piątek, 30 grudnia 2011

Na oczach Pana, Króla, się radujcie

Miałem już wprawdzie nie pisać, ale czasami trzeba napisać coś dla siebie, a dziś mam ku temu powody. A właściwie, to nie tyle napiszę, co zacytuję.

Glad hymns in the Infant's laud
Sing we to Him while we may;
In heaven where He is throned as God
Our service He will pay.

Be we to the Infant true
While we are dwelling on mould
And He will give us our wages due,
A crown of purest gold.

I jeszcze tutaj, wielbiciele prerafaelitów będą ucieszeni.

czwartek, 29 grudnia 2011

Panna i dziewica

T.S. Eliot jest autorem sztuki Mord w katedrze. To historia św. Tomasza Becketa, arcybiskupa Canterbury, zamordowanego na rozkaz króla Henryka II. Tomasza zabito 29. grudnia 1170 roku, kiedy sprawował w swej katedrze nieszpory. Byłem w Canterbury, widziałem miejsce jego męczeństwa.

Na polski przełożył Mord w katedrze Jerzy S. Sito. Przekład, jak sądzę, nie znając oryginału, jest dobry, aczkolwiek tuż przed śmiercią św. Tomasz wzywa, w tymże polskim przekładzie, Najświętszą Maryję Pannę, zawsze Dziewicę.

To tak jak Dzieciątko Pan Jezus i pani siostra zakonna. (Autentyki.)

50 wpisów w grudniu, który ma 31 dni. Wystarczy. Dwa ostatnie dni można odpocząć: ja od pisania, czytelnicy ode mnie.

środa, 28 grudnia 2011

Sezon na krew

Nie, nie będzie o świętych Młodziankach (czy, dokładniej, świętych Niewinnych), chociaż są mi bliscy ze względu na Bedę. (Tak jak Melianie bliski był Sirion ze względu na Ulma.) Będzie o najsłynniejszej obecnie krwi świata, czyli o relikwiach bł. Jana Pawła II.

Relikwie jego krwi (relikwie pierwszego stopnia!) otrzymało sanktuarium kodeńskie. (Jest to kropla krwi; zastanawiam się, ile tej krwi pobrano, skoro co chwila słychać, że ktoś dostał ją jako relikwie. Musi być albo płynna – z cytrynianem sodu? – albo też cudownie się multiplikuje. Albo zyskuje płynność na podobieństwo krwi św. Januarego, tyle że częściej niż dwa razy do roku.) Ogłoszono, że będzie wystawiana do czci wiernych podczas ważnych uroczystości kościelnych (Wielkanoc? Boże Ciało? wizyta prymasa wraz z episkopatem?) oraz podczas sezonu pielgrzymkowego. Od maja do października.

Nawet nie wiedziałem, że jest coś takiego, jak sezon pielgrzymkowy.

wtorek, 27 grudnia 2011

Tam się wszystko zaczęło

W dzień św. Jana Apostoła, w trzeci dzień oktawy Narodzenia Pańskiego, Kościół czyta Ewangelię o Zmartwychwstaniu Pańskim, o wielkanocnym świcie i pustym grobie.

Ojciec święty, w czasie audiencji generalnej 21. grudnia tego roku, mówił o powiązaniu wydarzenia z Betlejem z tajemnicą paschalną. Narodzenie Jezusa zapowiada Jego Mękę, Krzyż i Zmartwychwstanie. Zmartwychwstanie zakłada Wcielenie, bez niego byłoby niemożliwe.

Poniżej można zobaczyć, jak dawny artysta połączył te dwa tematy, początek i kres ziemskiego życia Jezusa, wyznaczane w liturgii poprzez mesjański psalm drugi, i to, co jest poza owym kresem: Zmartwychwstanie i Wstąpienie do nieba, wieczne życie, do którego wszyscy zdążamy, a które daje Syn Boga i Syn człowieczy, Ten, który dla nas, ludzi, i dla naszego zbawienia zstąpił z nieba.


Nie jest dobrze

Nie jest dobrze, pomyślałem po przebudzeniu. Śniło mi się, że rozmawiałem z Markiem Węcowskim o etymologii greckiego słowa drakon, smok. (Może to ślad wczorajszej rozmowy o p. B., którą ktoś porównał do smoka, na co odpowiedziałem, że niektóre smoki bywają jednak miłe, i obrazą byłoby dla nich stawianie p. B. w jednym z nimi rzędzie.) W każdym razie, drakon jest od derkomai, przypatrywać się. Nie jest dobrze, myślałem, nie pamiętam futurum od 'derkomai'. Aoryst 'edrakon', perfectum 'dedorka', a futurum? Derksomai? Za proste...

W gramatyce Goodwina podają aoryst i perfectum, ale futurum – nie. Może ten czasownik nie ma futurum? Musi mieć, spierałem się sam ze sobą. Jestem pewien, że się go uczyłem. Nie ma innego wyjścia – trzeba zajrzeć do słownika Liddella i Scotta. Zdjąłem trzy pudełka, stojące na słowniku, wyciągnąłem tom większy od mszału, i o wiele drobniejszym drukiem zapełniony. Sprawdzamy. Oczywiście, jest derksomai! Jak mogłem zapomnieć... Derkomai – derksomai – edrakon – dedorka, przecież tak się tego uczyliśmy... Zapominam, i to jest zatrważające.

Plus zajrzenia do Liddella i Scotta jest jednak taki, że dowiedziałem się, iż aoryst edrakon nigdy nie występuje u Sofoklesa. Może chociaż to zapamiętam...

poniedziałek, 26 grudnia 2011

Quod vs quos, czyli wół, osioł &Co.

Gdyby nie Arthur S. Walpole, nigdy bym nie zauważył...

Beatus auctor saeculi
servile corpus induit,
ut carne carnem liberans
non perderet quod condidit.

To druga zwrotka z hymnu Seduliusza, hymnu z jutrzni okresu Narodzenia Pańskiego. Błogosławiony Stwórca świata, powiada poeta, przywdział ciało sługi, aby, ciało przez ciało wyzwalając, nie zgubić tego [quod], co stworzył. Zamiast quod mogłoby być quos, i wydaje się, że taka lekcja jest w niektórych rękopisach. Ale, zauważa Walpole w swoim wydaniu hymnów, quod lepiej tu pasuje. Poszerza znaczenie: quos, rodzaj męski, obejmowałoby tylko ludzi (feminizmu nie było w tamtych czasach); quod, rodzaj nijaki, uogólnia: to, to wszystko, te rzeczy. The whole creation is included, napisał Walpole. Wcielenie obejmuje całe stworzenie, Bóg przyszedł, aby uratować wszystko, co stworzył. Przez odkupienie człowieka nastąpi odkupienie całego stworzenia (cf. Rz 8:19). W Chrystusie, swoim Synu, który stał się człowiekiem, Bóg doprowadza do porządku i to, co w niebie, i to, co na ziemi, a co przez grzech człowieka zostało rozdarte i zniszczone (cf. Ef 1:10).

Wół i osioł to stworzenia, które pierwsze się o tym dowiedziały.


niedziela, 25 grudnia 2011

Wzruszenie, a z jezuitami do Tybru!

Dostałem od chłopców z nowicjatu opłatek. Właściwie nic dziwnego, dostawałem zawsze i od nowicjuszy, i od braci z kolegium, niemal dziesięć lat już będzie. Ale ten opłatek był szczególny, chociaż dopiero wczoraj, przy wigilii, to zauważyłem. Każdy służewiecki opłatek ma dołączoną kartkę, z wydrukowanymi życzeniami dla wiernych. Ten nie był wyjątkiem, ale z drugiej strony, którą zobaczyłem dopiero wyjmując opłatek z folii, na kartce były podpisy wszystkich braci. Życzenia stały się bardziej osobiste, i bardziej trwałe dla mojej dziurawej pamięci: są już nie tylko 'ustne', składane po zajęciach, ale i pisane...

Papieska pasterka zaczęła się, jak zawsze, śpiewem Dominus dixit ad me. W tym roku ten śpiew był wyjątkowo piękny: nie tylko antyfonę, ale i psalm śpiewano chorałowo, nie polifonicznie (co zwykle dawało efekt wycia). W zeszłym roku w czasie procesji wejścia śpiewano Tu es Petrus, a Dominus dixit zaśpiewano dopiero, kiedy papież już okadził ołtarz. W tym roku, jak Pan Bóg przykazał, antyfona z psalmem były rzeczywiście introitem, śpiewem na wejście. (Nawiasem mówiąc, tegoroczne śpiewy papieskich chórów kojarzyły mi się z tradycją chórów angielskich.)

Po homilii, jak już od dwóch chyba lat się zdarza, papież napił się trochę wody; celebracja liturgii, głoszenie homilii, to jednak wielki wysiłek, duchowy i fizyczny, z czego wiele osób nie zdaje sobie sprawy. Podano papieżowi wodę jeszcze przed modlitwą eucharystyczną (jeśli dobrze pamiętam: kamerzysta dyskretnie, szybko zmienił obraz). W pewnym momencie, przy ołtarzu, papież spojrzał w górę, na krzyż... Bardzo to było poruszające: chór śpiewał Sanctus, papież w milczeniu spojrzał na Ukrzyżowanego...

Jedna tylko rzecz, jak zawsze, zakłóca odbiór papieskiej liturgii w telewizji: jezuiccy komentatorzy. W czasie procesji wejścia informują nas, ile osób bierze udział w liturgii, jak stare są figury w szopce na placu św. Piotra, etc., etc. Po homilii mówią, że jest chwila milczenia na osobistą modlitwę i rozważanie Słowa Bożego, w czym, oczywiście, muszą nam pomóc swoim komentarzem. Chór śpiewa graduał, antyfonę na Komunię: muszą przetłumaczyć, co śpiewają, jakby nie można było dać tego w napisach na dole obrazu. Takie samo tłumaczenie przy czytaniach, prośbach modlitwy wiernych, co więcej: kolekcie, modlitwie nad darami, modlitwie po Komunii, prefacji, wreszcie i przy Kanonie... Bogu dzięki, że chociaż słów konsekracji nie czytają. Na litość Boską! Przy niedzielnym Anioł Pański polskie tłumaczenie słów modlitwy pojawia się w napisach na dole ekranu, nikt nie zagłusza słów modlącego się papieża. Czy nie można tak zrobić i w transmisji pasterki? Niech powiedzą: teraz jest śpiew na wejście, teraz chór śpiewa antyfonę – koniec! Dajcie im teraz śpiewać, a tekst dajcież na dole! Tak samo z papieskimi modlitwami: odmawia je celebrans, nie komentator... Jeśli więc mogę składać świąteczne życzenia wielebnym jezuitom-komentatorom, to życzę im lepszych pomysłów przy transmitowaniu papieskiej liturgii, mniej gadania, więcej milczenia.

Incarnatus est

Quando venit ergo sacri plenitudo temporis,
missus est ab arce Patris Natus, orbis Conditor,
atque ventre virginali carne factus prodiit. (Venantius Fortunatus)

Omnibus lectoribus: Gaudete, gaudete, Christus est natus ex Maria Virgine, gaudete! Dominus det vobis pacem et salutem.

Ciemna tajemnica Bóstwa

Mojżesz zbliżył się do ciemnego obłoku, w którym był Bóg (Wj 20:21).

Narodzenie Pańskie to światło: zabłysło światło, głosi Izajasz, chwała Pańska zabłysła wokół pasterzy, napisał Łukasz Ewangelista. W modlitwach mszalnych też jest mowa o światłości, którą zajaśniała ta niezwykła noc, o blasku Wcielonego Słowa.

Jednak Bóg pozostaje tajemnicą. Mówimy o teologii apofatycznej, która uznaje, że nic tak naprawdę o Bogu powiedzieć nie możemy, przekracza On nasze pojmowanie.

Liturgia nocy bożonarodzeniowej zaczyna się, co może wydawać się dziwne, od słów psalmu: Dominus dixit ad me: Filius meus es tu, ego hodie genui te (Ps 2:7). W noc, w którą wspominamy doczesne narodzenie Jezusa z Maryi Dziewicy, Kościół przypomina nam o innym narodzeniu, tym poza wszelkim czasem, o narodzeniu Jedynego Syna z Ojca. Ty jesteś moim Synem, Ja dzisiaj – a to 'dzisiaj' to wieczność, czyli ciągła teraźniejszość – zrodziłem Ciebie, mówi Ojciec do swego Syna. Tutaj można posłuchać tego śpiewu na wejście, z pasterki w katedrze westminsterskiej. Dla mnie to najlepsze wykonanie tego introitu, który jest dla mnie najpiękniejszym śpiewem rzymskiej liturgii: jeśli miałbym wybrać z całego gregoriańskiego chorału jeden fragment, jeśli tylko jeden fragment miałbym ocalić, byłby to ten właśnie introit z nocnej mszy Narodzenia Pańskiego.

To niepojęte dla nas narodzenie Boskiego Słowa jest tym ciemnym obłokiem, do którego zbliżył się Mojżesz. My zbliżamy się do niego za każdym razem, kiedy powtarzamy w wyznaniu wiary: Bóg z Boga, Światłość ze Światłości, Bóg prawdziwy z Boga prawdziwego. Mówimy o niepojętej tajemnicy, dokonującej się w głębinach Trójcy. Powinno nas przy tych słowach przejąć drżenie, święta bojaźń, że zbliżamy się do tajemnicy życia samego Boga, do tego, co jest poza wszelkim czasem. Obłok jest ciemny, osłania tajemnicę Bóstwa, zbyt jasną dla nas, zbyt oślepiającą. Tylko we Wcieleniu dano nam zobaczyć cień tego przedwiecznego światła.

φῶς ἐκ φωτός, θεὸς ἐκ θεοῦ, θεὸς ἀληθινὸς ἐκ θεοῦ ἀληθινοῦ...

sobota, 24 grudnia 2011

Od Narodzenia do Wielkanocy

Dziś się dowiecie, że Pan przyjdzie, a rano ujrzycie Jego chwałę. To cytat z Księgi Wyjścia (16:6-7), słowa Mojżesza i Aarona do Izraelitów, skarżących się na brak pożywienia na pustyni. Wiemy, że Pan zesłał im potem mannę, chleb z nieba. Nieznany z imienia, ale genialny liturgista sprzed wieków użył tych słów jako przewodniego tematu wigilii Narodzenia Pańskiego. Połączył Księgę Wyjścia, kojarzącą się bardziej z Wielkanocą, z Bożym Narodzeniem. Dziś się dowiecie – dziś w nocy – a rano ujrzycie chwałę Pana, ogłoszoną w nocy przez aniołów. Kiedy słońce wzejdzie na niebie, ujrzycie Króla królów, który od Ojca wychodzi, jak oblubieniec z weselnej komnaty, taka jest antyfona do Magnificat w I nieszporach Narodzenia naszego Pana. Noc jest czasem czuwania, ranek będzie czasem ogłoszenia wszystkim tego, co dokonało się w nocy, w całkowitym milczeniu, kiedy Słowo Boże z niebios przyszło, jak mówi autor Księgi Mądrości (18:14-15) w antyfonie z nieszporów 26. grudnia. Co więcej, ten fragment z Księgi Mądrości też odnosi się do Księgi Wyjścia, do nocy, w której Izrael wyszedł z Egiptu.

I tak kończy się Adwent, a wraz z nadejściem nocy, z ową pierwszą, wieczorną gwiazdą, zaczyna się wigilia, czyli czuwanie. Noc staje się czasem zbawienia i czasem łaski, najpierw przez narodzenie Pana z dziewiczej Matki, później przez powstanie z martwych Pana, który został złożony w dziewiczej skale.

Filius Dei filius hominis factus est, ut filios hominum filios Dei faceret. Quaere meritum, quaere causam, quaere iustitiam; et vide utrum invenias nisi gratiam. (św. Augustyn)

Do jutra

O Emmanuel
O Rex gentium
O Oriens

O Clavis David
O Radix Iesse
O Adonai
O Sapientia

piątek, 23 grudnia 2011

Pogoda

Zasłyszane: Życzę ci pogody ducha i ciała!

I jeszcze o pogodzie za oknem: któryś już raz słyszę piosenkę z refrenem 'Let it snow, let it snow, let it snow'. Rodzaj zaklinania pogody? Złota gałąź Frazera się przypomina.

Adwent (xxvii), piątek, 23.12

Jestem świadomy moich zamiarów względem was, mówi Pan, a są to zamiary pokoju, nie udręki (Jr 29:11). Te słowa Boga, zapisane przez proroka, czytamy w dzisiejszej modlitwie w ciągu dnia. A następnej nocy usłyszymy śpiew aniołów: Na ziemi pokój ludziom dobrej woli. Rex pacificus, Król pokój czyniący, tak nazwany jest Chrystus w I nieszporach Narodzenia Pańskiego. On jest pokojem, jak zapowiedział inny prorok (Mi 5:4).

Może chociaż ta jedna noc będzie na świecie nocą pokoju...

Zamiary Pana to zamiary pokoju, jakże inne od zamiarów ludzkich. Gdyby (niestety, 'gdyby', a nie 'jeśliby') ludzkie zamiary były takie, jak te Pańskie, nie byłoby bezsensownych wojen i bolesnej śmierci niewinnych żołnierzy.

czwartek, 22 grudnia 2011

Precedens

Właśnie sprawdziłem papieskie celebracje bożonarodzeniowe. Na pasterce bardzo ciekawe połączenie dawnej i nowej liturgii, jako że między czytaniami zamiast psalmu responsoryjnego będzie dawny Graduał (o którym wspominam w innym tekście), i na Komunię też dawna antyfona, oba śpiewy wzięte z psalmu 110 (to dla mnie bardzo ważne, jak będzie można zobaczyć w moich innych tekstach, i przysięgam, że pisząc je kilka dni temu nic nie wiedziałem o watykańskiej liturgii), a nie, odpowiednio, z psalmu 96. i Ewangelii św. Jana, jak obecnie.

Co więcej, przed mszą sprawowana będzie modlitwa czytań; do tej pory, jeśli dobrze pamiętam, przed papieską pasterską było coś w rodzaju nabożeństwa Słowa Bożego, z fragmentami z proroków i psalmów. Teraz będzie modlitwa ściśle liturgiczna.

Natomiast dziwne jest użycie w nieszporach 31. grudnia hymnu Ave, maris stella, zamiast Corde natus ex Parentis, chociaż to nie pierwsza licentia papalis w tym względzie: pamiętam nieszpory z 2. lutego, z hymnem bożonarodzeniowym Christe redemptor, zamiast własnego hymnu Ofiarowania Pańskiego, Quod chorus vatum.

Przepis na barszcz wigilijny

Pozwolę sobie podać przepis Marii Czubaszek, zasłyszany w radio, który przydać się może w gorączce przedświątecznych przygotowań.

Otóż, powiedziała pani Czubaszek, ja robię, a właściwie robiłam, barszcz z torebki. Podobno niektórzy ludzie robią barszcz z buraków, ale ja z torebki, a teraz już nie z torebki, ale robię barszcz z kartonu.

Jeden barszcz, a ile możliwości!

Adwent (xxvi), czwartek, 22.12

Nawet jeńcy wojownika zostaną wydarci i zdobycz tyrana się wymknie! Z twoim przeciwnikiem Ja sam się rozprawię, a twoich synów Ja sam ocalę. (Iz 49:25)

Tak mówi Bóg do swego ludu. Wczoraj, w środę, psalmista wołał w jutrzni: Bóg sam podepcze naszych nieprzyjaciół (Ps 108:13). W Księdze Rodzaju słyszeliśmy zapowiedź: Potomek kobiety podepcze głowę węża (Rdz 3:15); Kościół odnosi te słowa do Jezusa, który jest Synem Boga i synem kobiety, Maryi.

Będzie żłóbek, w nim Niemowlę... ale anioł powie o Nim pasterzom, że jest Pomazańcem i Panem. Jest zwycięskim Królem, jak o tym przypomni poranna msza w Narodzenie Pańskie – biedna msza, bo rzadko odprawiana, gdyż wszyscy odpoczywają i śpią po pasterce... Pan jest Królem, niech raduje się ziemia, taki jest psalm tej mszy (Ps 97:1).

W ostatni dzień święta, 1. stycznia, zabrzmi jeszcze jedna prorocza zapowiedź, psalm, który rozbrzmiewać też będzie o świcie Wielkiej Soboty: Bramy, podnieście swe szczyty, unieście się, odwieczne podwoje, aby mógł wkroczyć Król chwały! Któż jest tym Królem chwały? Pan dzielny i potężny, Pan potężny w boju (Ps 24:7-8). On podepcze nieprzyjaciół i wydrze z niewoli, z mocy tyrana, z krainy mroku i śmierci, tych, którzy Go przyjęli (cf. J 1:12).

A dziś jeszcze raz przypomina się Chrzciciel: antyfona do Benedictus z jutrzni jest też antyfoną modlitwy południowej w Narodzenie św. Jana, 24. czerwca.

środa, 21 grudnia 2011

Adwent (xxv), środa, 21.12

Jakiś czas temu zapytałem jednego z moich angielskich znajomych, co będzie lepiej brzmiało: Christ, be born in me czy Christ, be born within me. Zdumiony zapytał: Chcesz zajść w ciążę?

Św. Ambroży poucza dziś w oficjum czytań: Każda dusza, która uwierzyła, i poczyna, i rodzi Boże Słowo (...) Jeśli według ciała jedna jest matka Chrystusa, to według wiary Chrystus jest owocem wszystkich; każda bowiem dusza, jeśli jest niepokalana (...) przyjmuje Słowo Boże.

W każdym niech zrodzi się Chrystus, Słowo zrodzone przez Ojca, Słowo naszego zbawienia.

Struchleć można

Radia słucham niejako po drodze, w przejściu. Moja matka słucha (lub przynajmniej twierdzi, że słucha) nieustannie, więc od czasu do czasu coś mi wpadnie w ucho.

Dziś jakiś uczony pan opowiadał o tradycjach Bożego Narodzenia. Stwierdził, jak najbardziej słusznie, że w tym kraju w obrzędach bożonarodzeniowych są ślady słowiańskich, pogańskich wierzeń. I dodał: To czas walki dobra ze złem, światła z ciemnością, czego ślad mamy i w naszych kolędach, śpiewamy przecież 'NOC truchleje'.

wtorek, 20 grudnia 2011

Szronowzięty

Pierwszy szron w życiu Huana. Trawa chrzęści, co jest dla niego źródłem niesamowitej radości. Można biegać i skakać specjalnie, aby ten chrzęst usłyszeć. Co za szczęście dla psa, który, nota bene, nie lubi zimna i sypia czasami pod kocem.

Adwent (xxiv), wtorek, 20.12

Virgo immaculata, domus divinitatis effecta, Sancti Spiritus luce repletur. Tak brzmi dzisiejsza kolekta: niepokalana Dziewica napełnia się światłem Ducha Świętego, stawszy się domem Bożym. W jutrzni Narodzenia Pańskiego, w hymnie Seduliusza, jedna ze zwrotek powtarza tę myśl: Domus pudici pectoris / templum repente fit Dei: dom czystego serca staje się nagle świątynią Boga. A w swoim hymnie Veni, redemptor gentium, o którym tyle razy już pisałem, św. Ambroży, opisując poczęcie Jezusa, mówi: versatur in templo Deus, Bóg przebywa w świątyni.

John Chapman OSB pisał, że kiedy odmawiamy pierwszą tajemnicę różańca, Zwiastowanie, najprościej będzie myśleć o tym, jak Matka Boska oddaje się całkowicie Bogu.

Ἰδοὺ ἡ δούλη κυρίου· γένοιτό μοι κατὰ τὸ ῥῆμά σου. (Łk 1:38)

poniedziałek, 19 grudnia 2011

Z najlepszymi życzeniami

Znajoma podesłała mi link. Bardzo polecam, radzę tylko nic nie pić przy oglądaniu, szkoda klawiatury i monitora. Historyjki, jakie można znaleźć pod tym linkiem, nieodparcie kojarzą mi się z p. Krystyną Szczytyńską, sekretarką IBI (dawniej OBTA), mistrzynią wagi ciężkiej (wytrwali mogą pewnie znaleźć w sieci jej zdjęcie) w gnojeniu-każdego-kogo-się-da (nie tylko studentów). Szczególnie polecam historyjki: #0038, #0030, #0025, #0020, #0011, #0006, jako najdoskonalej oddające styl bycia p. Krystyny. (Zwłaszcza #0025, przy czym Bożenka występowała czasami w wersji telefonicznej, sam byłem świadkiem.)

Karol Pacan, który zaczął pracować w OBTA nieco wcześniej niż ja, a skończył mniej więcej w tym samym czasie, tłumaczył mi, że p. Krystyna po prostu wyładowuje na innych swoje frustracje, gdyż na niej wyładowują swe frustracje władze Ośrodka. (Może to czytasz, Karolu? Zniknąłeś bez śladu, tak samo jak Joasia Ziabicka.) Może i tak było... Może to taki sekretarski rodzaj psychoterapii? Darmowy, a do tego w terapeutach można przebierać.

Adwent (xxiii), poniedziałek, 19.12

Będzie wielki w oczach Pana (Łk 1:15).

Jeszcze raz w Adwencie pojawia się Jan Chrzciciel, Poprzednik Pański. Chociaż anioł wyraźnie zapowiedział, że Jan będzie wielki w oczach Boga, to on mówił o sobie, że nie jest Mesjaszem, że to dopiero za nim idzie Ten mocniejszy od niego, większy, istniejący już przed nim.

Mogłoby się wydawać, że ten, kto jest ważniejszy, powinien iść na początku, ale w Ewangelii tak nie jest. Św. Paweł tłumaczył to Filipianom: Chrystus uniżył samego siebie (Flp 2:8).

Ten obraz większego idącego za mniejszym widać w liturgii: celebrans idzie na końcu procesji wejścia. Czasami ministranci idą według wzrostu, wtedy obraz jest jeszcze wyraźniejszy.

niedziela, 18 grudnia 2011

Byłem w więzieniu...

... a odwiedziliście Mnie.

Biedny archanioł

Archanioł Boży Gabryel
posłan do Panny Maryi...

Zwykle na wejście śpiewana jest tylko pierwsza zwrotka tej pieśni. Trudno, niech tak będzie. Gorzej, jeśli śpiew kończy się na drugiej: [Panna] zasmuciła się z tej mowy, nic nie rzekła aniołowi. I tak całe opowiadanie o Zwiastowaniu nagle się urywa.

Tak jest tylko po łacinie, czyli Adwent (xxii), niedziela, 18.12

Podkreśla się czasami, że łacina nie była w stanie oddać teologiczno-filozoficznych subtelności wielkich dogmatów chrystologicznych. W jednym wszakże przypadku łacina okazuje się subtelniejsza niż boska greka. Chodzi o wyznanie wiary, symbol nicejsko-konstantynopolitański, i jego łaciński przekład, Credo.

W tekście greckim Syn Jednorodzony Boga przyjął ciało z Ducha Świętego i Maryi Dziewicy: [wierzymy w] σαρκωθέντα ἐκ πνεύματος ἁγίου καὶ Μαρίας τῆς παρθένου. Ten sam przyimek ἐκ odnosi się i do Ducha, i do Maryi.

Tekst łaciński właściwie też mówi, iż Syn Boga przyjął ciało z Ducha Świętego i Maryi Dziewicy, ale używa dwóch przyimków: incarnatus est de Spiritu Sancto ex Maria Virgine. Oba przyimki, de i ex, znaczą 'z (kogoś)', ale tłumacze uznali, że w przyjęciu ciała przez Syna Bożego w inny sposób działał Duch Święty, w inny zaś Maryja. Subtelność, której właściwie nie da się wytłumaczyć po polsku – i pewnie dlatego tłumacze próbowali wybrnąć z tego poprzez za sprawą Ducha Świętego przyjął ciało z Maryi Dziewicy.

Myślę, że tę subtelność może pomóc zrozumieć inny przykład z liturgii wzięty. W brewiarzowej modlitwie czytań lekcje z Pisma Świętego wprowadzane są przyimkiem de: czytanie z Księgi proroka Izajasza to po łacinie lectio de libro Isaiae prophetae. Czytania z Ojców Kościoła, tekstów hagiograficznych i innych – czyli te, które nie pochodzą z Pisma – wprowadzane są przyimkiem ex (lub inną z jego form, e): czytanie z kazań św. Leona to lectio ex sermonibus sancti Leonis, z Listu do Diogneta – ex Epistola ad Diognetum.

A wszystko to działo się na prowincji, w Nazarecie, i poza Bogiem, aniołami i świętą Maryją nikt o tym nie wiedział.

sobota, 17 grudnia 2011

Adwent (xxi), sobota, 17.12

Powinienem pewnie napisać coś o Wielkich Antyfonach, które się dziś zaczynają, ale kiedyś już o nich pisałem, i są podobno te teksty (podobno za niewielką opłatą) dostępne w sieci. Jedną myśl tylko dodam, która, jeśli dobrze pamiętam (a nie mam jak sprawdzić, bo tekstu w komputerze nie mam, a płacić za możliwość przeczytania własnej twórczości to jednak przesada), nie pojawia się w moim komentarzu. Otóż antyfony te zaczynają się od wezwania Mądrości, stwórczej Mądrości Boga, którą jest Jego Syn Jednorodzony, Jego Słowo. Kończą się zaś wezwaniem Emmanuela, czyli Boga z nami. Od Chrystusa, Boga Stwórcy, do Chrystusa, Boga-Człowieka, pełen krąg historii zbawienia.

W brewiarzu zaczynają się czytania z Drugiego Izajasza, z tzw. księgi pocieszenia Izraela, zapowiadającej wyjście z niewoli babilońskiej. Powoli kończy się Adwent, czas oczekiwania, wzdychania w niewoli, gdyż Deus a Libano veniet, et splendor eius sicut lumen erit (antyfona z jutrzni).

Niebiańska polewka

Iam nos iubar praefulgidum
ad ius vocat caelestium.

To fragment z hymnu jutrzni, używanego między 17. a 24. grudnia. Światło jaśniejące już nas wzywa... No właśnie, do czego nas wzywa? Ius to po łacinie albo prawo, albo polewka, rodzaj zupy. Prawo niebian czy polewka niebian?

Być może w chrześcijańskim niebie nie ma zwykłych „odśmierciaczy”, czyli ambrozji i nektaru, jest tylko jakaś zupa? Do tego gotowana na mięsie...

piątek, 16 grudnia 2011

Adwent (xx), piątek, 16.12

Bóg inaczej patrzy na czas, przypomina św. Piotr (2 P 3:8) w czytaniu z nieszporów. Niektórzy sądzą, że On się spóźnia z wypełnieniem swej obietnicy – z nadejściem na sąd i wprowadzeniem wybranych do królestwa niebieskiego. Ale Piotr poucza właśnie ich: Pan jest cierpliwy wobec was, nie chce nikogo zgubić, ale wszystkich doprowadzić do nawrócenia (2 P 3:9). Zwłaszcza tych, którzy uważają się za tak świętych i sprawiedliwych, że chcieliby natychmiastowej Paruzji i wejścia do nieba.

Drzewiec powiedziałby, że są zbyt pochopni...

A pośpiech, jak mawiają inni, jest wrogiem świętości. 

Prorok Izajasz napisał: Twoje oczy ujrzą Króla w Jego pięknie (Iz 33:17). Niektórzy tłumaczą: w Jego chwale, w Jego majestacie. W Jego pięknie: w Boże Narodzenie, kiedy psalmista będzie śpiewał: Najpiękniejszy jesteś spośród synów ludzkich. W Jego majestacie: w dzień ostateczny, kiedy zasiądzie na swym tronie pełnym chwały. (Nawiasem mówiąc, ten werset z Izajasza jest też jedną z wielkanocnych antyfon.)

czwartek, 15 grudnia 2011

Tempus fugit

Przeczytałem w gazecie, że aż 55% pań na internetowych forach twierdzi, że nie mają czasu dla siebie.

Nic dziwnego, jak siedzą na owych forach...

Adwent (xix), czwartek, 15.12

Spuśćcie nam na ziemskie niwy to okropna, hałaśliwa pieśń, często wybierana przez organistów w Adwencie. Kojarzy mi się zawsze, nie wiem, czemu, z pierwszomajowym pochodem.

Wolę Boże wieczny, Boże żywy, ale tę z kolei pieśń rzadko można usłyszeć w kościołach. A to piękna, adwentowa modlitwa:

Boże wieczny, Boże żywy, 
Odkupicielu prawdziwy, 
wysłuchaj nasz głos płaczliwy.

Któryś jest na wysokości, 
schyl nieba, użycz litości, 
zejdź w te nasze głębokości.

O niebieskie góry srogie, 
spuśćcie rosę na ubogie, 
dajcie nam zbawienie drogie.

Nie trzymajcie Przejrzanego, 
chmury, swoim dżdżem naszego, 
przynieście Sprawiedliwego.

Oprócz częstego w Adwencie odniesienia do Drugiego Izajasza (Iz 45:8, o rosie z niebios), jest tu jeszcze jeden biblijny obraz: schyl nieba, Panie... Tak jak modlił się psalmista: Nachyl swych niebios i zstąp po nich, Panie (Ps 144:5).

Usłysz, Pasterzu Izraela... Ty, który zasiadasz nad cherubami, ukaż się... wzbudź swą potęgę i przyjdź nam z pomocą. To słowa psalmu 80., z modlitwy w ciągu dnia, jednego z 'własnych' psalmów Adwentu. Manifestare... excita potentiam tuam et veni, ut salvos facias nos.

środa, 14 grudnia 2011

Adwent (xviii), środa, 14.12

Jedno Słowo wypowiedział Ojciec, którym jest Jego Syn Jednorodzony. I to Słowo wypowiada nieustannie w wieczystym milczeniu. Wszystko nam objawił, ofiarowując swoje Słowo. Po Jezusie Chrystusie nie ma już na co czekać. (św. Jan od Krzyża)

wtorek, 13 grudnia 2011

Adwent (xvii), wtorek, 13.12

Orante sancta Lucia, apparuit ei beata Agatha, et consolabatur ancillam Christi. Soror mea Lucia, virgo Deo devota, quid a me petis, quod ipsa poteris praestare continuo matri tuae?

Te antyfony to był chyba mój pierwszy kontakt z łaciną liturgiczną, przynajmniej tą pisaną. Św. Łucja pojawia się w połowie Adwentu, cicha i pokorna, a samo jej imię przywodzi na myśl światło. Ciekawe, że bardziej o niej pamiętają w skandynawskich, protestanckich krajach.

Guidoccio Cozzarelli, św. Agata i św. Łucja

poniedziałek, 12 grudnia 2011

Aby z Nim byli

Siedzieliśmy z Barbarą wśród woni czekolady i ciastek z jagodami, i rozmawiali o kształceniu humanistycznym, a raczej – jego zaniku w tym kraju. Kilka dni później, w czasie mszy, skojarzyła mi się ta rozmowa – zupełnie niezależnie od czytań mszalnych – z fragmentem Ewangelii według św. Marka: Jezus wybrał Dwunastu, aby z Nim byli (Mk 3:14). Na pierwszym miejscu jest to, aby z Nim byli.

To samo ma dotyczyć księży – najpierw muszą być z Jezusem, wszystko inne jest dalej. To, w jaki sposób ksiądz podchodzi do sprawowania liturgii, wynika nie z tego, według jakiego rytu ją sprawuje: w każdym z nich może to zrobić mechanicznie, bezdusznie, z przyzwyczajenia, bez bycia z Jezusem. Istotą formacji, jej początkiem, ma być właśnie bycie z Jezusem, bez tego nic się nie uda. Możemy cały czas klęczeć, ale bez bycia z Jezusem nie ma to żadnej wartości. Możemy cały czas śpiewać – bez bycia z Jezusem nie ma to żadnej wartości. Możemy się modlić po łacinie – bez bycia z Jezusem nie ma to żadnej wartości. Możemy się modlić po polsku – bez bycia z Jezusem nie ma to żadnej wartości. Możemy wypełnić rubryki co do joty – bez bycia z Jezusem nie ma to żadnej wartości. Możemy sprawić, że ludzie czują się wspólnotą – bez bycia z Jezusem nie ma to żadnej wartości. Możemy odprawiać mszę przez dwie godziny – bez bycia z Jezusem nie ma to żadnej wartości. Możemy śpiewać nieszpory w najdoskonalej zrekonstruowany sposób – bez bycia z Jezusem nie ma to żadnej wartości.

Każdy ksiądz powinien to sobie powtarzać codziennie, wieczorem, rano i w południe, jak mówi psalmista (vespere et mane et meridie meditabor, 54[55]:18).

Adwent (xvi), poniedziałek, 12.12

Wilhelm od św. Teodoryka cytuje w swoim traktacie O kontemplacji Boga fragment Księgi Mądrości, najpóźniejszej z ksiąg Starego Testamentu: jest to fragment mówiący o Słowie Boga, które – dosłownie, według tekstu greckiego – zeskoczyło na ziemię. (W wersji łacińskiej już tylko zeszło.) Wilhelm nazywa Je surowym pogromcą błędów i słodkim nauczycielem miłości. Znowu przypomina się podwójny aspekt Adwentu: Chrystus przychodzi i jako Zbawca, i jako Sędzia.

niedziela, 11 grudnia 2011

Radujcie się

Cytat, który przypomniał mi się przy okazji robienia autoryzacji starego artykułu, z listu Tolkiena do syna (list 54. w wydaniu listów):

If you don't do so already, make a habit of the 'praises'. I use them much (in Latin): the Gloria Patri, the Gloria in excelsis, the Laudate Dominum; the Laudate Pueri Dominum (of which I am specially fond), one of the Sunday psalms; and the Magnificat; also the Litany of Loretto (with the prayer Sub tuum praesidium). If you have these by heart you never need for words of joy.

Adwent (xv), niedziela, 11.12

Jako że od czasu grzechu prarodziców (jak pisał R.W. Chambers: when all this business went wrong) jesteśmy z natury leniwi, mógłbym po prostu odesłać tutaj. Ale spróbuję coś napisać.

Antyfona do psalmu 110 w II nieszporach – Ecce veniet Dominus, ut sedeat cum principibus et solium gloriae teneat – to proroctwo, poetyckie proroctwo, wypowiedziane przez kobietę. Pochodzi bowiem z pieśni matki Samuela, Anny: chwali ona Boga, który podnosi z prochu i gnoju ubogiego, aby mógł on zasiąść pośród książąt i zajął stolicę chwały (1 Sm 2:8). Ktoś, kto układał tę antyfonę, dostrzegł w pieśni Anny przebłysk przyjścia Chrystusa, podźwigniętego z głębin ziemi i wyniesionego ponad wszystkie niebiosa. Bardzo piękna antyfona.

Pytają Jana Chrzciciela, czy jest prorokiem, a on odpowiada: Nie jestem (J 1:21). A przecież głosi słowo Boże i zapowiada nadejście Chrystusa, czyli Mesjasza... Ale Jana zapytano, czy jest  t y m  Prorokiem (po grecku wskazuje na to rodzajnik), zapowiedzianym przez Mojżesza (Pwt 18:15), tym wyjątkowym, szczególnym, różnym od pozostałych proroków. Nie, Jan nim nie jest, jest nim Chrystus, nowy Mojżesz.

I wreszcie kolekta mówi, jak należy obchodzić Boże Narodzenie, a właściwie prosi o takie obchodzenie święta: alacri laetitia, z żywą radością, votis sollemnibus, z uroczystą modlitwą. Liturgia pełna radości, o taką błagamy na Boże Narodzenie w połowie Adwentu.

sobota, 10 grudnia 2011

ἐπὶ γῆς εἰρήνη

Adwent (xiv), sobota, 10.12 [mam nadzieję, że nie pomyliłem rachuby]

Rozbiję mój namiot pośród nich (Kpł 26:11), mówi Bóg w responsorium do drugiego czytania w dzisiejszej liturgii godzin. W Ewangelii według św. Jana Słowo, które stało się ciałem, też rozbija swój namiot pośród nas – ἐσκήνωσεν ἐν ἡμῖν (J 1:14), o czym przypomina codziennie, choć w nieco innych słowach, Anioł Pański, i o czym przypomni msza w Boże Narodzenie.

piątek, 9 grudnia 2011

Adwent (xiii), piątek, 9.12

Kolekta mówi o czekaniu na przyjście Pana z zapalonymi lampami: sam Zbawiciel tak nas pouczył (cf. Mt 25:1-13). O tej porze roku zapalone w ciemnościach lampy  szczególnie poruszają serca (byle nie były to kolorowe światełka supermarketów). Wigilijne świece przypomną o czuwaniu (vigilia znaczy czuwanie).


Jeszcze raz w brewiarzu pojawia się ten obraz, czekania na powtórne przyjście Pana z zapaloną lampą: w oficjum za zmarłych. 

Vitam largire gratiae,
ut, sponsus cum redieris,
ornata nos cum lampade
iam promptos caelo invenias.

Prompti caelo, gotowi na niebo.

Kogo tam nie ma!

Na Facebooku. (Już chyba kiedyś o tym pisałem? Mnie nie ma.) Najwięcej chyba dominikanów, niemal każdy, którego znam, jest na „fc” i gorliwie z niego korzysta. Czy tak będą wyglądały międzyludzkie kontakty w przyszłości?

Szczerze mówiąc, nieco mnie dziwi (niepokoi) takie (nad)używanie Facebooka w zakonie. Czy nie jest to trochę upodabnianie się do świata, przed którym przestrzega Apostoł (Rz 12:2)? Internet jest ważnym medium, nie da się go dziś pominąć, i dużo dobrego można przezeń zdziałać, niewątpliwie, ale czy nie jest w tym konieczny pewien umiar?

Jeśli dobrze się orientuję, w nowicjacie bracia nie mają dostępu do sieci, telefonów komórkowych... Potem, po roku, nagle się to zmienia, można rzucić się w elektroniczny wir. Mejle, komunikatory, strony społecznościowe... Trochę mnie to przeraża (jak wszystko, co ma związek z techniką), chociaż i sam nie jestem tu bez winy – aczkolwiek ja nie składałem ślubów ubóstwa, a więc jakiegoś wyrzekania się świata, ogołocenia z tego wszystkiego, w czym zanurzony jest świecki człowiek. Czy zakonnicy nie mają być znakiem przemiany, znakiem królestwa niebieskiego, pośród tego świata? Pokazywać swoim istnieniem, że oprócz tego, co na tym świecie, są inne jeszcze dobra, do których wzywa Bóg, przez przemianę umysłu (cf. Rz 12:2)? Jak ma dzisiaj wyglądać wyrzeczenie się świata ze względu na królestwo niebieskie (cf. prefacja o świętych dziewicach i zakonnikach)?

Takie np. karmelitanki w Adwencie i w Wielkim Poście w ogóle rezygnują z wszelkiej korespondencji, tej tradycyjnej i tej elektronicznej (do której zresztą ma na ogół dostęp tylko jedna siostra, więc używa się mejli bardziej do spraw klasztornych niż prywatnych, chociaż są i wyjątki).

czwartek, 8 grudnia 2011

Tak się złożyło...

... że w czytanym dziś fragmencie Iliady nakrycie głowy Hery określone zostało jako λευκὸν δ᾽ ἦν ἠέλιος ὥς, białe (jasne) było jak słońce (14:185). Facies tua sicut sol, taka jest antyfona dziś w nieszporach. Takie skojarzenie, bynajmniej bez próby porównywania obu Pań, tzn. Matki Boga i bogini. 

A przy okazji brewiarza: nos mundos ad te pervenire concedas w kolekcie to jednak nie to samo, co daj nam dojść do Ciebie bez grzechu. Możemy dojść do Boga czyści, czy raczej oczyszczeni z grzechu, ale bez grzechu nikt z nas nie zdoła. W końcu po coś jest Miłosierdzie.

Adwent (xii), czwartek, 8.12

Biała jak śnieg jest Twoja szata... (antyfona z II nieszporów)

Kiedy byłem dzieckiem, śnieg częściej można było zobaczyć niż dzisiaj, padał, jak mi się zdaje, częściej i gęściej, nie topniał tak szybko. Pamiętam jazdę na sankach popołudniami, po szkole. Może jednak wtedy, kiedy śniegu nie ma, i widać tylko brudne ulice i bure trawniki, zrozumieć łatwiej, czym jest Niepokalane Poczęcie, jak czysta jest Niepokalana Matka Boga. Czysta biel, za którą tęsknimy pośród brudów tego świata. A jednocześnie biel wręcz przerażająca, jak promień światła, jak błyskawica, która rozdziera mrok, jak ośnieżone szczyty gór.


Zamiast śniegu, i zamiast brzydkich, przesłodzonych obrazków Matki Boskiej Niepokalanie Poczętej – białe i pełne prostoty kwiaty.

środa, 7 grudnia 2011

Adwent (xi), środa, 7.12

Kilka hymnów św. Ambrożego, dzisiejszego patrona, znajduje się w brewiarzu: dwa z nich śpiewane są w niedziele i poniedziałki okresu zwykłego (1. i 3. tydzień psałterza), jeden w godzinie przedpołudniowej okresu wielkanocnego, być może także hymn na dzień św. Agnieszki jest autorstwa Ambrożego.

Ambroży jest też autorem wspaniałego hymnu Intende, qui regis Israel, bardziej znanego jako Veni, redemptor gentium, od pierwszych słów drugiej zwrotki. Raby w swojej antologii nazywa go hymnem na wigilię Bożego Narodzenia – zdecydowanie jego treść jest odpowiednia dla tego dnia. W dawnym brewiarzu rzymskim, niestety, tego hymnu nie było; ale pojawia się np. w brewiarzu dominikańskim w nieszporach Bożego Narodzenia. W obecnej Liturgii Godzin jego fragmenty są przepisane na modlitwę czytań ostatniego tygodnia Adwentu.

Użycie tego hymnu w II nieszporach Bożego Narodzenia, jak w brewiarzu dominikańskim, budzi moje wątpliwości. Hymn wyraźnie mówi o czekaniu na Zbawiciela, o nocy Jego narodzenia, nocy wigilijnej. Z kolei rozciągnięcie go na ostatni tydzień Adwentu sprawia, że zbytnio on powszednieje. Szkoda, że nie zachowano go dla wigilijnej modlitwy czytań, na ten jeden, jedyny raz w roku.

wtorek, 6 grudnia 2011

Adwent (x), wtorek, 6.12

Deus, qui salutare tuum cunctis terrae finibus declarasti, Boże, Ty objawiłeś swoje zbawienie wszystkim krańcom ziemi: tak zaczyna się kolekta dzisiejsza. Pobrzmiewa w niej wyraźnie Boże Narodzenie: w trzeciej mszy tej uroczystości antyfona na Komunię (a kiedyś także Graduał*) to cytat z psalmu 98(97): Viderunt omnes fines**) terrae salutare Dei nostri (98:2), ujrzały wszystkie krańce ziemi zbawienie naszego Boga. Prośba tejże kolekty odnosi się już wyraźnie do Narodzenia Pańskiego: ut nativitatis eius gloriam laetanter praestolemur.

Tu i tu można posłuchać bożonarodzeniowego Viderunt omnes.
___________________________________________ 
*) Teraz więcej wersów tego psalmu śpiewa się między czytaniami jako psalm responsoryjny.
**) W wersji Gallicanum, czyli psałterzu tłumaczonym z LXX i poprawionym przez Hieronima – termini terrae.

poniedziałek, 5 grudnia 2011

Adwent (ix), poniedziałek, 5.12

Dicit Dominus: Paenitentiam agite: appropinquavit enim regnum caelorum, alleluia.

Taka jest dziś antyfona do Benedictus: słowa Jezusa z początku Jego nauczania w Ewangelii według św. Mateusza (4:17). W 3. niedzielę Wielkiego Postu, w I nieszporach, jest podobna antyfona: też jest w niej wezwanie do pokuty, też jest ona wezwaniem Jezusa z początku Jego działalności (Mk 1:15). Adwentowa antyfona nawet przy wezwaniu do pokuty daje 'alleluja' – bo blisko jest królestwo niebios, czyli – w semickim myśleniu – królestwo Boga (którego imienia nie należy nadużywać, gdyż jest zbyt święte). Tym królestwem, jak zauważył Orygenes, jest sam Jezus – autobasileia. Już jest blisko On, Mesjasz, czyli Pomazaniec, namaszczony na Króla. Oto Król przychodzi – obwieszcza radośnie antyfona w nieszporach.

Zero seksu w niebie

Adwentowy hymn z modlitwy czytań, Verbum supernum prodiens, kończy się prośbą o udział w wiecznym szczęściu: cum beatis compotes / simus perennes caelites, obyśmy jeden los dzieląc ze świętymi, byli na wieki niebianami. Caelites, niebianie, w klasycznej łacinie – bogowie, od caelum, niebo, jak po grecku ouranidai od ouranos.

Tymczasem w oryginalnej wersji tego hymnu – a przez oryginalną rozumiem tę sprzed pseudoreformy Urbana VIII – zamiast caelites byli caelibes, bezżenni (czy, dokładniej, niemający obecnie żony, zatem caelebs może oznaczać i kawalera, i wdowca; zawsze kojarzy mi się to słowo z egzaminem magisterskim, na którym dostałem do tłumaczenia wiersz Horacego Martiis caelebs quid agam Kalendis). Sprawdziłem w krytycznym wydaniu Walpole'a – także caelibes, zatem nie chodzi o literówkę. Autor hymnu miał zatem w pamięci fragment Ewangelii według św. Mateusza – po zmartwychwstaniu nie będą się ani żenić, ani za mąż wychodzić (Mt 22:30).

Ciekawe, że Urban VIII zupełnie zmienił tę zwrotkę, i nie ma w niej ani niebian, ani bezżennych, jest tylko korzystanie z niebieskich radości. Może papież wyobrażał sobie niebo tylko jako polowania i uczty?

niedziela, 4 grudnia 2011

Adwent (viii), niedziela, 4.12

Ἀρχὴ τοῦ εὐαγγελίου Ἰησοῦ Χριστοῦ υἱοῦ θεοῦ.

Tak zaczyna się Ewangelia według św. Marka, najstarsza z czterech kanonicznych. Można ten wers przetłumaczyć na cztery sposoby.
  1. Początek Ewangelii, mówiącej o Jezusie Mesjaszu, Synu Bożym – czyli początek opowieści o Jezusie.
  2. Początek Ewangelii, którą głosił Jezus Mesjasz, Syn Boży – Ewangelia jest tu rozumiana jako treść nauczania Jezusa.
  3. Początek Ewangelii – Jezusa Mesjasza, Syna Bożego; sam Jezus jest Ewangelią, Dobrą Nowiną.
  4. Początek Ewangelii, czyli dzieła literackiego, książki, zatytułowanej „Ewangelia”; czytamy w niej o Jezusie Mesjaszu, Synu Bożym.

sobota, 3 grudnia 2011

Adwent (vii), sobota, 3.12

Szukajcie Pana i Jego potęgi, niestrudzenie szukajcie Jego oblicza! (Ps 105:4)

Ten psalm, niestety, tylko trzy lub cztery razy w ciągu roku może się pojawić w brewiarzu. Mówi o Bogu Abrahama, Izaaka i Jakuba, i o Jego ludzie, który błąkał się po ziemiach Bliskiego Wschodu. Było ich niewielu, mówi psalmista, ale Bóg ich strzegł, karał z ich powodu królów, a ich nazwał swymi pomazańcami i prorokami. 

Jezus, Pomazaniec i Prorok, syn ludu Pierwszego Przymierza, wypełnienie wszystkich obietnic, danych już Abrahamowi, jak powtarza Kościół codziennie w Benedictus i Magnificat.

piątek, 2 grudnia 2011

Synteza

Adwent jest syntezą naszego życia, między jednym a drugim przyjściem Pana. Jest w nim 'alleluja', czyli radość, jak i w życiu są chwile radosne, jest i fiolet i brak kwiatów, czyli smutek, jak i w życiu są chwile smutne, jest i wezwanie św. Jana Chrzciciela do pokuty, jak i w życiu jest świadomość własnych grzechów. I jest w nim świadomość, że zmierzamy dopiero do wielkiego święta na końcu czasów.

Adwent (vi), piątek, 2.12

Będą wołać do Pana, pisał prorok, a On ześle im wybawcę i  obrońcę, aby ich wyzwolił (Iz 19:20, we wczorajszej modlitwie czytań; wypadły mi trzy godziny z tygodnia i pomyliłem dni). W Wulgacie ów obrońca nazwany jest propugnator, ktoś, kto będzie za nich walczył.

Grzegorz Wielki pisał, iż narodzenie Chrystusa zapowiedział Maryi anioł Gabriel, którego imię znaczy 'moc Boża'; zapowiedział bowiem Tego, który jest potens in proelio, potężny, mocny w boju (Ps 24:8).

Na Wielkanoc (jeśli dożyjemy) będziemy śpiewać: Śmierć starła się z życiem, i w boju, o dziwy, choć poległ Wódz życia, króluje dziś żywy.

Zaiste, zapowiadali Go wszyscy prorocy.

czwartek, 1 grudnia 2011

Adwent (v), czwartek, 1.12

Niebiosa, wysączcie z góry sprawiedliwość i niech obłoki z deszczem ją wyleją! (Iz 45:8). To czytanie z jutrzni dzisiejszej. Może się wydawać wołaniem, krzykiem ku niebiosom, ale dla mnie brzmi zawsze jak szept: wysączcie sprawiedliwość...

Można teraz zobaczyć, jak wygląda sucha ziemia i spróbować zrozumieć jej modlitwę.

Św. Efrem poucza, że Pan nie podał daty swego przyjścia, aby mogły Go oczekiwać wszystkie pokolenia, aby zawsze był czas czekania na Niego. To ma wzbudzić tęsknotę za Jego przyjściem. Może przyjdzie teraz, w naszych czasach?

środa, 30 listopada 2011

Zabić albo nie zabić, oto jest pytanie

Benedykt XVI powiedział dziś na audiencji generalnej, zwracając się do członków Wspólnoty św. Idziego: I greet the distinguished delegations from various countries taking part in the meeting promoted by the Community of Sant’Egidio on the theme: 'No Justice without Life'. I express my hope that your deliberations will encourage the political and legislative initiatives being promoted in a growing number of countries to eliminate the death penalty and to continue the substantive progress made in conforming penal law both to the human dignity of prisoners and the effective maintenance of public order.

W Śródziemiu mówi się o takich rzeczach „przypadek”...


[Frodo:] Nie rozumiem cię, Gandalfie. Czy to znaczy, że wraz elfami darowałeś życie Gollumowi, który popełnił tyle okropnych zbrodni? Teraz przecież nie jest on lepszy od orka i stał się po prostu naszym wrogiem. Zasługuje na śmierć.
 -  Zasługuje. Z pewnością zasługuje. Wielu spośród żyjących zasługuje na śmierć. A niejeden z tych, którzy umierają, zasługuje na życie. Czy możesz ich nim obdarzyć? Nie bądź więc tak pochopny w ferowaniu wyroków śmierci. Nawet bowiem najmądrzejszy z Mędrców nie wszystko wie. Nie mam wielkiej nadziei na wyleczenie Golluma. Ale ta szansa mimo wszystko istnieje. (JRR Tolkien, „Władca Pierścieni”)

Niech nas Pan broni od urojonych mędrców i mesjaszów śmierci.

Ogłoszenie dla trupów

Tabliczka na jednym z budynków w okolicy cmentarza: Kaplica chłodnia.

Adwent (iv), środa, 30.11

Dilexit Dominus Andream in odorem suavitatis.

Tej antyfony z jutrzni właściwie nie da się przetłumaczyć. Chodzi o to, że św. Andrzej Apostoł stał się jak wonne kadzidło, jak słodka woń, ofiarowana Bogu, a to dzięki miłości Chrystusa. Chrystus pokochał Andrzeja, a ten odpowiedział na tę miłość, stając się słodką wonią dla Pana, jak najcenniejsze kadzidło. Co więcej, na wzór Pana, ta wonna ofiara złożona została na ołtarzu krzyża.

 Piotr i Andrzej, Apostołowie

wtorek, 29 listopada 2011

Benedykt i Tomasz

Wczoraj Benedykt XVI powiedział, na spotkaniu z młodzieżą, zaangażowaną w obronę środowiska naturalnego: Nie ma dobrej przyszłości dla ludzkości na Ziemi, jeśli nie nauczymy wszystkich bardziej odpowiedzialnego stylu życia wobec stworzenia. Kładę nacisk na słowo: stworzenie, ponieważ nie jest ono owocem ślepej ewolucji, ale odzwierciedla kreatywną wolę Stwórcy, Jego piękno i dobroć.

A to z kolei św. Tomasz z Akwinu, O obyczajach Bożych, w przekładzie, przedwojennym jeszcze, s. Teresy z Lasek: I my również powinniśmy mieć pieczę o stworzeniach, abyśmy używali każdego z nich według rozrządzenia Bożego, aby w dzień sądu nie powstały one na świadectwo naszej złości.

W Adwencie przypominamy sobie o dniu ostatecznego Sądu. Oby stworzenie nie powstało i nie świadczyło przeciw nam.

Adwent (iii), wtorek, 29.11

Prośba w jutrzni mówi o poniżeniu gór naszej pychy: Humilia montes superbiae nostrae. Izajasz ogłasza w modlitwie czytań: Wyniosłe oczy człowieka zostaną poniżone (humiliabuntur), i wyniosłość ludzi zegnie się, i tylko Pan będzie wywyższony w owym dniu (Iz 2:11).

Pierwsze przyjście Chrystusa było in humilitate carnis assumptae (1. prefacja adwentowa), dosłownie: w uniżeniu przyjętego [z Dziewicy Maryi] ciała. Drugi raz przyjdzie in suae gloria maiestatis, w chwale swego majestatu (1. prefacja adwentowa).

Chrystus sam się poniżył, jak pisał św. Paweł, dlatego Bóg Go wywyższył (Flp 2:7.9). Nas trzeba poniżyć, abyśmy mogli kiedyś być wywyższeni.

poniedziałek, 28 listopada 2011

Tzw. myślicielom pod rozwagę

I can only say that I see no other way of studying the history of thought except by first studying the history of words, and such a study would seem to me equally necessary if I were dealing with the Greeks, the Romans, the Egyptians, the Hebrews, or any other people. For example, in reading the Bible, whether for edification or literary pleasure, we do not trouble to enquire whether abstract words like 'righteousness' mean the same thing all through the Old Testament, or whether (as I should certainly expect) they mean something quite different in the more primitive parts of the Pentateuch from what they mean in the later prophets. Nor do we pause to ask what the different words rendered by 'soul', 'spirit' and so on really meant to the people who used them. But anyone studying the history of Hebrew thought would be bound to ask himself these questions, and I cannot think that it is superfluous to ask them with regard to Chinese. (Arthur Waley w swoim wprowadzeniu do przekładu Tao Te Ching – The Way and Its Power. A Study of the Tao Tê Ching and Its Place in Chinese Thought)

Bez nas jesteście bezwartościowi.

Adwent (ii), poniedziałek, 28.11

Anioł Pański zwiastował Maryi, i poczęła z Ducha Świętego, alleluja. (antyfona do Magnificat)

Mimo podziału na dwie części, Adwent jak całość jest przygotowaniem do Narodzenia Pańskiego, które jaśnieje w oddali u jego kresu. Słusznie zatem na jego początku przypomina się o Zwiastowaniu, bez którego nie byłoby Bożego Narodzenia. Alleluja potwierdza, że to radosne wydarzenia.

Anioł Pański jest, rzec można, 'własną' modlitwą Adwentu.

Duchu Święty, napełnij i nas na początku Adwentu, alleluja.

niedziela, 27 listopada 2011

Czekanie: radość i strach

Fiolet Adwentu jest głęboki i ciepły, zupełnie inny od zimnego, duszącego fioletu Wielkiego Postu. Adwent jest mi najdroższym ze wszystkich okresów liturgicznych, i kiedy o nim myślę, widzę właśnie ten głęboki, ciepły fiolet, w który można się bezpiecznie zanurzyć.

Powtarza się wciąż, że Adwent jest czasem radosnego oczekiwania, i to prawda, o czym świadczy chociażby niezwykła ilość 'alleluja' przy antyfonach. Radosne oczekiwanie na Boże Narodzenie i radosne oczekiwanie na Paruzję, na wzór adresatów listów Pawłowych: byli pewni, że Pan szybko powróci, że ich zabierze ze sobą. Paweł nazywa swych adresatów świętymi (np. Rz 1:6), i oczekiwanie świętych na spotkanie z Panem jest radosne, bo kochają Go bardzo, tęsknią za Nim, chcą już z Nim być: tym umieram, że umrzeć nie mogę, pisała nasza matka, św. Teresa od Jezusa. Dla grzeszników, takich, jak ja, to oczekiwanie niesie jednak w sobie pewną grozę, pewien strach, przed Sądem – o tym pisałem w minionym tygodniu, ostatnim tygodniu roku. Radość zmieszana z lękiem, a może lęk zmieszany z radością?

To podwójne podejście, podejście grzeszników, do spotkania z Panem, dobrze ujmuje Trzeci Izajasz w dzisiejszym czytaniu (Iz 63:16-17; 64:1.3-8): byliśmy grzeszni, nieczyści, jak szmata, jak szata kobiety w czasie jej miesięcznego krwawienia, jak suche liście, które wiatr unosi, nie wołaliśmy nawet do Ciebie – żyliśmy bez Ciebie. Świadomość tego musi obudzić w nas przerażenie, jeśli nie jesteśmy idiotami. A jednak, mówi prorok, jesteś naszym Ojcem (pierwsze, być może, 'Ojcze nasz' w historii!) i naszym Odkupicielem: wróć do nas! Spotkać się z Odkupicielem, miłosiernym i pełnym ojcowskiej dobroci, może obrócić strach w radość. Oby...


Antyfona w II nieszporach mówi o Chrystusie jako o Baranku, zapowiedzianym przez Jana Chrzciciela. Baranek zdaje się być łagodny, ale trzeba pamiętać, że w wizji innego Jana ma On siedem rogów, pełnię mocy, i siedmioro oczu, pełnię wiedzy, wszystko zatem widzi i wie (Ap 5:6). Zanim nadejdzie Jego wesele, Jego gody (Ap 19:7), dziesięciu królów będzie z Nim walczyć, ale On ich zwycięży (Ap 17:14). Łagodności Baranka nie trzeba brać za słabość: nie taki Baranek słaby, jak Go malują.

Adwent (i), niedziela, 27.11

Pomijając modlitwę w ciągu dnia, wszystkie antyfony dzisiejsze, w 1. niedzielę Adwentu, oprócz dwóch, są w czasie przyszłym. Wszystko  będzie.

Ewangelia (Mk 13:33-37) mówi o czuwaniu, czekaniu na powrót Pana. Znowu przyszłość, ale dla sług w domu – teraźniejszość, mają czekać teraz, bo nie wiedzą, kiedy Pan wróci.

Jak to połączyć? Doskonały komentarz znalazłem w innej zupełnie tradycji (bo już tradycją można to nazwać, nawet jeśli tylko mityczną). Otóż na początku „Mrocznego widma” Qui-Gon Jinn rozmawia z Obi-Wanem. Ten ostatni mówi: Master Yoda says I should be mindful of the future. Qui-Gon odpowiada: But not at the expense of the present.

sobota, 26 listopada 2011

Znerwicowana ziemia

W XVIII księdze swego O państwie Bożym św. Augustyn przytacza wersy Sybilli Erytrejskiej, zapowiadające, jak mówi, nadejście Dnia Ostatniego. Na jednej ze swych płyt zespół Anonymus4 śpiewa te wersy jako hymn procesyjny, być może zatem używane były w liturgii. Nie o to mi jednak tym razem chodzi.

Zaczyna się to proroctwo tak: Iudicii signum: tellus sudore madescet. Znak sądu: ziemia potem się zleje. Jak czytamy dalej, z nieba przybędzie Król wieków, runą niebiosa, zgaśnie słońce, ściemnieje księżyc... Nic dziwnego, że przerażona ziemia wpadnie w nerwicę. W psalmach czytamy, że drży ziemia, gdy Pan na nią patrzy; tu już, biedna, całkowicie się załamie.

Trzeci Izajasz wtóruje Sybilli: W Twej obecności, Panie, drżenie ogarnie góry, i stopią się (Iz 63:19 LXX). Autor zaś adwentowego hymnu Vox clara zapowiada, że zgroza (horror) ogarnie świat, kiedy Pan powtórnie przyjdzie.

piątek, 25 listopada 2011

Aby nie było zbyt ponuro...

... w tych ostatnich dniach roku, dwie złote myśli, zasłyszane w rozmowie:

1. Nie wchodzi się dwa razy do tej samej wody.
2. Wszyscy chwalą moje kotlety, a wiesz, dlaczego? Bo ukrytym morałem moich kotletów jest  papryka.

Czy Matka Boska może być Robinem Hoodem?

Pisałem już, że obraz sądu w Dies irae przypomina wizytę poborcy podatkowego, np. w jakiejś wiosce: mieszkańców spędzono, przynoszono księgę ze spisem, ile kto jest winien zapłacić, urzędnik zasiadał... Taki obraz pojawia się czasami w filmach o Robinie z Sherwood: przyjeżdżał urzędnik szeryfa z Nottingham i pobierał od ludzi podatki. Oczywiście, mało kto miał z czego zapłacić, egzekwowano zatem należność siłą, zabierając zamiast pieniędzy zboże czy zwierzęta gospodarskie. Wtedy zjawiał się Robin Hood, przepędzał urzędnika, i oddawał wieśniakom to, co im zabrano. Happy ending.

Zastanawialiśmy się w nowicjacie, tłumacząc fragmenty Dies irae (jako ćwiczenie na futurum I), czy taka sytuacja może się zdarzyć w Dniu Ostatecznym. Ale w Dniu Sądu nie będzie Robina Hooda, chociaż niektórzy myślą, że Matka Najświętsza będzie mogła uratować potępionych, tych, którzy zapisani są w księdze długów, bo przecież Ona 'chroni' przed gniewem Ojca... Że jeszcze raz się im upiecze, że się jeszcze raz uda... Myślę wtedy o zdaniu, które dawno temu gdzieś przeczytałem: w Dniu Sądu Matka miłosierdzia będzie już tylko Zwierciadłem sprawiedliwości.

Kiedy mowa o Sądzie, czy to w Ewangelii, czy to, jak w Dies irae, w liturgii, chodzi o coś, co jest jak najbardziej realne. Chodzi o to, że pewne sytuacje w ludzkim życiu nieodwracalne, ostateczne. Tylko w amerykańskich filmach można wszystko ciągle, bez żadnych skutków ubocznych, zaczynać od nowa.

Iudex ergo cum sedebit,
quicquid latet, apparebit,
nil inultum remanebit.

czwartek, 24 listopada 2011

Początek i koniec

Poetycko, według mnie, najlepsza jest pierwsza i ostatnia część Dies irae, te, które opisują Sąd: od Dies irae do Iudex ergo włącznie, i od Confutatis do końca. (Bez Pie Iesu, bo to późniejszy dodatek, nie należy do oryginalnego tekstu Tomasza z Celano.) Część środkowa jest za bardzo słodko-liryczna, i pozbawiona eschatologicznego drżenia, które jakże wyraźnie czuć w pozostałych częściach.

środa, 23 listopada 2011

Smutek 'Dies irae'

Angielski historyk, Peter Brown, napisał, że obrazy, jakie przedstawia Dies irae, swój wzór mają w średniowiecznej wizycie poborcy podatkowego: rejestr długów, krzesło dla poborcy, spędzeni ludzie z wioski... Trochę się przypomina Robin Hood.

Patrząc na tekst Dies irae, obecny w liturgii w ostatnim tygodniu roku, pomyślałem, że w tym tekście nie ma nic o zmartwychwstaniu, poza 3. i 4. strofą, gdzie mowa o powstaniu z grobów – na sąd – umarłych. Nic o zmartwychwstaniu Chrystusa, bez którego życie wieczne nie istniałoby. Wspomina się Jego odkupieńczą Mękę – i to wszystko. Zmartwychwstanie zdaje się nie istnieć. A przecież Bóg zrodził nas do żywej nadziei właśnie przez zmartwychwstanie Chrystusa (1 P 1:3). Krzyż jest tylko jedną stroną, co więcej, bez drugiej strony, bez zmartwychwstania, zupełnie beznadziejną.

Przez swoją mękę zgładził nasze grzechy, przez powstanie z martwych dał nam dostęp do życia wiecznego, a wstępując do Ciebie, Ojcze, otworzył nam bramy nieba. (4. prefacja na niedziele zwykłe)

My, Panie, słudzy Twoi, pamiętamy zarówno o błogosławionej Męce tegoż Chrystusa, Twojego Syna, jak i o Jego Powstaniu z martwych, a także o chwalebnym Wstąpieniu do nieba. (fragmenty Kanonu rzymskiego, tłumaczenie własne; warto zauważyć, że Zmartwychwstanie jest pozbawione jakiejkolwiek przydawki: Męka jest błogosławiona, Wniebowstąpienie chwalebne, a Zmartwychwstanie między nimi – zbyt wielkie, aby można było je określić, niewypowiedzialne)

Wciąż pamiętamy (…) o Krzyżu, Grobie, Zmartwychwstaniu dnia trzeciego, Wniebowstąpieniu, Zasiadaniu po [Twojej] prawicy, powtórnym i chwalebnym Przyjściu. (liturgia św. Jana Chryzostoma, tłumaczenie własne)

Coget omnes ante thronum... Kiedy modlimy się za zmarłych, myślimy najczęściej o tych, których znaliśmy, tych najbliższych. Sięgamy pamięcią do dziadków, czasami pradziadków. Ale przecież przodkowie sięgają dalej w przeszłość. Modlić się za swoją rodzinę, za swoich przodków, to modlić się i za tych, którzy żyli tysiące lat przed nami: jacyś mężczyźni, jakieś kobiety, ich dzieci, dzieci ich dzieci, cała, nie do odtworzenia już, genealogia, kończąca się na nas. Dobrze jest o tym pamiętać. Tylu z nich umarło przecież przed narodzeniem Jezusa, może bardzo potrzebują modlitwy, aby mogli wreszcie wejść do nieba. Nie wiemy, czy żyli sprawiedliwie, czy całym sercem szukali prawdy, ale nie zwalnia nas to z konieczności modlitwy za nich. Wszak jesteśmy ciałem z ich ciała i kością z ich kości, gdyby kogoś z nich zabrakło, nie byłoby nas teraz.

poniedziałek, 21 listopada 2011

Pajęczyny w mieście

Już się pojawiły, brudnobiałe pajęczyny bożonarodzeniowych lampek, świątecznej iluminacji, oplotły już latarnie i zawisły nad ulicami. Wyglądają ohydnie, a ile pochłoną prądu... Jedzmy i pijmy, jutro zaś umieramy (1 Kor 15:32).

A Matka Boska w swoim Ofiarowaniu cicha i czysta, świątynia Boga i świątnica Ducha Świętego (cf. antyfona do Magnificat). Najcichsze, najbardziej ukryte wspomnienie świętej Maryi, dlatego też Ojciec święty chce, abyśmy pamiętali w tym dniu i o siostrach klauzurowych, żyjących w ciszy i w ukryciu.

niedziela, 20 listopada 2011

Staroświeckie dyspozycje, czyli Ps 37:25a

Czasy się zmieniają. Podaję komuś mój mejlowy adres lub mój numer telefonu komórkowego, ktoś – bez mojej zgody! – podaje go dalej. Nie cierpię tego. Oczywistym wydaje mi się pytanie: Czy mogę podać twój adres temu a temu? Jednak nie jest ono oczywiste dla wszystkich.

Kiedyś, kiedy uczyłem greki w Ośrodku Badań nad Tradycją Antyczną, numer mojej komórki „wyciekł” i trafił do studentów. O różnych porach dnia i nocy dostawałem potem esemesy lub telefony z pytaniami o zaliczenia. Jestem dziwakiem i uważam, że moja komórka jest tylko dla moich przyjaciół i znajomych, ewentualnie współpracowników. Jeśli ktoś spoza tego grona chce się ze mną skontaktować, proszę, jest numer telefonu stacjonarnego, który jest dla wszystkich, a można go znaleźć w książce telefonicznej.

Tak samo z mejlem. Zaczynam dostawać wiadomości od nieznanych osób (kasuję od razu) czy różnego rodzaju zaproszenia. Po kolejnym zaproszeniu na Laboratorium Filologiczne zdenerwowałem się i spytałem, dlaczego je dostaję, skoro nigdy nie subskrybowałem się, nie zgłaszałem mojego adresu do żadnej listy. Co się okazało? Ktoś podał mój adres, ot, przecież może nim dysponować, skoro kiedyś ze mną korespondował.

Dla mnie to nadużywanie mojej prywatności. Sam decyduję, kogo do niej dopuścić. W gronie moich znajomych naturalnym jest pytanie o pozwolenie na podanie numeru lub adresu, nie wyobrażam sobie, żeby było inaczej.

Czasami ktoś chce być porządny i informuje po fakcie: Pozwoliłem sobie podać twój numer komórki i adres mejlowy temu a temu. Musztarda po obiedzie...