Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bogowie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bogowie. Pokaż wszystkie posty

środa, 18 października 2023

Show yourself!

Liście opadłe z drzew, nagłym tchnieniem wiatru, poruszające się w jednej linii. Inne liście, nagle tańczące w kręgu, od tchnienia tego samego wiatru. jakby poprzedzały przyjście i pojawienie się jakiegoś boga, czarodzieja czy czarodziejki, jak chociażby znanej z arturiańskich mitów Nimueh.

sobota, 23 lipca 2016

Matka wcale nie jest jedna

Podobno matka jest tylko jedna. Podobno, bo to wcale nie jest prawda, tylko jakiś metrocentryczny wymysł. Poucza nas o tym mitologia: oto bóg Heimdallr jest synem aż dziewięciu matek, córek władcy mórz, Ægira.

wtorek, 3 maja 2016

Nużący, przemądrzały Tytan

Wyznaję: nigdy, odkąd zacząłem poznawać mity, nie lubiłem Prometeusza. Był nudny, mało mityczny, zbyt racjonalny i racjonalistyczny. W przypisywanej Ajschylosowi sztuce Prometeusz skowany (tzn. przykuty do kaukaskiej skały, a nie pochodzący z jakiejś Kowany), Prometeusz użala się nad sobą i opowiada, co zrobił dla ludzi. Wszystko w stylu „ja, ja, ja, tylko ja”. Czegóż to on ludzi nie nauczył! I astronomii, i liczenia, i pisania, i medycyny, i oswajania zwierząt, a raczej zaprzęgania ich do ciężkiej pracy. Dał ludziom pamięć i zdolność odróżniania snu od rzeczywistości, nauczył sztuki wieszczej i budowania statków. Co więcej, Prometeusz żali się na swój los, ale wyznaje, że przecież zna przyszłość, więc wiedział, że tak się stanie, że taka kara go czeka. A już zupełnie denerwujące jest jego wyznanie, że on i tylko on zna pewną tajemnicę, dotyczącą losu samego Dzeusa. Taki to on jest wspaniały i ważny! Po prostu najmądrzejszy z całej wsi. A przecież pochodzi dopiero z drugiego pokolenia Tytanów, wielki Uranos i czcigodna Gaja nie są jego rodzicami. A tu każą się nim zachwycać, bo dobrodziej ludzkości, bo prometejski duch i prometejskie czyny... Ja dziękuję, nie jestem zainteresowany, chociaż muszę teraz wspomnianą wyżej sztukę ponownie czytać.
+  +  +  +  +

A dziś drugi z dni krzyżowych, dni błagalnej procesji z litanią do Wszystkich Świętych.

piątek, 22 kwietnia 2016

Faraon

Trafiłem przypadkiem na fragment Faraona w reżyserii Jerzego Kawalerowicza. Królewska procesja, stary faraon niesiony na tronie do sali posłuchań, orszak kapłanów i sług, i wspaniała, chóralna pieśń w tle. Poszukałem tekstu w książce. Prus, zdaje się, pisał, że to tłumaczenie oryginalnego tekstu. Nie wiem, nie umiem sprawdzić. Brzmi dla mnie trochę jak hymn do Atona, chociaż to nie pasowałoby do realiów Faraona, ale może to taka licentia historica. Jeden fragment z tego hymnu powala swą poetycką siłą:
Ja jestem Tym, który niebo stworzył i tajemnice widnokręgów jego,  i dusze bogów w nie włożyłem.
Ja jestem Tym, który gdy oczy otwiera, jasno się robi, a gdy je zamyka, ciemność się staje.
Wody Nilu płyną, gdy rozkazuję…
Czyli bogowie mają dusze... Ciekawe. Ale najbardziej do mnie przemawia obraz, który pewnie i Owen Barfield by zauważył: bóg mówi, że jasno się robi, gdy otwiera oczy, gdy zaś je zamyka, zapada ciemność. Niektórzy mogą to uznać za bardzo prymitywny obraz. Wolę powiedzieć, że jest on pierwotny i poetycki, i dostojny. Barfield pisał o greckim pneuma jako o oddechu bóstwa, który w świecie jest wiatrem. Potem znaczenia zaczęły się rozdzielać, rozdrabniać, pneuma to i wiatr, i oddech, i duch. (A pani w biurze paszportowym dawno, dawno temu, kiedy trzeba było podać cel wyjazdu, pytała ze zrozumieniem, czy kongres pneumatologiczny ma coś wspólnego z płucami.)

Bóg z hymnu w Faraonie decyduje o wszystkim, nic nie jest wyłączone spod jego rozkazów i jego woli. Oczywiście, nie trzeba sięgać do Faraona, żeby takie obrazy znaleźć, mamy Księgę Hioba, Księgę Mądrości, wszystko z tego samego właściwie kręgu kulturowego, chociaż oddzielone od siebie stuleciami. Obrazy pełne poezji i całościowego myślenia, bardziej do mnie przemawiające niż rozdrobniona i sfilozofowiona teologia. W przypadku filmu to nie tylko tekst, ale i muzyka, i wykonanie, wszystko bardzo dostojne i tajemnicze.

wtorek, 5 kwietnia 2016

ταῦτα θεῶν ἐν γούνασι κεῖται

Te rzeczy leżą na kolanach bogów, pisze Homer (Iliada 17:514). To znaczy, że nie zależą od śmiertelników, są w gestii bogów, zależą od losu. Może nawet bogowie jeszcze nie zdecydowali...

Obraz dostojnych, najświętszych bogów, siedzących na tronach, decydujących o przeznaczeniu. Przypomina obrazy bogów, zasiadających na tronach, w Völuspá, i Valarów na Mahanaxarze. Ale i egipskie, ogromne posągi siedzących bogów lub królów, niedostępnych i przeraźliwie dostojnych.

sobota, 30 stycznia 2016

Dom na końcu świata, skorpiony i zdzira

Czytam na nowo epos o Gilgameszu. Uderzyło mnie, jak ważną rolę, jak pozytywną, poza jednym wyjątkiem, rolę odgrywają tam kobiety.

Jest, przede wszystkim, matka Gilgamesza, bogini Ninsun (czyli Mądra Dzika Krowa), opiekunka, wszystkowiedząca i dzieląca się swą wiedzą, dbająca o syna, adoptująca Enkidu, który nie miał rodziców.

Kiedy Gilgamesz wyrusza w drogę, aby odnaleźć Uta-napisztima, spotyka człowieka-skorpiona i jego żonę. Pilnują oni wejścia do tunelu, którym słoneczny bóg Szamasz podróżuje między zachodem a wschodem. Współczucie żony człowieka-skorpiona sprawia, że ten ostatni pozwala bohaterowi wejść do tunelu i dojść tamtędy na koniec świata.

Kiedy Gilgamesz dociera na kraniec świata, na brzeg wielkiego morza, spotyka najbardziej chyba tajemniczą postać w całej historii, Sziduri. Kim ona jest? Szynkarką, oberżystką, ale dla kogo jest jej oberża, kto się zatrzymuje w jej gospodzie? I znowu, współczucie skłania ją do pomocy Gilgameszowi: mówi mu o Ur-szanabim, słudze Uta-napisztima, który może go zabrać na drugi kraniec morza.

Kiedy zaś Gilgamesz dowiaduje się od Uta-napisztima, że jego marzenia o nieśmiertelności nie mają szans na spełnienie, żona Uta-napisztima lituje się nad nim i prosi męża, aby chociaż zdradził bohaterowi tajemnicę rośliny, przywracającej młodość.

Cztery kobiety, w tym dwie bezimienne, które pomagają Gilgameszowi.

Niestety, obraz psuje nam piąta, a mianowicie ta zdzira, bogini Isztar, z powodu której Gilgamesza spotykają same nieszczęścia. Aż dziwne, że ludzie czcili taką rozkapryszoną, samolubną i mściwą boginię.

posąg Gilgamesza w Sydney

sobota, 2 stycznia 2016

Poranna wprawka homerycka, czyli o boskiej ironii

Myślałem o katalogu — nie, nie okrętów, ale wierszy, które szczególnie kocham, które są dla mnie najbardziej poezji pełne, w sposób nie zawsze wytłumaczalny. Zdaję sobie sprawę z tego, że większość z nich podać musiałbym w przekładzie, co, oczywiście, pozbawia je dużej części uroku. Ale przecież i sam czasami muszę sięgać do przekładu, bo nie znam np. hiszpańskiego, i św. Teresy od Jezusa poezji w oryginale swobodnie czytać nie mogę.

Pomyślałem o fragmencie z Iliady, z księgi 22. To krótka rozmowa Apollona z Achillesem, nawet nie cała, tylko kilka z niej wersów. Pod koniec 21. księgi, kiedy Achilles niemal wpada w bramy Troi, Apollon chce go powstrzymać: wszak Troja jeszcze nie może zostać zdobyta, to wbrew przeznaczeniu. Najpierw Apollo podsuwa Achillowi Agenora, która ma go odciągnąć od bram Troi, a później sam przybiera Agenorową postać. Achilles goni go, księga 21. przechodzi w 22. Trojanie chronią się w mieście, a bóg przemawia do Achillesa. Z kpiną... A może z ironią? Boska ironia. Pisałem o niej kiedyś, przywołując siostrę Wendy Beckett i jej opinię na temat objawienia Boskiego imienia Mojżeszowi. Tak, bogowie bywają ironiczni...

Zajrzałem do dwóch przekładów Iliady, bardzo dobrych, a mianowicie Wieniewskiego i Jeżewskiej. Żaden jednak nie zadowolił mnie w tłumaczeniu tego krótkiego fragmentu, dlatego ośmieliłem się podać go we własnym przekładzie. Może chociaż ułamek tego, co mnie zachwyca w tym tekście, udało mi się przekazać.
Do Pelidy przemówił zaś Fojbos Apollon:
Czemuż mnie, synu Peleusa, chyżymi ścigasz nogami,
mnie, boga nieśmiertelnego, ty, coś jest tylko śmiertelny?
Wciąż nie poznałeś, że bogiem jestem, na próżno się starasz. (...)
Mnie nie zabijesz, bo śmierci nie jestem przecież podległy.

Odrzekł mu z wielkim wzburzeniem szybkonogi Achilles:
Zwiodłeś mnie, Zdalekacelny, wśród bogów najbardziej tyś zgubny...
(Iliada, 22:7-10. 13-15)