Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Muminki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Muminki. Pokaż wszystkie posty

sobota, 14 grudnia 2024

Zima Muminków

Czytam. Po angielsku. Czy może: czytałem, bo w trakcie ogarnęła mnie taka anhedonia, że nawet tak kochana książka wydaje mi się obrzydliwa. Nie jestem w stanie czytać, kolejny już raz w moim życiu.

środa, 4 grudnia 2024

Mi

Prawie każdy, kogo znam, uwielbia małą Mi. Bo taka nieszablonowa, ma własne zdanie, zupełnie inna od całej reszty rodziny i znajomych Muminków. A przecież Mi jest po prostu chamska, złośliwa, wredna, i ma rozbuchane ego. Co tu uwielbiać, co tu podziwiać?

Włóczykij też jest nieszablonowy i ma własne zdanie, jest outsiderem, a przecież nie jest przy tym chamski, może tylko ociupinkę z góry patrzący na innych.

czwartek, 18 lipca 2024

Po prostu jest, czyli jeszcze o Muminkach

W Dolinie Muminków rzeczy są. Nie udaje się, że ich nie ma, albo że są inne niż w rzeczywistości. Bufka wie, że nie wygląda jak Primadonna, nawet kiedy nią zostaje i się tym cieszy, a jednocześnie chce w jakiś sposób pozostać smutną, taka już jej osobowość. Po prostu zgadza się na rzeczywistość. Wielkość i ponadczasowość, i ponadpokoleniowość Muminków polega na tym, że nie ma tam pierdoł jak u np. Musierowicz, u której wszyscy są szczęśliwi albo udają, że są szczęśliwi, żeby nikomu nie sprawiać przykrości, a rzeczywistość jest zaklinana. Życie takie nie jest, a udawanie, że jest inaczej, to straszne oszustwo, wobec innych i wobec samego siebie. Muminki są prawdziwe i dlatego tak je kocham(y).

poniedziałek, 15 lipca 2024

Muminki i winda

Cytat z Lata Muminków: Księżyc jest taki jak ja, samotny i okrągły.

Od ponad tygodnia winda codziennie się psuje, czasami nawet kilka razy dziennie. Raz tylko zdobyłem się na spacer z Huanem w czasie jej niedziałania. W dół schodził po jednym schodku, bo boi się, że się rozjedzie na lastryko. W górę w pewnym momencie zaczął się czołgać i wpadłem w popłoch, że jego wierne serduszko nie daje rady. Dziś rano winda działała. Potem nie działała,  przyszli reperować, więc opóźniłem spacer południowy. Winda zaczęła działać, przyjechał listonosz i znów przestała. Przyszli reperować, więc dopiero teraz byliśmy na spacerze. Święty Antoni Padewski, blok stoi na terenie twojej parafii, więc albo zajmij się windą, albo pogodą.

PS Tak, czytam Muminki zamiast Eckharta.

piątek, 15 grudnia 2023

Conditor alme siderum

Hymn nieszporów, który będziemy dzisiaj śpiewać po raz ostatni, był kiedyś przypisywany św. Ambrożemu, ale to było raczej błędne przypuszczenie. Hymn, tak jak i prawie cała reszta hymnów adwentowych, mówi o podwójnym przyjściu Jezusa. Pierwsze strofy mówią o pierwszym przyjściu, o narodzeniu z Dziewicy, przez które Jezus przyniósł światu zbawienie, i właściwie dopiero ostatnia zwrotka przed doksologią mówi o powtórnym przyjściu Jezusa jako Sędziego całego kosmosu. Wspominamy pierwsze przyjście, czekamy na drugie, ze świadomością, że bez pomocy Jezusa nie zdołamy go doczekać w czystości serca, bo zagraża nam hostis perfidus, wróg przewrotny, od którego tylko Chrystus Pan może nas wybawić.

Dodać można, że w oryginalnej wersji hymn ma jeszcze jedną zwrotkę, pomijaną w liturgii, a mówiącą o wieczornym przeznaczeniu tego hymnu. Jest w nim też wyraźne nawiązanie do hymnu o uniżeniu Chrystusa z Listu do Filipian. No i piękne jest nazwanie Jezusa stwórcą gwiazd, w grudniu, miesiącu, w którym, obok sierpnia, gwiazdy są chyba najlepiej widoczne. Tak przynajmniej pisała Tove Jansson.

sobota, 7 listopada 2020

Listopad bez Muminków

Nie lubię Doliny Muminków w listopadzie. Bardzo przygnębiająca książka, chociaż dolinowa, mimo wszystko. A Etymology Calendar wczoraj przypomniał, że po fińsku 'listopad' to marraskuu. Marras to śmierć, a kuu, miesiąc. Miesiąc, kiedy natura umiera. Mimo to, lubię listopad.

czwartek, 7 lutego 2019

Lżejsze pytania

Po ostatnich poważnych wpisach dziś coś lżejszego. Otóż zastanawiam się, czy Muminki miały w swoim domu kanalizację. Z Komety nad Doliną Muminków dowiadujemy się, że miały wannę, z Zimy zaś, że miały i studnię. Może zatem wodę do wanny się nosiło ze studni i grzało w kuchni?

czwartek, 31 stycznia 2019

Bezimienni

Muminki są właściwie bezimienne. Muminek to przecież nazwa gatunkowa, nie imię. Mamusia i Tatuś Muminka (pewnie niedługo będą to raczej Rodzic I i Rodzic II) określeni są poprzez funkcje, jakie pełnią w rodzinie. Może Włóczykij i Ryjek to imiona własne, skoro ich ojcowie to, odpowiednio, Jok i Wiercipiętek.


poniedziałek, 28 stycznia 2019

Zmiana płci

W angielskim przekładzie Zimy Muminków wiewiórka (ta, która patrzyła prosto w oczy Lodowej Pani) jest rodzaju męskiego. Ciekawe, jak jest w oryginale. 

Pamiętam, jakim zaskoczeniem było dla mnie to, że Bagheera z Księgi dżungli jest w oryginale płci męskiej.

piątek, 25 stycznia 2019

Czy nie za późno

Zima mija, słońca w Finlandii już pewnie rano więcej niż skórki od sera,  a  ja zabieram się za Zimę Muminków. To zawsze miła lektura.


czwartek, 29 listopada 2018

W listopadzie

Czytam Dolinę Muminków w listopadzie. Smętna książka, żeby nie rzec ponura, ale uznałem, że trzeba ją kiedyś w listopadzie przeczytać. Dziwna książka, w odróżnieniu od pozostałych książek o Muminkach nic z niej nie pamiętam. Może jeszcze z Tatusiem Muminka i morzem mam podobnie, też gdzieś wymyka się ta książka mojej pamięci.

Św. Jan Chryzostom poucza nas dziś, aby nie szukać zemsty i kary na tych, którzy nas skrzywdzili. Mamy mieć prostotę gołębia. Udziel nam jej, Panie.

niedziela, 24 grudnia 2017

piątek, 11 sierpnia 2017

poniedziałek, 4 lipca 2016

Nie znam bardziej wakacyjnych książek

Najbardziej wakacyjne książki, jakie znam, i, co ciekawe, wszystkie ze Skandynawii. Przypadek? Lato powinno być takie, jak w Dolinie Muminków. No, może niekoniecznie z wybuchem góry ziejącej ogniem... Pamiętam, jak w wieku lat osiemnastu uświadomiłem sobie, i zapisałem w pamiętniku, że Bóg stworzył i Muminki, i Robina Hooda.
 






czwartek, 2 lipca 2015

poniedziałek, 23 grudnia 2013

Dolinowa choinka

Bardzo ją lubię. Ubierana dopiero w wigilię Bożego Narodzenia.


A ja mam w tym roku na choince kilka bombek sprzed czterdziestu lat, zupełnie nieoczekiwanie znalezionych.

*  *  *  *  *

Od kilku dni, nolens volens, więcej fragmentów telewizyjnych programów oglądam. Dziś pewna starsza (chciałem napisać: wybitna, ale doszedłem do wniosku, że to byłaby przesada) aktorka opowiadała o łamaniu się opłatkiem (czy, jak powiedziała prowadząca program, łamaniu się z opłatkiem), jaki to ważny moment wigilijnej wieczerzy, jak ona wyniosła to jako tradycję z domu i przekazała synowi... A owo łamanie się opłatkiem następuje, jak powiedziała, po odczytaniu fragmentu jakiejś Biblii. (Dokładnie tak. Aż mnie zatkało.) Urocze. Jakaś Biblia. W ustach osoby wierzącej albo, przynajmniej, wykształconej, brzmi to niezwykle uroczo, prawda?

czwartek, 15 marca 2012

wtorek, 7 lutego 2012

Troll trollowi nierówny

Ostatnio rozmawiałem ze znajomymi, a na blogu pisałem, o trollach. Pomyślałem jednak, że nie można wszystkich trolli do jednego worka włożyć – jak to zrobiły trolle z towarzyszami Bilba. Obok trolli internetowych, szczególnie częstych wśród hiperkatolickich tradycjonalistów, postawić można te, które spotykamy w sagach i Eddzie, i te, które nękały Śródziemie. Ale przecież są też trolle przyjazne, przyjacielskie, które towarzyszą mi (a wielu innym także) od dzieciństwa: Muminki. Tove Jansson pisała po szwedzku, bohaterowie jej opowieści to Mumintroll. 

 
Właściwie czytałem te książki, razem z moim bratem, od zawsze. Nie miałem wszystkich książek o Muminkach, te brakujące zatem wypożyczałem w kółko z biblioteki, aż wreszcie umiałem je niemal na pamięć. Tove Jansson stworzyła świat, w który można wejść.


Muminki i książki Edith Nesbit – to były książki mojego dzieciństwa. Kubusia Puchatka nie czytałem – a kiedy wreszcie do niego dotarłem, w wieku chyba dziesięciu lat, dziwiłem się, jak można zachwycać się tak głupią książką, zupełnie nieporównywalną z barwnym, prawdziwym, żywym światem Muminków. Tu jest morze i rzeka, kabina kąpielowa z kolorowymi szybkami, weranda, na której je się śniadanie, tort hiszpański, który Mama Muminka robi tuż przed uderzeniem komety, drewutnia, ogród, dom o niesamowitym kształcie... Mama, Tata, Muminek – i przyjaciele, każdy jedyny w swoim rodzaju... 


A jednocześnie nie są to książki pozbawione pewnego smutku, pewnej melancholii, widocznej zwłaszcza w ostatnich tomach. Poza radosnym światłem domu Muminków czai się w mroku Buka, której tchnienie mrozi wszystko, a wyspa na morzu, gdzie zamieszkała na jakiś czas rodzina Muminków, jest pusta i samotna, i nieprzyjazna. Może właśnie to połączenie radości i melancholii sprawia, że wciąż wracam(y) do tego świata fińskich trolli...


Czasami, patrząc na różnych ludzi, dostrzegam w nich podobieństwo do postaci z Doliny Muminków. A to Bufka się gdzieś pojawi, a to Włóczykij, a to pani z twarzą Filifionki...


PS Anto: 'Wigilia' rules!
PPS Oczywiście, piszę o Muminkach z książek, nie o tych z japońskich kreskówek.