Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Edda. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Edda. Pokaż wszystkie posty

piątek, 10 marca 2023

Pod ziemię

Tak jak völva, zstąpić pod ziemię pragnę. Serce boli, i umysł. Nie śpię od 4:00 w nocy. Zawsze jest jeszcze gorzej. Tylko ciemności mieszkają ze mną, tak kończy się pierwszy psalm, jakiego nauczyłem się na pamięć, psalm beznadziei.

środa, 1 kwietnia 2020

Ragnarök

Czuję się tak, jakbym się znalazł nagle w środku Völuspá. Cały świat wstrząśnięty, bogowie zbierają się na thingu, Odin radzi się głowy Mimira, niepokój wszystkich ogarnia.
Hvat er með ásum? Hvat er með alfum?
Gnýr allr Jötunheimr, æsir ro á þingi,
stynja dvergar fyr steindurum,
veggbergs vísir. Vituð ér enn
– eða hvat?*) (Völuspá 48).
A po tym wszystkim z fal wynurza się nowa ziemia, z wiosenną trawą...
________________
*) Co się dzieje z Asami? Co się dzieje z elfami? Jęczy cały kraj Olbrzymów, Asowie są na thingu, przy kamiennych drzwiach stękają krasnoludowie, kamieni mistrzowie. Czy chcecie wiedzieć więcej?

czwartek, 19 września 2019

Gwiazd imiona

Dominus numerat multitudinem stellarum et omnibus eis nomina vocat (Ps 147:4). Ciekawe, jakie są te Boskie imiona gwiazd. Z Homera wiemy, że bogowie mieli inne nazwy dla pewnych rzeczy niż ludzie, a potwierdza tę starą indoeuropejską tradycję także Edda. A jakie są imiona, które nadaje rzeczom Bóg prawdziwy, w Prawdziwej Mowie?

wtorek, 8 listopada 2016

sobota, 23 lipca 2016

Matka wcale nie jest jedna

Podobno matka jest tylko jedna. Podobno, bo to wcale nie jest prawda, tylko jakiś metrocentryczny wymysł. Poucza nas o tym mitologia: oto bóg Heimdallr jest synem aż dziewięciu matek, córek władcy mórz, Ægira.

sobota, 25 czerwca 2016

Ginnheilug goð

John McKinnell w „Essays on Eddic Poetry” zauważa: 
Przeznaczenie jest Przeznaczeniem, dlatego nie może zostać fundamentalnie zmienione przez złośliwą czy sprzyjającą boginię. Można raczej powiedzieć, że ci, którzy znają Przeznaczenie, mogą działać tak, aby je albo przyspieszyć, albo opóźnić.

poniedziałek, 14 grudnia 2015

Fram sé ek lengra

In myriads of the falling stars
ashes to ashes, dust to dust —

Z powodów, jak się to ładnie mówi, losowych, nastąpi przerwa. Pojawi się tylko kilka wpisów, przygotowanych wcześniej.

poniedziałek, 18 sierpnia 2014

Krowa stworzycielka

Pisałem już o niej: tajemnicza krowa Audhumla, która swym mlekiem karmiła Ymira, pierwszego z olbrzymów, i wylizała – dosłownie – z lodowych brył Búriego, przodka bogów. Jak mogła wyglądać? Niektórzy uważają, że jej imię – nie do końca, tak naprawdę, dla nas zrozumiałe – oznacza krowę bez rogów. Ładnie nawet takie krowy wyglądają, jak widać na zdjęciach; nie przypominam sobie, abym taką bezrogą krowę widział, zawsze mi się kojarzą z rogami, ale może nie pamiętam aż tak dobrze. W końcu nie było mnie jeszcze, gdy Audhumla lizała lód na Północy... Pojawia się ta cudowna krowa tylko w Eddzie Snorriego, czyli tzw. młodszej, pojawia się u początków stworzenia, jako karmicielka i stworzycielka, a potem znika. Może w jakichś kenningach w poezji skaldów ją znaleźć można. Búri stał się praojcem bogów, którzy zabili Ymira, a z jego ciała stworzyli świat. O boskiej Audhumli nic nie wiemy – co się z nią stało po stworzeniu?

czy pośród lodów Audhumla mogła być brązowa?

ta akurat ma rogi
po prostu urocza
biała i bez rogów, całkiem dobra kandydatka
nakrapiana, może to mieszanka lodu i gorąca?

ta jest przepiękna
czy Audhumla wyglądała kiedyś młodo?

wyjątkowo dostojna

nieco smutna, pewnie z powodu ogrodzenia
jeszcze jedna z rogami

piątek, 16 maja 2014

Deszcz ściekał po korze

Przechodząc pod lipami w sąsiedztwie, spojrzałem na ich pnie i liście, po których ściekał deszcz, i przypomniały mi się słowa Yavanny z jej rozmowy z Manwëm: For while thou wert in the heavens and with Ulmo built the clouds and poured out the rains, I lifted up the branches of great trees to receive them, and some sang to Ilúvatar amid the wind and the rain.

I jeszcze ten fragment z „Eddy poetyckiej”, chociaż to o jesionie:

Ask veit ek standa,
heitir Yggdrasill,
hár baðmr, ausinn
hvíta auri;
þaðan koma döggvar,
þærs í dala falla,
stendr æ yfir grænn
Urðarbrunni. (Völuspá 19)

środa, 26 lutego 2014

Wciąż porażają

Völuspá. Grímnismál. Te poematy z 'Eddy poetyckiej' można czytać bez końca, wciąż odczuwając przyjemność i rozkosz, dreszcz zachwytu czując i uniesienie, jakie ta potężna poezja w sobie niesie. Niewiele jest takich tekstów w literaturze, które tak niezwykłą moc poetycką posiadają.

sobota, 8 lutego 2014

Resztki złota Fáfnira

Penguin Classics wznawiają przekłady Beowulfa, Eddy poetyckiej, Sagi o Völsungach, historii Gawaina i Zielonego Rycerza. Dołączają do nich naklejkę: Classics that inspired J.R.R. Tolkien's 'The Hobbit'. Pomysłowy sposób na zarobienie więcej pieniędzy.

Ale zastanawiam się, na ile miłośnicy Tolkiena tak naprawdę (za)interesują się tymi dawnymi, tchnącymi germańską Północą, tekstami. Wśród polskich tolkienistów nie zauważyłem powszechnego, czy w ogóle częstego, zainteresowania tym, czym interesował się, i naukowo zajmował, Tolkien. Opowieści o klejnotach, zrobionych z oczu zabitych dzieci, o wędrówce do świata zmarłych, by wskrzesić wieszczkę-olbrzymkę, o nieszczęsnej kobiecie, której kolejne małżeństwa kończyły się we łzach, krwi i ogniu, czy o gospodyni, próbującej nakłonić gościa do cudzołóstwa, raczej nie znajdują wielu amatorów. A szkoda.

sobota, 16 listopada 2013

Zerwane więzy

Geyr nú Garmr mjök
fyr Gnipahelli,
festr mun slitna,
en freki renna;
fjölð veit ek fræða,
[coś czcionka nawala w tym wersie]
fram sé ek lengra
um ragna rök
römm sigtíva.
(Völuspá 43)

Nie znam potężniejszej poezji niż Völuspá, nawet Homer musi przed nią ustąpić. A ten fragment:

Leika Míms synir,
en mjötuðr kyndisk
at inu galla
Gjallarhorni;
hátt blæss Heimdallr,
horn er á lofti,
mælir Óðinn
við Míms höfuð.
(45)?

Odyn rozmawia z głową mądrego Mimira, gdy świat się kończy. Nic nie da ta rozmowa, obaj to wiedzą, koniec nastąpi. Jak to opisać? Nerwowość? Gwałtowność? Zamieszanie? Panika? Żadne słowo tego nie oddaje. Fram sé ek lengra um ragna rök römm sigtíva, naprzód patrzę na los Potęg, na gorzkie przeznaczenie zwycięskich bogów.

sobota, 9 listopada 2013

Nim czas się począł?

Na ekrany kin wchodzi film pt. Thor: Mroczny świat. Z opisu fabuły dowiedziałem się, że Thor bronić będzie świat przed pozbawionymi litości Mrocznymi Elfami, które istniały, zanim świat powstał.

Thor jest postacią z mitologii, którą nazwać możemy germańską, skandynawską lub nordycką: w każdym razie, najwięcej o nim wiemy z literatury islandzkiej, z Eddy poetyckiej i Eddy prozą spisanej. W tejże mitologii pojawiają się ciemne elfy, z którymi jest nieco kłopotu, bo nie wiadomo, czy są grupą elfów, obok jasnych elfów, czy może kransoludami, jak sugerują badacze Eddy Snorriego, czyli tej prozą spisanej. (Zainteresowani mogą poszukać artykułu prof. Shippeya na ten temat.)

Skąd twórcy filmu wytrzasnęli pomysł, że owe elfy istniały przed stworzeniem świata, i że mają moc, aby go zniszczyć?

Mitologia Północy, jedna z najdroższych mi, jest słabo znana, w porównaniu z mitologią grecką, która – chyba – wciąż pojawia się w trakcie szkolnej edukacji w kraju nad Wisłą. Takie filmy podają fałszywy obraz mitów ludów germańskich, w jakiś sposób bezczeszczą poematy Eddy, należące do najpotężniejszej poezji, jaką znam. To prawda, mitologia grecka też jest tak często traktowana przez filmowców (vide chociażby popularny teraz w Anglii serial Atlantis), ale można przy niej mieć nadzieję, że jednak rozumny widz zdaje sobie sprawę z wypaczenia mitów, bo, mniej lub bardziej, zna je i pamięta. Mity północne takiej szansy już nie mają.

wtorek, 2 lipca 2013

Exsulta donec potes, czyli znowu spoglądam na Północ

Heim ríð þú, Óðinn,
ok ver hróðigr!
Svá komit manna
meirr aptr á vit,
er lauss Loki
líðr ór böndum
ok ragnarök
riúfendr koma.

Tak mówi wskrzeszona przez Odina wieszczka-olbrzymka, którą wypytywał o losy swego syna, Baldra. Jedź do domu, Odin, i ciesz się! Nikt znowu nie przyjdzie do mnie, dopóki Loki nie uwolni się ze swych więzów i Ragnarök nadejdzie, a z nim ruiny.

Bogowie Północy nie są nieśmiertelni, wiedzą, jaki koniec ich czeka. Wiedzą, że mogą się cieszyć przy ucztach i w zwycięskich bójkach z olbrzymami, ale przeznaczenie wisi nad nimi. Jeszcze mają czas... dopóki mają czas... nic nie jest dla nich wieczne. Los jest odmierzony jak świeca, która musi się wypalić, jak czytamy w innym poemacie Eddy.

Smutne to i piękne zarazem. Tak jak, czasami, muzyka Ulma.

środa, 26 czerwca 2013

Ogień i lód

Połączenie ognia i lodu kieruje myśl ku skandynawski mitom, ku przeszywającemu dreszczem poematowi Völuspá. Ale jest też wiersz Roberta Frosta, o ogniu właśnie i lodzie. A ponieważ ostatnio Frosta czytuję, więc się podzielę z tymi, którzy jeszcze nie czytali, lub przypomnę tym, którzy już czytali:

Fire and Ice

Some say the world will end in fire,
Some say in ice.
From what I’ve tasted of desire
I hold with those who favor fire.
But if it had to perish twice,
I think I know enough of hate
To say that for destruction ice
Is also great
And would suffice.

środa, 19 czerwca 2013

Mitologia teocentryczna

Uświadomiłem sobie dziś w metrze, że zawsze bardziej mnie interesowała ta część mitologii, która opowiada o bogach lub im podobnych, od tej, która traktuje o ludziach. Ciekawsze jest to, co działo się na Olimpie od historii Heraklesa czy Tezeusza. Iliada, w której Tetyda wynurza się z fal jak mgła, a bogowie walczyli przeciw bogom na skamandryckiej równinie, od Odysei, w której najwyżej Atena czasami śmignie jak ptak szybkoskrzydły albo zaśpiewa Kirke o pięknych warkoczach; cała reszta to zalotnicy, wędrówki Odysa i Telemacha, zalotnicy, rzeź zalotników, sprzątanie po rzezi. Völuspá jest ciekawsza od historii Sigurda (wyjątek robię tylko dla samego początku opowieści, właściwie przed Sigurdem jeszcze, historii Andvariego, Reginna i Fafnira), o Brynhildzie &Co. nie wspominając. Od opowieści o Noldorach w Śródziemiu wolę Ainulindalë, ale lubię historię Berena i Lúthien z racji pochodzenia i mocy tej ostatniej. Opowieści o elfach są o wiele ciekawsze niż opowiadania o ludziach, tak jak mitologia jest o wiele ciekawsza od historii.

poniedziałek, 1 kwietnia 2013

Krowa śnieżna

Nie było piasku, nie było morza, nie było zimnych fal, ziemi nie było, nieba nie było, była tylko ziejąca pustka, to, co po grecku nazywa się Chaos, a co ludzie Północy nazwali Ginnungagap. Od północy rozciągały się wieczne lody i śniegi, i mgły, zaś od południa ognie i iskry. A kiedy zetknęły się w pustce, powstał z nich Ymir, olbrzym, z którego powstał potem świat. Po nim z topniejącego od gorąca śniegu powstała Audhumla, boska krowa, która swym mlekiem karmiła Ymira. I tak się zaczęło.

Może to pogoda sprawiła, a może północne geny, że dziś śnił mi się ten obraz, i śniło mi się, że uczyłem o nim w moim dawnym liceum.

Przypomniało mi się, że gdzieś w tle była jeszcze mowa o Tiamat. W końcu ją też pocięto i zrobiono z niej świat.

piątek, 2 listopada 2012

Tam, gdzie nie dochodzi słońce

Ne absorbeat eas Tartarus, nie nie pochłonie ich Tartar, śpiewa chór w responsorium mszy za zmarłych. W samym środku katolickiej liturgii pojawia się imię bóstwa-i-miejsca, o którym pisali już Hezjod i Homer. (Możemy przyjąć za M.L. Westem, że Hezjod był starszy.) Tartar w Teogonii Hezjoda pojawia się obok Gai-Ziemi i Erosa-Miłości jako jeden z pierwszych bytów, które wyłoniły się z pierwotnej Otchłani, czyli Chaosu (etymologicznie, Chaos to nie bezład, ale właśnie ziejąca otchłań; podobny obraz początku pojawia się i w mitologii ludów Północy, cf. Vǫluspá). Homer pisze, że tam, zamknięci, pozbawieni światła słońca, przebywają Tytani, pokonani przez Dzeusa bogowie.

Pozbawiona słońca Otchłań, najgłębsza część Hadesu, świata zmarłych, stała się obrazem piekła. Błagamy, aby zmarli tam nie trafili, aby raczej poszli do światła, prowadzeni przez archanioła Michała: sed signifer sanctus Michael repraesentet eas in lucem sanctam.

piątek, 17 sierpnia 2012

Who's that woman?

Żona króla Niduda, tego, który uwięził kowala Wölunda.

Úti stendr kunnig
kván Níðaðar.
Hón inn um gekk
endlangan sal,
stóð á gólfi,
stilti röddo:
'Era sá nú hýrr,
er ór holti ferr'.

Zawsze przejmująco brzmi dla mnie ten fragment z 'Eddy': Na zewnątrz stała mądra żona Niduda. Weszła do środka, przez salę długą szła, stanęła na posadzce, i cicho rzekła: Nie jest teraz zbyt łagodny ten, który z lasu przychodzi.

Chodziło o Wölunda, i, być może, królowa po prostu wyraziła to, co zobaczyła: człowiek w kajdanach, szalejący, dziki... Ale zawsze mam wrażenie, że ona wiedziała więcej, że miała jakąś tajemną wiedzę, niejako przewidywała czy przeczuwała, jakie nieszczęścia sprowadzi ten tajemniczy, okaleczony kowal. Widziała coś, czego nie widział jej małżonek.

Trochę jak Meliana i Thingol...