Pokazywanie postów oznaczonych etykietą nieśmiertelność. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą nieśmiertelność. Pokaż wszystkie posty
niedziela, 24 maja 2026
wtorek, 31 grudnia 2024
Realizm psalmisty
Gdyż mówi: Większość lat naszych to trud i marność, bo szybko mijają, my zaś odlatujemy. Trud i marność, marność i trud. Taka jest prawda.
Ach, kiedyż odlecę...
piątek, 1 listopada 2024
Cieszą się oni nieśmiertelnym życiem
To słowa z dzisiejszej modlitwy nad darami. Trochę przerażające świętym przerażeniem. Skoro jest nieśmiertelne życie, to jest i śmierć. Tolkien mówił, że podstawowym tematem Władcy Pierścieni jest śmierć. (Ilu z czytelników ma tego świadomość?). Śmiertelni ludzie, nieśmiertelni elfowie. Jak wyobrazić sobie życie bez śmierci? Nie znamy czegoś takiego, tak jak nie umiemy wyobrazić sobie wieczności, która jest jednym teraz, bez następstwa godzin. (Idiotyczna pieśń mówi: Ile minut w godzinie, a godzin w wieczności. Tylko że w wieczności nie ma godzin.) Tymczasem święci już cieszą się nieśmiertelnym życiem, już wiedzą, na czym ono polega. Cieszą się: czy i my się ucieszymy? To nie do końca zależy od nas...
Weszliśmy w ostatni miesiąc roku, co on przyniesie? Poświęcenie bazyliki laterańskiej, dzień św. Marcina z Tours, Ofiarowanie Matki Bożej, wspomnienie św. Cecylii, a wreszcie, na samym końcu, początek Adwentu Pana naszego, Jezusa Chrystusa. Odwracając słowa poety można powiedzieć, że w moim kresie jest mój początek.
poniedziałek, 2 września 2024
Dzień, w którym umarł Tolkien
Na ziemi poznał misterium zmartwychwstania, niech doświadcza go w niebie. Amen. (Cf. modlitwa za jednego zmarłego w Liturgia horarum).
poniedziałek, 12 sierpnia 2024
Jan z Tessalonik
Czytam homilię na Zaśnięcie Bogurodzicy Jana, biskupa Tessalonik. Zastrzega się on na początku, że krążyły różne historie na ten temat, i że pierwotnie w wielu Kościołach obchodzono raczej śmierć Maryi, i tyle, a potem opowiada całą, znaną nam z apokryfów historię: jak to anioł przyniósł Maryi palmę jako znak Jej odejścia z tej ziemi, jak w cudowny sposób na obłokach przybyli z różnych stron świata Apostołowie... Szczerze mówiąc, trochę nudna ta homilia. Myślę, że wszystko było o wiele prostsze: że Marya, poddana Bogu, poddana Jego świętej woli, po prostu zapadła w sen, i w ten sposób umarła, i że Jej dziewicze ciało pogrzebano, a Syn zabrał Ją do siebie wskrzeszoną w sposób sobie wiadomy. Tak jak Jej Syn, złożony w grobie i wskrzeszony z niego przez Ojca w sposób Jemu samemu wiadomy. Nie ma co wnikać w tajemnice śmierci i zmartwychwstania, które są poza naszym pojęciem.
niedziela, 8 stycznia 2023
Fontes aquarum sanctificati sunt
Na początku tchnienie Boże unosiło się nad wodami, z których miał się wynurzyć świat. Dzisiaj Bóg wstąpił w wody, wszedł w nie, dosięgnął miejsca, gdzie stworzenie bierze początek, i odnowił je. Wszyscy uwielbiajmy Chrystusa Zbawiciela. A jest to jednocześnie zapowiedź zstąpienia jeszcze niżej, do krainy śmierci, do miejsca bez Boga, aby i tam zanieść światło i wyzwolić je do życia.
wtorek, 17 maja 2016
Aaa, i jeszcze cytacik
Z dzisiejszej lekcji, jakoś nigdy dotąd nie zwróciłem nań uwagi. Pisze Kohelet: Kto wie, czy duch synów Adama idzie w górę, a duch zwierząt, czy schodzi w dół, do ziemi? (Koh 3:21). Metod ana wat, Bóg jeden wie. Czy porzuci którekolwiek ze swoich stworzeń w nicości? On, który przez Apostoła dał nam poznać, że całe stworzenie oczekuje udziału w chwale dzieci Bożych (Rz 8:19sqq).
sobota, 30 stycznia 2016
Dom na końcu świata, skorpiony i zdzira
Czytam na nowo epos o Gilgameszu. Uderzyło mnie, jak ważną rolę, jak pozytywną, poza jednym wyjątkiem, rolę odgrywają tam kobiety.
Jest, przede wszystkim, matka Gilgamesza, bogini Ninsun (czyli Mądra Dzika Krowa), opiekunka, wszystkowiedząca i dzieląca się swą wiedzą, dbająca o syna, adoptująca Enkidu, który nie miał rodziców.
Kiedy Gilgamesz wyrusza w drogę, aby odnaleźć Uta-napisztima, spotyka człowieka-skorpiona i jego żonę. Pilnują oni wejścia do tunelu, którym słoneczny bóg Szamasz podróżuje między zachodem a wschodem. Współczucie żony człowieka-skorpiona sprawia, że ten ostatni pozwala bohaterowi wejść do tunelu i dojść tamtędy na koniec świata.
Kiedy Gilgamesz dociera na kraniec świata, na brzeg wielkiego morza, spotyka najbardziej chyba tajemniczą postać w całej historii, Sziduri. Kim ona jest? Szynkarką, oberżystką, ale dla kogo jest jej oberża, kto się zatrzymuje w jej gospodzie? I znowu, współczucie skłania ją do pomocy Gilgameszowi: mówi mu o Ur-szanabim, słudze Uta-napisztima, który może go zabrać na drugi kraniec morza.
Kiedy zaś Gilgamesz dowiaduje się od Uta-napisztima, że jego marzenia o nieśmiertelności nie mają szans na spełnienie, żona Uta-napisztima lituje się nad nim i prosi męża, aby chociaż zdradził bohaterowi tajemnicę rośliny, przywracającej młodość.
Cztery kobiety, w tym dwie bezimienne, które pomagają Gilgameszowi.
sobota, 25 kwietnia 2015
Nieśmiertelne krowy
W Odysei Homer pisze o krowach i owcach Heliosa, słonecznego boga, żyjących na wyspie Trinakii (czy, dokładniej, Thrinakii). Te zwierzęta się nie rozmnażają i są najwyraźniej nieśmiertelne (vide Odyseja 12:131). Dokładniej rzecz ujmując, nie umierają. Ale, jak wiemy z tejże Odysei, można je zabić: zrobili to wygłodniali towarzysze Odysa, Homer z detalami opisuje, jak sprawili, podzielili i piekli mięso.
Trochę jak u elfów Tolkiena, z tą nieśmiertelnością. Same nie umierają, dopóki trwa ten świat, ale można je zabić.
czwartek, 2 kwietnia 2015
Marzenia o zmartwychwstaniu
Óðinn potrafił wskrzesić gigantyczną sybillę, aby wypytywać ją o losy świata i swojej rodziny. Ale nie mógł przywrócić do życia ukochanego syna Baldra. Nawet trick jego matki, Frigg, nic nie dał: zapłakały po Baldrze wszystkie istoty oprócz jednej, nie mógł więc opuścić królestwa Hel, kraju umarłych. Ile w tym ciężaru, ale też ile zgody na ciężar.
poniedziałek, 23 marca 2015
Realistka z fantasy
“For the Lord of the Galadhrim is accounted the wisest of the Elves of
Middle-Earth, and a giver of gifts beyond the power of kings. He has
dwelt in the West since the days of dawn, and I have dwelt with him
years uncounted; for ere the fall of Nargothrond or Gondolin I passed
over the mountains, and together through the ages of the world we have fought the long defeat.” To słowa Galadrieli do Drużyny Pierścienia, słowa wypowiedziane z perspektywy tysiącleci, wypowiedziane z nieśmiertelną mądrością.
Święty Chryzogonie, wstawiaj się za nami.
Lekarka w rejestracji bardzo niemiła. Lekarka na SOR bardzo troskliwa. Równowaga zachowana.
Lekarka w rejestracji bardzo niemiła. Lekarka na SOR bardzo troskliwa. Równowaga zachowana.
sobota, 15 stycznia 2011
Tylko dwa
Im więcej czytam, tym bardziej dochodzę do wniosku, że w prawdziwej literaturze, od samych jej początków, ważne są tylko dwa tematy: śmierć i nieśmiertelność. Wszystko inne to dodatki.
piątek, 8 maja 2009
Czy bogowie są (nie)śmiertelni?
Wspominałem jakiś czas temu, że często ostatnio słucham „Eddy poetyckiej”, zwanej też „Eddą starszą”, a przede wszystkim najciekawszej pieśni spośród zawartych w niej: Völuspy. Ciekawy to poemat, dający ogólny zarys nordyckiej mitologii od początków świata aż do jego końca. A mitologia także ciekawa, gdyż bogowie w niej są śmiertelni. (Jedyna taka znana mi mitologia – może ktoś zna inną, spoza Europy?) Tekst Völuspy ma w sobie niezwykłą moc, poetycką gwałtowność przeszywającą aż do szpiku kości czytelnika, którego nie przerażają zawarte w niej obrazy.
Śmiertelni bogowie. Pismo rzadko mówi o Bogu jako o nieśmiertelnym; pojawia się to określenie dopiero w greckich tekstach biblijnych, tzn. w Księdze Mądrości i niektórych listach św. Pawła. Dwa są tam słowa na nieśmiertelność: athanasia i aphtharsia. To drugie tak naprawdę nie ma nic ze śmiertelnością wspólnego, filologicznie, bo oznacza raczej niezniszczalność. Pochodzi od czasownika phtheiro (częściej używano od niego złożenia, diaphtheiro), który znaczy ‘niszczyć’, do którego dodano tzw. alpha privativum, czyli, doslownie, „alfa pozbawiające” [znaczenia wyraz po nim następujący]. Tak samo w athanasia – thanatos, śmierć; athanatos ho thanatos, mówili Grecy. (Myślę, że po powyższych wywodach tłumaczyć tego nie trzeba; ho to rodzajnik.)
Ale jest inne jeszcze greckie słowo, które oznacza nieśmiertelność, a sam jego dźwięk daje niesłychaną przyjemność lingwistyczną (jeśli ktoś wierzy w teorię estetyki lingwistycznej i powiązania znaczenia słowa z jego dźwiękiem; ja wierzę): ambrosia. Kojarzy się głównie z pokarmem bogów, który przecież zapewniał im właśnie nieśmiertelność. (Wprawdzie Cyceron gdzieś pisze, że bogowie czerpali życie ze składanych im ofiar zwierzęcych, ale to zupełna głupota.) Ambrosia jest pokrewna z polską martwotą, chociaż pewnie tego nie widać. ‘A’ jest, oczywiście, zaprzeczeniem; co mamy dalej? W poezji greckiej pojawia się przymiotnik brotos, który oznacza śmiertelnego człowieka, a pochodzi z wcześniejszej formy *mbrotos, która z kolei pochodzi z *mrotos. Połączenie ‘mb’, bardzo eufoniczne, pojawia się w różnych językach, miłośnicy Quendich coś o tym wiedzą. W grece ‘b’ weszło między ‘m’ i ‘r’, i zachowało się, jeśli przed taką zbitką pojawiła się samogłoska – jak w ambrosia. A od rdzenia *mrot- mamy w łacinie mort-, jak mors, mortis, czy polskie martwy.
Żeby było jeszcze ciekawiej: nie-śmiertelny także dokładnie odwzorowuje grecką ambrozję. Nasze ‘nie’ i greckie ‘a’ przeczące powstały z tego samego, tzn. z ‘n’. (Powinno pod tym ‘n’ być takie kółeczko, na oznaczenie sonantu, z którego może powstać samogłoska, ale chyba się nie da wstawić.) Co więcej, z tego ‘n’ pochodzi też łacińskie ‘in-’, jak w in-mortalis (> immortalis). Ten sam sposób mówienia o nieśmiertelności – zawsze przez zaprzeczenie. Czy da się inaczej? Ktoś ma pomysł? (Z owego ‘n’ pochodzi też germańskie un-, on-, ó-, ú-, czy celtyckie in-, an-.) I chodzi o nieśmiertelność, a nie o wieczność, to zupełnie różne pojęcia. Nieśmiertelność jest sobie w stanie człowiek wyobrazić, wieczności – już nie.
Śmiertelni bogowie z „Eddy” dbali jednak o młodość: jedli jabłka, których strzegła bogini Idun (jej imię znaczy ‘odmłodzicielka’). Niemały był kłopot, kiedy olbrzym Thjazi porwał Idun – bogini Freya ze zgrozą zauważyła u siebie pierwszy siwy włos. Ale wszystko dobrze się skończyło, Idun wróciła do Asgardu, siedziby bogów, którzy mogli się cieszyć swą młodością – do czasu. Heim ríð þú, Óðinn, ok ver hróðigr! Do domu jedź, Odynie, i ciesz się – mówi inna volwa – dopóki Ragnarök (czyli Koniec) nie nadejdzie, a z nim ruina.
Jak napisał kiedyś Tolkien: „Władca Pierścieni” jest opowieścią o śmierci, i o pragnieniu nieśmiertelności. Jako że wiosna przypomina o przemijaniu i śmierci, warto nad tym pomyśleć. I zajrzeć do „Eddy”, bo warto.
Śmiertelni bogowie. Pismo rzadko mówi o Bogu jako o nieśmiertelnym; pojawia się to określenie dopiero w greckich tekstach biblijnych, tzn. w Księdze Mądrości i niektórych listach św. Pawła. Dwa są tam słowa na nieśmiertelność: athanasia i aphtharsia. To drugie tak naprawdę nie ma nic ze śmiertelnością wspólnego, filologicznie, bo oznacza raczej niezniszczalność. Pochodzi od czasownika phtheiro (częściej używano od niego złożenia, diaphtheiro), który znaczy ‘niszczyć’, do którego dodano tzw. alpha privativum, czyli, doslownie, „alfa pozbawiające” [znaczenia wyraz po nim następujący]. Tak samo w athanasia – thanatos, śmierć; athanatos ho thanatos, mówili Grecy. (Myślę, że po powyższych wywodach tłumaczyć tego nie trzeba; ho to rodzajnik.)
Ale jest inne jeszcze greckie słowo, które oznacza nieśmiertelność, a sam jego dźwięk daje niesłychaną przyjemność lingwistyczną (jeśli ktoś wierzy w teorię estetyki lingwistycznej i powiązania znaczenia słowa z jego dźwiękiem; ja wierzę): ambrosia. Kojarzy się głównie z pokarmem bogów, który przecież zapewniał im właśnie nieśmiertelność. (Wprawdzie Cyceron gdzieś pisze, że bogowie czerpali życie ze składanych im ofiar zwierzęcych, ale to zupełna głupota.) Ambrosia jest pokrewna z polską martwotą, chociaż pewnie tego nie widać. ‘A’ jest, oczywiście, zaprzeczeniem; co mamy dalej? W poezji greckiej pojawia się przymiotnik brotos, który oznacza śmiertelnego człowieka, a pochodzi z wcześniejszej formy *mbrotos, która z kolei pochodzi z *mrotos. Połączenie ‘mb’, bardzo eufoniczne, pojawia się w różnych językach, miłośnicy Quendich coś o tym wiedzą. W grece ‘b’ weszło między ‘m’ i ‘r’, i zachowało się, jeśli przed taką zbitką pojawiła się samogłoska – jak w ambrosia. A od rdzenia *mrot- mamy w łacinie mort-, jak mors, mortis, czy polskie martwy.
Żeby było jeszcze ciekawiej: nie-śmiertelny także dokładnie odwzorowuje grecką ambrozję. Nasze ‘nie’ i greckie ‘a’ przeczące powstały z tego samego, tzn. z ‘n’. (Powinno pod tym ‘n’ być takie kółeczko, na oznaczenie sonantu, z którego może powstać samogłoska, ale chyba się nie da wstawić.) Co więcej, z tego ‘n’ pochodzi też łacińskie ‘in-’, jak w in-mortalis (> immortalis). Ten sam sposób mówienia o nieśmiertelności – zawsze przez zaprzeczenie. Czy da się inaczej? Ktoś ma pomysł? (Z owego ‘n’ pochodzi też germańskie un-, on-, ó-, ú-, czy celtyckie in-, an-.) I chodzi o nieśmiertelność, a nie o wieczność, to zupełnie różne pojęcia. Nieśmiertelność jest sobie w stanie człowiek wyobrazić, wieczności – już nie.
Śmiertelni bogowie z „Eddy” dbali jednak o młodość: jedli jabłka, których strzegła bogini Idun (jej imię znaczy ‘odmłodzicielka’). Niemały był kłopot, kiedy olbrzym Thjazi porwał Idun – bogini Freya ze zgrozą zauważyła u siebie pierwszy siwy włos. Ale wszystko dobrze się skończyło, Idun wróciła do Asgardu, siedziby bogów, którzy mogli się cieszyć swą młodością – do czasu. Heim ríð þú, Óðinn, ok ver hróðigr! Do domu jedź, Odynie, i ciesz się – mówi inna volwa – dopóki Ragnarök (czyli Koniec) nie nadejdzie, a z nim ruina.
Jak napisał kiedyś Tolkien: „Władca Pierścieni” jest opowieścią o śmierci, i o pragnieniu nieśmiertelności. Jako że wiosna przypomina o przemijaniu i śmierci, warto nad tym pomyśleć. I zajrzeć do „Eddy”, bo warto.
sobota, 21 lutego 2009
Lady who dies not
Dominikanie dzielą się generalnie na dwie grupy: takich, którzy znają Tolkiena, i takich, którzy Tolkiena nie znają. Przekonałem się o tym, wykorzystując dwa fragmenty „Władcy Pierścieni”, mówiące o elfim fëa i hröa, przy tłumaczeniu znaczenia greckiego doksadzo w Ewangelii według Jana. Z reguły znajomość Tolkiena zmieniała się z rocznikami braci studentów: jeśli jeden znał „Władcę Pierścieni”, to kolejny nie znał, i tak na zmianę.
Uważny czytelnik „Władcy Pierścieni” pewnie się zastanawia, gdzie w książce pojawiają się jakieś fëa i hröa. Fakt, z imienia te określenia ducha i ciała nie są wymienione, aczkolwiek w dwóch przynajmniej scenach odgrywają dosyć ważną rolę, i są wyraźnie dostrzegalne (w znaczeniu jak najbardziej dosłownym). Powinienem właściwie napisać o znajomości „Władcy Pierścieni”, gdyż do tego na ogół ogranicza się znajomość Tolkiena. Niektórzy może czytali jeszcze „Silmarillion” czy „Hobbita”, co bardziej ambitni sięgnęli do „Listów”. W drugim roczniku, który uczyłem, było dwóch zapaleńców, którzy właśnie w „Silmarillionie” się rozczytywali, i zainteresowani byli tym, co tak ważne jest u Tolkiena – językami elfów. (Bo tak naprawdę nie można czytać Tolkiena bez odniesienia do tych języków, z których po części całe Śródziemie powstało.) Niestety, owi dwaj bracia po dwóch latach studiów opuścili zakon. (Teoria dwójkowa?)
A przecież Tolkien to nie tylko „Władca Pierścieni” i „Silmarillion”. Mamy jeszcze „Niedokończone Opowieści”, z której wiele się można dowiedzieć o historii chociażby Istarich, czy Galadrieli i Celeborna. Mamy całe dwanaście tomów „History of Middle-earth”, wydanych przez Christophera Tolkiena. I tak naprawdę, dopiero te tomy pozwalają nam głębiej zajrzeć w Ea, w ten świat tolkienowski, zrozumieć go lepiej, dostrzec ewolucję całej mitologii. To w 10. tomie „Historii Śródziemia” znajdziemy rozmowę Finroda – tego, który ocalił Berena w lochach Saurona, za cenę własnego życia – z Andreth, mądrą kobietą z rodu Bëora. Fragment tej rozmowy, dotyczącej życia i nieśmiertelności, jest szczególnie ciekawy. Poniżej podaję go w moim niezdarnym tłumaczeniu (prosząc jednocześnie wszystkich tolkienistów o wyrozumiałość; tekst tak naprawdę trzeba czytać po angielsku, żeby wszystkie jego niuanse wychwycić):
‘Czymże jest nadzieja?’, powiedziała [Andreth]. ‘Oczekiwaniem dobra, które, chociaż niepewne, opiera się na tym, co jest znane? W takim razie nie mamy żadnej nadziei.’
‘To jest jedna rzecz, którą Ludzie nazywają „nadzieją”’, powiedział Finrod. ‘My zwiemy ją amdir, „wyglądaniem” (dosł. patrzeniem w górę). Ale jest jeszcze inna, która ma głębsze podstawy. Zwiemy ją estel, to znaczy „ufność”. Nie może jej pokonać to, co się dzieje na świecie, gdyż nie pochodzi ona z doświadczenia, ale z samej naszej natury i najgłębszej istoty. Jeśli rzeczywiście jesteśmy Eruhin, Dziećmi Jedynego, to On nie da się pozbawić tego, co do Niego należy, ani przez Nieprzyjaciela, ani nawet przez nas samych. To jest ostateczna podstawa nadziei zwanej estel, ktorą zachowujemy nawet wtedy, kiedy myślimy o Końcu: wszystkie Jego zamiary muszą zmierzać ku radości Jego Dzieci.’
Kiedy pytano Tolkiena, o czym tak naprawdę jest „Władca Pierścieni”, odpowiadał, że o Śmierci i Nieśmiertelności, o pułapkach, jakie ze sobą niosą.
‘Czymże jest nadzieja?’, powiedziała [Andreth]. ‘Oczekiwaniem dobra, które, chociaż niepewne, opiera się na tym, co jest znane? W takim razie nie mamy żadnej nadziei.’
‘To jest jedna rzecz, którą Ludzie nazywają „nadzieją”’, powiedział Finrod. ‘My zwiemy ją amdir, „wyglądaniem” (dosł. patrzeniem w górę). Ale jest jeszcze inna, która ma głębsze podstawy. Zwiemy ją estel, to znaczy „ufność”. Nie może jej pokonać to, co się dzieje na świecie, gdyż nie pochodzi ona z doświadczenia, ale z samej naszej natury i najgłębszej istoty. Jeśli rzeczywiście jesteśmy Eruhin, Dziećmi Jedynego, to On nie da się pozbawić tego, co do Niego należy, ani przez Nieprzyjaciela, ani nawet przez nas samych. To jest ostateczna podstawa nadziei zwanej estel, ktorą zachowujemy nawet wtedy, kiedy myślimy o Końcu: wszystkie Jego zamiary muszą zmierzać ku radości Jego Dzieci.’
Kiedy pytano Tolkiena, o czym tak naprawdę jest „Władca Pierścieni”, odpowiadał, że o Śmierci i Nieśmiertelności, o pułapkach, jakie ze sobą niosą.
I na koniec jeden fragment, o owej tytułowej Pani (do której Tolkien miał, jak to określił Tom Shippey, wyraźną słabość):
Od wielu lat rozmyślam, czego bym dokazała, gdybym dostała w swoje ręce Wielki Pierścień, i oto przyniosłeś go! Wystarczyłoby mi po niego sięgnąć! Zło, z dawna uknute, działa na rozmaite sposoby, niezależnie od tego, czy Sauron tryumfuje, czy upada. Przyznaj, że byłby to szlachetny czyn do policzenia między zasługi Pierścienia, gdybym go przemocą albo postrachem odebrała mojemu gościowi! Nareszcie się stało! Chcesz dobrowolnie oddać mi Pierścień! Na miejscu Czarnego Władcy postawić królową! A ja nie będę ponura, lecz piękna i straszna jak świt i jak noc. Czarodziejska jak morze, słońce i śnieg na szczytach. Groźna jak burza, jak grom. Potężniejsza niż fundamenty ziemi. Wszyscy kochaliby mnie z rozpaczą!
Podniosła ręce i od pierścienia, który miała na palcu, strzelił jasny blask, rozświetlając tylko jej postać, a wszystko inne pogrążając w ciemności. Wydała się teraz Frodowi wysoka ponad wszelką miarę i nieodparcie piękna, straszna i godna czci. Opuściła ramiona, światło przygasło, Galadriela zaśmiała się znowu i - o dziwo! - skurczyła się, zmalała; stała przed hobbitem znów smukła pani elfów, w prostej, białej sukni, a głos jej brzmiał łagodnie i smutno.
– Wytrzymałam próbę – rzekła. – Wyrzeknę się wielkości, odejdę na zachód, pozostanę Galadrielą.
(Tytuł tego wpisu jest cytatem z „Władcy Pierścieni”; są to słowa postaci, którą Tolkien szczególnie lubił, i z którą był w pewien sposób osobiście związany.)
Subskrybuj:
Posty (Atom)



