środa, 30 lipca 2014

Zakończenia

Obejrzałem, po raz kolejny, zakończenie Zemsty Sithów. Zawsze mnie zastanawia wyraz zdumienia, pojawiający się kilkakrotnie na twarzy Palpatine'a w czasie walki z Yodą. Tak jakby się nie spodziewał, że przeciwnik jest taki silny. Zdumienie, kiedy Yoda zastępuje mu (a właściwie, zaskakuje) drogę, kiedy Palpatine próbuje uciec (a właściwie, wyskoczyć) z sali pod Senatem. Pytanie Yody: Jeśli tak potężny jesteś, czemu uciekasz? Zdumienie, kiedy Yoda zatrzymuje lecącą platformę senatorską, rozkręca ją i rzuca w stronę Palpatine'a. Wreszcie, zdumienie na samym końcu, kiedy Yoda odbija błyskawice Mocy, choć w rezultacie, tak jak i Palpatine, wypada z platformy. Ale ten moment widać wyraźnie: najpierw Yoda cofa się przed błyskawicami, odchyla w bok głowę, zamyka oczy, Palpatine śmieje się niemal triumfalnie, ale nagle Yoda otwiera oczy, zaciska wargi i odpycha przeciwnika, któremu śmiech zamiera na ustach, i następuje przeładowanie Mocy, wyrzucające obu poza platformę. Czy kiedy Yoda mówi, że zawiódł, ma na myśli to, że nie może pokonać Palpatine'a, nie może wyjść poza remis, czy może raczej jakiś stalemate?

Ponad rok mi zajęło zdobycie ostatniego tomu Pana Lodowego Ogrodu. Przeczytałem, i jest mi smutno. Smutno pożegnać Nocnych Wędrowców, do tego tak brutalnie oddzielonych od Ulfa. Kilku zginęło, reszta osamotniała. Samo zakończenie wydaje się jakieś... zbyt proste, zbyt szybkie? Czy prorokini zamieniona w drzewo naprawdę umarła? Martwy śnieg jest smutny, niby pozwolono ludziom zachować część wspomnień, ale jednak wydają się ubożsi, pozbawieni zbyt wielu części siebie. Trochę sprawiają, jak dla mnie, wrażenie zombie. Niby sobie dalej żyją, ale co z tym, co już przeżyli? Zostali w jakimś poszarzałym świecie, i to jest smutne. Niby powinienem przywyknąć do takich zakończeń, przecież i Władca Pierścieni tak się kończy: odejście Eldarów, koniec magii Trzech Pierścieni, panowanie człowieka ogarniające całe Śródziemie... To jest smutne.

Ale nie pomyliłem się co do Kruczego Cienia! Od początku wiedziałem, kim jest.

niedziela, 27 lipca 2014

Jeszcze o udziale we mszy

Kobitka wtoczyła się do kościoła na Ojcze nasz, potem potoczyła się do Komunii, na koniec razem z księdzem zaśpiewała Niech was błogosławi Bóg wszechmogący, i wytoczyła się z kościoła.

sobota, 26 lipca 2014

Rodzina, ach, rodzina

Znajomi mojej matki są bardzo pobożni, religijnie zaangażowani, głęboko wierzący. Ich bardzo nieletnie dziecko opowiada, że w niedzielę, kiedy wrócą z kościoła, tatuś krzyczy i bije mamusię. Zapytane zaś o zadrapanie czy siniak odpowiada: Tatuś mnie zadrapał, tatuś mnie uderzył.

piątek, 25 lipca 2014

Jakub, brat Jana, syn Zebedeusza

Bina caelestis aulae luminaria,
Iacobe necnon Ioannes theologe,
poscite nobis veniam rogantibus,
quam venit Christus gratis dare miseris.

Annue, Christe, saeculorum domine,
nobis per horum tibi cara merita,
ut, quae te coram graviter deliquimus,
horum solvantur gloriosis precibus.

Jakub pierwszy spośród Apostołów poniósł śmierć za wiarę, ścięty mieczem na rozkaz Heroda.

czwartek, 24 lipca 2014

„On umarł, abym ja mógł żyć”

24. lipca Kościół święty wspomina Charbela Makhlufa (w formie zlatynizowanej: Sarbeliusza), świętego mnicha i pustelnika z Bliskiego Wschodu, z Libanu. Żył w 19. wieku, początkowo w klasztorze z innymi braćmi, potem, przez 23 lata, jako pustelnik. W 1898. roku, czasie odprawiania mszy doznał udaru, a osiem dni potem zmarł. Po jego śmierci zaczęły się cudowne znaki: ciało nie ulegało rozkładowi, wydzielała się z niego czerwona jak krew ciecz, zaczęły się liczne uzdrowienia. Kolekta mszalna na wspomnienie św. Charbela mówi, że Bóg powołał go do szczególnej walki na pustyni, jako pustelnika: Charbel miał doświadczenia podobne do tych, jakie były udziałem św. Antoniego na pustyni w Egipcie, może i do tych, które cierpiał św. Guthlac? Dalej, kolekta wspomina o naśladowaniu Męki Pańskiej, przez które osiągnąć możemy, wsparci modlitwą św. Charbela, królestwo Chrystusa.


św. Charbel

Moje siostry z Karmelu bardzo kochają św. Charbela. Jest on też patronem, o którego wstawiennictwo powinniśmy błagać, kiedy modlimy się za Kościoły Bliskiego Wschodu, i o pokój w tamtym rejonie.

A to jedna z jego modlitw, jak akt strzelisty na mszę, trochę podobna do modlitwy z koronki do Miłosierdzia Bożego: Ojcze prawdy, spójrz na Twego Syna, który składa Ci ofiarę przebłagalną. Przyjmij tę ofiarę: On umarł za mnie, abym ja mógł żyć.

środa, 23 lipca 2014

Ikony i brewiarz

Kard. Hume kiedyś napisał (chyba był już wtedy ciężko chory), że czasami wzięcie krucyfiksu do ręki jest modlitwą. (Są zresztą takie specjalne krzyże, wyrzeźbione z drewna tak, aby pasowały do dłoni.) Spojrzenie na ikonę, połączone ze słowami Pisma czy liturgii, też jest modlitwą. Często patrzę na ikony przy wypowiadaniu pewnych wersów w liturgii godzin. Niektóre z nich zdarzają się codziennie, w jutrzni i w nieszporach. Benedictus, pieśń Zachariasza w jutrzni: kiedy mówimy „a ty, dziecię, zwać się będziesz prorokiem Najwyższego, gdyż pójdziesz przed Panem przygotować Mu drogi”, patrzę na ikonę św. Jana Chrzciciela, bo to o nim są te słowa. Przy słowach „że naszym ojcom okaże miłosierdzie” i „by oświecić tych, co w mroku i cieniu śmierci mieszkają”, patrzę na ikonę Zstąpienia do Otchłani – jest na niej Chrystus, jaśniejący Boskim światłem, a wokół niego praojcowie Starego Przymierza. Na tę ikonę patrzę też przy nieszporach, kiedy śpiewamy wraz Dziewicą Maryją, że Pan „strącił władców z tronu, a wywyższył pokornych”, bo strącony i podeptany przez Chrystusa jest szatan, a pogrążeni w nizinach Otchłani wyciągani są ku górze Jego, Chrystusa Pana, mocną ręką. Ku ikonie Dziewicy zwracam oczy na słowa z Magnificat „bo wejrzał na uniżenie swojej służebnicy, oto bowiem odtąd błogosławić mnie będą wszystkie pokolenia”.

Tak samo jest i przy innych tekstach, które się codziennie nie powtarzają. Pisałem niedawno o psalmie 71 [70]:20 i jego zapowiedzi zstąpienia do piekieł i Zmartwychwstania – tu także wzrok podąż ku ikonie Anastasis, Zstąpienia do Otchłani. Wczoraj, w dzień św. Marii Magdaleny, hymn jutrzni mówił o połamaniu bram śmierci, świata zmarłych (mortis refractis postibus), przez Chrystusa, co znowu kieruje oczy ku tej samej ikonie.

Modlitwa Anioł Pański to podążanie wzrokiem od ikony Dziewicy, poprzez krucyfiks, do ikony Anastasis.

Pieśni z nieszporów z kolei często zwracają umysł i oczy ku krucyfiksowi, wtedy, kiedy głosimy, że Chrystus „stał się posłuszny aż do śmierci, i to śmierci krzyżowej” (pieśń z Listu do Filipian), albo sławimy odkupienie przez krew Jego (cf. pieśni z Listu do Efezjan – w poniedziałki, z Apokalipsy – we wtorki i czwartki; i z Listu do Kolosan – we środy).

W psalmach, a czasami i w hymnach, błagamy, aby Pan ukazał nam swoje oblicze, i to dla mnie zawsze jest powiązane z ikoną Pantokratora z Góry Atos.


Słowa łączą się z obrazem, głos ze wzrokiem, dzięki łasce Bożej.

Zawłaszczenie

Dlaczego ludziom w tym kraju tak trudno powiedzieć, że zwierzę umarło? Mówią, że zdechło, że odeszło, że się skończyło. O wiele prościej powiedzieć, że umarło.