środa, 27 kwietnia 2016

Czy to byłoby właściwe?

Pisać do kurii biskupiej o księżach, którzy zmieniają teksty mszału. Z imienia i nazwiska, i co zmienia. Wezwałby go wtedy dziekan czy jakiś inny kurialista, i upomniał. Zakładając, że sam przestrzega liturgicznych norm. A może nawet i jeśliby przestrzegał, nic by nie zrobił, bo to taki drobiazg, pisze na dodatek jakiś wierny świecki, nie prof. dr hab. liturgiki (doc. dr hab. ładniej brzmi, ale docentów już nie robią), a większość wiernych i tak nie zauważa, że coś jest nie tak... Są ważniejsze sprawy, np. ŚDM albo marsze Pro Life, a tu, jakaś tam msza, jakiś tam mszał...

Od jakiegoś czasu w niedzielę nigdy nie ma Spowiadam się. Jest trzecia formuła aktu pokuty, ta z potrójnymi wezwaniami, zakończonymi zmiłuj się nad nami (chociaż w oryginale jest tylko zmiłuj się). Co więcej, to nie są formuły wzięte z mszału, który ich kilkanaście podaje, ale za każdym razem inne, niby nawiązujące jakoś do czytań. Podejrzewam, że z jakichś pomocy duszpasterskich. I po co to komu? Formuły w mszale są piękne, poza tym są jeszcze dwie inne (ewentualnie trzy) formuły aktu pokuty, po co się rozpisywać, wymyślać jakieś nowiny? Że co, że to ciekawsze? No to już jest wyżej argument podany, że większość wiernych tego nie zauważy. Ja zauważam i strasznie mnie to męczy. W dni powszednie jest Spowiadam się, widać autorom pomocy liturgicznych (Boże mój, pamiętam, jak przed wiekami widziałem w księgarni książkę pt. Scenariusze mszy roratnich dla dzieci) zabrakło inwencji, chęci lub pensji do napisania tych koszmarków i na dni powszednie.

Aha, no i jeszcze jedno: jak są te wezwania, nie trzeba śpiewać Panie, zmiłuj się nad nami, i msza jest odrobinę krótsza. A o to przecież chodzi, po co ludzi zanudzać...

I tak w czasie mszy śpiewamy w duchu: Boże mój, Boże, czemuś mnie opuścił? Daleko jesteś, mój Wybawco, od mych próśb i wołania.

A na koniec mszy powiedzą polotnie: Trwajmy w pokoju Chrystusa. Czyli z kościoła wyjść nie wolno, skoro się trwa.

PS Ciężkie doświadczenie: Ten-Obrzydliwy-Co-Się-Podpiera zesmrodził się w konfesjonale, poszło na kilka ławek. Swoją drogą, po doświadczeniach szpitalnych zastanawiam się, czy pampersy pomogłyby i na zapach.

2 komentarze:

  1. Czyżby "segregatory" z wyd. Hlondianum? Zaręczam, że na dni powszednie też są te paskudne tropy.
    A książek ze scenariuszami już nie ma, bo są "Roraty z Małym Gościem Niedzielnym", tfu!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo możliwe, chociaż z bliska nie widziałem, to są kartki wielkości zeszytu, więc może i z segregatora wyjmowane...

      Usuń