sobota, 13 czerwca 2026
When the priests of pride say, There is no other way...
niedziela, 19 kwietnia 2026
środa, 18 lutego 2026
Ogień rzucił na ziemię
sobota, 24 stycznia 2026
Teksty
sobota, 17 stycznia 2026
Rumi
piątek, 16 stycznia 2026
Dwie rzeczy
czwartek, 1 stycznia 2026
Seduliusze
poniedziałek, 8 grudnia 2025
Niepokalane Poczęcie raz jeszcze
Nie napiszę nic nowego, tylko podam link do wpisu sprzed ponad 10 lat (ile to się już napisało!). Oto on: wpis na Niepokalane Poczęcie.
środa, 12 listopada 2025
Chaos i piekło
piątek, 22 sierpnia 2025
Nie bój się
wtorek, 8 lipca 2025
Epoka Tang
poniedziałek, 23 czerwca 2025
Paweł Diakon i Jan Chrzciciel
środa, 18 czerwca 2025
Cztery momenty
Ludzie czasami mówią o jakichś ważnych czy nawet najważniejszych momentach, wydarzeniach w swoim życiu. Jeden z moich wykładowców np. mówił, że dla niego takim wydarzeniem był wybór Wojtyły na papieża. Ja tak wysoko nie sięgam; zastanawiałem się i doszedłem do wniosku, że w moim życiu były cztery bardzo ważne wydarzenia, które wpłynęły na moje postrzeganie wielu spraw i na to, co robię. Pamiętam je szczególnie.
Pierwsza taka rzecz, to kiedy zacząłem się uczyć greki w liceum, w trzeciej klasie. Język, który mnie od razu zachwycił swoją niesamowitą świeżością, z którą łacina nawet nie może się równać. I właściwie to dzięki grece dostawałem pracę.
Druga rzecz, też w trzeciej klasie liceum, to kiedy dostałem czterotomowy brewiarz. To było niezwykłe, i duchowo, i, że tak powiem, estetycznie, w porównaniu z używanym poprzednio jednotomowym brewiarzem dla świeckich, ale nie takim, jakie teraz znacie, jeszcze innym, z wydawnictwa bł. Jakuba Strzemię. Czterotomowy brewiarz był po prostu cudowny i dzięki niemu znam i kocham liturgię.
Trzecia rzecz, też w trzeciej klasie liceum, to kiedy poznałem ks. Jana Twardowskiego. To była spowiedź w pierwszy czwartek, pamiętam dokładnie. Potem się z nim czasami spotykałem, rozmawiałem, jego ciekawiło to, że uczę się greki... Ks. Twardowski bardzo wpłynął na moje życie religijne, chociaż po latach patrzę na jego nauki nieco krytycznie: jego pobożność była jednak bardzo 19-wieczna i skupiona na krzyżu i cierpieniu. Ale do jego wierszy wciąż wracam.
Wreszcie rzecz czwarta, późniejsza o trzy lata, kiedy byłem na trzecim roku studiów: poznałem wtedy prof. Annę Świderkównę, na zajęciach z lektury Nowego Testamentu. Pamiętam pierwsze spotkanie, chociaż nie pamiętam daty, i fragment z Listu do Filipian, który czytaliśmy. Bardzo się z profesor związałem, chociaż nie spełniłem pewnie jej marzeń o mojej karierze naukowej. Stała się dla mnie właściwie jak rodzina: odwiedzała w szpitalu psychiatrycznym, pożyczała pieniądze, kontaktowała się z moimi rodzicami, interesowała psem... To dzięki niej, mimo choroby, zrobiłem magisterium i dostałem pracę u dominikanów. Ona także wpłynęła na moje życie religijne i nie tylko, mniej lub bardziej świadomie ją naśladuję chociażby w tym, że zawsze mówię 'matka', a nie 'mama', albo do telefonu 'słucham', a nie 'halo'.
Jest pewnie jeszcze wiele innych rzeczy i osób w moim życiu, które na mnie wpłynęły, którym zawdzięczam wiele, ale te cztery wydarzenia są dla mnie najważniejsze, najbardziej mnie kształtujące.
czwartek, 12 czerwca 2025
Słońce i wiatr, i Kora
sobota, 10 maja 2025
A tak w ogóle
sobota, 15 lutego 2025
Może haiku?
Drzewa są teraz / jak trupy obrzydliwe / zwiastuny śmierci
A może zwiastuny życia? Byłożby haiku o zmartwychwstaniu?
środa, 1 stycznia 2025
Łaciński poeta
poniedziałek, 16 grudnia 2024
Creature of winter
I wrote a poem amicis meis
I am a creature of winter
I thrive in the dark and the cold
Empty eyes
Empty mouth
Empty heart
Winter dark, I call you winter dark
I call you through the wind
They say I am mad and insane
But it is wind that is mad
Empty ears
Empty hands
Empty mind
Winter dark, O winter, winter dark,
I call you through the wind

