piątek, 5 grudnia 2025
Monika
czwartek, 4 grudnia 2025
Eleonora
wtorek, 11 listopada 2025
Może chociaż tyle
środa, 18 czerwca 2025
Cztery momenty
Ludzie czasami mówią o jakichś ważnych czy nawet najważniejszych momentach, wydarzeniach w swoim życiu. Jeden z moich wykładowców np. mówił, że dla niego takim wydarzeniem był wybór Wojtyły na papieża. Ja tak wysoko nie sięgam; zastanawiałem się i doszedłem do wniosku, że w moim życiu były cztery bardzo ważne wydarzenia, które wpłynęły na moje postrzeganie wielu spraw i na to, co robię. Pamiętam je szczególnie.
Pierwsza taka rzecz, to kiedy zacząłem się uczyć greki w liceum, w trzeciej klasie. Język, który mnie od razu zachwycił swoją niesamowitą świeżością, z którą łacina nawet nie może się równać. I właściwie to dzięki grece dostawałem pracę.
Druga rzecz, też w trzeciej klasie liceum, to kiedy dostałem czterotomowy brewiarz. To było niezwykłe, i duchowo, i, że tak powiem, estetycznie, w porównaniu z używanym poprzednio jednotomowym brewiarzem dla świeckich, ale nie takim, jakie teraz znacie, jeszcze innym, z wydawnictwa bł. Jakuba Strzemię. Czterotomowy brewiarz był po prostu cudowny i dzięki niemu znam i kocham liturgię.
Trzecia rzecz, też w trzeciej klasie liceum, to kiedy poznałem ks. Jana Twardowskiego. To była spowiedź w pierwszy czwartek, pamiętam dokładnie. Potem się z nim czasami spotykałem, rozmawiałem, jego ciekawiło to, że uczę się greki... Ks. Twardowski bardzo wpłynął na moje życie religijne, chociaż po latach patrzę na jego nauki nieco krytycznie: jego pobożność była jednak bardzo 19-wieczna i skupiona na krzyżu i cierpieniu. Ale do jego wierszy wciąż wracam.
Wreszcie rzecz czwarta, późniejsza o trzy lata, kiedy byłem na trzecim roku studiów: poznałem wtedy prof. Annę Świderkównę, na zajęciach z lektury Nowego Testamentu. Pamiętam pierwsze spotkanie, chociaż nie pamiętam daty, i fragment z Listu do Filipian, który czytaliśmy. Bardzo się z profesor związałem, chociaż nie spełniłem pewnie jej marzeń o mojej karierze naukowej. Stała się dla mnie właściwie jak rodzina: odwiedzała w szpitalu psychiatrycznym, pożyczała pieniądze, kontaktowała się z moimi rodzicami, interesowała psem... To dzięki niej, mimo choroby, zrobiłem magisterium i dostałem pracę u dominikanów. Ona także wpłynęła na moje życie religijne i nie tylko, mniej lub bardziej świadomie ją naśladuję chociażby w tym, że zawsze mówię 'matka', a nie 'mama', albo do telefonu 'słucham', a nie 'halo'.
Jest pewnie jeszcze wiele innych rzeczy i osób w moim życiu, które na mnie wpłynęły, którym zawdzięczam wiele, ale te cztery wydarzenia są dla mnie najważniejsze, najbardziej mnie kształtujące.
niedziela, 13 kwietnia 2025
Jasna Góra jest najgorsza
sobota, 18 stycznia 2025
Deaths
czwartek, 26 września 2024
O granicach
Profesor Świderkówna mówiła mi, że, jeśli zajdzie taka potrzeba, mogę do niej zawsze zadzwonić, nawet w środku nocy. Telefon miała przy łóżku. Staram się ją naśladować w moim podejściu do uczniów. Może na odbieranie telefonów w środku nocy nie jestem jeszcze gotowy, chociażby ze względu na leki, które przyjmuję, ale dla moich uczniów, dla ich pytań jestem zawsze dostępny w trakcie zajęć i po nich, nawet jeśli bardzo się spieszę. Nie stawiam tu żadnych granic, tak teraz modnych. Nie rozumiem ich nawet. Ani zasobów. Bo czego to są zasoby i granice? Człowieczeństwa? Miłości bliźniego? Jakiejś niesprecyzowanej energii?
poniedziałek, 6 maja 2024
Cicha nadzieja
wtorek, 12 marca 2024
piątek, 1 marca 2024
Mobbing
czwartek, 23 listopada 2023
Ipsius sunt
niedziela, 5 listopada 2023
Profesor Pąkcińska
niedziela, 21 sierpnia 2022
You stupid woman
czwartek, 7 kwietnia 2022
Carissimo magistro et amico
W środę byłem na pogrzebie pana doktora Mańkowskiego, Jerzego Mańkowskiego. Pozostała pustka. To ostatni z wielkich wykładowców filologii, jakich miałem, ci, którzy zostali, nie są warci złamanego szeląga. Ostatni z wielkich nauczycieli. Czy przekażę dalej to, czego mnie nauczyli?
Powiedziałem jednemu z moich byłych dominikańskich uczniów, że jest pogrzeb pana Mańkowskiego, który w 2004 miał dla nich wykład na temat przebaczenia w literaturze greckiej. I ten mój uczeń, obecnie proboszcz dobrodziej, powiedział: Pamiętam, to było na przykładzie 'Iliady'. Jak silna musiała być osobowość nauczyciela, jego pasja przekazywania wiedzy, że po tylu latach pamięta o tym ktoś, kto z literaturą antyczną nie ma już do czynienia!