piątek, 28 listopada 2014

Ścieżki Pańskie

Dziś w nieszporach wspominamy drogi Pańskie. Jakże one bywają zadziwiające! Ot, wystarczy popatrzeć na moich dominikańskich uczniów, na ich zajęcia i życiowe ścieżki przed wstąpieniem do zakonu. Różne zawody wykonywali lub się do nich przygotowywali: farmaceuta, grafik komputerowy, weterynarz, ornitolog, psychoterapeuta... A tu nagle Pan przechodzi, wszystko rzucają, idą za Nim. Tobie, Panie, oddadzą pokłon, gdyż ujawniły się Twoje słuszne wyroki (Ap 15:4). Trzeba wielkiej odwagi, aby iść za Panem.

Jeszcze jeden obrazek

Dziwnie to może zabrzmi, ale tabernakulum w jednym z kościołów, ilekroć na nie patrzę w półmroku, nieodparcie mi się kojarzy z hełmem z Sutton Hoo. Kształt, połyskujący metal...


Poczta działa!

Dostałem list, tak zaadresowany:


Bardzo dziękuję, Nellë, odpiszę wkrótce.

czwartek, 27 listopada 2014

Kraina Oz

Postanowiłem przypomnieć sobie dzieciństwo i przeczytałem powtórnie książki Bauma o Krainie Oz. Trochę z nich pamiętałem, więc bardzo złe (tzn. liche i podłe) być nie mogły. Jednak obecna lektura wywołała niesmak i zdziwienie. Jakże te książki prymitywne, co za brak konsekwencji w ich uniwersum! Chociażby sprawa Ozmy: z jednej książki wynika, że Czarnoksiężnik spiskował z Ognichą w sprawie zniknięcia Ozmy, z drugiej, że to sama Ognicha uwięziła najpierw dziadka, potem ojca Ozmy, a wreszcie ją samą. Ozma nie ma żadnej magicznej mocy, a w ostatniej księdze nazwana jest nagle wróżką. (Chyba że zyskała tę moc w książkach nietłumaczonych na polski.) Tak samo sprawa czterech czarownic Krainy Oz: najpierw są dwie dobre i dwie złe, potem nagle okazuje się, że były cztery złe, z czego jedną była Ognicha, początkowo określana jako zwykła guślarka, a nie potężna czarownica. Dwie z tych czarownic, na Północy i Południu, zostały pokonane przez dobre czarownice, ale skąd te się wzięły, nie wiadomo. Brzydko mówiąc, kupy się to nie trzyma. Ciekawe są niektóre pomysły autora, ale całość raczej słabo zszyta i dopasowana.

wtorek, 25 listopada 2014

Słownik

Jezus jest miłosierny! Dowiedziałem się od sióstr z Karmelu w Suchej, że już uzbierały pieniądze na słownik do Septuaginty, o którym pisałem jakiś czas temu. Bóg zapłać wszystkim ofiarodawcom!

To jest bardzo niezwykłe i poruszające, że w Karmelu znajdują się siostry, które chcą, z miłości do Słowa Bożego, obcować z nim w oryginale. Pośród ciężkiej pracy znajdują czas na grecką Biblię. Wśród ojców dominikańskiego klasztoru na Służewie też jest kilku, którzy z własnej woli uczą się greki, aby móc lepiej poznawać Pismo święte. Cieszy się z pewnością w niebie św. Teresa od Dzieciątka Jezus.

A ja ruszam dzisiaj na zabiegi polem magnetycznym, bardzom ich ciekaw.

poniedziałek, 24 listopada 2014

Pomyłka Michała Anioła?

Tradycyjnie już, w ostatnim tygodniu roku napiszę o Dies irae, ponieważ Kościół podaje nam ten tekst w liturgii tego tygodnia. Jedną ręką napiszę, zatem niewiele. Otóż słowa Dies irae przypomniały mi o błędzie we fresku nad ołtarzem Kaplicy Sykstyńskiej. Chrystus na malowidle stoi.


Tomasz z Celano zaś w Dies irae napisał: Iudex ergo cum sedebit, kiedy zaś Sędzia zasiądzie. I to jest zgodne z Ewangelią: Kiedy Syn Człowieczy przyjdzie w swej chwale, i wszyscy aniołowie z Nim, wtedy zasiądzie na tronie swej chwały (Mt 25:31). Sędzia w majestacie swym i blasku siedzi, stoją przed Nim sądzeni.

niedziela, 23 listopada 2014

O mszach i Ewangelii

Bardzo to denerwujące, kiedy kapłan w czasie mszy kładzie ręce na ołtarzu wtedy, kiedy powinien je trzymać rozłożone. Rozumiem, że może być słaby czy zmęczony, ale to ważny gest i zjednoczenie z ofiarą Chrystusa. Bycie kapłanem to szczególny udział w męce Pana.

Włączyłem telewizor o 10:33, żeby zobaczyć mszę kanonizacyjną z Watykanu. Kard. Amato przedstawiał sylwetki błogosławionych. Według wszelkich dostępnych mi programów, msza miała się zacząć o 10:30. Nie wierzę, że w 3 minuty zaśpiewano antyfonę na wejście, okadzono ołtarz, rozpoczęto mszę i zaśpiewano hymn do Ducha Świętego. To już nie pierwszy raz, kiedy w Watykanie zaczynają liturgię sporo przed czasem. Uważam, że to brak szacunku wobec tych, którzy przez radio czy telewizję chcą się łączyć z papieską liturgią, tak samo jak brakiem szacunku byłoby rozpoczynanie z opóźnieniem. Litania do Wszystkich Świętych zaśpiewana w wersji krótszej niż ta podana w książeczce na stronach Watykanu (pominięto większość Apostołów; OK, wersja dopuszczalna, obrzędowa, ale po co podano inną?). Odnoszę wrażenie, że podejście papieża do liturgii można określić tak: im szybciej zaczniemy, tym szybciej skończymy. Chciałbym wiedzieć, dlaczego. Co go tak męczy w mszy świętej?

I jeszcze myśl o Ewangelii dzisiejszej: kiedy ostatnio byłem w szpitalu, odwiedzał mnie niewierzący znajomy. Poza kapłanem, nikt z moich katolickich znajomych się nie pofatygował, aby do mnie przyjść. Uważamy się za uczniów Chrystusa, a Jego Ewangelią bardziej żyją ci, którzy w Niego nie wierzą...