Pokazywanie postów oznaczonych etykietą król Artur. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą król Artur. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 22 czerwca 2025

Więcej momentów

Pisząc o czterech ważnych momentach, wydarzeniach w moim życiu, nie wspomniałem pewnie kilku innych, równie ważnych, jak np. pierwszego kontaktu z Tolkienem w chyba 1984 roku. Koleżanka z klasy pożyczała mi kolejne tomy Władcy Pierścieni, bo o własnym egzemplarzu mogłem wtedy tylko marzyć (zdobyłem go kilka lat później). A do Tolkiena doszedłem przez króla Artura: w telewizji szedł wtedy serial o nim, nigdy już więcej, nie wiedzieć czemu, nie powtarzany, i bardzo nas, czyli część klasy, wciągnął. Okazało się, że ktoś miał książkę R. L. Greena o królu Arturze, zaczęliśmy czytać, a od Merlina już tylko jeden krok był do Gandalfa.

Nie pisałem o tym poprzednio, bo, chociaż Tolkien bardzo wpłynął na moje życie, tolkienistą już chyba nie jestem, moje zainteresowanie osłabło, kiedy okazało się, że stał się taki popularny i każdy prawie zajmuje się Tolkienem. To po co ja tam jeszcze...

Msza znowu byle jak odprawiana, kazanie długie i nudne (po co cała wstawka o Hermaszewskim?). Żeby chociaż skłony robili odpowiednio przy ołtarzu... ze czcią dla Pana. Tyle tylko, że była III Modlitwa Eucharystyczna zamiast nieśmiertelnej II.

Tako rzecze Lómendil: Ludzie optymistyczni są bardzo męczący.

Święci Janie i Tomaszu z Anglii, módlcie się dziś za nami.

środa, 18 października 2023

Show yourself!

Liście opadłe z drzew, nagłym tchnieniem wiatru, poruszające się w jednej linii. Inne liście, nagle tańczące w kręgu, od tchnienia tego samego wiatru. jakby poprzedzały przyjście i pojawienie się jakiegoś boga, czarodzieja czy czarodziejki, jak chociażby znanej z arturiańskich mitów Nimueh.

środa, 4 sierpnia 2021

Św. Jan Maria Vianney i św. Oswald oraz film

W dzieciństwie czytałem książkę o św. Janie Marii, chyba miała tytuł Święty i diabeł, i od tego czasu bardzo go lubię. A dziś, w jego wspomnienie, zachowuję też post ku czci św. Oswalda męczennika, którego wspominać będziemy jutro.

Wczoraj byłem w kinie na Zielonym Rycerzu. Obrzydliwy film. Brzydcy aktorzy, brzydkie wnętrza, koszmarna muzyka, i w ogóle całość niezgodna z 14-wiecznym poematem. Gawain nie jest rycerzem, ścina głowę Rycerza mieczem, a nie toporem, ulega pokusom pani de Hautdesert, ucieka, kiedy Rycerz ma mu zadać cios, a potem zostaje królem w miejsce Artura... Nazywanie tego adaptacją to gruba przesada.

sobota, 20 marca 2021

Znaczki pocztowe

W dzieciństwie zbierałem znaczki, chociaż zupełnie nie znałem się na ich wartości. Były to, siłą rzeczy, znaczki głównie radzieckie, bułgarskie i węgierskie. Nie wiem, czy nie wrócić do tego hobby za sprawą znaczków wydanych właśnie przez Royal Mail, a są to znaczki z królem Arturem. Podoba mi się zwłaszcza ten z Zielonym Rycerzem i panem Gawainem.

czwartek, 24 września 2020

Kolejny ideał na bruku

Pan Gawain jawił mi się zawsze jako zwierciadło rycerskich cnót, tymczasem w Roman du Graal (tym napisanym po cyklu Wulgaty*) przedstawiony został jako żądny zemsty morderca, który, aby zabić Erica, zabija najpierw jego konia, tak by Eric nie mógł się bronić.
__________
*) I nie chodzi tu o łaciński przekład Biblii.

czwartek, 30 lipca 2020

O królu Arturze, ale bez Okrągłego Stołu

Dziś na szczęście trochę chłodniej. Odłożyłem na bok Gwiezdne Wojny i czytam o królu Arturze w literaturze walijskiej, zanim jeszcze pojawił się Okrągły Stół. Zawsze się dowiem czegoś nowego.

A wczoraj skończyłem zajęcia w nowicjacie. Coś się kończy, coś się zaczyna, zwłaszcza dla chłopaków, przed którymi teraz pierwsze śluby, wakacje, a potem studia w Krakowie.

piątek, 24 listopada 2017

Prawie do końca

Lancelot i Ginewra nawrócili się i porzucili grzeszne życie dopiero po śmierci Artura, czyli wtedy, kiedy właściwie mogliby być razem bez żadnych już przeszkód. Ciekawa reakcja na śmierć króla. Dopiero wtedy zobaczyli, jakie jest ich życie i co ich czeka.

poniedziałek, 6 listopada 2017

poniedziałek, 6 marca 2017

* * *

W twierdzy zwróconej ku czterem stronom świata – Caer Pedryfan –
sławiłem po raz pierwszy kocioł, który
tchnienie dziewięciu zapaliło dziewic.
Kocioł Władcy Annwn, jakaż jego właściwość,
kocioł o ciemnej krawędzi, zdobnej perłami?
Nie gotuje jedzenia dla tchórza, nie takie jego przeznaczenie.
Połyskujący miecz Lleoga doń wrzucono,
w rękach Lleminga kocioł został.
A przed wejściem do Podziemia lampy płonęły;
a gdyśmy poszli z Arturem, przesławnym w walce,
prócz siedmiu, nikt nie wrócił z Caer Feddwid*).
(z “Preiddeu Annwn”)
________________________________________
*) Feddwid < Medwid, czyli związany z pitnym miodem; Caer Feddwid: Twierdza Pitnego Miodu, Twierdza Miodnej Uczty.

niedziela, 4 października 2015

Znowu kilka obrazków

Tym razem ich autorem jest białoruski artysta, Pavel Tatarnikau. Na jego stronie można zobaczyć o wiele więcej. Oprócz mitów i baśni, i średniowiecznych opowieści, ilustrował też dramaty Shakespeare'a.

powinienem napisać, że to Idun,
ale, sądząc po kotach, to raczej Freya
(ilustracja do Złota Renu)


to, oczywiście, miecz króla Artura

Zielony Rycerz i pan Gawain

czwartek, 28 maja 2015

Sprawdzony mit

Ludzie zwykle nie wiedzą, że robią z kogoś Króla-Rybaka, zranionego świętą włócznią, skazanego na straszliwe cierpienie. Może gdyby wiedzieli, zważaliby na to, jakie ciosy zadają.

poniedziałek, 10 czerwca 2013

Witaj, królu Arturze!

Mam już The Fall of Arthur Tolkiena. Z pewnym opóźnieniem, bo szukałem najtańszej oferty, ale wreszcie mam, nowiutkie, nietknięte, do czytania. Akurat po skończeniu wznowionej niedawno książki O.J. Padela o Arturze w literaturze walijskiej.

niedziela, 12 lutego 2012

Czego można się nauczyć w klasztornej szkole

Wspominałem, że styczeń kojarzy mi się arturiańsko, wracam do historii mojego dzieciństwa. Teraz przedłużyło się na luty. 

Sir Thomas Malory taki pisze o Morgan le Fey: [she] was put to scole in a nonnery, and ther she lerned so moche that she was a grete clerke of nygromancye, umieszczono ją w szkole w żeńskim klasztorze, i tam nauczyła się tak wiele, że stała się bardzo biegła w czarnej magii.

Niektórzy pewnie pamiętają, że w Hobbicie Sauron jest nazywany Necromancer.

Słowo jest pochodzenia greckiego, oznacza kogoś, kto wróży (manteia, sztuka wróżebna) dzięki kontaktom z umarłymi (nekroi). Kiedy przez łacinę wchodziło do francuskiego i angielskiego, skojarzono jego początek z łacińskim niger, czarny.

wtorek, 31 stycznia 2012

Nareszcie

Kończy się ten miesiąc, drugi z najobrzydliwszych miesięcy roku. Jedyne, co w nim dobre, to arturiańskie przebłyski, które co roku powracają właśnie w styczniu.

czwartek, 25 sierpnia 2011

Z Tennysona

And down the river's dim expanse –
Like some bold seër in a trance,
Seeing all his own mischance –
With a glassy countenance
          Did she look to Camelot.
And at the closing of the day
She loosed the chain, and down she lay;
The broad stream bore her far away,
          The Lady of Shalott.

Lying, robed in snowy white
That loosely flew to left and right –
The leaves upon her falling light –
Thro' the noises of the night
          She floated down to Camelot:
And as the boat-head wound along
The willowy hills and fields among,
They heard her singing her last song,
          The Lady of Shalott.

Heard a carol, mournful, holy,
Chanted loudly, chanted lowly,
Till her blood was frozen slowly,
And her eyes were darken'd wholly,
          Turn'd to tower'd Camelot;
For ere she reach'd upon the tide
The first house by the water-side,
Singing in her song she died,
          The Lady of Shalott.

środa, 9 marca 2011

Pendragon (nie mylić z Pentagonem)

Obejrzałem wczoraj w TVP1 film pt. Ostatni legion. Fikcyjna historia ostatniego rzymskiego cezara Zachodu, Romulusa Augusta, z prawdziwą historią niemająca zbyt wiele wspólnego, niemniej jednak film oglądało się całkiem przyjemnie. Romulus August, z wiernymi towarzyszami (Colin Firth jako dowódca jego straży), dociera do Brytanii (w gazecie z programem napisali, że do Bretanii...), jego nauczyciel okazuje się być Merlinem, w walce ginie zły król Vortigern, a Romulus zyskuje imię Pendragon – innymi słowy, utożsamiają go twórcy filmu z ojcem króla Artura. Zupełne bzdury, z punktu widzenia historyka. Ale, jak napisałem, oglądało się przyjemnie. Natomiast bardzo mnie rozbawiło tłumaczenie imienia Pendragon jako syn smoka. Pod koniec bitwy Romulus mówi do Aureliusza, granego przez Firtha: Walczyłeś jak smok, na co ten mu odpowiada: A ty jak syn smoka. Ale Pendragon znaczy dosłownie: naczelny (główny) smok, czyli wyróżniający się dowódca czy też wódz wojowników. W poezji walijskiej smok – dragon – jest po prostu określeniem wojownika.

sobota, 1 stycznia 2011

Zimowe gry i zabawy


To 1. stycznia przyjechał do Camelotu tajemniczy rycerz, cały w zieleni, na zielonym koniu, z gałązką ostrokrzewu i toporem, aby zagrać w ścinanie głów. Wobec wszystkich rycerzy Artura Gawain ściął głowę Zielonego Rycerza, który spokojnie ją podniósł, wsiadł na konia i odjechał, przypominając Gawainowi, że za rok będzie go oczekiwał w Zielonej Kaplicy, aby z kolei ściąć jego głowę.

 wejście do Zielonej Kaplicy latem


Prawdziwa gra, w której stawką jest głowa... Tak grał Odin z Vafþrúðnirem, Sfinks z przechodniami, Bilbo z Gollumem... Gra wymagająca odwagi. Gra śmiertelnie poważna.

Za zachodnim oknem wściekle wyje wiatr. Dla tych, którzy zimy nie lubią, którzy na nią narzekają, którzy czekają już na jej koniec (chociaż dopiero co się zaczęła) – pocieszające słowa Shakespeare’a:

Fear no more the heat o’ the sun
Nor the furious winter’s rages;
Thou thy worldly task hast done,
Home art gone, and ta’en thy wages.
Golden lads and girls all must,
As chimney-sweepers, come to dust.
The sceptre, learning, physic, must
All follow this, and come to dust.
(Cymbeline)