. (cf. Ps 24 [23]:9-10)
Hosanna na wysokościach: Błogosławiony, który przybyłeś w wielkim miłosierdziu Twoim.