sobota, 20 grudnia 2014

Już coraz bliżej

Kilka już tylko dni zostało do świąt. Zwraca na to uwagę także modlitwa po Komunii z 4. niedzieli Adwentu: prosimy, aby, im bardziej zbliża się przynosząca nam zbawienie uroczystość Narodzenia Pana, tym bardziej wzrastała nasza pobożność, z jaką będziemy to Narodzenie obchodzić. Oczekiwanie ma wzbudzać gorliwość i miłość. Niech Bóg się zmiłuje nad nami i nam błogosławi.

Szkoda, że organiści nie pamiętają (nie wiedzą?), iż jest pieśń adwentowa, dokładnie odpowiadająca antyfonie na wejście 4. niedzieli: 

Niebiosa, rosę spuśćcie nam z góry, 
Sprawiedliwego wylejcie, chmury,
otwórz się, ziemio, i z łona twojego 
wydaj nam, wydaj, już Zbawcę naszego.

piątek, 19 grudnia 2014

Z najpiękniejszej pieśni adwentowej

Usłysz płacz stworzenia swego,
Daj doczekać wesołego
Narodzenia Syna Twego.

* * *

Błagamy o Twoje współczucie, Najświętsza Maryjo, nad stworzeniem, które cierpi z winy człowieka, z powodu jego grzechu, jego okrucieństwa i braku miłości. Błagamy o Twoje wszechmogące współczucie, Panno łaskawa, Matko wszelkiego miłosierdzia, jedyna przeczysta, jedyna błogosławiona.

czwartek, 18 grudnia 2014

Z Ewangelii (ii)

Nadasz Mu imię Jezus, On bowiem zbawi swój lud od jego grzechów (Mt 1:21). Niemal takimi samymi słowami będziemy się modlić w nieszporach Narodzenia Pańskiego, śpiewając o Dzieciątku Jezus: On odkupi Izraela ze wszystkich jego grzechów (Ps 130 [129]:8).

środa, 17 grudnia 2014

Z Ewangelii (i)

Z Maryi narodził się Jezus, zwany Chrystusem (Mt 1:16), czyli Mesjaszem, Pomazańcem, świętym królem i kapłanem. W liturgii Narodzenia Pańskiego przypomni nam o tym psalm 110 [109], mówiący o królewskim kapłanie, potomku Dawida, którym jest Jezus, Syn Dziewicy.

Sposób na kolejki

Zdradzę wam sekret, jak przyśpieszyć kolejkę w przychodni (dziś jedną zaliczyłem) albo na poczcie: trzeba odmawiać litanię do Wszystkich Świętych albo różaniec. Sposób to niezawodny, kolejka od razu szybciej idzie.

wtorek, 16 grudnia 2014

„Przez wiele ucisków...”

Z jedną ręką i siatką w tramwaju, bez siedzącego miejsca, nie jest łatwo, ale można przeżyć. Gorzej, że stojąca po mej złamanej prawicy, a tyłem do mnie, hoża dziewoja flirtująca ze stojącym dalej młodzianem, nieustannie się o mnie opierała. Znieść to jako doświadczenie, czy może jednak trzeba powiedzieć głośno: Może pani przestać się opierać o moją złamaną rękę? Czy to już pogwałcenie miłości bliźniego i wzoru cierpiącego Chrystusa? Może lepiej w milczeniu cierpieć i ofiarować to za własne grzechy?

Do tego jeszcze Phoebe choruje.