Omawiając dziś wyjątki rodzajowe deklinacji pierwszej, wspomniałem, że należy też do nich i dzisiejszy patron: święty męczennik Nicetas Got. Po zajęciach podszedł do mnie jeden z chłopaków i spytał: Gdzie mogę się czegoś więcej dowiedzieć o świętym Nicetasie? Mam dzisiaj imieniny, to mój patron. Obiecałem, że za tydzień przyniosę menologion. Pierwszy raz spotykam kogoś, kto jest zainteresowany świętym Nicetasem.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą gocki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą gocki. Pokaż wszystkie posty
środa, 15 września 2021
środa, 20 stycznia 2021
5 stycznia
Zapomniałem wtedy napisać, a przypomniało mi się teraz, że nowicjusze zaśpiewali kolędę po gocku. Pierwszy raz ją słyszałem w wykonaniu chóralnym i brzmiała pięknie.
niedziela, 15 września 2019
Słuchaj, dzieweczko! Ona nie słucha...
... Żar z rozgrzanego jej brzucha bucha.
Takie poetyckie skojarzenia mieliśmy w liceum...
Przypominają mi się jedne z niewielu prawdziwych wakacji, jakie miałem, właśnie po liceum. We wrześniu to było, w Lipiankach koło Gostynina. Chodziliśmy do sąsiadów na Miasteczko Twin Peaks.
Dziś wspominamy św. Niketasa, gockiego świętego, który pogonił szatana. Dlatego podaję Ojcze nasz po gocku. Tolkien cenił sobie tę wersję Modlitwy Pańskiej, i traktował ją jako egzorcyzm.
Dziś wspominamy św. Niketasa, gockiego świętego, który pogonił szatana. Dlatego podaję Ojcze nasz po gocku. Tolkien cenił sobie tę wersję Modlitwy Pańskiej, i traktował ją jako egzorcyzm.
Atta unsar, þu in himinam,
weihnai namo þein,
qimai þiudinassus þeins,
wairþai wilja þeins,
swe in himina jah ana airþai.
Hlaif unsarana þana sinteinan gif uns himma daga,
jah aflet uns þatei skulans sijaima,
swaswe jah weis afletam þaim skulam unsaraim,
jah ni briggais uns in fraistubnjai,
ak lausei uns af þamma ubilin. Amen.
sobota, 15 września 2018
Święty wielki męczennik Niketas
W 370 roku poniósł męczeństwo święty Niketas, Got. Bliski mi ze zrozumiałych, filologicznych, względów. Dziś jego wspomnienie.
sobota, 9 września 2017
Nie ma ich
Znowu trochę mi smutno, że nie mam kontaktu z tymi, których uczyłem greki i gockiego. Kilka osób było mi tam bliskich, i w ogóle dobrze mi się ich uczyło. Co teraz robią, czy nauka im się przydała? Smutno, że nic o nich nie wiem. Może tak musi być: odejść, pozostawić, opuścić, nie wiedzieć...
Sent from my tablet. We are Borg. You will be assimilated.
czwartek, 15 września 2016
Pierwszy męczennik ludów germańskich
Gdy Kościół zachodni wpatruje się dziś w Matkę Boleściwą, Kościół wschodni sławi gockiego męczennika z 4. wieku, św. Niketasa, w zlatynizowanej formie Nicetasa, po rosyjsku Nikitę. Jego relikwie znajdują się w Wenecji.
To jeden z trzech znanych mi gockich świętych (obok Saby i Hermenegilda), bliski ze względu na język, który na mojej liście najpiękniejszych znanych mi języków stoi na drugim miejscu. Nowy Testament przetłumaczono na gocki wprost z greki, z wielkim talentem i zrozumieniem niuansów znaczeniowych. Gdyby nie to, że Gotów skaził arianizm, być może gocki byłby jednym z języków liturgicznych w Europie, obok greki, łaciny i staro-cerkiewno-słowiańskiego. Tak przynajmniej uważał Tolkien.
To jeden z trzech znanych mi gockich świętych (obok Saby i Hermenegilda), bliski ze względu na język, który na mojej liście najpiękniejszych znanych mi języków stoi na drugim miejscu. Nowy Testament przetłumaczono na gocki wprost z greki, z wielkim talentem i zrozumieniem niuansów znaczeniowych. Gdyby nie to, że Gotów skaził arianizm, być może gocki byłby jednym z języków liturgicznych w Europie, obok greki, łaciny i staro-cerkiewno-słowiańskiego. Tak przynajmniej uważał Tolkien.
Panie, Boże nasz, Twój święty męczennik Niketas po dobrej walce otrzymał wieniec zwycięstwa. Uzbrojony mocą Twej prawicy, pokonał wrogów i zniweczył moc szatana. Przez jego modlitwy, Chryste Boże, zbaw nasze dusze. (troparion na 15. września)
I jeszcze Ojcze nasz po gocku:
I jeszcze Ojcze nasz po gocku:
Atta unsar, þu in himinam, weihnai namo þein, qimai þiudinassus þeins, wairþai wilja þeins, swe in himina jah ana airþai. Hlaif unsarana þana sinteinan gif uns himma daga. Jah aflet uns þatei skulans sijaima, swaswe jah weis afletam þaim skulam unsaraim. Jah ni briggais uns in fraistubnjai, ak lausei uns uf þamma ubilin.
niedziela, 26 czerwca 2016
Domorosła etymologia
Nie jestem zwolennikiem jogi, uważam ją za obcą zachodniej, europejskiej mentalności. Nie rozumiem, na czym polega jej popularność.
W piątkowym (z 24.06) „Naszym Dzienniku” przeczytać można artykuł ks. Sławomira Kostrzewy pt. Joga to zdrada Chrystusa. Nie mnie oceniać wartość całego artykułu, chciałbym jednak zwrócić uwagę na filologiczną głupotę, jaka się w nim pojawia. Otóż autor pisze:
Błąd idiotyczny, wynikający z nieznajomości filologii, z nieumiejętności szukania informacji w poważnych źródłach. „Leksykonu współczesnych zagrożeń duchowych” nie nazwałbym zatem znakomitym, zdecydowanie nie. Rozpowszechnia on błędne informacje, co też jest zagrożeniem – intelektualnym.
Dziękuję Maciejowi za cenne uwagi, dzięki którym mogłem poprawić tekst.
W piątkowym (z 24.06) „Naszym Dzienniku” przeczytać można artykuł ks. Sławomira Kostrzewy pt. Joga to zdrada Chrystusa. Nie mnie oceniać wartość całego artykułu, chciałbym jednak zwrócić uwagę na filologiczną głupotę, jaka się w nim pojawia. Otóż autor pisze:
Zdaniem ks. Andrzeja Zwolińskiego, autora znakomitego „Leksykonu współczesnych zagrożeń duchowych”, słowo joga pochodzi z łacińskiego iugum – „jarzmo” – w znaczeniu wprzęgnięcia się w jarzmo w poszukiwaniu zjednoczenia z bóstwem.Dlaczego praktyka, pochodząca ze Wschodu, z Indii, miałaby mieć nazwę łacińską? Joga pochodzi z Indii, z kraju sanskrytu, języka starszego i czcigodniejszego niż łacina. I z tego też języka pochodzi słowo „joga”, oznaczające ujarzmienie, opanowanie ciała i ducha. Słowo joga jest pokrewne z łacińskim iugum, ale od niego nie pochodzi. Za tymi dwoma słowami stoi wspólny rdzeń praindoeuropejski, *yeu-, rozszerzony w *yeu-g-, a oznaczający łączenie, jednoczenie, dodawanie. Jarzmo to narzędzie łączące parę zwierząt. Z tego samego rdzenia pochodzą: gockie ga-juk, angielskie yoke, greckie ζυγόν, sanskryckie yugám, hetyckie iukan, wszystkie oznaczające jarzmo.
Błąd idiotyczny, wynikający z nieznajomości filologii, z nieumiejętności szukania informacji w poważnych źródłach. „Leksykonu współczesnych zagrożeń duchowych” nie nazwałbym zatem znakomitym, zdecydowanie nie. Rozpowszechnia on błędne informacje, co też jest zagrożeniem – intelektualnym.
Dziękuję Maciejowi za cenne uwagi, dzięki którym mogłem poprawić tekst.
~ . ~ . ~
39 stopni od wschodu! A to dopiero koniec czerwca, i do południa ponad godzina. Straszne, straszne.piątek, 14 sierpnia 2015
Balþos Gadedeis Aþalhaidais in Sildaleikalanda
Czyli Alicja w Krainie Czarów po gocku, w drugim najpiękniejszym języku świata. Więcej tutaj.
wtorek, 2 grudnia 2014
Błogosławiony, który przybywa w imię Pańskie!
Wiemy, że tymi słowami psalmu (Ps 118 [117]:26) witano Jezusa, kiedy wjeżdżał do Jerozolimy. Powtarzamy te słowa w każdej mszy, przed Przeistoczeniem, witając w ten sposób Pana, przychodzącego w Eucharystii. Sam Pan zapowiedział, a przypomniał nam o tym w czytaniu 1. niedzieli Adwentu św. Cyryl Jerozolimski, że tymi słowami powitają Go ludzie, kiedy powtórnie przyjdzie (Mt 23:39). Liturgia używa też tych słów w okresie Narodzenia Pańskiego: w graduale mszy o świcie 25. grudnia i w śpiewie przed Ewangelią 26. grudnia. Słowa tego pozdrowienia wyrażają naturę Adwentu, mówią bowiem o przyjściu Pana.
Εὐλογημένος ὁ ἐρχόμενος ἐν ὀνόματι κυρίου.
Þiuþida
sa qimanda in namin fráujins.
Benedictus,
qui venit in nomine Domini.
Gebletsod
se þe com on drihtnes naman.
poniedziałek, 25 sierpnia 2014
Jeszcze raz
Chciałbym jeszcze kiedyś uczyć gockiego, zanim odejdę i już mnie tu nie będzie. Ale to tylko pipe dream, żadnych szans na jego spełnienie. Powoli zapomnę i o tym.
poniedziałek, 21 lipca 2014
Personalizowanie, czyli komórka umarła, niech żyje komórka
Po siedmiu latach moja ukochana Nokia zaczęła szwankować. Bateria szybko się rozładowywała, klawisze czasami nie wybijały właściwych znaków. Z bólem serca musiałem się z nią pożegnać i kupić nową. Niełatwe zadanie, bo nie chciałem mieć smartfona, tabletu ani nic podobnego, a głównie takie oferowane są w promocjach, zarówno w sklepach internetowych, jak i zwykłych. Ale udało mi się znaleźć Nokię z klawiszami, taki normalny telefon, nie żadne cudo techniki. (Owszem, podobają mi się tabletoidalne urządzenia z Gwiezdnych wojen czy Star Treku, ale one raczej nie służą za telefony czy komunikatory.)
Jednym z uroków nowej komórki jest możliwość spersonalizowania (tak się to chyba nazywa) jej ustawień. Zasób dźwięków ma, niestety, dosyć skromny, a co najgorsze, niektóre z nich są wręcz niesłyszalne dla mojego ucha. Ale odkryłem, że mogę nagrać własne, i ustawiłem sobie jako powiadomienie o nadejściu SMS-u... początek Beowulfa w oryginale. Trzy linijki to trochę za dużo, będę musiał skrócić, albo nagrać coś innego. Np. 'nadeszła wiadomość' po gocku i po grecku. Powinno być dobrze słyszalne. Może Beowulf nadawałby się na dzwonek?
środa, 24 lipca 2013
Brwi, serca i kobiety lekkich obyczajów
Jak
pan się tego nauczył? – spytano mnie niedawno, kiedy wyjaśniałem,
że grecka ὀφρύς i polska brew od wspólnego indoeuropejskiego przodka
pochodzą. Można powiedzieć, że samo przyszło. Poznaje się pewne
prawa językowe, ogląda się wyrazy i po prostu pamięta, że
greckie słowo καρδία, łacińskie cor, polskie serce, gockie haírto
i angielskie heart z tego samego rdzenia pochodzą i to samo znaczą. Albo np.
angielska whore, prostytutka: etymologicznie pokrewna z łacińskim
przymiotnikiem carus, drogi. Pokrewna – to nie znaczy, że od carus
pochodzi whore, ale że za tymi wyrazami stoi znowu wspólny
indoeuropejski rdzeń, *kar-.
niedziela, 19 maja 2013
środa, 1 sierpnia 2012
Czekając na Wzięcie do nieba (1)
Nie
lubię słowa 'wniebowzięcie' (jak mówiła pewna katechetka: Na tym
obrazku widzicie wniebowziętą Panienkę). Wolę mówić o Wzięciu
(Assumptio) do nieba (in caelum), a właściwie – idąc za tradycją
Kościoła, wschodniego i zachodniego, zachowaną jeszcze długo po
rozłamie, czego świadectwem są dawne modlitwy – o Zaśnięciu i
Wzięciu do nieba błogosławionej Maryi. Kościół wschodni
rozpoczyna dziś przygotowanie do tego święta, poprzez post. Możemy
i my, przez te czternaście dni, w szczególny sposób pamiętać o
Matce Boskiej.
Tak
pozdrowił Ją anioł (Łk 1:28), tak pozdrowiła św. Elżbieta (Łk
1:42), i wyszła z tego pierwsza część modlitwy Zdrowaś Maryjo:
po
grecku: Χαῖρε, κεχαριτωμένη, ὁ κύριος μετὰ σοῦ, εὐλογημένη σὺ ἐν γυναιξίν, καὶ εὐλογημένος ὁ καρπὸς τῆς κοιλίας σου.
po
gocku: Fagino, anstái áudahafta,
fráuja miþ
þus, þiuþido
þu in qinom jah þiuþido
akran qiþáus þeinis.
po
staroangielsku: Hal wes ðu, mid
gyfe gefylled, drihten mid þe, ðu
eart gebletsud on wifum and gebletsud is þinnes
innoðes wæstm.
Po gocku jest tak, jak po grecku: raduj się. Staroangielski przekład robiony był z łaciny, dlatego jest bądź zdrowa.
wtorek, 28 lutego 2012
Wespół w zespół, czyli o meandrach etymologii
Pośród staroangielskich imion możemy znaleźć takie, które zaczynają się od ēan: Eanred, Eanbald, Eangyth, Eanfrith, Eanbercht, Eansige... O ile drugi element w tych imionach jest z reguły dosyć łatwy do zrozumienia, o tyle ēan pozostaje tajemnicą. Można wprawdzie zajrzeć do różnych słowników staroangielskiego i znaleźć słowa, od których, zdawałoby się, ta część imienia pochodzi: ēa, rzeka; ēanian, wydawać na świat jagnięta; ēan, jagnię. Można nawet zastanawiać się, czy ēan pochodzi od ān, jeden. Ale czy ktoś nazwałby dziecko 'poradą baranka', albo 'pokojem [przynoszonym przez] baranka', czy wreszcie 'zwycięstwem baranka'? 'Zwycięstwo nad rzeką' jeszcze mogłoby być, ale co z 'poradą rzeki'? 'Jeden' zdaje się być dobrym rozwiązaniem, mielibyśmy coś jak 'jedność w radzie' czy 'wyjątkowo [jedynie] dzielny', ale ēa nie może powstać z ān.
Wiadomo, że staroangielska dwugłoska ēa pochodzi od germańskiego au, i tu może tkwić rozwiązanie zagadki. W gockim jest rzeczownik awiliuþ, dzięki, dziękczynienie; zawarte w nim awi pochodzi z rdzenia oznaczającego pomoc, życzliwość, bycie miłym dla kogoś. Winfred Lehmann w Gothic Etymological Dictionary sugeruje, że praindoeuropejskie *aw- dało germańskie *auna-, i ta właśnie cząstka występuje w imionach, jak np. staroislandzkie Aunmundr, staroangielske Eanmund czy starosaksońskie Onmund.
Wydaje się, że to najlepsze wyjaśnienie owego ēa w staroangielskich imionach. I tu muszę dodać, że jestem bardzo wdzięczny anglosaksonistom z listy dyskusyjnej, którzy pomogli mi w szukaniu rozwiązania dla tej zagadki.
--
Among Old English personal names are some starting with ēan: Eanred, Eanbald, Eangyth, Eanfrith, Eanbercht, Eansige... Whereas meaning of the second element in such names is usually quite obvious, ēan remains a mystery. Of course, if you look into an Old English dictionary, you'll find several words that seem to fit: ēa, water, river; ēanian, to bring forth young lambs (hence 'modern' English yean); ēan, lamb; you can even start thinking if ān, one, would do. Yet – could one name his child 'lamb's advice' or lamb's peace', or, even more, 'lamb's victory'? 'River-victory' perhaps would do but what about 'river's advice'? Ān would fit with meaning, we'd get something like 'unity in advising' or 'uniquely bold' – but ēa would hardly come from ān.
We do know that Old English diphtong ēa is from Germanic au, and this can help us with our riddle. There is a Gothic noun awiliuþ, thanks, and awi element is from root meaning 'to help, to be favourable'. In his Gothic Etymological Dictionary Winfred Lehmann suggests that Proto-Indoeuropean *aw- gave Germanic *auna- which can be traced in personal names like Old Icelandic Aunmundr, Old English Eanmund or Old Saxon Onmund.
So far, it seems to be the best explanation of the ēa element in Old English names mentioned above. And – last but not least – I must add that I wouldn't get to this conclusion without generous help of fellow Anglo-Saxonists. Many thanks to you all!
czwartek, 16 lutego 2012
Imię dla smoka, część II
Po zastanawianiu się doszedłem do wniosku, że *Konjaz – protogermańska forma, z której powstało staroangielskie cēne, a współczesne keen, nie brzmi dobrze (w gockim musiałoby być *Konjis albo *Konja, też nie brzmi najlepiej, ewentualnie można by jeszcze wziąć staroislandzkie Kœn). Skłaniam się do staroangielskiego Hræd, co dałoby grę słów: hræd znaczy szybki, zwinny, ale też zręczny, zdolny, a ræd to rada, pomysł, dobrze więc pasuje do tego smoka, który jest smukły i zwinny, a jednocześnie bardzo mądry.
piątek, 3 lutego 2012
Williamson, Drout, Foley
University of Pennsylvania Press wydało wspaniałą książkę: Beowulf and Other Old English Poems, w przekładzie Craiga Williamsona. I to jest naprawdę bardzo dobry przekład, dobrze się go czyta, w przeciwieństwie do np. przekładu R.D. Fulka (niestety, przy całym moim szacunku do prof. Fulka, który jest doskonałym uczonym, nie mogę powiedzieć inaczej). Williamson pisze: A good translator must be both ambitious and humble. He needs to carry home as much of the beautiful old wood as possible, but the whole forest is always beyond his reach. Jakoś tak tolkienowsko brzmi to porównanie – nie ma się co dziwić, Craig Williamson nie kryje się ze swoim uwielbieniem dla Tolkiena. (Przedmowę do książki napisał tolkienolog, prof. Tom Shippey.)
Przy okazji staroangielskiego: czytałem jakiś czas temu wypowiedzi różnych anglosaksonistów na temat nauczania staroangielskiego. Na ogół na uniwersytetach, w ogólnych kursach literatury angielskiej, mało jest miejsca na tak wczesne teksty, co zatem wybrać, żeby poprowadzić sensowne zajęcia? I w jaki sposób je poprowadzić?
Michael Drout (tak, znowu: ten od Tolkiena) napisał o metodzie swojego nauczyciela, Johna Foleya: John's 'method' wasn't anything particularly formal but just a strong focus on the oral/aural aspects of Old English learning (and he did the same thing with Greek). He always insisted upon doing just about everything aloud. To bardzo ciekawe podejście, często ludzie uczą i uczą się z tabelek: John Foley kazał wszystkie odmiany, paradygmaty, pojedyncze słowa – wypowiadać głośno. Postanowiłem wprowadzić tę metodę u siebie, Michael uważa, że – skoro działała przy grece i staroangielskim – powinna działać i przy gockim oraz łacinie.
Co więcej, Drout napisał: We had to memorize and recite Cædmon's Hymn before we even knew how to translate all the forms because he thought that if we internalized the phonological patterns of the language, we'd use our unconscious processing skills as well as our intellectual knowledge of the things we had memorized. W zupełności się z tym zgadzam: warto uczyć się na pamięć tekstów, nigdy nie wiadomo, jak zadziała nieświadomość, w jaki sposób teksty „zakonserwują się” w pamięci, i w jaki sposób potem wypłyną. W szkole uczyliśmy się na pamięć początku „Iliady”, „Wojny galijskiej”, pierwszej katylinarki... Tekst może nas wtedy przeniknąć, przestaje być obcy, zaczynamy nim żyć. Staje się częścią nas, a my stajemy się jego częścią.
piątek, 8 lipca 2011
Pokaż język
Talking on a new English translation of the missal, we agreed that English is better for spells than for liturgy. Though I must admit that many English hymns are wonderful, especially the Anglican ones.
PS Phoebe chases Huan through the flat, remember of Regina pacis!
PPS Dla zainteresowanych: angielskie tongue i łacińskie lingua są ze sobą spokrewnione, tego samego przodka mają. Lingua jest z *dingua, a reszta to już prawo Grimma. Po gocku: tuggo.
wtorek, 14 czerwca 2011
Jest świat i świat
W 17. rozdziale Ewangelii według św. Jana Jezus modli się do Ojca, aby rozświetlił Go chwałą – tą chwałą, którą miał u Niego, zanim świat zaistniał (J 17:5). Wspomina też swoich uczniów, których Ojciec dał Mu ze świata (J 17:6), i prosi Ojca za nich, ale – podkreśla – nie za światem (J 17:9). Wreszcie, mówi o sobie: Ja już nie jestem na świecie – i dodaje: ale oni są (J 17:11).
Ewangelista we wszystkich tych wersetach używa na oznaczenie świata greckiego słowa κόσμος. Gocki przekład Ewangelii wprowadza jednak pewne rozróżnienie (tu trzeba przypomnieć, że jest to przekład bezpośrednio z greki, a nie z przekładów łacińskich). Otóż na oznaczenie świata Goci mieli (na ile sądzić możemy z zachowanych tekstów) słowo faírhwus. Etymologia nie jest całkiem pewna, w każdym razie, jako pokrewne wskazuje się m.in. staroangielskie feorh, życie, czy fryzyjskie i starosaksońskie fer(a)h, dusza, życie. Tego słowa – faírhwus – Wulfila używa w wersach 5., 6. i 11. W wersie 9. jednak – tam, gdzie prosi za uczniów, ale nie za świat – Wulfila użył innego słowa, manaseþs. Dosłownie można to przełożyć 'nasienie człowieka' (Lehmann w swoim słowniku podaje, że to poetycka forma, chociaż nie wyjaśnia, skąd to wiemy), czyli – potomstwo człowieka, rodzaj ludzki, ludzkość. Ciekawe, Wulfila dokonał tu swego rodzaju interpretacji: najpierw mówi o świecie jako o miejscu, w którym jest życie, a więc istoty żywe – niejako o całości widzialnego, ziemskiego świata, który kiedyś zaistniał, który Jezus opuszcza, a w którym zostają apostołowie. Jednak modlitwa Jezusa, zdaje się sądzić Wulfila, nie wyklucza całego świata, jako przeciwieństwa apostołów, ale tylko świat ludzki. Jezus modli się za ludzi, których wybrał, których dał Mu Ojciec, ale nie za rodzaj ludzki. Idąc śladem myślenia autora Ewangelii należy przyjąć, że świat oznacza w jego pismach bardzo często to, co jest przeciwne Bogu, co jest niejako poddane diabłu (którego Pan nazywa przecież księciem tego świata). Czy Wulfila uznał, że takie podejście da się zastosować tylko do ludzi, którzy jako jedyni na tym świecie mogą dokonać wyboru: z Bogiem, bez Boga lub przeciw Bogu? Chyba tak: w 6. rozdziale tejże samej Ewangelii Jezusa nazywa samego siebie chlebem żywym, który daje życie światu, i podkreśla, że tym chlebem jest Jego własne ciało, wydane za życie świata (J 6:33.51); Wulfila tłumaczy tu znowu greckie przez manaseþs. Sakrament Ciała Pańskiego już wyraźnie jest tylko dla ludzi. Dalej, w 7. rozdziale, w dialogu z krewnymi Jezusa, znowu pojawia się świat: Objaw się światu, zachęcają Pana (7:4); Jezus odpowiada: Was świat nie nienawidzi, ale Mnie – tak (J 7:7). Wszędzie tam Wulfila daje manaseþs. Po wjeździe do Jerozolimy faryzeusze mówią: Cały świat poszedł za Nim (J 12:19). W greckim tekście – κόσμος, w gockim – manaseþs.
Duch Paraklet ma o grzechu przekonywać, ma „wytykać” grzech światu – oczywiście, manaseþs (J 16:8). Ale dalej, w J 16:28, Jezus mówi o swoim przyjściu na świat – i tu Wulfila dał faírhwus, czyli świat rozumiany jako pewna całość, nie tylko ludzkość, jako widzialny wszechświat, w którym Jezus zaistniał jako człowiek. I wreszcie, słynny werset 33: Na świecie macie ucisk, ale bądźcie dzielni, Ja jestem zwycięzcą świata (J 16:33). Tu Wulfila dwa razy używa faírhwus, znowu zatem rozumie świat jako kosmos, jako cały wszechświat, pełen różnorodnych stworzeń, świat, w którym istnieje nie tylko człowiek – być może, Wulfila miał tu też na myśli fragmenty listów św. Pawła, w których Chrystus jest nazywany Panem, przed którym cały świat – niebiański, ziemski i podziemny – zgina kolana, Panem, który siedzi na wysokościach po prawicy Ojca, a wszystko jest Mu poddane (cf. Flp 2:10-11; Ef 1:20-21).
Wróćmy jeszcze do rozdziału 17. i spójrzmy na J 17:14, który to werset wprowadza trochę zamieszania: Świat ich znienawidził, mówi Jezus o apostołach – Wulfila daje tu manaseþs, całkiem zrozumiale, bo do nienawiści zdolny jest człowiek (cf. J 7:7). Ale, dodaje Jezus, oni nie są ze świata, jak i Ja nie jestem ze świata. Tu w gockim tekście mamy faírhwus. Jezus zatem i siebie, i apostołów niejako wyłącza z tego świata, z tego wszechświata! Czy Wulfila – arianin! – bał się tu użyć manaseþs, aby nie sugerować, że Jezus i apostołowie nie byli ludźmi? Czy chodzi może o istnienie w świecie większym niż tylko ten widzialny, otaczający nas świat, o – jak to czasami określają stare modlitwy – przebywanie duszą w niebie? Czy może o powiązanie losu uczniów z losem Jezusa, o owo bycie tam, gdzie On jest, o którym sam mówił (J 12:26)? Dalej, mówi Jezus o posłaniu uczniów do świata, aby świat uwierzył w Niego i w Jego przyjście od Ojca. Tu Wulfila dwa razy wstawia manaseþs (J 17:18.21), bo misja uczniów skierowana jest do ludzi, to oni mają uwierzyć w Jezusa Mesjasza. Można powiedzieć, że reszta, ta nie-ludzka, część świata już Go rozpoznała: Jego narodzenie oznajmiła gwiazda, posłuszne Mu były siły natury, a – jak to interpretowali Ojcowie – wół i osioł, o których pisał Izajasz, rozpoznały swego Pana (Iz 1:3). To ludzie potrzebują nawrócenia – i przyjęcia z wiarą Jezusa.
Trzeba, mimo wszystko, przyznać, że Wulfila, ariański biskup, z wielką uwagą spełniał swą rolę tłumacza, ważąc słowa, wnikając w ich znaczenie, starając się, na ile to możliwe, dokładnie oddać – poprzez swoistą interpretację - myśl Ewangelisty.
Þrafsteiþ izwis, ik gajiukaida þana faírhwu (J 16:33c).
niedziela, 24 kwietnia 2011
At urrinnandin sunnin
Gdyby, jak twierdził Tolkien, Goci nie stali się arianami, być może w Kościele zachodnim, oprócz suchej łaciny Kościoła rzymskiego, używano by także gockiego. Wtedy można by usłyszeć o świcie w dzień Wielkanocy: Jah filu áir þis dagis afarsabbate atiddjedun du þamma hláiwa at urrinnandin sunnin, allelueia.
Trudno powiedzieć, na jaką melodię śpiewano by tę antyfonę. Znudzeni klasycy, jak Sydoniusz Apolinary, pewnie wybrzydzaliby, że brzmi to jak pomiaukiwanie kota, ale kto wie, może dla naszych uszu byłyby to przyjemne dźwięki?
Trudno powiedzieć, na jaką melodię śpiewano by tę antyfonę. Znudzeni klasycy, jak Sydoniusz Apolinary, pewnie wybrzydzaliby, że brzmi to jak pomiaukiwanie kota, ale kto wie, może dla naszych uszu byłyby to przyjemne dźwięki?
Subskrybuj:
Posty (Atom)


