Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jane Austen. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jane Austen. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 4 grudnia 2025

Eleonora

Sny bywają bardzo różne. Dziś mi się śniło, że miałem zorganizować schadzkę profesora Axera z jakąś Eleonorą. Profesora nie widziałem od kilkudziesięciu lat, a jedyna Eleonora, jaką znam, to z Jane Austen.

sobota, 11 lipca 2020

poniedziałek, 31 grudnia 2018

Jeszcze raz o zasobach wewnętrznych, czyli Mrs Elton ma głos

A pani Churchill nie ma prawdopodobnie ani tyle zdrowia, ani tyle humoru, by gustowała w podobnym odosobnieniu. A może nie posiada dostatecznych zasobów wewnętrznych, których wymaga życie na wsi. Zawsze byłam zdania, że kobiecie nigdy dość zasobów wewnętrznych; jestem głęboko wdzięczna, że mam ich tak wiele, co mnie uniezależnia od życia towarzyskiego. (Jane Austen, Emma; podkreślenie moje)

czwartek, 27 grudnia 2018

Mrs Elton, czyli cytat, dla którego warto czytać Miss Austen

Pan Bóg obdarzył mnie takimi zasobami wewnętrznymi, że świat nie jest mi potrzebny. Mogę się bez niego obejść. Dla tych, którzy nie posiadają podobnych zasobów,  to inna sprawa, ale moje życie wewnętrzne czyni mnie całkiem niezależną. (Jane Austen, Emma)

sobota, 22 grudnia 2018

Trochę wolniej

Czytam na nowo Emmę Jane Austen. Nie idzie mi to tak szybko, jak się spodziewałem, ale może to i dobrze. Wsiąkam w świat, w którym czas wolniej biegnie. I to chyba w Emmie jest żona pastora, która ma niezwykle bogate zasoby wewnętrzne...

sobota, 27 czerwca 2015

Do czego przydaje się Jane Austen?

Ot, chociażby do zrozumienia wpisu w hotelowej księdze gości: Mrs Holding, Miss Holding and Miss Audrey Holding.

Czyli: pani Holding, jej najstarsza córka i jej młodsza córka, imieniem Audrey.

poniedziałek, 2 marca 2015

Nieprzyjaciele naszych przyjaciół

Lubię Jane Austen, ale lubię też Elżbietę Tudor, której Jane nie cierpiała, uważała ją za zgubę, zarazę i zło wcielone. Według mnie, niesłusznie. Nie rozumiem ludzi, którzy sądzą, że katolik nie powinien lubić Elżbiety. Za Marii Tudor też płonęły stosy.

Święty Klemensie, módl się za nami!

czwartek, 7 lutego 2013

Z rozmowy

– Ty jesteś szkiełko i oko, a ja romantyczność.
– Nie, ja staram się być rozważna i romantyczna, ale nie zawsze mi wychodzi.

wtorek, 24 maja 2011

ΠAPAΔOΞA

Gdyby ludzie pozbawieni byli wad i nie popełniali żadnych błędów, nie mielibyśmy wielu dzieł literackich. Ot, chociażby uprzedzenia: gdyby ich nie było, nie powstałaby przynajmniej jedna z książek Jane Austen. A gniew? Gdyby nie było zaciętego gniewu, nie miałby o czym pisać Homer. Gdyby czasami ktoś kogoś przemyślnie nie mordował, Agatha Christie nie napisałaby żadnej książki, a i autor Beowulfa musiałby jakiś zastępczy temat wynaleźć. Etc., etc.

Jedną z najbardziej zastanawiających rzeczy jest to, że ludzie często domagają się od innych tego, czego sami nie robią. Do tolerancji wzywają ci, którzy sami tolerancyjni nie są, do pokoju ci, którzy szykują wojnę, do braku uprzedzeń ci, którzy są uprzedzeni do wielu, do mówienia prawdy ci, którzy nagminnie kłamią. Etc., etc. Ale, jak ponoć napisał jakiś wybitny filozof, nikt nigdy nie widział drogowskazu, idącego wskazywaną przez siebie drogą.

poniedziałek, 6 grudnia 2010

Myśl kolorowo!

Gdy napisałem o moim zachwycie tańcami z czasów Jane Austen, ktoś (anonimowo, a jakże) próbował mi wmówić, że ubarwiam przeszłość. Bardzo mnie to zdziwiło, bo jestem przekonany, że przeszłość, jeśli ktoś umie patrzeć, jest bardzo kolorowa i żadnego ubarwiania nie potrzebuje. A jeśli ktoś kolorów nie dostrzega...

Przypomniał mi się stary dowcip: Dwaj koledzy rozmawiają o milicjancie. Jeden mówi: Ile on ma w domu książek! A drugi: A ile jeszcze nie pokolorowanych!

środa, 1 grudnia 2010

Już nie ma takich sal...

Wczoraj, ponieważ studenci odwołali gocki (trudności z dojazdem), obejrzałem sobie dwa odcinki „Dumy i uprzedzenia” (BBC). (Swoją drogą, w tym kraju trudno znaleźć miłośników Jane Austen, są tylko miłośniczki. Ale gdzie indziej też nie jest łatwo. Jedyny chyba, prawdziwy miłośnik panny Austen, jakiego spotkałem, to wspominany już kilkakrotnie mój przyjaciel, angielski ksiądz, Chris. Umiał czytać np. Persuasion na plaży w San Diego... ku zdumieniu znajomych.)

Ale wróćmy do „Dumy i uprzedzenia”: tańce. Po raz kolejny urzekły mnie tańce tamtych czasów, całe korowody, figury, ukłony, zmiany stron, szeregi, czwórki, etc., etc., w balowej sali. To było coś, a nie jakieś żałosne tango czy walc, o potrząsaniu głową i biodrami w rytm disco nawet nie wspomnę, bo tańcem trudno to nazwać. Cały towarzyski rytuał taneczny. Aż przyjemnie popatrzeć, i na sam taniec, i na stroje, wszystko na swoim miejscu. Ale te czasy już minęły...