niedziela, 22 października 2017

* * *

Oddajcie Cezarowi to, co należy do Cezara, a Bogu to, co należy do Boga, alleluja.

Jak pisał św. Hilary, najlepszym rozwiązaniem dla kwestii postawionej w dzisiejszej Ewangelii (Mt 22:15-21) jest nie mieć nic, co należy do Cezara.

piątek, 20 października 2017

Wyrzekać się

Przy chrzcie pytają nas, czy wyrzekamy się szatana. W Ewangelii Jezus mówi o wyrzeczeniu się samego siebie (Mk 8:34). Szatana pokonać możemy przez krzyż, a wyrzeczenie się samego siebie także polega na niesieniu krzyża. O crux, spes unica... I tak jak krzyż, ani jedno, ani drugie nie jest łatwe.

wtorek, 17 października 2017

Antyfona z dzisiejszych nieszporów


Chcę chleba Bożego, to jest ciała Jezusa Chrystusa z potomstwa Dawida, i jako napoju chcę Jego krwi, która jest niezniszczalną miłością (św. Ignacy Antiocheński, List do Rzymian)

I jeszcze, skoro dziś wspominamy chwalebne męczeństwo Ignacego, tekst, który cytowałem na blogu w 2009 roku, a który teraz za mną chodzi:
Chciałbym dodać jeszcze niewielką uwagę, nie całkiem pozbawioną znaczenia dla codziennych zdarzeń. Nie tak dawno dość szeroko rozpowszechnionej formie pobożności –  dziś może mniej praktykowanej – przyświecała myśl, że możemy ‘ofiarować’ niewielkie, mniej lub bardziej uciążliwe trudy codzienności, które wciąż na nowo na nas spadają, nadając im w ten sposób sens. W tej pobożności dochodziło do pewnej przesady, bywały niezdrowe momenty, ale trzeba się zapytać, czy nie zawierała ona czegoś w jakiś sposób istotnego, co mogłoby być pomocne. Co znaczy ‘ofiarować’? Ludzie ci byli przekonani, że mogą wnieść w wielkie współcierpienie Chrystusa swe małe trudy, które w ten sposób stawały się częścią skarbca współczucia, którego potrzebuje rodzaj ludzki. Tak również małe kłopoty codzienności mogą nabrać sensu i być wkładem w ekonomię dobra, miłości pośród ludzi. Może rzeczywiście powinniśmy zapytać się, czy nie może stanowić to również dla nas sensownej perspektywy. (Benedykt XVI, Spe salvi 40)

poniedziałek, 16 października 2017

Prośby nieszporów

Piękne w swej szlachetnej prostocie są prośby w nieszporach tekstów o świętych kobietach (dlaczego nie o niewiastach, heheh). Pokazują powiązania tych świętych z Kościołem, który też jest kobietą, Oblubienicą Baranka. Nie przeładowane, nie przesłodzone pobożnościowo, trzeźwe prośby.

I jeszcze raz z biblioteki

Tym razem poetycki opis powstania Obręczy Meliany, też napisany wieki temu.
Chyży przybył posłaniec znad nurtów wartkich Arosu,
Która to rzeka obmywa Doriathu wdzięczne granice
Fale swe tocząc od wschodu, aż się z Sirionem połączy.
Tam południowa granica kraju, gdzie Thingol włada;
Liście przyniósł dębowe posłaniec o stopach polotnych,
Jodły gałązkę i jeden kwiat z kręgu białych stokrotek.
Zaraz też do królowej śpieszy, co w magii jest biegła,
Meliany o oczach gwiaździstych, z rodu boskiego Majarów.
Ona skwapliwie przyjęła, co elf jej przyniósł w milczeniu,
Zgodnie z nakazem swej pani, co moc posiada i wiedzę.
Wtedy królowa Meliana w komnacie swej się zamyka,
W głębinach Menegrothu, pałacu króla
Elwëgo.
Tam z posadzki wyrasta postument z kamienia szarego,
Misternie na nim wykute kwiaty, zwierzęta i ptaki,
Wieńczy go misa szeroka; nad nią królowa się schyla,
Wodę doń leje z dzbana o szyi wysmukłej, srebrnego,
Którą z Esgalduiny zaczerpnął był sam Elu Thingol.
Gdy woda już wypełniła misę o brzegach zdobionych,
Śpiewać zaczęła Meliana, z rodu boskiego Majarów,
Pieśń tajemniczą, potężną, z tajemnych zaklęć złożoną,
I na powierzchni wody lekko układa królowa
Jodły gałązkę, liść dębu, stokrotkę oraz liść olchy,
Brzozy gałązkę zieloną, kwiat naparstnicy purpurą
Nasycony przemożną; wszystkie zaś te rośliny
Z granic Doriathu pochodzą, od wschodu i od zachodu,
Z północy oraz z południa; wciąż śpiewa Meliana zaklęcia,
Wody powierzchnia paruje, mgła się unosi tajemna,
Łączą się liście i kwiaty, w misie pływając pospołu.
W tejże samej godzinie mgła się także podniosła
Na Doriathu granicach, moc to Meliany sprawiła.
Mur powstał niewidzialny z omamień złożony i czarów,
Sennych widziadeł i ścieżek splątanych, co wiodą w labirynt.
Tak sprawiła królowa, by Doriath chronić przed wrogiem,
Aby jego granicy przekroczyć nigdy nie zdołał
Nikt, chyba że mocą górowałby nad Melianą,
Z rodu boskiego Majarów, małżonką co jest Thingola.

niedziela, 15 października 2017

Klejnocik

Z brewiarza, na dzień św. Teresy od Jezusa (15.10):

Haec est dies, qua candidae
instar columbae, caelitum
ad sacra templa spiritus
se transtulit Teresiae,

Sponsique voces audiit:
Veni, soror, de vertice
Carmeli ad Agni nuptias;
veni ad coronam gloriae.

Rex tremendae maiestatis

Ewangelia dzisiejsza (Mt 22:1-14) może wydawać się okrutna lub niesprawiedliwa. Nie jest łatwa. Ale po prostu przedstawia nam Boga jako potężnego Króla, w grozie swej niezmiernego: Bóg taki też jest, będąc jednocześnie miłosiernym. Wielki Król, ze swoją, często różną od ludzkiej, logiką, swoimi drogami i pomysłami, swoim działaniem, z którego nie musi się nikomu tłumaczyć, bo jest Bogiem.