Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jedi. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jedi. Pokaż wszystkie posty

piątek, 25 czerwca 2021

sobota, 19 czerwca 2021

Duma i...

Duma często podszyta była arogancją i nie mogła mieć miejsca w duszy Jedi. Część treningu obejmowała pokonanie dumy i zastąpienie jej pewnością i pokorą. Moc rozwijała się tylko w tych, którzy zdawali sobie sprawę ze swojego powiązania ze wszystkimi formami życia. (Jude Watson, Uczeń Jedi. Obrońcy umarłych)

wtorek, 13 kwietnia 2021

Styl walki

Oglądając po raz kolejny pojedynek Qui-Gona i Obi-Wana z Maulem zastanawiam się, czy istniał jakiś specjalny styl walki na miecze świetlne dla Jedi walczących we dwóch. Bo dotąd o czymś takim nie czytałem.

sobota, 18 lipca 2020

Wojny klonów, sezon szósty

Obejrzałem szósty sezon Star Wars: The Clone Wars. Nie widziałem piątego, dostępny jest albo na Blue-ray, albo bardzo drogi, nie wiem, może w sieci gdzieś można (legalnie) obejrzeć. Szósty sezon całkiem mi się podobał, zwłaszcza końcówka, pokazująca próbę Yody.

piątek, 17 listopada 2017

Nie sądzę

Nie, nie sądzę, abym wybrał się do kina na kolejny film z serii Gwiezdnych wojen. Zupełnie mnie nie ciągnie. Przebudzenia Mocy zupełnie nie pamiętam, no, może poza sceną śmierci Hana Solo. Imion młodych bohaterów zupełnie nie kojarzę. Może poszedłbym na The Last Jedi ze względu na Carrie Fisher, grającą Leię Organa, może... Coś jak hołd dla tej aktorki. Ale nie wiem, czy to wystarczy, aby mnie wyciągnąć do kina. To po prostu nie są już moje Gwiezdne wojny.

sobota, 27 maja 2017

Jeszcze o arogancji

Pisałem już o oskarżeniu Yody prze Sidiousa o arogancję, ale rozmyślając nad scenami pojedynków Yody z Dooku i z Sidiousem dochodzę do wniosku, że dwaj ostatni jeszcze bardziej na takie oskarżenie zasługują. Dooku mówi do Yody: Stałem się potężniejszy niż jakikolwiek Jedi, nawet ty. Sidious, po porażeniu Yody błyskawicami Mocy, śmieje się i mówi, że długo czekał na ten moment, że Jedi już więcej nie ma. Jakby zakładał, że już pokonał Yodę. Anakin w rozmowie z Obi-Wanem na Mustafar też przedstawia się jako najpotężniejszy, poteżniejszy od samego Imperatora. Arrogance of the dark side of the Force. Przekonanie o własnej wyższości, a może raczej pokładanie zbytniej ufności w ciemniej stronie Mocy? W końcu tak właśnie mówi Yoda do Palpatine'a: Faith in your new apprentice, misplaced may be. As is your faith in the dark side of the Force. Bo przecież wiemy, że ona nie jest potężniejsza, tylko szybsza, łatwiejsza do opanowania.

poniedziałek, 8 maja 2017

Duel of the Fates

Krążyła mi wśród myśli, już od pewnego czasu, muzyka z Mrocznego widma, a dokładniej: Duel of the Fates. Zaczęło się od samego tytułu: fates, od łacińskiego fata, czyli przeznaczenie, a dokładniej, etymologicznie, rzeczy powiedziane [przez bogów], czyli takie, które muszą się stać, wypełnić. Duel of the Fates ilustruje muzycznie walkę Qui-Gona i Obi-Wana z Darth Maulem. Okazuje się, że ten kawałek ma nawet własne hasło w Wikipedii! Dowiedziałem się, że chór śpiewa fragment ze średniowiecznego walijskiego poematu Cad Goddeu, czyli Bitwa drzew (a to odsyła do Tolkiena przecież!), tyle że na potrzeby filmu ten fragment został przetłumaczony na... sanskryt. Znaleźć można ten tekst w sieci, w fonetycznym zapisie; na ile to poprawny sanskryt, wypowiedzieć się nie umiem. Kompozytor John Williams podaje, że chodzi o fragment, który tak brzmi w 19-wiecznym przekładzie D.W.Nasha: under the tongue root, a fight most dread, / and another rages behind in the head. Bardziej współczesny przekład, Patricka K. Forda: And a fierce host beneath the base of his tongue, / and another host is on his necks. Chodzi o stugłowego potwora, z którym miał walczyć bard Taliesin. Williams mówi, że kojarzyło mu się to z jakimś mrocznym rytuałem, i jakoś pasowało do walki Jedi z Sithem.

Poemat Cad Goddeu sam w sobie zasługuje na uwagę. Opowiada, między innymi, o drzewach ruszających, dzięki magii Gwydiona (moja ulubiona postać z walijskiej mitologii), do boju (coś dla tolkienistów). Oprócz tego, poemat opowiada też o przemianach Taliesina, i o samym jego stworzeniu, z dziewięciu elementów, dzięki magii Matha, Gwydiona, Eurwysa, Euron (lub Eurona) i Modron.

Nigdy bym nie zgadł, że w Gwiezdnych wojnach jest fragment średniowiecznej walijskiej poezji.

czwartek, 4 maja 2017

Dziś czwarty maja, a to znaczy...

Τὸ κράτος μεθ'ὑμῶν εἴη. Albo, jeśli ktoś woli po łacinie: Virtus sit vobiscum. Bo przecież dzisiaj May the fourth be with you!

A w ramach świętowania kupiłem książkę J.J. Millera Kenobi. Zobaczymy, czy naprawdę dobra.

niedziela, 26 lutego 2017

Your arrogance blinds you, Master Yoda

Co Palpatine – pardon, Darth Sidious – miał na myśli? Czy to, że Yoda zjawił się przed nim z jakąś pychą, poczuciem wyższości, że zdołał przeżyć czystkę rozkazu 66? Na to zdawałyby się wskazywać słowa Yody: Zaskoczony [jesteś]? Czy może Yoda nie spodziewał się, jak potężny jest Sidious – ale przecież walczył już z Dooku, wiedział, że ten, ledwie uczeń Sitha, włada błyskawicami Mocy – a tu daje się zaskoczyć atakiem. (Z drugiej strony, jak pokazuje dalsza walka, Yoda był zdolny odeprzeć błyskawice Sidiousa, chociaż ich pojedynek pozostał nierozstrzygnięty – mimo to Yoda widzi w nim swoją klęskę.) Trzeba też pamiętać, że Yoda był przeciwny poinformowaniu Senatu o zagrożeniu Ciemną Mocą i przekazaniu wieści o Sithach, widać to w jego rozmowie z Windu i, jeśli dobrze pamiętam, Obi-wanem. Może to jest przykład jego arrogance, poczucia, że Jedi są w stanie wszystko kontrolować, co okazuje się nieprawdą. Może pychą była myśl, że zdoła pokonać Dartha Sidiousa, jeśli taka myśl w ogóle pojawia się w umyśle Yody.

Trudno zinterpretować słowa Imperatora. Your arrogance blinds you, Master Yoda. A może to our arrogance blinds us, kiedy próbujemy je wyjaśnić?

sobota, 25 lutego 2017

A cappella

Muzyka z Gwiezdnych wojen a cappella? Tak! Tutaj można posłuchać. Wspaniały pomysł, i zazdroszczę wykonawcom strojów Jedi.

Poezja Jedi, jeśli takowa istniała, jaka byłaby? Jak haiku? Jak poezja zen? Jak Tao Te Ching? A może jak poezja Emily Dickinson? A może bliżej byłoby Jedi do George'a Herberta, z jego intensywnością i precyzyjnym doborem słów? Metod ana wat. Czy raczej, w Galaktyce: Strengþu ane wat.

1?
The Force be with you,
may it lead and protect you
wherever you are.


2?
May the Force be with – you
in every place – of the Galaxy –
may it lead you and protect you
gentle and strong – stronger than anything


3?
The Force be with you,
mystery within a mystery,
strong and gentle, gentle and strong,
fathomless.

niedziela, 7 lutego 2016

Film, który wszystkim się podoba

Tak jakoś reklamują: film, który wszystkim się podoba, a może: film, którym wszyscy się zachwycają. Nie pamiętam. W każdym razie, mnie się nie podoba, mnie nie zachwyca. Przebudzenie Mocy.

Może i ładnie zrobiony film, ale on dzieje się w innej Galaktyce, nie w tej, w której dotąd rozgrywały się Gwiezdne wojny. Jest mniej mityczny, bardziej baśniowy, i, chociaż baśnie kocham, to jednak nie przystają one do mojego postrzegania Galaktyki. 

Walka na miecze świetlne w lesie jest dziwna, bardziej pasuje do filmu typu płaszcza i szpady. Może dlatego, że dotąd takie walki miały miejsce albo w bardzo stechnicyzowanych wnętrzach, albo na tle lawy lub pustynnego piasku... Albo jakaś dziwna karczmarka o twarzy żółwia z Niekończącej się opowieści: żyje już tysiąc lat, walczy z Ciemną Stroną, taka niby niezwykła, a dopiero teraz o niej słyszymy? A dziwne używanie Mocy w ruchu: zatrzymanie w locie laserowego pocisku, bez „przytrzymywania” go ręką? Utrzymywanie go cały czas, chociaż się idzie i rozmawia? Toż nawet Yoda i Palpatine tego nie robili! Jakiś dziwaczny Snoke, najwyższy przywódca, biegły w Ciemnej Stronie: znowu, czemu nigdy wcześniej o nim nie słyszeliśmy? Wygląda staro, musiał już żyć w czasach końca Republiki, czemu nie pojawił się nigdzie jako akolita Sithów*)? Dla mnie o wszystko nie jest zborne, niestety... 

No i błędy, jak np. miecz Luke'a, który ma być mieczem Anakina: z tego, co pamiętam, Luke stracił ten miecz przy pierwszym spotkaniu z ojcem, który przy kolejnym spotkaniu mówi: Widzę, że zbudowałeś sobie nowy miecz. A tu proszę, w skarbcu karczmy ten utracony miecz jednak się znajduje... Ciekawe.

Jedyną postacią, która mi się w tym filmie podoba, jest Chewbacca, zwłaszcza że poniósł tak ogromną stratę.
___________________
*) Gwoli ścisłości, nie wiem, może te postaci pojawiają się w książkach z EU, ja odnoszę się tylko do filmów jako do pewnego i zatwierdzonego kanonu.

poniedziałek, 5 października 2015

Gwiezdne drobiazgi

Czyli raz jeszcze oglądam Gwiezdne wojny.

Czy ktoś zauważył, że Yoda nigdy nie zakłada kaptura? Nawet podczas pogrzebu Qui-Gon Jinna, kiedy inni Jedi zakrywają głowy kapturami.

Pogrzeb Padmé: zbliżenie kamery na trumnę, w rękach Padmé widać wisiorek, który Anakin dla niej zrobił, gdy opuszczali Tatooine. Wielkie wzruszenie mnie przy tym ogarnia. Ten wisiorek przypomina o tym, co minęło i nigdy nie wróci, o niewinności, świeżości, nadziei... Nowa nadzieja i to, co po niej nadchodzi, już tego nie przywrócą, będą tylko mizerną chatką zbudowaną na zgliszczach wielkiej cywilizacji.

Muzyka w czasie pojedynków Qui-Gon Jinna z Maulem i Yody z Sidiousem: muzyka niesamowita, słychać śpiewające chóry, prawie jak w filmowym Lórien. To muzyka dramatu i epiki zarazem.
*   *   *
W cieniu jest przyjemnie, na słońcu ciężko wytrzymać, a to już październik.

W lutym kolejna operacja: usunięcie „raszy” z ramienia.

niedziela, 28 czerwca 2015

Much to learn you still have

Oglądanie filmów na DVD pozwala zauważyć szczegóły, na które, przy oglądaniu w kinie, często nie zwraca się uwagi. Ot, chociażby jak cienie Padmé i Anakina na ścianie domu Larsów, tuż przed wyprawą Anakina po matkę: cień jego głowy ma zarys hełmu Dartha Vadera. Ale tym razem w Ataku klonów najbardziej uderzył mnie drobiazg w walce Yody z Dooku. Ten ostatni podnosi rękę i strzela błękitnymi błyskawicami Mocy, które Yoda odbija swoją ręką w stronę Dooku. I co robi hrabia? Odbija dłonią błyskawice na ścianę i na sufit. Po chwili jeszcze raz atakuje Yodę błyskawicami, a ten zamyka je, czy może gasi, w swej dłoni. Yoda jest jedynym, który potrafi to zrobić. Inni Jedi bronią się przed błyskawicami mieczami świetlnymi. Dooku, Sith, nie potrafi zamknąć w dłoni, wchłonąć (jeśli to właściwe słowo), własnych przecież błyskawic, odbija je od siebie. Palpatine'a własne błyskawice, odbite mieczem mistrza Windu, zamieniają w monstrum o zniszczonej skórze, paznokciach i zębach. A Yoda po prostu zamyka błyskawice w dłoni.

Wiem, że w expanded universe różnie te błyskawice są opisywane, mają być do nich zdolni nie tylko Sithowie, ale i Jedi – tylko że w filmach jakoś trudno znaleźć dla tego potwierdzenie, a to, jak przedstawiają sprawę różni autorzy, w moim odczuciu słabo przystaje do realiów Gwiezdnych wojen, znanych z filmów. Tu sprawa jest jasna: błyskawice to domena Sithów, i tylko Yoda jest w stanie poradzić sobie z nimi, dosłownie rzecz ujmując, własnoręcznie, czy to w walce z Dooku, czy też w pojedynku z Palpatine'em.

środa, 6 maja 2015

Republika i Galaktyka

W Gwiezdnych wojnach można dopatrzeć się elementów platońskich. Tak, tak, platońskich. Weźmy chociażby samych Jedi, którzy w pewien sposób odpowiadają stróżom, φύλακες, jakich Platon umieścił w swoim idealnym państwie. To wojownicy, którzy strzegą państwa, dbają o pokój i sprawiedliwość, nie wolno im tworzyć żadnych osobistych związków, do swojej roli przygotowują się przez długi, rzec można, trening, fizyczny i duchowy. Są jeszcze inni strażnicy, rządzący, czyli coś jakby Rada Jedi. A jaskinia na Dagobah? Luke poznaje w niej samego siebie, wychodzi z niewiedzy w bolesny sposób, tak jak więzień w Platońskiej jaskini, wyprowadzony na zewnątrz, cierpiący z powodu blasku ognia i słońca.

Ot, takie drobiazgi.

piątek, 1 maja 2015

Poczwórna bitwa

Zbliża się 4. maja, obejrzałem więc ponownie Mroczne widmo. I dopiero teraz dotarło do mnie bardzo wyraźnie, że pod koniec filmu walka toczy się na czterech frontach, na czterech poziomach. Qui-gon i Obi-wan walczą z Maulem. Padmé i jej grupa starają się dostać do sali tronowej i obezwładnić wicekróla. Gunganie walczą z armią droidów. Myśliwce atakują statek Federacji Handlowej, aby zniszczyć sterowanie droidami. I dopiero współdziałanie tych czterech grup przynosi zwycięstwo, a przynajmniej coś, co oni uważają za zwycięstwo, bo przecież to tylko początek gry, zaczętej przez Dartha Sidiousa...

We Władcy Pierścieni jest podobnie: z jednej strony, walka Froda przy Szczelinach Zagłady, z drugiej zaś wojska Zachodu walczące u bram Mordoru. Tyle tylko, że tutaj właściwe zwycięstwo jest na Górze Przeznaczenia, i jego skutkiem jest to, co się dzieje na polu bitwy. To jak zniszczenie statku, sterującego droidami, i zwycięstwo Gungan nad droidami.

Swoją drogą, ciekawe, na ile w Jedi można dostrzec praeparatio evangelica. Gdyby istnieli w naszej galaktyce, oczywiście.

środa, 22 kwietnia 2015

Kanon i reszta (nie o liturgii)

Gdyby nie to, że pod pewnymi względami coraz bardziej przypominam Turgona i Emily Dickinson, pojechałbym na Pyrkon, dla jednego tylko wystąpienia: Bartek 'Burzol' Burzyński, Gwiezdne Wojny poza filmami: co fani mają zrobić z kanonem?

Kwestia kanonu jest tu bowiem nader interesująca. Odwrotnie niż np. w przypadku Tolkiena, kanonem jest tu film, nie książka; film jest pierwszy, książki pisane są na jego podstawie, nie inaczej. I podobnie jak wtedy, kiedy film powstaje na podstawie książki, zdarzają się odstępstwa. Przykładem chociażby scena walki Yody z Sidiousem w Senacie, zupełnie inaczej ukazana w filmie (i tej wersji zawsze będę się trzymał), a zupełnie, moim zdaniem, wypaczona w książce Matthew Stovera.

Wiadomo, że filmy ukazują tylko fragmenty galaktycznej rzeczywistości, że jest jeszcze jakieś tło tej tkaniny, korzenie wydarzeń, historia, zwyczaje etc. Próbują to ukazać książki, ale po lekturze kilku pozycji z tzw. expanded universe dosyć sceptycznie do nich podchodzę: za dużo w nich pomysłów, które zgrzytają, nie pasują do tego świata, jaki widzimy w filmach. Ciekawym spojrzenia i opinii innych.

środa, 30 lipca 2014

Zakończenia

Obejrzałem, po raz kolejny, zakończenie Zemsty Sithów. Zawsze mnie zastanawia wyraz zdumienia, pojawiający się kilkakrotnie na twarzy Palpatine'a w czasie walki z Yodą. Tak jakby się nie spodziewał, że przeciwnik jest taki silny. Zdumienie, kiedy Yoda zastępuje mu (a właściwie, zaskakuje) drogę, kiedy Palpatine próbuje uciec (a właściwie, wyskoczyć) z sali pod Senatem. Pytanie Yody: Jeśli tak potężny jesteś, czemu uciekasz? Zdumienie, kiedy Yoda zatrzymuje lecącą platformę senatorską, rozkręca ją i rzuca w stronę Palpatine'a. Wreszcie, zdumienie na samym końcu, kiedy Yoda odbija błyskawice Mocy, choć w rezultacie, tak jak i Palpatine, wypada z platformy. Ale ten moment widać wyraźnie: najpierw Yoda cofa się przed błyskawicami, odchyla w bok głowę, zamyka oczy, Palpatine śmieje się niemal triumfalnie, ale nagle Yoda otwiera oczy, zaciska wargi i odpycha przeciwnika, któremu śmiech zamiera na ustach, i następuje przeładowanie Mocy, wyrzucające obu poza platformę. Czy kiedy Yoda mówi, że zawiódł, ma na myśli to, że nie może pokonać Palpatine'a, nie może wyjść poza remis, czy może raczej jakiś stalemate?

Ponad rok mi zajęło zdobycie ostatniego tomu Pana Lodowego Ogrodu. Przeczytałem, i jest mi smutno. Smutno pożegnać Nocnych Wędrowców, do tego tak brutalnie oddzielonych od Ulfa. Kilku zginęło, reszta osamotniała. Samo zakończenie wydaje się jakieś... zbyt proste, zbyt szybkie, zbyt blade, zbyt niewyraźne? Czy prorokini zamieniona w drzewo naprawdę umarła? Jak włócznia dostała się na wyspę, skoro nie można by tam miecza przenieść? Martwy śnieg jest smutny, niby pozwolono ludziom zachować część wspomnień, ale jednak wydają się ubożsi, pozbawieni zbyt wielu części siebie. Trochę sprawiają, jak dla mnie, wrażenie zombie. Niby sobie dalej żyją, ale co z tym, co już przeżyli? Zostali w jakimś poszarzałym świecie, i to jest smutne. Niby powinienem przywyknąć do takich zakończeń, przecież i Władca Pierścieni tak się kończy: odejście Eldarów, koniec magii Trzech Pierścieni, panowanie człowieka ogarniające całe Śródziemie... To jest smutne.

Ale nie pomyliłem się co do Kruczego Cienia! Od początku wiedziałem, kim jest.

niedziela, 4 maja 2014

I znów jest 4. maja

Fear is the path to the dark side. Fear leads to anger, anger leads to hate, hate leads to suffering.

Attachment leads to jealousy. The shadow of greed, that is.

Train yourself to let go of everything you fear to lose.

Ja naprawdę wolę prequele Gwiezdnych wojen niż klasyczną trylogię. Więcej w nich się dzieje, więcej wiadomo, więcej wyjaśniono. Przecież to bardzo ważne, w jaki sposób Anakin stał się Sithem, do tego tak okaleczonym. I Naboo jest tak piękną planetą.