czwartek, 5 kwietnia 2012

Warto (po)myśleć, czyli papież na mszy krzyżma

Ten, kto spogląda na historię okresu posoborowego, może rozpoznać dynamikę prawdziwej odnowy, która przybrała często formy nieoczekiwane w ruchach pełnych życia i sprawia, że niemal namacalna staje się niewyczerpalna żywotność Kościoła świętego, obecność i skuteczne działanie Ducha Świętego.  A jeśli patrzymy na ludzi, z których wypłynęły i wypływają te świeże strumienie życia, widzimy też, że nowa płodność wymaga wypełnienia radością wiary, radykalnością posłuszeństwa, dynamiką nadziei i mocą miłości.

Rok wiary – wspomnienie otwarcia II Soboru Watykańskiego przed pięćdziesięciu laty, powinien być dla nas okazją do głoszenia orędzia wiary z nową gorliwością i radością. Znajdujemy je, oczywiście, zasadniczo i przede wszystkim w Piśmie Świętym, którego nigdy nie będziemy wystarczająco czytali i rozważali. Ale doświadczmy w tym wszyscy, że potrzebujemy pomocy, aby poprawnie je przekazywać we współczesności, aby naprawdę dotknęło naszych serc. Pomoc tę znajdujemy przede wszystkim w słowie Kościoła nauczającego: teksty II Soboru Watykańskiego i „Katechizm Kościoła Katolickiego” są istotnymi narzędziami, wskazującymi nam w sposób autentyczny to, w co Kościół wierzy na podstawie Słowa Bożego. Oczywiście częścią tego Magisterium jest cała długo jeszcze niewyczerpalna skarbnica dokumentów, jakie dał nam papież Jan Paweł II.

środa, 4 kwietnia 2012

How to kill Tenebrae*)

Sposób 1. Kiedyś Ciemne Jutrznie śpiewano po południu poprzedzającego dnia, tzn. Jutrznia Wielkiego Czwartku – w Wielką Środę, Wielkiego Piątku – w Wielki Czwartek, i Wielkiej Soboty – w Wielki Piątek. Czyli, nocne (Matutinum) i poranne (Laudes) oficjum śpiewano o 4. czy 5. po południu. Zupełny idiotyzm. Podejrzewam, że miłośnicy formy nadzwyczajnej rytu rzymskiego mogą tak wciąż robić.

Sposób 2. Można naśladować dominikanów. Śpiewają Ciemne Jutrznie rano, w formie zadziwiającej mieszanki dawnego i nowego rytu. Na początku hymn z jutrzni, potem oficjum czytań, po nim, jeśli pamięć mnie nie myli, fragmenty z Lamentacji Jeremiasza, potem jutrznia, bez hymnu (bo już był) i bez próśb, które zastąpione są śpiewem Christus factus est i Kyrie eleison według dawnego rytu dominikańskiego. I wreszcie – antyfony śpiewane są po łacinie, psalmy zaś po polsku. Mieszanka firmowa?
--
 
Method 1. Once upon a time (I know, sounds like a fairytale), Tenebrae were celebrated afternoon of the preceding day, i.e. Maundy Thursday's Tenebrae on Holy Wednesday afteroon, Good Friday's – on Maundy Thursday, and Holy Saturday's – on Good Friday. Idiotic. So, the night – vigil prayer, i.e. Matutinum, and morning office, i.e. Laudes, were sung at 4 or 5pm. If you are a Tridentine freak, you can still do it this way, I suppose.

Method 2. You can also follow example of the Dominicans: they sing Tenebrae in the morning, creating a real mix of old and modern rites. They start with a hymn for the Morning Prayer, i.e. Laudes, then there is the Office of Readings, and, if I remember correctly, some of the Lamentations of Jeremiah, then Laudes (no hymn, of course, since it was sung at the begining of the office) without intercessions, since brothers sing, according to the old Dominican rite, Christus factus est and Kyrie eleison at the end of Tenebrae. And – last but not least – they sing antiphons in Latin, whereas psalms are in Polish... A real ragbag.
________________
*) Tenebrae = Ciemne Jutrznie

wtorek, 3 kwietnia 2012

Hetmanka i Hobbit

Uratowane. Bardzo się cieszę. Teraz na pomoc czeka Bakuś.

Vera historia

Przeczytałem cykl „Dziedzictwo”, czyli historię Eragona i jego smoczycy, Saphiry. Podobało mi się. Oczywiście, widać masę zapożyczeń: od Tolkiena, od Lucasa... Kilka pomysłów jest chyba (na ile mogę ocenić, nie czytam zbyt dużo fantasy) oryginalnych, jak chociażby urgale (akurat mało przyjemni bohaterowie, przynajmniej na początku), czy Eldunarí.

W każdym razie, zacząłem myśleć, o co chodzi w dobrej opowieści. O wiele rzeczy, z pewnością, można poczytać w Tolkiena „O baśniach”, tutaj dwie rzeczy mi się nasuwają: pogrążenie się w świecie, o którym czytamy, tak głębokie, że zaczyna się on pojawiać w naszych snach także; przywiązanie się do bohaterów, zaprzyjaźnienie się z nimi (Saphira rules!). I, jak dla mnie, „Dziedzictwo” obie te cechy posiada.
--

I've read the Inheritance cycle, story of Eragon and his blue dragoness, Saphira. And I like it. Of course, you can detect many influences, or themes, from The Lord of the Rings and Star Wars but I think some ideas can be author's own – as far as I can judge, I don't read much fantasy. Say, Eldunarí or urgals. Oh, and Angela is wonderful!

Anyway, what makes a good story? An answer is to be found in Tolkien's On Fairy-stories but I'd like to stress here two points that are, for me, important. First, you have to sink into the fantasy world, so deeply that it is present even in your dreams, in your unconsciousness. Next, you have to make friends with the (main) characters (Saphira is my favourite). And, as for me, the Inheritance has done it.

poniedziałek, 2 kwietnia 2012

Pamiętajcie o Kosmosie

Mite corpus perforatur; sanguis, unda profluit,
terra pontus astra mundus quo lavantur flumine. 

W Wielkim Tygodniu łatwo ograniczyć się do pobożnych, cukierkowych użalań nad Męką Chrystusa, i myśleć tylko o zbawieniu ludzkości, uwolnionej od grzechu. Ale Krzyż to coś więcej, coś, o czym pisał tajemniczo św. Paweł: pojednanie wszystkiego, na niebie i na ziemi, przez Chrystusową śmierć na krzyżu (Kol 1:20), i zjednoczenie wszystkiego w Chrystusie jako Głowie odnowionego wszechświata (Ef 1:10).

Ta myśl pojawia się w liturgii Wielkiego Tygodnia, w poetyckim (prze)błysku Wenancjusza Fortunata, w hymnie dwa razy śpiewanym w Wielki Piątek: Płyną z rany krew i woda, / aby obmyć wszechświat cały. (Polski przekład bardzo zubożył łaciński oryginał, w którym mowa o ziemi, morzu i gwiazdach, czyli całym, biblijnie rozumianym, świecie.)

Krzyż jest Drzewem ogarniającym cały Kosmos, i najwspanialszy tego obraz znaleźć można, moim zdaniem, u innego, nieznanego nam z imienia, poety, staroangielskiego autora 'Snu o Krzyżu'. Poniżej, pod angielską wersją wpisu, fragment w tłumaczeniu Helen Gardner, nie mam siły, aby samemu brać się za (dobre) tłumaczenie.
--
 
In Holy Week it's easy to slip in pious, sugared meditations about Christ's sufferings, and to think only about human salvation and freedom from sin. But the Cross means something else, something that St Paul alluded to when he wrote about reconciliation of everything, in heaven and on earth, through Christ's death on the cross (Colossians 1:20), and about bringing everything together under Christ, the Head of the renewed universe (Ephesians 1:10).

Actually, that's something that is present in the liturgy of Holy Week in a flash of poetic insight, the brilliant verses of Venantius Fortunatus, sung twice on Good Friday: From that holy Body broken / Blood and water forth proceed: / Earth, and stars, and sky, and ocean / By that flood from stain are freed.

The Cross is the cosmic Tree, embracing the whole creation, and the most wonderful image of this I have found in an Old English poem 'The Dream of the Rood', here in splendid translation by Dame Helen Gardner:

It seemed to me I saw the strangest of Trees,
Lifted aloft in the air, with light all around it,
Of all Beams the brightest. It stood as a beacon,
Drenched in gold; gleaming gems were set
Fair around its foot; five such flamed
High upon its cross-branch. Hosts of angels gazed on it
In world-without-end glory. This was no felon's gallows.
Holy souls in heaven hailed it with wonder
And mortal men on earth and all the Maker wrought.


PS I dedicate this text to Professor Éamonn Ó Carragáin whose influence on my understanding of Old English poetry and early Roman liturgy is immense.

niedziela, 1 kwietnia 2012

For Clive and Chris

Here is a 14th c. translation of Theodulph's Palm Sunday hymn, by William Herebert:

Wele, herying and worshipe be to Christ
that dere ous boughte,
To wham gradden 'Osanna!' children clene
of thoughte.

Thou art King of Israel and of Davides kunne,
Blessed King that comest till ous withoute wem of sunne.

All that is in Hevene thee herieth under on,
And all thine owne hondewerk and euch dedlich mon.

The folk of Giwes with bowes comen ayeinest thee,
And we with bedes and with song meketh ous to thee.

He kepten thee with worshiping, ayeinst thou shuldest deye,
And we singeth to thy worshipe, in trone that sittest heye.

Introitus triplex

Two psalms are ascribed to the procession on Palm Sunday: Psalm 24 and psalm 47. Both tell us about the Lord, and his majestic entrance to his temple. Both can be read as prophecies of three entrances of Jesus.

The first is today, his triumphal entrance to Jerusalem. Second entrance is prefigured in psalm 24: O gates, lift high your heads; grow higher, ancient doors. Let him enter, the King of glory! This psalm will be also sung on Holy Saturday, when we think about Jesus' entrance to the Underworld, Sheol, Hades, the land of the dead. And the last entrance is told about in psalm 47, psalm sung on the Ascension: God goes up with shouts of joy; the Lord goes up with trumpet blast. (It's worth mentionig that in the Scripture you always go up to Jerusalem and to the temple, on the Mount Sion, so the psalm is very appropriate for today.)

Today Christ, one may say, starts his entrance to glory.
--

Z procesją Niedzieli Palmowej wiążą się dwa psalmy: 24. i 47. W obu pojawia się obraz Boga i Jego, pełnego majestatu, wejścia do świątyni. Oba psalmy można też odczytać jako proroctwa, dotyczące trzech wejść Jezusa.

Pierwsze wejście, to dzisiejsze: Jezus wjeżdża na osiołku do Jerozolimy. Drugie wejście opisuje psalm 24.: Bramy, podnieście swe szczyty, unieście się, odwieczne podwoje, aby mógł wkroczyć Król chwały! Ten psalm śpiewamy też w Wielką Sobotę, wspominając wejście Jezusa do świata umarłych, do Otchłani. I wreszcie, ostatnie wejście zapowiada psalm 47., psalm, który liturgia przypisuje uroczystości Wniebowstąpienia: Bóg wstępuje wśród radosnych okrzyków, Pan wstępuje przy dźwięku trąby. (Warto wspomnieć, że w Biblii zawsze wstępuje się do Jerozolimy, do świątyni na Syjonie, stąd psalm 47. jest odpowiedni i dla dzisiejszego dnia.)

Można powiedzieć, że dzisiaj Chrystus rozpoczyna swoje wejście do chwały.