niedziela, 28 lutego 2021

Your compassion, O Lord

Msza 2. niedzieli Wielkiego Postu zaczyna się słowami z psalmu 25: Reminiscere miserationum tuarum, Domine. Wspomnij na Twoje zmiłowania, Panie. Właśnie tak, w liczbie mnogiej jest miłosierdzie Boże, które jest nieskończone, a grzesznikowi wydaje się oceanem, jak pisał jeden z angielskich poetów. Błagam o Twoje miłosierdzie: byłbym głupcem, gdybym tego nie robił. Potrzebne mi jest ono w każdej chwili mojego życia, bo gdyby go zabrakło, stałbym się nicością.

Niech Twoje Przemienienie, Chryste Boże, napełni mnie światłem.

sobota, 27 lutego 2021

Post w poście

Do wiosny astronomicznej jeszcze daleko, a Kościół liturgicznie już rozpoczął tę porę roku przez Suche dni wiosenne, które zaczęły się w środę. Dziś jest ostatni z nich. Dni szczególnego postu — w poście. Oby Bóg pobłogosławił naszą wiosnę i zachował nas w niej od zła i grzechu.

środa, 24 lutego 2021

M i M

Aż się zdumiałem: żaden z moich angielskich znajomych nie zna Mistrza i Małgorzaty, co więcej, nawet nie wiedzą, czy Bułhakow to on czy ona! A wydawało mi się, że to dosyć znana książka. Nie żebym miał do niej jakiś szczególny sentyment, tak tylko ciekawy byłem.

Love divine

You saved me because you loved me (Ps 18:20, z dzisiejszej modlitwy czytań). Jakoś mocniej przemawia tak zdawałoby się wyświechtany czasownik to love niż miłować.

wtorek, 23 lutego 2021

Znak bliskości

Pan nas dzisiaj przestrzega w Ewangelii, abyśmy na modlitwie nie byli gadatliwi jak poganie. Jak słusznie zauważył kaznodzieja na mszy, na której byłem, między osobami, które są ze sobą blisko, nie potrzeba wielu słów, nawet milczenie nie jest krępujące. Może więc nasza gadatliwość oznacza, że daleko jesteśmy od Boga?

poniedziałek, 22 lutego 2021

Kiedy spełnią się te słowa

Powtarzamy je po Przeistoczeniu przecież: Ile razy ten chleb spożywamy i pijemy z tego kielicha... No właśnie, nie pijemy, więc kłamiemy w samym sercu mszy. Rozumiem, że w dobie pandemii picie raczej niebezpieczne, ale kiedyś przecież, mam nadzieję, wrócimy do normalności.

Byłem kiedyś na mszy, na której celebrans dał pić z kielicha tylko ministrantowi. Bardzo to było nieprzyjemne, taki podział wiernych.