sobota, 17 stycznia 2026
Rumi
piątek, 16 stycznia 2026
Dwie rzeczy
piątek, 4 kwietnia 2025
sobota, 2 marca 2024
wtorek, 27 lutego 2024
Kilka myśli
niedziela, 26 listopada 2023
Królewskie zawirowania
niedziela, 24 kwietnia 2022
Ocean
poniedziałek, 28 marca 2022
DVD
Wit z Emmą Thompson niedostępny. To znaczy, są, owszem, płyty DVD, ale w region 1, czyli amerykańskim, na moim DVD się nie odtworzą. A tak chciałbym powtórnie obejrzeć tę sztukę w filmowej wersji...
sobota, 26 marca 2022
Przygnębiające
Szukam wydań 16-wiecznych angielskich poetów z oryginalną pisownią, ale to jak ruletka: nigdy nie wiadomo, na co się trafi. Czasami zaskoczenie, czasami rozczarowanie. Taki np. sir Walter Rale(i)gh, czy okaże się rozczarowaniem?
Okazał się. W sensie spelling, a nie wartości poezji.
wtorek, 15 marca 2022
Sonety
Czytam Sonety święte Johna Donne'a. W angielskim brewiarzu są podane jako alternatywa dla hymnów w Wielkim Poście. Pamiętam, jak poznałem Donne'a w 1991, w tłumaczeniu Barańczaka, i jak wziąłem jego wiersze już w oryginale w 1994 do Tyńca, gdzie prefekt gości patrzył na nie nieufnie.
piątek, 15 października 2021
niedziela, 13 grudnia 2020
I jeszcze nokturn
Dziś także dzień drogiej naszemu sercu św. Łucji. John Donne napisał Nokturn na św. Łucję, najkrótszy dzień roku*), i zawsze chciałem ten wiersz na blogu przywołać, a jakoś się nie udawało, więc oto teraz in extenso, w przekładzie Stanisława Barańczaka (bo w czyimże innym):
Jest oto północ roku i północ dnia świętej
Łucji, o twarzy ledwie siedm godzin widocznej;
Słońce już zgasło, na kopule mrocznej
Iskrzą się tylko gwiazd zimne diamenty.
Sok życiodajny, co obficie
Przepajał ziemię wiosną — dziś, w zimy zenicie,
Znikł; jak wyschnięta mumia skurczyło się życie;
A jednak ziemia zda się radością skrzydlata
Przy mnie, co jestem dzisiaj epitafium świata.
Wczytujcie się więc we mnie, przyszli kochankowie
W porze najbliższej wiosny, w owym przyszłym świecie:
Nową alchemię miłości znajdziecie
We mnie, wszelakiej martwoty osnowie.
Miłość to, której sztuka żywa
Kwintesencję z nicości nawet wydobywa,
Przez niedostatku, braku i pustki ogniwa
Przywiodła mnie w ruinę, i dziś mnie przemienia
W esencję próżni, mroku, śmierci, nieistnienia.
Inni czerpią ze świata całe dobro swoje,
Życie, duszę myśl, formę — to, co byt pomnaża;
Mnie zaś alembik miłości przetwarza
W nicości wszelkiej mogiłę. We dwoje
Nieraz płakaliśmy i łzami
Zatapiali świat, którym byliśmy my sami;
Myśl, czym innym zajęta, czyniła czasami
Dwa chaosy z nas dwojga; nieraz nam zabrała
Rozłąka dusze, puste zostawiając ciała.
Lecz ja, skutkiem jej śmierci (skrzywdzi ją, co powiem),
Stałem się eliksirem pierwotnej nicości:
Już nie człowiekiem, bo ten tożsamości
Swojej jest pewien; nie zwierzęciem, bowiem
Zwierzę wszak jakiś cel by miało
I środki jakieś; nawet rośliną czy skałą
Nie jestem, bo i one czują; każde ciało
Ma własność jakąś: gdybym był czymś na kształt cienia,
I on przecie wymaga ciała i promienia.
Jestem więc niczym; już nie wróci moje słońce.
Kochankowie, dla których Słońce pospolite
Dziś Koziorożca osiąga orbitę
I wkrótce wróci wam żądze gorące,
Cieszcie się latem, jak umiecie;
Skoro ona się cieszy, na tamtym już świecie,
Świętem swej długiej nocy, nie myślę o lecie:
Czekam w tę jej wigilię, czuwam w gęstym mroku
Chwili, co jest północą tak dnia, jak i roku.
_______________
*) Nie wiem, dlaczego w czasach Donne'a 13 grudnia był najkrótszym dniem roku.
wtorek, 7 lipca 2020
Thy Son shall shine
My last thread, I shall perish on the shore;
But swear by thyself, that at my death thy Son
Shall shine as he shines now, and heretofore;
And, having done that, thou hast done;
I fear no more. (John Donne)
poniedziałek, 10 lutego 2020
Czytajmy Johna Donne'a
Thou hast made me, And shall thy worke decay?
Repaire me now, for now mine end doth haste,
I runne to death, and death meets me as fast,
And all my pleasures are like yesterday;
I dare not move my dimme eyes any way,
Despaire behind, and death before doth cast
Such terrour, and my feeble flesh doth waste
By sinne in it, which it t’wards hell doth weigh;
Onely thou art above, and when towards thee
By thy leave I can looke, I rise againe;
But our old subtle foe so tempteth me,
That not one houre my selfe I can sustaine;
Thy Grace may wing me to prevent his art,
And thou like Adamant draw mine iron heart.
wtorek, 13 sierpnia 2019
Sonet na dziś
sobota, 8 czerwca 2019
Modlitwa u kresu życia
When temptations me oppress,
And when I my sins confess,
Sweet Spirit, comfort me!
When I lie within my bed,
Sick in heart and sick in head,
And with doubts discomforted,
Sweet Spirit, comfort me!
When the house doth sigh and weep,
And the world is drown'd in sleep,
Yet mine eyes the watch do keep,
Sweet Spirit, comfort me!
When the artless doctor sees
No one hope, but on his fees,
And his skill runs on the lees,
Sweet Spirit, comfort me!
When his potion and his pill
Has, or none, or little skill,
Meet for nothing, but to kill;
Sweet Spirit, comfort me!
When the passing bell doth toll,
And the furies in a shoal
Come to fright a parting soul,
Sweet Spirit, comfort me!
When the tapers now burn blue,
And the comforters are few,
And that number more than true,
Sweet Spirit, comfort me!
When the priest his last hath prayed,
And I nod to what is said,
'Cause my speech is now decayed,
Sweet Spirit, comfort me!
When, God knows, I'm toss'd about,
Either with despair, or doubt;
Yet before the glass be out,
Sweet Spirit, comfort me!
When the tempter me pursu'th
With the sins of all my youth,
And half damns me with untruth,
Sweet Spirit, comfort me!
When the flames and hellish cries
Fright mine ears, and fright mine eyes,
And all terrors me surprise,
Sweet Spirit, comfort me!
When the judgment is reveal'd,
And that open'd which was seal'd,
When to Thee I have appeal'd,
Sweet Spirit, comfort me!
Z 'Sonetów świętych' Johna Donne'a
As yet but knock, breathe, shine, and seek to mend;
That I may rise and stand, o'erthrow me, and bend
Your force to break, blow, burn, and make me new.
I, like an usurp'd town to another due,
Labor to admit you, but oh, to no end;
Reason, your viceroy in me, me should defend,
But is captiv'd, and proves weak or untrue.
Yet dearly I love you, and would be lov'd fain,
But am betroth'd unto your enemy;
Divorce me, untie or break that knot again,
Take me to you, imprison me, for I,
Except you enthrall me, never shall be free,
Nor ever chaste, except you ravish me.
poniedziałek, 8 kwietnia 2019
Ostatnia noc świata
Marke in my heart, O Soule, where thou dost dwell,
The picture of Christ crucified, and tell
Whether that countenance can thee affright,
Teares in his eyes quench the amasing light,
Blood fills his frownes, which from his pierc'd head fell.
And can that tongue adjudge thee unto hell,
Which pray'd forgivenesse for his foes fierce spight?
No, no; but as in my idolatrie
I said to all my profane mistresses,
Beauty, of pitty, foulnesse onely is
A signe of rigour: so I say to thee,
To wicked spirits are horrid shapes assign'd,
This beauteous forme assures a pitious minde. (John Donne)
poniedziałek, 10 września 2018
The longest part
Cho. Let all the world in ev’ry corner sing,
My God and King.
Vers. The heav’ns are not too high,
His praise may thither flie:
The earth is not too low,
His praises there may grow.
Cho. Let all the world in ev’ry corner sing,
My God and King.
Vers. The church with psalms must shout,
No doore can keep them out:
But above all, the heart
Must bear the longest part.
Cho. Let all the world in ev’ry corner sing,
My God and King.


