poniedziałek, 29 czerwca 2015

Mosty Śródziemia

Ciekawym, czy ktoś kiedyś badał znaczenie mostów u Tolkiena, w końcu kilka pojawia się w Śródziemiu, a w dawnych wersjach legendarium i poza nim. Najsłynniejszy pewnie jest most w Khazad-dum, gdzie Gandalf walczył z Balrogiem, ale dla mnie najbardziej poruszająca jest scena, opisana w Lay of Leithian, rozgrywająca się na moście do Wyspy Wilkołaków, Tol-in-Gaurhoth. Na wyspie uwięziony jest Beren. Jego ukochana, Lúthien, przybywa wraz z Huanem, psem Valarów, aby go uratować. Lúthien siada na moście i zaczyna śpiewać. Beren, zamknięty w lochach, słyszy jej głos i odpowiada pieśnią, sławiącą siedem gwiazd, która Varda przed wiekami zawiesiła na Północy jako znak upadku Melkora. Lúthien rozpoznaje głos Berena i podejmuje pieśń, potężną i pełną magii (pamiętajmy, że jej matka to Meliana z rodu Majarów), pieśń, która ma złamać zaklęcia Wyspy Wilkołaków. A są to potężne zaklęcia, bo panem wyspy jest nie kto inny, ale sam Sauron, zwany w Lay of Leithian Thû. Wyspa i warowna wieża na niej zbudowana drżą, magia Lúthien zderza się z magią Saurona. I co się dzieje dalej? Sauron postanawia schwytać córkę Meliany i posłać ją Morgothowi. Wysyła więc wilkołaka, aby ją przyprowadził. Ale przy wciąż śpiewającej Lúthien jest Huan, który bez problemu rozprawia się z wilkołakiem. Sauron wysyła więc następnego, i następnego, a Huan kolejno każdego uśmierca. Wreszcie Sauron wysyła „ojca wilkołaków”, Draugluina. Huan walczy z nim, wreszcie Draugluin ucieka do Saurona, i, zanim wyda ostatnie tchnienie, mówi mu, że przy Lúthien jest Huan, pies z Valinoru. Sauron wie, że Huanowi jest pisane zginąć w walce z najpotężniejszym z wilkołaków, i postanawia spełnić przepowiednię: sam przemienia się w wilkołaka i rusza na most. Bije od niego groza i, co tu dużo mówić, smród. Huan w pierwszej chwili cofa się, Lúthien omdlewa, Sauron ma zamiar ją porwać. Ale pamiętajmy, że Lúthien ma na sobie magiczny płaszcz, który sama zrobiła, płaszcz nasycony magią snu i zapomnienia. W ostatniej chwili Lúthien wyszeptała zaklęcie i wionęła swym płaszczem przed pyskiem Saurona, który nagle, uderzony czarem, zachwiał się. I wtedy skoczył na niego Huan, zaczęła się walka. W końcu Huan złapał Saurona-wilka za gardło i mocno trzymał. Ten przedzierzgnął się z wilka w gada, potem znów w swą własną postać, ale wszystko na nic: nie mógł się wyślizgnąć z uścisku szczęk Huana. Wtedy podchodzi Lúthien i mówi do Saurona, że, jeśli nie odda jej kluczy do swej twierdzy i nie zdradzi zaklęcia, spajającego całą wyspę i wieżę, pozbawi go cielesnej powłoki i tak odeśle do Morgotha, który z pewnością nie będzie z tego zadowolony – będzie za to dręczył i torturował Sauronowego ducha. I Sauron zgadza się. Lúthien wypowiada zaklęcie, wyspa zatrzęsła się, twierdza runęła, most rozpadł się nad rzeką. Wilki uciekają, jeńcy wychodzą z lochów.

Walka na moście, walka Lúthien, śpiewającej potężne zaklęcia, i Huana, rozprawiającego się z wilkołakami – dla mnie ta scena jest kwintesencją świata Tolkiena. Nie jest tak widowiskowa, jak walka Gandalfa w Morii, ale jest bardziej intensywna, nasycona wewnętrznie, na głębszym poziomie, bardziej poruszająca.

niedziela, 28 czerwca 2015

Bracia, królowie i papieże

W jednej z homilii na uroczystość świętych Piotra i Pawła, Apostołów, Benedykt XVI mówił o Rzymie, u którego początków stoją dwaj rodzeni bracia, Romulus i Remus, a który jaśnieje teraz chwałą dwóch braci w wierze i miłości, Piotra i Pawła. Romulus i Remus to historia bratobójstwa (chociaż mitycznie można w niej dostrzec ofiarę), Piotr i Paweł to wzajemna miłość i wiara (cf. hymn z I nieszporów).

Swoją drogą, patrząc na rzymskich królów nie mogę się oprzeć wrażeniu, że jest pewna analogia między nimi a papieżami. Jeśli bowiem ktoś poczyta, np. u Liwiusza, o trzech pierwszych królach rzymskich, Romulusie, Numie Pompiliuszu i Tullusie Hostiliuszu, zauważy w ich postaciach, w ich charakterach i działaniach pewne podobieństwo do trzech ostatnich papieży.

Much to learn you still have

Oglądanie filmów na DVD pozwala zauważyć szczegóły, na które, przy oglądaniu w kinie, często nie zwraca się uwagi. Ot, chociażby jak cienie Padmé i Anakina na ścianie domu Larsów, tuż przed wyprawą Anakina po matkę: cień jego głowy ma zarys hełmu Dartha Vadera. Ale tym razem w Ataku klonów najbardziej uderzył mnie drobiazg w walce Yody z Dooku. Ten ostatni podnosi rękę i strzela błękitnymi błyskawicami Mocy, które Yoda odbija swoją ręką w stronę Dooku. I co robi hrabia? Odbija dłonią błyskawice na ścianę i na sufit. Po chwili jeszcze raz atakuje Yodę błyskawicami, a ten zamyka je, czy może gasi, w swej dłoni. Yoda jest jedynym, który potrafi to zrobić. Inni Jedi bronią się przed błyskawicami mieczami świetlnymi. Dooku, Sith, nie potrafi zamknąć w dłoni, wchłonąć (jeśli to właściwe słowo), własnych przecież błyskawic, odbija je od siebie. Palpatine'a własne błyskawice, odbite mieczem mistrza Windu, zamieniają w monstrum o zniszczonej skórze, paznokciach i zębach. A Yoda po prostu zamyka błyskawice w dłoni.

Wiem, że w expanded universe różnie te błyskawice są opisywane, mają być do nich zdolni nie tylko Sithowie, ale i Jedi – tylko że w filmach jakoś trudno znaleźć dla tego potwierdzenie, a to, jak przedstawiają sprawę różni autorzy, w moim odczuciu słabo przystaje do realiów Gwiezdnych wojen, znanych z filmów. Tu sprawa jest jasna: błyskawice to domena Sithów, i tylko Yoda jest w stanie poradzić sobie z nimi, dosłownie rzecz ujmując, własnoręcznie, czy to w walce z Dooku, czy też w pojedynku z Palpatine'em.

sobota, 27 czerwca 2015

piątek, 26 czerwca 2015

Garderoba Afrodyty

Artyści z upodobaniem przedstawiają Afrodytę gołą jak ją penis*) stworzył. Ale trudno sobie wyobrazić boginię, chadzającą zawsze i wszędzie nago. Być może pewne światło rzuca na ten problem Safona w swoim hymnie do Afrodyty, w którym nazywa boginię poikilothronos. Przymiotnik też można rozumieć na dwa sposoby, w jednym i drugim nie ma wątpliwości co do pierwszego jego elementu, pochodzącego od przymiotnika poikilos, czyli różnobarwny, kolorowy, pstry, różnorodny, kunsztownie wykonany. Co do drugiego elementu, to tradycyjnie wyprowadza się go od thronos, czyli tron, krzesło. Afrodyta byłaby zatem boginią posiadającą bogato zdobiony tron. Można jednak drugą część przymiotnika poikilothronos wyprowadzić od throna, co oznacza kwiaty wyhaftowane na tkaninie. Wtedy Safona mówiłaby o Afrodycie, odzianej w szatę haftowaną w różnobarwne kwiaty, czy też kunsztownie haftowaną w kwiaty. Piękny obraz.

_____________________________
*) Uranosa, odcięty przez Kronosa.

czwartek, 25 czerwca 2015

Nowsza historia

Czytaliśmy na zajęciach fragment o Scypionie Afrykańskim. Chłopcy postanowili spolszczyć imiona, i tak Masinissa, Syphax i Scipio stali się Maszynistą, Syfonem i Szczypiorem.
*   *   *
Dziękuję wszystkim, którzy podarowali mi swoją modlitwę.

środa, 24 czerwca 2015

Według słów Zbawiciela (na Narodzenie św. Jana Chrzciciela)

ἐκεῖνος ἦν ὁ λύχνος ὁ καιόμενος καὶ φαίνων (J 5:35)

Wstawiaj się za nami łaskawie, św. Janie, Poprzedniku i Chrzcicielu Pański, wstawiaj się za nami! Niech Syn Boży, dla twoich modlitw, spojrzy na nas litościwie.

Chrzcicielu Chrystusa, módl się za nami. 
Poprzedniku Pana w narodzeniu i śmierci, módl się za nami. 
Największy wśród narodzonych z niewiasty, módl się za nami.
Ostatni z proroków Pierwszego Przymierza, módl się za nami.
Zapowiadający Mesjasza, módl się za nami.
Miłośniku pustyni, módl się za nami.
Głosicielu prawdy, módl się za nami.
Przyjacielu Oblubieńca, módl się za nami.
Męczenniku sprawiedliwości, módl się za nami.
Obrońco małżeństwa, módl się za nami.
Wskazujący Baranka, który gładzi grzechy świata, módl się za nami.
Prowadzący do Chrystusa, módl się za nami.
Świadku Trójcy Świętej, módl się za nami.
Zwiastunie światłości z wysoka, módl się za nami.
Głoszący zbawienie duchom w Otchłani, módl się za nami.
O święty Janie... 

wtorek, 23 czerwca 2015

Post świętojański

Vere dignum et iustum est, aequum et salutare, nos tibi semper et ubique gratias agere, Domine, sancte Pater, omnipotens, aeterne Deus, exhibentes sollemne ieiunium, quo beati Ioannis Baptistae natalitia praevenimus. Cuius genitor, dum eum dubitat nasciturum, sermonis amisit officium, et eo nascente et sermonis usum et prophetiae suscepit donum. Cuius genetrix, senio confecta, sterilitate mutata in eius conceptu, non solum sterilitatem amisit, fecunditatem acquisivit, sed etiam Spiritum Sanctum, quo matrem Domini et Salvatoris agnosceret, accepit. Per quem maiestatem tuam laudant Angeli, adorant Dominationes, tremunt Potestates. Caeli caelorumque Virtutes ac beata Seraphim socia exsultatione concelebrant. Cum quibus et nostras voces, ut admitti iubeas, deprecamur, supplici confessione dicentes: Sanctus, sanctus, sanctus Dominus Deus Sabaoth.

poniedziałek, 22 czerwca 2015

Sir James Murray (1915-2015): in memoriam

Oto Provisional Programme of Events Celebrating James Murray 1915–2015 (Friday 24th July 2015): tu jest link. Murray był wielkim filologiem, związanym z pierwszym wydaniem Oxford English Dictionary, a także przewodniczącym Philological Society, do którego mam szczęście należeć.

Pogodzić się z milczeniem

Że lekarze czasami nic nie mówią, nie odpowiadają na pytania. Że ludzie czasami nie odpowiadają na prośby o pomoc. Że najbliżsi nie odpowiadają, bo odchodzą. Wypić to do końca. Jakże straszny ten kielich. A w końcu być opuszczonym przez samego Boga, który nie oszczędził własnego Syna i opuścił Go w chwili konania. A On modlił się słowami psalmów, nie w wersji hebrajskiej, kultycznej, świątynnej, ale w swoim rodzimym, aramejskim języku. I mówił: Położyłeś Mnie w prochu śmierci, ocal od miecza moje życie.

niedziela, 21 czerwca 2015

Nie bać się ciemności

Bóg mówi dziś do Hioba o pierwotnej ciemności (Hi 38:9). Skojarzenia się budzą: greckie erebos (chociaż Septuaginta używa innego słowa w tym miejscu), gockie riqiz, oba z *h1regwes-, pokrewne z sanskryckim rájas-, tocharskim orkamo.

W Ewangelii słowa Jezusa do Apostołów (Mk 4:40) lepiej przetłumaczyć: Dlaczego jesteście tchórzliwi? Jeszcze nie macie wiary? Tłumaczenie bojaźliwi jest zdecydowanie za słabe, zbyt wygładzone.

Faustyn przypomina dziś w modlitwie czytań, że Jezus jest królem i kapłanem. Mam wrażenie, że o kapłaństwie Jezusa księża już w ogóle nie mówią, nie nauczają, a to przecież takie ważne.

piątek, 19 czerwca 2015

Prawie jak w St. Mary Mead

Dziś sprzedawca w sklepie Małpka-Express obsługiwał mnie bez niezdrowego pośpiechu, bardzo kulturalnie, a na koniec powiedział: Życzę panu miłego dnia. Rzadko się teraz zdarza taka obsługa w sklepach.

czwartek, 18 czerwca 2015

Niedobrze się robi

Scena z amerykańskiego serialu: rodzice urządzają ceremonię dla niemowlęcia. Jest na niej pastor, rabin, indiański szaman i czciciele matki-ziemi. Chrzest, obrzezanie, przyjęcie do plemienia i jeszcze jakiś geo-rytuał. Przypomina to trochę zaklęcia z czasów późnej starożytności, z litaniami boskich imion: zawsze była nadzieja, że któreś z nich będzie tym prawdziwym, odpowiednim, i przywoła na usługi ludzkie moc, jakiej potrzebowano.

środa, 17 czerwca 2015

poniedziałek, 15 czerwca 2015

Podksiężycowy lament

W amerykańskich filmach wszystko można naprawić, wszystko można zacząć od nowa. W prawdziwym życiu tak nie jest, jak przypomina nam Aldudénië, Lament po stracie Dwóch Drzew. Drzewa, które znałem przez lata, już nie wrócą, zostały ścięte. Trawnik, po którym chodziłem tak często, zniknął pod nowym budynkiem, już nie wróci. Już nie zobaczę fresków w Knossos, nie spojrzę na Pacyfik z wybrzeży Kalifornii. Już nie nauczę się chińskiego i hetyckiego, ani gry na harfie czy tańca z czasów Jane Austen. Nie przeczytam wszystkich książek, zaznaczonych w bibliografiach. Etc., etc. Pewne rzeczy i pewne okazje (kairoi, powiedzieliby Grecy) już minęły i nie wrócą, niezależnie od tego, jak bardzo ich pragniemy. Nie jesteśmy wszechmocni, nie mamy władzy nad czasem i przestrzenią. We fight a long defeat. Oszukującym samego siebie głupcem jest ten, kto sądzi, że jest inaczej.

sobota, 13 czerwca 2015

Cor Mariae immaculatum, ora pro nobis

Zachwyca nas Niepokalane Serce Najświętszej Maryi, bo jest takie czyste, nieskalane, pełne blasku i obecności Bożej, prawdziwa świątynia Boża, najwspanialsza, jaką ludzkość dać mogła Bogu Najwyższemu.


Deus, qui in Corde immaculato beatae Mariae Virginis dignum Sancti Spiritus habitaculum praeparasti, concede propitius, ut, eiusdem Virginis intercessione, in puritate cordis tibi adesse valeamus. Per Christum Dominum nostrum. Amen.

piątek, 12 czerwca 2015

W Sercu Twoim racz nas ukryć

Uroczystość Najświętszego Serca Chrystusa Pana. Śpiewamy w kościele: O Jezu dobry, Zbawicielu słodki, Pośredniku Boski, jedyna ucieczko nasza, w Sercu Twoim racz nas obmyć. Bardzo biblijne wołanie.


Najświętsze Serce Jezusa jest otchłanią radości, w której przepadają wszystkie nasze smutki. Jest otchłanią pokory przeciwko naszej pysze; jest otchłanią miłosierdzia dla nieszczęśliwych, jest wreszcie otchłanią miłości, w której powinniśmy ukryć cała naszą nędzę.

We wszystkim, co czynicie, chciejcie się jednoczyć z Sercem Pana naszego, Jezusa Chrystusa. We wszystkim, co czynicie, mówcie: „Boże mój, czynię to lub znoszę w Sercu Twego Syna, według Jego świętych pragnień”. 

Kiedy zaś spotyka was jakaś przykrość, udręczenie lub niesprawiedliwość, wtedy tak mówcie do siebie: „Przyjmij ochotnie to, co dla zjednoczenia się z tobą zsyła na ciebie Najświętsze Serce Jezusa”. (z listów św. Małgorzaty Marii Alacoque)

czwartek, 11 czerwca 2015

Hattusa i Knossos

Patrząc na ruiny Hattusy i Knossos zastanawiam się, jacy ludzie tam mieszkali: o czym na co dzień myśleli, jakie były ich marzenia i pragnienia, jak spędzali dzień, co robili w czasie wolnym... Wszystko to niewiadome, niewiadome sprzed tysiącleci. Czy szczególny urok Knossos i Hattusy polega, między innymi, na tej niewiedzy?

wtorek, 9 czerwca 2015

Piramida kół

Pisałem kiedyś o p. Krystynie, mistrzyni gnojenia wagi ciężkiej, pracownicy Uniwersytetu Warszawskiego. Jeden z moich znajomych usprawiedliwiał ją: gnoją ją szefowie, i ona musi to potem odreagować, więc gnoi innych. Nie jestem skłonny się zgodzić z taką opinią, według mnie p. Krystyna musi mieć wrodzone predyspozycje do gnojenia (zbadajcie jej DNA!), niemniej jednak, być może coś jest w tym gnojeniu-ponieważ-jest-się-gnojonym. Asinum qui non potest, stratum caedit. Piramida gnojenia, rzec można. Być może rowerzyści, prześladowani – podobno – przez kierowców, prześladują z tego powodu pieszych? Z moich rozmów ze znajomymi i sąsiadami wynika, że rowerzyści są prawdziwym utrapieniem dla pieszych. Chamscy, bezwzględni, nie zważają zupełnie na tych, którzy idą, a nie jadą. Nie zsiadają z roweru na przejściu dla pieszych, tylko brutalnie wjeżdżają pomiędzy stłoczonych ludzi. Wyjeżdżają nagle z tyłu, na chodniku (czy nie mogą jeździć po jezdni?), bez dzwonka, bez ostrzeżenia, nie przejmując się, że kogoś przy okazji trącają albo przerażają. Jeżdżą po chodnikach z taką prędkością, jakby to był wyścig. Etc., etc.

Kiedy więc prawie wszyscy popierają rowerzystów i chwalą poruszanie się na rowerze, ja zdecydowanie mówię NIE! Niech rowerzyści nauczą się najpierw szacunku wobec pieszych, niech przestaną ich terroryzować i zrozumieją, że wokół nich i ich dwóch kółek świat się nie kręci.

poniedziałek, 8 czerwca 2015

Złota myśl czarnego charakteru

Bardzo często cytuje się łacińską sentencję, zapisaną przez Salustiusza, o przyjaźni. Właściwie można ją nazwać definicją prawdziwej przyjaźni. Tak, tak, chodzi o słynne nam idem velle atque idem nolle, etc. Sentencja jest bardzo piękna, ale mało kto z cytujących ją wie, że Salustiusz wkłada ją w usta czarnego charakteru swojego dzieła O sprzysiężeniu Katyliny, a mianowicie samego Katyliny, łotra, zbrodniarza, zdeprawowanego arystokraty, planującego morderstwa, grabieże i gwałty, etc., etc.

No więc, pomyślałem sobie, ja też zacytuję złotą myśl, która bardzo mi się podoba, chociaż pochodzi od czarnego charakteru w jednej z książek Agaty Christie, a mianowicie od generała Granta: Lubiłem wieś, kiedy była to prawdziwa wieś, bez ryku samochodów, jazzu i wiecznego, przeklętego radia. Otóż to! I nie chodzi tylko o wieś, no, może z pominięciem ryku samochodów.

niedziela, 7 czerwca 2015

To, czego chce Bóg

Tamaryszki przekwitają, a przy domu obok krzew róży z cudownie pełnymi kwiatami, zupełnie jak z ogrodu Królowej Kier. (Przed przemalowaniem.)

Jezus mówi dziś o pełnieniu woli Boga (Mk 3:35). Wola Boża, tyle razy słyszeliśmy te słowa, powtarzamy je w Ojcze nasz. Brzmią wzniośle, dostojnie, poważnie. Co tak naprawdę oznaczają? Wola Boga w greckim tekście Ewangelii to τὸ θέλημα τοῦ θεοῦ. Wola, θέλημα, czyli chcenie, to, czego ktoś chce (od czasownika θέλω, chcieć). Wola Boża, czyli to, czego Bóg chce. Bądź wola Twoja, czyli spraw, abyśmy ją spełniali, abyśmy robili to, czego Ty od nas chcesz, Boże nasz. Spraw, abyśmy umieli rozpoznać, czego chcesz, i umieli to spełnić z miłości do Ciebie. Czasami jest to bardzo łatwe, czasami bardzo trudne.

Zaiste, najdoskonalej spełniła wolę Bożą, zrobiła to, czego Bóg od Niej chciał, święta Maryja, prawdziwie matka Jezusa. Niech się stanie, powiedziała, wyrażając zgodę na to, czego Bóg chciał od Niej.

piątek, 5 czerwca 2015

Filologia dnia dzisiejszego

Las Turyński
Św. Bonifacy, pochodzący z Anglii biskup i męczennik, którego dziś czcimy, był misjonarzem na kontynencie. Opuścił Anglię, aby głosić słowo Boże germańskim pobratymcom w Europie. Pracował, między innymi, w Turyngii. To jedna z najpiękniejszych w swym brzmieniu nazw własnych, jakie znam. Turyngia, po łacinie Thuringia, pochodzi od nazwy germańskiego plemienia Turyngów, którzy w łacińskich i greckich źródłach przedstawiani byli, odpowiednio, jako Thuringi i Θούριγγοι. To odpowiada (pra)germańskiemu *Þuringoz, czyli śmiali, odważni, zuchwali.

czwartek, 4 czerwca 2015

Komunia, czyli patrząc w głąb języka

Polskie słowo Komunia, na oznaczenie Eucharystii, pochodzi od łacińskiego rzeczownika communio, który z kolei utworzony został od łacińskiego przymiotnika communis, czyli wspólny, powszechny. Ciekawy to przymiotnik, ma dokładne odpowiedniki w językach germańskich: gocki gamains, staroangielski gemæne (stąd współczesny przymiotnik mean; powszechny, czyli pospolity, czyli nędzny, podły), starosaksoński gimeni, staro-wysoko-niemiecki gimein (stąd niemiecki gemein). Wszystkie pochodzą z praindoeuropejskiego *kom-moino-.

środa, 3 czerwca 2015

Z życia cyborga, czyli GPS

Jeśli wszystko pójdzie dobrze, będę miał GPS w przedramieniu. Innymi słowy, dla uzupełnienia ubytku w kości promieniowej, która mimo płytki i śrub, pola magnetycznego i rehabilitacji, nie zrosła się w ciągu 9 miesięcy, wykorzystają moją własną krew. Nazywają to GPS. Lepsze to, mam nadzieję, niż wszczepianie wiórków z kości biodrowej.

wtorek, 2 czerwca 2015

Dalej znaczy mniej

Without stirring abroad
One can know the whole world;
Without looking out of the window
One can see the way of heaven.
The further one goes
The less one knows.
Therefore the sage knows without having to stir,
Identifies without having to see,
Accomplishes without having to act. (Tao Te Ching 47; przekład D.C. Lau)

poniedziałek, 1 czerwca 2015

W Sercu Jezusa

Nie odmawiaj tym, którzy ciebie proszą. Wiedz, że kiedy ty poprosisz, odmówią ci albo nie zauważą. Znikaj coraz bardziej, aż do ostatniego westchnienia. Spal się w żywym ogniu, tajemniczym płomieniu.