Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Brandstaetter. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Brandstaetter. Pokaż wszystkie posty

piątek, 20 grudnia 2024

Niech mi się stanie według twego słowa

Kto się choć trochę interesuje Biblią, wie, że wyrazem greckim na oznaczenie słowa jest logos. Ale Maryja używa tu innego wyrazu, rhema, który też może znaczyć słowo, wypowiedź, obietnica, ale który też ma oddawać hebrajskie dawar, to znaczy słowo i wydarzenie, słowoczyn, jak to określał Roman Brandstaetter. Słowo-wydarzenie, słowo się dziejące, słowo działające. Jeszcze dwa razy ten wyraz będzie użyty blisko w Ewangelii Łukasza: pasterze mówią do siebie: Chodźmy do Betlejem, zobaczyć rhema, które Pan dał nam poznać; i Maryja w swoim sercu zachowuje wszystkie rhemata. 

Niech mi się stanie. Słowo, które wypowiedział anioł, słowo zwiastowania, jest nie tylko obietnicą, ale słownym działaniem czy też działającym słowem samego Boga. Duch Święty Ją napełnia, Bóg, który przemawia, jednocześnie działa, Jego słowo jest rzeczywistością, nie tak, jak słowa nasze, które tej mocy nie mają. Przyjmuję słowo, które się teraz wydarza.

I jeszcze jedno: Maryja nie mówi oto ja służebnica Pańska, nie podkreśla siebie; mówi tylko oto służebnica Pańska.*) Tymczasem to 'ja' wlazło w polskie przekłady i modlitwy, i zaciera pokorę Maryi Dziewicy.
_____________________________________________________
*) A właściwie: niewolnica Pańska, najniższa ze wszystkich sług, całkowicie należąca do Pana

piątek, 2 kwietnia 2021

Zasłona się potargała

Podoba mi się, jak Roman Brandstaetter interpretuje rozerwanie się zasłony w świątyni jerozolimskiej przy śmierci Jezusa. Otóż jest to rozdarcie szat, jakiego dokonuje Bóg, JHWH Cewaot, nad martwym ciałem swojego umiłowanego Syna. Gest, jaki wykonywali Izraelici wobec śmierci, tak np. zrobił Jakub, kiedy synowie donieśli mu o (nieprawdziwej wprawdzie) śmierci Josefa, sprzedanego do Egiptu. Cóż innego miał zrobić Pan wobec śmierci swego jedynego Syna?

poniedziałek, 4 kwietnia 2016

Cień Boga Najwyższego

Cień kojarzy się zwykle negatywnie. A przecież cień w Biblii jest też objawieniem Boga. W Ewangelii o Zwiastowaniu czytamy: Moc Najwyższego padnie jak cień na Ciebie (Łk 1:35). Ocieni, rzuci cień na Ciebie. Roman Brandstaetter, którego rozumienie biblijnego języka było niezwykle głębokie, nazywał Najświętszą Maryję Niewiastą Cienia. Na Nią bowiem w Zwiastowaniu padł cień Najwyższego Boga i, szczęśliwa, na zawsze w nim pozostała.

Christo sit omnis gloria,
Dei Parentis Filio,
quem Virgo felix concipit
Sancti sub umbra Spiritus.

*   *   *
Czy można być przeciwko aborcji, a za karą śmierci? Albo za aborcją, a przeciw karze śmierci?

poniedziałek, 28 marca 2016

Modlitwa po Zmartwychwstaniu

Bądź oczom naszym i sercu zawsze przytomna 
Na każdym miejscu i o każdym czasie,
Tkanino,
W którą spowite było ciało Boga,
Świadku Jego męki
I Jego rozlanej krwi,
I ciernistej korony,
I gwoździ,
I włóczni,
I ran,
Świadku Oblicza Pańskiego,
Świadku Zmartwychwstania,
Lniana tkanino,
Kupiona na targu jerozolimskim,
O późnej porze
Piątkowej.

Osłoń nas, święty Całunie,
Przed nadciągającą zagładą,
Przed sidłem zastawionym na dusze nasze,
Przed sidłem zastawionym na ciała nasze,
Przed pomorem,
Głodem,
Ogniem
I wojną,
Osłoń nas, święty Całunie.

Osłoń nas, święty Całunie
Przed ciemnościami Goga i Magoga,
Którzy na czele wojsk niezliczonych
Jak piasek morski,
Ciągną na wyprawę
Przeciw aniołom pochylonym nad Tobą.

Osłoń nas w tę noc rzezi,
Gdy umierają dobroć i sprawiedliwość,
Gdy siedmiogłowy szatan,
Ojciec wyzwolonego kłamstwa,
Wyruszywszy na podbój ludzkości,
Zmienia ją w swoje powolne narzędzie
Na całym okręgu świata.

Osłoń nas,
Lniane płótno,
Porzucone w pośpiechu
Na ziemi,
Szato pośmiertna i niepojęta,
Którą wyniósł z grobowca
Człowiek nieznany...

Człowiek?

A może zrzucił ją w locie,
Na ziemię
W podarunku od Pana,
Rój aniołów
Odlatujących do nieba?
    (Roman Brandstaetter)

Osłoń nas, święty Całunie, stojących przy pustym grobie, wciąż słabych, wciąż nędznych, wciąż chwiejnych, chociaż wierzymy w zmartwychwstanie Pana.

niedziela, 25 października 2015

Nikt z nas nie jest bez winy

Rzeką naszych
Pogłębiających się zmarszczek
Płyną umarli.

Na dnie naszych dłoni
Spoczywają nasze ofiary.

Nikt z nas nie jest bez winy.
Nikt.

Zlituj się nad nami,
Matko nasza,
Matko nasza,
Matko nasza,

Łzo
Wniebowzięta.
(Roman Brandstaetter, Hymn do Madonny Dobrej Przemiany)

Kanadyjski archeolog, Charles Trick Currelly, opisuje wydarzenie, jakie miało miejsce na Krecie w 1898. W pewnej wiosce wśród wzgórz żyli muzułmanie. Na wioskę napadli w nocy chrześcijanie. Napadnięci schronili się w meczecie. W tej trudnej sytuacji, zaczęły się pertraktacje. Muzułmanie zgodzili się opuścić wioskę i cały swój dobytek, zabierając ze sobą tylko to, co mieli przy sobie, co zdążyli zabrać w czasie ucieczki. Chrześcijanie zaakceptowali te warunki, przysięgli na świętą Ewangelię, że pozwolą mieszkańcom wioski odejść, zażądali tylko, aby przez okno meczetu oddali wszelką broń, jaką mieli ze sobą. Muzułmanie zgodzili się, oddali broń, i zaczęli wychodzić, szeregiem, z meczetu: mężczyźni, kobiety z dziećmi, starcy. Wtedy chrześcijanie zaczęli do nich strzelać i zabili wszystkich, oprócz jednej dziewczynki, która opuściła szereg i pobiegła w kierunku strzelających. Jakiś chłopiec narzucił na nią swój płaszcz, i dziewczynka leżała bez ruchu, dopóki nie ucichły strzały. Chociaż jeden prawdziwy chrześcijanin się znalazł...

środa, 26 sierpnia 2015

O, Madonno...

O, Madonno
O twarzy czarnej
Jak namioty patriarchów.

O, Madonno
O brwiach mądrych
Jak sklepienie psałterza.

Matko Słowa,
Matko Dobroci,
Módl się o dobroć
Wszystkich polskich słów.
Usłysz głosy,
Napełń myśli człowiecze,
Panno zwolena,
Maryo. (R. Brandstaetter)

wtorek, 7 stycznia 2014

Co z tą mirrą?

Złoto i kadzidło, mniej lub bardziej, istnieją w naszej świadomości, w naszych wyobrażeniach. Mirra pozostaje chyba już tylko w biblijnym tekście. Przynieśli ją Jezusowi magowie ze Wschodu, jak zapisał św. Mateusz (Mt 2:11). Później pisał o niej św. Jan: oto Nikodem przyniósł na pogrzeb Jezusa mieszaninę mirry i aloesu (J 19:39), której użyto przy spowijaniu Jezusowego ciała w całun. Wonny zapach i właściwości konserwujące, chroniące przed rozkładem zwłok.

Roman Brandstaetter w swojej powieści Jezus z Nazarethu ukazuje Jezusa, myślącego o mirrze, podarunku mędrców ze Wschodu, przy namaszczeniu w Betanii (J 12:1-8; Mk 14:3-9; Mt 26:6-13). U Jana tego namaszczenia dokonuje Maria, siostra Marty i Łazarza, Mateusz i Marek przedstawiają bezimienną kobietę. To wtedy uczniowie, a zwłaszcza Judasz, oburzają się, że drogocenny olejek nardowy został „zmarnowany” na Jezusa, a nie sprzedany, aby pozyskać pieniądze na biednych. Jezus jednak gani apostołów i wyjaśnia, że to było namaszczenie na Jego pogrzeb – a idąc za myślą Brandstaettera możemy dodać: na pogrzeb zapowiedziany przez mirrę magów ze Wschodu, przyniesioną w początkach życia Jezusa na ziemi. Wszystko misternie się łączy, wszystko ma swoje miejsce.

Chciałbym kiedyś zobaczyć mirrę, dotknąć jej, powąchać. 

Zupełnie zapomniałem, że mam w domu trzech królów, innych niż ten szachowy z wczorajszego zdjęcia. Zapomniałem chyba dlatego, że przez cały rok stoją na półce, widać przestałem na nich zwracać należytą uwagę. Jak na przybywających ze Wschodu przystało, zwróceni są ku Zachodowi, jak moje okna. Trochę już wyblakli od zbyt mocnego słońca.

środa, 25 grudnia 2013

Wprawdzie nie zapisał tego Ewangelista...

Ale przewidział prorok: In medio duorum animalium innotesceris, Domine (Ha 3:2 Vetus Latina).

takie kartki wysyłałem w tym roku z życzeniami

Domine, non sum dignus.

I wtedy rozdzwoniły się
Wszystkie dzwony,
Albowiem Marya
Porodziła Syna.

Wzięła Go ostrożnie na ręce
I złożyła
W Janowym szepcie
Jak w koralowym żłobku.  (R. Brandstaetter, Pieśń o śmierci Jana XXIII)

Zawsze bardzo mnie porusza ten opis ostatniej pasterki Jana XXIII, jaki Brandstaetter zawarł w swoim wierszu, a dokładniej opis Komunii. Domine, non sum dignus, numquam ero dignus...

wszyscy Ciebie adorują, Chryste Boże... pozwól i nam

I jeszcze wers z Ewangelii wg św. Łukasza (2:7) w dwóch najpiękniejszych znanych mi językach, greckim i gockim:

καὶ [Μαριὰμ] ἔτεκεν τὸν υἱὸν αὐτῆς τὸν πρωτότοκον· καὶ ἐσπαργάνωσεν αὐτὸν καὶ ἀνέκλινεν αὐτὸν ἐν φάτνῃ, διότι οὐκ ἦν αὐτοῖς τόπος ἐν τῷ καταλύματι.


Jah [Maria] gabar sunu seinana þana frumabaúr, jah biwand ina, jah galagida ina in uzetin, unte ni was im rumis in stada þamma.

środa, 18 grudnia 2013

Bóg gorejącego krzewu

O Adonaj, wzywa dziś Kościół Chrystusa, któryś ukazał się Mojżeszowi w ogniu płonącego krzewu. Za kilka dni, w oktawę Narodzenia Pańskiego, liturgia raz jeszcze przywoła obraz krzewu Mojżeszowego, który płonął, ale nie uległ spaleniu: Kościół ujrzy w nim obraz dziewictwa Najświętszej Maryi, która wydała na świat Wcielonego Boga, ogień Boskiej miłości, ale, stając się matką, pozostała dziewicą.

Roman Brandstaetter porównywał objawienie Boga w cierniach gorejącego krzewu do objawienia Boga ukoronowanego cierniem na rozkaz Piłata. Bóg w majestacie cierni.

wtorek, 1 października 2013

Nie tak jak w noc betlejemską

Dzisiaj wspomnienie św. Teresy od Dzieciątka Jezus. Tak się składa, że w jutrzni jest pieśń z Księgi Izajasza, modlitwa umierającego króla Ezechiasza. Krzyczę do rana: On jak lew miażdży wszystkie kości moje. Kwilę jak pisklę jaskółcze, wzdycham jak gołębica. Zmęczone są me oczy od patrzenia w górę, Panie, stań przy mnie, bo jestem w ucisku (Iz 38:13-14).

Teresa od Dzieciątka Jezus wydaje się taka słodka i radosna, sypie płatki róż, uśmiecha się. Mówi o ufności i dziecięctwie Bożym. Ale umierała w mękach. Brandstaetter napisał, że miała nad sobą głuchonieme niebo.

Pretiosa in conspectu Domini mors sanctorum eius (Ps 115 [116B]:15).

sobota, 15 września 2012

Bóg liściasty, kwitnący i owocujący

Jeśli dobrze pamiętam, Roman Brandstaetter w Jezusie z Nazaretu wspomina o żydowskim podaniu, według którego sam Bóg był utożsamiany z rajskim drzewem życia. W Sakramentarzu Gelazjańskim Bóg wprost jest nazwany lignum vitae, drzewem życia, i paradisi reparator, odnowicielem raju (jedna z modlitw na dzień Znalezienia Krzyża, 3. maja).

środa, 29 sierpnia 2012

Przed obliczem króla i Króla

Loquebar, Domine, de testimoniis tuis in conspectu regum, et non confundebar, et meditabar in mandatis tuis, quae dilexi nimis (Ps 118 [119]:46-47).

Taki jest od kilku wieków introit na dzień męczeństwa św. Jana Chrzciciela. (Kiedyś był z psalmu 91 [92]:13 – Iustus ut palma florebit sqq.) Słowa psalmisty stają się słowami proroka-Chrzciciela: Mówiłem o Twoich świadectwach wobec królów – tu chodzi o króla Heroda – i nie wstydziłem się, rozważałem Twoje przykazania, które bardzo ukochałem.

Może się wydać dziwne, że Jan, w dniu, w którym wspominamy jego męczeńską śmierć, mówi do nas słowami Pisma o rozważaniu przykazań, o odważnym świadczeniu o Bogu wobec króla, a nie o swoich cierpieniach. Roman Brandstaetter w Jezusie z Nazaretu opisuje śmierć Jana, syna Zachariasza: kiedy przyszli go ściąć, odmawiał psalm, kończył go właśnie słowami – i zamieszkam w domu Pana po najdłuższe czasy. Nie bał się śmierci, i – jak wspaniale to Brandstaetter napisał – kiedy go ścięto, runął w głąb Boga.

środa, 15 sierpnia 2012

Kleszczmy rękoma

15. sierpnia, dzień, w którym liturgia ziemska tak wyraźnie łączy się z niebieską, jak o tym mówi antyfona wejście: Radujmy się (gaudeamus) wszyscy w Panu, obchodząc dzień świąteczny ku czci Najświętszej Maryi Dziewicy; z Jej Wzięcia do nieba radują się (gaudent) aniołowie i wychwalają Syna Bożego.

Bóg stoi
Nad Twoim łożem,
Madonno.

Leżysz,
Łagodna, cicha i głęboka,
Rzeko w aureoli
U ujścia.

Bóg trzyma w dłoniach
Twoją duszę,
Owiniętą w płótno
I tak ciasno
Związaną powijakami,
Jakby była niemowlęciem.

Starzy chrześcijanie
Płaczą.

Pierwsi biskupi
Płaczą.

Pochylone kobiety
Ocierają łzy
Chustami.

Tylko niebiosa
Radośnie klaskają,
Gdyż wiedzą,
Że to są Twoje narodziny
Na wzniesionych rękach
Boga.
          (Roman Brandstaetter)


czwartek, 2 sierpnia 2012

Czekając na Wzięcie do nieba (2)

Dziś wspomnienie Matki Boskiej Anielskiej, tak bliskiej św. Franciszkowi z Asyżu. Dziś właśnie, dzięki wstawiennictwu Dziewicy, i Jej łaskawości dla św. Franciszka, można uzyskać odpust Porcjunkuli.

Tak się modlił do Panny Maryi św. Franciszek (przekład Romana Brandstaettera):

Bądź pozdrowiona,
Święta Niewiasto,
Maryo Królowo,
Matko Boża,
Panno wieczysta.

Pan wybrał Ciebie
– Która była i jesteś
Zbiorem łask wszelkiego dobra –
Na Matkę swojego Syna,
I tchnął w Ciebie swojego Ducha.

Pokłon Ci składam, twierdzo Boża,
Pokłon Ci składam, świątynio Boża,
Pokłon Ci składam, kolebko Boża,
Pokłon Ci składam, szato Boża,
Pokłon Ci składam, Służebnico Boża,
Pokłon Ci składam, Matko Boża.

Niechaj będą pozdrowione wszystkie cnoty,
Które z łaski Najwyższego Pana
Kwitną w sercach rodzaju ludzkiego,
A ludzi niewdzięcznych i niewiernych
Zmieniają w pokorne sługi Chrystusa.

Amen.

niedziela, 29 stycznia 2012

Żydzi, masoni, protestanci i prawdziwi katolicy

W jednym ze swoich hymnów, które są poetyckimi modlitwami, Roman Brandstaetter modlił się do Jezusa o ustanowienie święta Spożywania Pisma Świętego:

Niechaj to święto
Ożywi w człowieku
Umiłowanie słów Twoich,
I napełni go pragnieniem
I łaknieniem
Twojej nauki,
Która jest źródłem naszej ludzkiej godności.


(…) bez znajomości Twoich wersetów,
Nieśmiertelnych,
Zbawiennych
I wyzwalających,
Każde życie jest figowcem uschniętym,
A każda śmierć bezowocna.


No cóż... Brandstaetter był Żydem, ochrzczonym wprawdzie, ale jednak Żydem, co całkowicie go dyskredytuje w oczach prawdziwych katolików, i stawia w rzędzie masonów i protestantów, którzy od kilkudziesięciu lat niszczą Kościół. Przecież dla prawdziwego katolika czytanie Pisma Świętego to grzech ciężki! Kiedy blogowałem jeszcze na liturgia.pl, ktoś pobożnie napisał pod jednym z moich tekstów, że zwykły katolik nie potrzebuje Biblii, przecież wystarczy mu katechizm i msza. Oczywiście, najlepiej, aby to była msza w całości po łacinie, inaczej przecież mógłby zwykły katolik usłyszeć niebezpieczne fragmenty Pisma Świętego, czytane w czasie liturgii. Co zaś do katechizmu... Jest on przeznaczony przede wszystkim do „odpowiedzialnych za katechezę: na pierwszym miejscu dla biskupów jako nauczycieli wiary i pasterzy Kościoła” (pkt.12 Katechizmu Kościoła Katolickiego). Dopiero na końcu stwierdza się, że jego czytanie będzie pożyteczne dla wszystkich innych wiernych chrześcijan. Niestety, w tymże Katechizmie czytamy też straszliwe słowa: „Wierni Chrystusowi powinni mieć szeroki dostęp do Pisma świętego” (pkt.131), gdyż jest ono utwierdzeniem wiary, pokarmem duszy oraz źródłem czystym i stałym życia duchowego (tamże). Cytowana jest też soborowa Konstytucja o Słowie Bożym: „Kościół usilnie i szczególnie upomina wszystkich wiernych... aby przez częste czytanie Pisma świętego nabywali «najwyższą wartość poznania Chrystusa Jezusa» (Flp 3, 8). «Nieznajomość Pisma Świętego jest nieznajomością Chrystusa» (św. Hieronim)” (Konstytucja Dei Verbum, 25; Katechizm, pkt.133). Ale, wiadomo, Vaticanum II to dzieło protestantów i masonów...

Obyście dzisiaj usłyszeli głos Jego: Niech nie twardnieją wasze serca jak w Meriba, jak na pustyni w dniu Massa, gdzie Mnie kusili wasi ojcowie, doświadczali Mnie, choć widzieli moje dzieła (Ps 95:7-9).

Kiedy szukamy Jezusa, szukamy Go często według własnych wyobrażeń, prywatnie, niby w Kościele, ale jednak poza nim, bo przecież lepiej wiemy, jaki Jezus powinien być, i co miał On na myśli, kiedy tworzył Kościół. Nie modlimy się już do Boga „Ojcze nasz”, ale „Ojcze mój”, wmawiając sobie, że w ten sposób doskonalej naśladujemy Jezusa (cf. Mt 26:39). A kiedy On wreszcie przychodzi – vocatus atque non vocatus – zupełnie inny, niż myśleliśmy, mówimy do Niego tak, jak zły duch z dzisiejszej Ewangelii: Spadaj, Jezusie z Nazaretu, przyszedłeś nas zniszczyć? (Mk 1:24). Przyszedłeś zniszczyć wszystko, co tak skrzętnie zbudowaliśmy dla Ciebie, a Tobie się to nie podoba? Chcesz inaczej, po Twojemu? Wypchaj się!

Jak mamy Cię poznać, takiego, jakim jesteś naprawdę, abyśmy Cię nie kusili i nie odrzucali?