Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Elżbieta I. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Elżbieta I. Pokaż wszystkie posty

piątek, 17 stycznia 2025

466 lat temu

15 stycznia (o czym zapomniałem napisać) odbyła się ostatnia katolicka koronacja w Anglii, a była to koronacja Elżbiety Tudor, córki Henryka VIII i Anny Boleyn. Dlaczego tak? Po prostu po panowaniu jej siostry, Marii, nie zachowały się żadne protestanckie księgi liturgiczne, nie przygotowano nowych (było to przecież jeszcze przed Act of Uniformity), więc koronacja odbyła się w obrządku katolickim. Przewodniczył jej biskup Carlisle, Owen Oglethorpe. Jedyną obiekcją Elżbiety wobec tej uroczystości było Podniesienie: nie chciała oglądać uniesionej Hostii, bo uważała to za papistyczny obrzęd, któremu była przeciwna.

Wszyscy późniejsi władcy Anglii koronowani byli według obrządku anglikańskiego.

sobota, 15 stycznia 2022

Ta rocznica

15 stycznia 1559 roku ukoronowana została Elżbieta Tudor. Może ktoś policzy, która to rocznica. Koronacja odbyła się w obrządku katolickim i jako taka była ostatnia w historii Anglii. Ale ja Elżbietę lubię, jaką mądrą, silną kobietę, może trochę nieszczęśliwą w życiu osobistym.

niedziela, 4 października 2020

O św. Franciszku i Elżbiecie I

Zanim związałem się z Karmelem (1990), zanim w moim życiu pojawili się dominikanie (2001 lub 2002), byli w nim franciszkanie i święty Franciszek. Moją parafię prowadzą właśnie franciszkanie i tam przez lata chodziłem do kościoła, a i teraz czasami mi się zdarza. I nie zawsze owocuje to kwarantanną.

Fragment z dzisiejszej antyfony do Magnificat wyrecytowała Elżbieta I, kiedy dowiedziała się o śmierci swojej siostry, Marii, a tym samym stała się królową Anglii. Powiedziała wtedy: Stało się to przez Pana i cudem jest w naszych oczach. To, oczywiście, cytat z psalmu 118. Ale o tym już kiedyś pisałem.

wtorek, 24 stycznia 2017

Takie tam rozmyślania w miesiącu koronacyjnym, grozę budzące u porządnych katolików

Nie czuję zbytniej sympatii do tej zdziry Marii Stuart, za to współczuję Annie Boleyn. Fakt, była jak wiewiórka w Zimie Muminkówrozbiła królewskie małżeństwo, i z tego powodu Anglia porzuciła katolicyzm, ale jak okrutnie potraktował ją i jej bliskich Henryk.

piątek, 1 kwietnia 2016

Stało się to przez Pana, alleluja

Kamień odrzucony przez budujących *
stał się kamieniem węgielnym.
Stało się to przez Pana *
i cudem jest w naszych oczach.
(Ps 118 [117]:22-23)
Dziś liturgia przypomina te wersety, które śpiewaliśmy już w Wielkanoc. Kamień odrzucony to Chrystus, odrzucony przez lud i ukrzyżowany. Staje się jednak z woli Boga kamieniem węgielnym odkupionej ludzkości, poprzez swe święte zmartwychwstanie.

Stało się to przez Pana. Psalmista wyraża tymi słowami święte zdumienie i podziw dla działania Boga. My wyrażamy nimi podziw dla Zmartwychwstania, które jest Boskim dziełem, cudem nad cudami.

Ten werset (Ps 118 [117]:23) wypowiedziała Elżbieta Tudor, kiedy się dowiedziała, że zostanie królową Anglii po śmierci swej siostry. Szybka reakcja na wydarzenia życia, reakcja poprzez słowa Pisma. Trzeba je znać, by móc je cytować.

Czy Elżbieta wypowiedziała te słowa po łacinie, w wersji Wulgaty? A Domino factum est istud, hoc est mirabile in oculis nostris. Czy może po angielsku, w przekładzie Coverdale'a? This is the Lord's doing: and it is marvellous in our eyes.

piątek, 4 września 2015

Materie bynajmniej nie mroczne

Jeśli dobrze pamiętam, Freud uważał, że jedynym wkładem kobiety w rozwój cywilizacji jest przędzenie. Czy wspominał też o tkaniu, nie pamiętam, i nie pamiętam też, w przypisie do jakiego artykułu na temat średniowiecznej literatury natrafiłem na ową wzmiankę o poglądach Freuda. Jeśli nawet tylko przędzenie i tkanie byłyby kobiecym przyczynkiem do rozwoju cywilizacji, byłoby to i tak wiele. Pomijając całą praktyczną stronę trzeba zauważyć, że tkaniny są (a częściej już tylko były) są odblaskiem piękna w tym podksiężycowym świecie.

Naszła mnie ta myśl przy ponownym czytaniu średniowiecznej walijskiej opowieści Pani źródła. Co chwila autor wspomina o jedwabiu, brokacie, płótnie, w żywych barwach żółci i zieleni, czerni i czerwieni, haftowanych, wzorzystych, używanych na stroje, końskie czapraki, obrusy... Cała feeria i splendor tkanin!

Opisy tkanin też bywają cudowne: w drodze do Szarej Przystani Galadriela odziana jest w białą suknię, świetlistą jak obłoki wokół księżyca. Ile razy, spacerując wieczorem z psem, patrzyłem na chmury wokół księżyca, wyobrażając sobie tkaninę, z której uszyto suknię Galadrieli!

Wspaniałe i oszałamiające też są tkaniny, i w ogóle stroje w Gwiezdnych wojnach. Królewskie stroje Amidali i jej pogrzebowa suknia, w stylu Ofelii, proste tuniki i płaszcze Jedi. Jest cała książka o strojach w Galaktyce, fascynująca lektura.

A stroje, jakie nosi Cate Blanchett jako Elżbieta I? Niesamowite, i dobrze oddają bogatą garderobę tej królowej. Jest książka o strojach Elżbiety I, ale cenę ma wyjątkowo zabójczą. W każdym razie, ze źródeł wiadomo, że Elżbieta miała mnóstwo rozmaitych sukien.

Wzory tkanin z bractwa prerafaelitów też są niesamowite. Cudowne tapety, zasłony, haftowane w motywy roślinne i ptasie, zachwycające.

Tkaniny ornatów Benedykta XVI, większości z nich, bo nie wszystkich, też były wspaniałe. Doskonałe tkaniny do szat liturgicznych oferują też niektóre angielskie firmy, zajmujące się szyciem ornatów i kap. Prawdziwe tkaniny, nie sztuczne, z jakich najczęściej robione są ornaty nad Wisłą. Tkanina w liturgii wyraża przecież piękno i chwałę Pana, nie powinno się na niej oszczędzać. A, jeszcze przypomniały mi się średniowieczne kapy i ornaty, które widziałem, haftowane i ciężkie, i piękne.

Barwa, faktura, wzór, to wszystko tworzy piękno tkaniny, piękno, które dociera do nas i przez wzrok, i przez dotyk.

poniedziałek, 2 marca 2015

Nieprzyjaciele naszych przyjaciół

Lubię Jane Austen, ale lubię też Elżbietę Tudor, której Jane nie cierpiała, uważała ją za zgubę, zarazę i zło wcielone. Według mnie, niesłusznie. Nie rozumiem ludzi, którzy sądzą, że katolik nie powinien lubić Elżbiety. Za Marii Tudor też płonęły stosy.

Święty Klemensie, módl się za nami!

czwartek, 15 stycznia 2009

Języki narodowe i papieskie ceremonie

15 I 1559 była niedziela, druga po Objawieniu Pańskim. W Opactwie Westminsterskim odbyła się tego dnia koronacja, ostatnia w Anglii koronacja według średniowiecznego, katolickiego rytu, sięgającego czasów Plantagenetów. Była to koronacja Elżbiety, córki Henryka VIII i Anny Boleyn.

Może się to wydać dziwne, że Elżbieta, która przyczyniła się do umocnienia Kościoła anglikańskiego – m. in. za jej panowania ukazało się kolejne, poprawione wydanie „Book of the Common Prayer” – koronowana była w katolickim obrządku. Ale trzeba pamiętać, że władzę objęła po śmierci swej przyrodniej siostry, Marii, która próbowała Anglię doprowadzić na powrót do jedności z Rzymem, po zamieszaniu, jakie wywołał Henryk VIII, i po rządach Edwarda, jego ukochanego syna z trzeciego małżeństwa. Elżbieta objęła tron w połowie listopada 1558; trudno było w tak krótkim czasie zmienić Kościół w Anglii, cofnąć to, co wprowadziła Maria i wrócić do reform poprzednich dwóch władców. Stąd koronacja według katolickiego rytuału.

Ewangelia tej niedzieli mówiła o weselu w Kanie Galilejskiej. Na wyraźne życzenie Elżbiety, i Epistoła, i Ewangelia zostały najpierw odśpiewane po łacinie (jak cała reszta mszy), a następnie odczytane po angielsku. Można powiedzieć, że zależało jej na tym, aby wierni rozumieli Słowo Boże w liturgii. Wiadomo też, że Elżbieta nie życzyła sobie oglądania Podniesienia; uważała ten akt za zbyt rzymski, żeby nie rzec papieski, i zupełnie niepotrzebny. Dlatego na czas konsekracji schroniła się w swojej ławce, odgrodzonej od ołtarza zasłoną – właściwie w czymś w rodzaju loży. Czy chodziło tutaj o dogmatykę, czy o liturgię? Prawdopodobnie o to drugie, Elżbieta przeciwna była nie samej konsekracji, ale elevatio Hostiae; zachował się też taki wiersz, przypisywany Elżbiecie:

On Being Questioned about the Nature of the Sacrament

Christ was the Word and spake it;
He took the bread and brake it;
And what the Word did make it,
That I believe and take it.


Nie potrafię powiedzieć, z którego okresu życia Elżbiety ten wiersz pochodzi. Czy już z czasów, kiedy była królową, czy może z czasów panowania Marii, kiedy Elżbieta mogła być „egzaminowana” z poprawności swej wiary? Wolę wierzyć w tę pierwszą opcję – przyznaję, mam do Elżbiety słabość. Była kobietą inteligentną i doskonale wykształconą – już jako nastolatka biegle czytała i pisała po łacinie i po grecku, tłumaczyła na angielski Plutarcha i, po zwycięstwie nad hiszpańską flotą, Boecjusza. Była przekonana, że zwycięstwo zawdzięcza Bożej Opatrzności, która postawiła ją na czele angielskiego narodu. Znamy kilka sytuacji, w których Elżbieta publicznie modliła się „aktami strzelistymi”. Niewątpliwie, była też wykształcona teologicznie, i wierzyła, że Boga szukać należy też przy użyciu rozumu, który nam dał.

A przy okazji przypomniałem sobie słowa pewnej – zdawałoby się wykształconej – osoby, która stwierdziła, że nie pójdzie na film o Elżbiecie (z Cate Blanchett), bo pełen jest antykatolickiej nagonki. Ja nic takiego nie zauważyłem (OK, Marii Stuart nigdy nie lubiłem). Co więcej, mamy w filmie scenę, kiedy panowie z rady namawiają Elżbietę do restrykcji wobec katolików jako potencjalnych wichrzycieli i spiskowców. Elżbieta mówi wtedy: „Nie będę karać moich poddanych za ich przekonania, moim obowiązkiem jest ich bronić; ukarać można dopiero wtedy, kiedy podniosą się przeciw mojej władzy.” Co tu jest antykatolickiego? Za mało się chyba potrafimy wczuć w specyfikę, w klimat tamtych czasów, w zawikłaną sytuację religijną. Oczywiście, były prześladowania ze strony protestantów, ale katolicy nie byli gorsi: w Oksfordzie jest pomnik anglikańskich męczenników z tamtych czasów. A św. Teresa, naprawdę bardzo rozumna kobieta, pisała o biednych luteranach, którzy masowo idą do piekła... Teraz możemy spojrzeć na to z dystansu, spokojniej, dostrzec racje i błędy po obu stronach...