Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ręka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ręka. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 26 sierpnia 2021

Siedem lat

Musiałem sprawdzić, nie pamiętałem roku: siedem lat temu połamała mi się ręka. To jednocześnie dużo i mało czasu. I dużo kilogramów, sądząc po zdjęciach. Ślady po szwach zostaną już ze mną na zawsze: czy po Drugiej Stronie też? Czy będą tam świeciły albo coś tam innego się z nimi stanie? Zastanawiałem się, czy nie zrobić sobie na nich tatuażu, żeby nie były tak widoczne, ale chyba już jestem za stary, ja i moja skóra.

Kupiłem sobie olejek z wrotycza, właśnie go wypróbowuję w kominku. Przyjemnie pachnie.

poniedziałek, 28 sierpnia 2017

Dwa miesiące po zabiegu

Po dwóch tygodniach rehabilitacji stwierdzam, że ręka już chyba na zawsze pozostanie ułomna. Nie da się w pełni podnieść do góry czy w bok, ramienia dłonią nie dosięgnę. Ćwiczenia, które robię w domu, też efektów nie przynoszą, chyba że mają to być efekty wielomiesięczne: może w grudniu będę mógł napisać, że ręka jest w pełni sprawna. Ale naprawdę wątpię. Przypominam sobie słowa operatora po pierwszym zabiegu: ręka będzie sprawna wystarczająco na potrzeby codziennego życia, i tyle, nic ponad to.

Może ból ręki to taki zespół Waylanda (czy Völunda, jak kto woli), chociaż ścięgien mi chyba nie przecięli, mam nadzieję. Ale jest wyraźnie, mimo wszelkich zabiegów, słabsza i obolała.

piątek, 28 lipca 2017

Św. Sarbeliusz i św. Samson

W Kościele powszechnym jego wspomnienie jest 24.07, w Polsce 28.07. Pisałem kiedyś o nim, nic więcej nie wymyślę.

A dziś także wspomnienie świętego z piątego wieku, Samsona z Dol, opata i biskupa.

Zastanawiałem się, czy dać na blog zdjęcie ręki, a dokładniej szwów i śladów po nich, ale to chyba zbyt hardcorowe. Trzy szwy, jeden na drugim, bo trzy razy cięte było przedramię. Ręka chyba zrobiła się krótsza, jak ostrzegał lekarz (w końcu kawałek kości wypadł), z przeżegnaniem się są trudności, może rehabilitacja pomoże, chociaż wątpię, raz już był bark ćwiczony, a i tak swobodnie ręki nie podnoszę. Może tak już musi być.

Przyjemniejsze będzie zdjęcie makaronu z cukinią z wczorajszego obiadu, w nowej odsłonie, tzn. z innym rodzajem makaronu niż zwykle:

 

czwartek, 20 lipca 2017

Trzy, cztery

Trzy lata, cztery operacje, dziś zdjęte ostatnie szwy. Dziury w kościach po śrubach jeszcze na rok zostaną. Ale myślę, że to koniec problemów z ręką.

Kobieta, która spowodowała wypadek, nie poniosła żadnych konsekwencji, teraz nawet bym jej nie rozpoznał, i jej psów także. Taka ze mnie oferma.

środa, 13 kwietnia 2016

Czarne dni

W zeszłym tygodniu dwóch nowicjuszy odeszło. Zawsze to trochę smutne, zwłaszcza że nie ma okazji do pożegnania się. Mam nadzieję, że dadzą sobie radę w życiu. Decyzja niełatwa, nikt z nas nie wie, co mówi Duch do ich serc.

A dzisiaj odmówiono mi jonoforezy. Wczoraj babeczka zrobiła zabieg bez mrugnięcia okiem, dziś wszystko już przygotowała, wyciągam rękę, a ona nagle pyta: A ma pan jeszcze jakiś metal w ręku? Mam, płytkę, śruby, pręty. Aaaa, to nie mogę zrobić jonoforezy, bo to prąd idzie, metal, nie można. I tak zostałem bez uwapniania kości. Jutro trzeba iść do lekarza i sprawę wyjaśnić. Babeczka obiecała, że pójdzie, to w tym samym budynku, miejmy nadzieję, że nie zapomni: jej łatwiej będzie wejść do gabinetu niż mnie, chyba że kolejki nie będzie.

I tyle.

A dziś dzień walijskiego świętego, Karadoka, tego od psów, i wizygockiego męczennika, Hermenegilda.

poniedziałek, 11 kwietnia 2016

Mgiełka

Na zdjęciu rentgenowskim widać mgiełkę, to dobrze. COŚ się zrasta. Dziury nie widać. Ale to dopiero początek długiego procesu. Gips zdjęty, ręka brudna. A od jutra jonoforeza, dla uwapnienia kości.

sobota, 9 kwietnia 2016

+ + +

Si vis, coalescent ossa, quae contrivisti: tunc gaudebo.
Si vis, non coalescent: tunc timebo.

Quidquid vis, erit. Feria secunda revelabitur.

poniedziałek, 14 marca 2016

Lżejszy, cięższy

Lżejszy-m o kilka nitek, cięższy o kilka płatków gipsu. Ale co się dzieje pod gipsem, opatrunkiem, bliznami, skórą i ciałem, w kości – dowiemy się dopiero za 4 tygodnie.

10 lat temu sama myśl o szwach sprawiłaby, że poczułbym się słabo. Ale zajmowanie się szwami Nessy i wytrwale oglądane odcinki Ostrego dyżuru sprawiły, że spokojnie mogę patrzeć na szwy i ich usuwanie.

Kiedyś ktoś mnie zapytał, czy po złamaniu ręki zemdlałem. Zdziwiłem się, bo to naprawdę nie jest najgorszy, najsilniejszy ból, jakiego doświadczyłem. Są gorsze. Jeszcze bardziej zdziwiło mnie pytanie, czy nie jest mi słabo, jak o tym myślę czy opowiadam. Nie. Było, minęło.

czwartek, 3 marca 2016

Terminy

Pobyt w szpitalu trwał o tydzień dłużej, zdążył ukazać się zaprogramowany wcześniej wpis, który, jak sądziłem, ukaże się, gdy już będę w domu (ten o Faery), a ja w sobotę wciąż czekałem na operację. Tyle chwilowo, i jednoręcznie. Ufff.

poniedziałek, 8 lutego 2016

Nawiercania nie będzie, będzie przeszczep

Ponieważ, jak powiedział lekarz, proces uzdrawiania zatrzymał się (GPS nie pomógł), trzeba będzie zrobić przeszczep kości własnej. Z biodra (jakże to biblijne!) do przedramienia. Do wiosny dwie operacje. Bardzo to ekscytujące, chociaż przeraża mnie widmo korzystania z kaczki po operacji, kiedy samemu wstać nie wolno.

środa, 20 stycznia 2016

Zbiór ze względu na rękę zrobiony


Może to śruby puszczają, a może kości, nie wiem. Za dwa tygodnie się dowiem, czemu boli. Póki co, zebrałem ikony św. Jana Damasceńskiego, któremu kiedyś odcięto rękę. Złożył ją wtedy przed ikoną najczcigodniejszej Matki Boga i Pana naszego, pomodlił się, a rano ręka, zupełnie zdrowa, była na swoim miejscu, tzn. przy Janowym ramieniu. Dlatego i na ikonach świętej Dziewicy zobaczyć można trzecią rękę, tę właśnie odciętą św. Janowi, a cudownie przywróconą przez wstawiennictwo wszechmocy błagającej. Ująłeś moją prawą rękę, modli się Jan Damasceński wraz z psalmistą (Ps 73 [72]:24).





sobota, 11 kwietnia 2015

Sięgnął głowy

Dziś, po raz pierwszy od siedmiu miesięcy, udało mi się włożyć do ust kawałek jedzenia prawą ręką. Niezbyt to było naturalne, wymagało wysiłku, ale mam wrażenie, że jeszcze kilka razy tak trzeba, zaciskając zęby, poćwiczyć, i będę mógł normalnie jeść.

poniedziałek, 2 marca 2015

Specjaliści

Ludzie dziwią się, że tak długo trwa rehabilitacja mojej ręki, że ciągle nie jest (i jeszcze przez kilka miesięcy nie będzie) w pełni sprawna. Dziwią się, przywołują własne doświadczenia, mają się za specjalistów. Sądzą, że trafili na lepszych lekarzy. Ania, rozumiesz, złamała rękę, poszła do Luxmedu, trzy tygodnie i ręka jak dawniej, opowiada sąsiad. Chodząca Pierdoła (sąsiadka zawdzięcza ów pseudonim dawnemu skeczowi KMN) też w zeszłym roku złamała rękę, z przemieszczeniem, ale po kilku tygodniach było po wszystkim. Tylko że złamanie złamaniu nierówne. Żadna z nich nie miała otwartego złamania trzech kości, z ubytkiem, i nie wstawiono im w rękę czterech kawałków metalu. Tak trudno zrozumieć, że skomplikowane złamanie wymaga więcej czasu do zreperowania strzaskanej ręki, że jej uzdrowienie jest trochę trudniejsze? Wystarczy trochę pomyśleć. Wystarczy trochę wyobraźni.

środa, 4 lutego 2015