Pisałem ostatnio o nawracaniu siłą przez króla Olafa Tryggvasona. W sadze o nim można znaleźć jeszcze inne przykłady działalności misjonarskiej: nawracanie za pieniądze lub ziemię. Autor podaje wiele przykładów ludzi, którzy mimo namowy i przekonywania nie chcieli przyjąć wiary chrześcijańskiej, ale kiedy ową namowę wsparto srebrem i złotem oraz/lub posiadłościami, chętnie godzili się na służbę nowemu Bogu. Można pewnie przywołać fragmenty ze Starego Testamentu, które mówią o materialnym błogosławieństwie Boga dla tych, którzy mu służą, ale przecież już historia Hioba pokazuje, że nie zawsze tak się dzieje, a prorocy coraz częściej podkreślają, że szczególna łaska Boga towarzyszy anawim JHWH, ubogim Pana. Na ile trwałe było takie opłacone nawrócenie? Bóg jeden wie.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą sagi. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą sagi. Pokaż wszystkie posty
piątek, 9 maja 2014
piątek, 2 maja 2014
Nawróć się, bo jak nie...
Szokujący i zdecydowanie niegodny polecenia przykład działalności misjonarskiej znajdujemy w 26. rozdziale Sagi o Olafie Tryggvasonie. Norweski król Olaf (nie św. Olaf, lecz jego poprzednik) postanowił nawrócić na chrześcijaństwo Sigurda Hlodvissona, jarla z Orkadów. Ponieważ Sigurd nie chciał porzucić wiary ojców, Olaf pochwycił jego syna, Hvelpa, położył go na dziobie swej łodzi i zagroził, że go zabije, jeśli Sigurd nie przyjmie chrześcijaństwa. Zrozpaczony jarl zgodził się na chrzest swój i swoich ludzi. Pytanie tylko, czy się nawrócił do prawdziwego Boga... Czy wierzył, że Bóg ten jest miłosierny i łaskawy? Czy potrafił Go pokochać?
Często czytamy w tekstach wczesnośredniowiecznych, że misjonarze nakłaniali do porzucenia pogaństwa i nawrócenia się do prawdziwego Boga, który jest Stwórcą nieba i ziemi. Prawdziwy Stworzyciel, w odróżnieniu od bogów pogańskich, którzy są tylko, jak wykazywali misjonarze, głazami lub kawałkami drewna, czczonymi w świątyniach. Ale rzadko czytamy, że mówiono poganom o tajemnicy Wcielenia, o śmierci i zmartwychwstaniu Chrystusa, który jest nie tylko Stworzycielem, ale także, a nawet przede wszystkim, Odkupicielem i Zbawicielem. Jakaż bowiem byłaby wartość naszego istnienia, gdybyśmy nie zostali odkupieni, śpiewa Kościół w Wielką Noc, a dzieło odkupienia człowieka cudowniejsze jest niż dzieło jego stworzenia, jak modlimy się w noc Narodzenia Pańskiego. Chrzcielne nasze narodzenie czcigodniejsze jest i bardziej godne pamięci niż zrodzenie doczesne.
Subskrybuj:
Posty (Atom)