Pokazywanie postów oznaczonych etykietą filologia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą filologia. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 26 października 2026

Błąd kardynała

Kupiłem książkę wydawnictwa W drodze, Alfabet Boga. Język grecki Nowego Testamentu. Na razie tylko ją przejrzałem, wydaje się być bardzo użyteczna, chociaż wolałbym, aby więcej było wiadomości o historii słów. Ale znalazłem w niej jeden błąd. Otóż na stronie 27 czytamy, że łacińskie słowo amor, oznaczające miłość, wyrasta z indoeuropejskiego pnia *kam-, który znaczy kochać i chcieć. I że jest to pokrewne z sanskryckim kamami, kocham. Niestety, nie jest to prawda. Łaciński czasownik amare i pokrewny rzeczownik amor mają niejasne pochodzenie. Mogą pochodzić od tzw. słów dziecinnych, oznaczających matkę, i stąd znaczenie przywiązania, miłości, albo, i to mi się wydaje bardziej prawdopodobne, od praindoeuropejskiego rdzenia *h₂emh₃-, który znaczy chwytać, trzymać za rękę, czyli okazywać przywiązanie i miłość. Żadnych powiązań z sanskryckim kamami czy kama tu nie ma. Te słowa pochodzą od rdzenia *keh₂-, który znaczy lubić, pragnąć, i pokrewny jest z angielskim whore (wcześniejsze hore), polskim kurwa czy łacińskim carus.

Tak więc korzystajmy z książki, ale ostrożnie.

piątek, 18 września 2026

Communicantes

Jeżeli we mszy używany jest Kanon rzymski, to usłyszeć możemy takie słowa: zjednoczeni z całym Kościołem. Rzecz w tym, że w łacińskim tekście Kanonu takich słów nie ma. Jest powiedziane tylko tyle: communicantes. A to nie znaczy zjednoczeni, lecz jednoczący się, jednocząc się, gdyż jest to imiesłów czasu teraźniejszego strony czynnej. Nie wiem, jak to wygląda od strony teologii, ale od strony gramatyki jest tak, że my nie jesteśmy już zjednoczeni – wtedy byłby imiesłów czasu przeszłego w stronie biernej, tylko że dopiero jednoczymy się w momencie wymawiania tych słów i sprawowania misteriów. Tu i teraz jest najważniejsze przy sakramentach.

I nie ma też w łacińskim teście słów z całym Kościołem, to dodano po polsku dla wyjaśnienia, z kim ma się dokonywać zjednoczenie. Ale przecież to może też znaczyć: my, tu obecni, jednocząc się jedni z drugimi, wspominamy za czcią świętych.

poniedziałek, 9 lutego 2026

Beowulf i Iliada

A jeśliby pomyśleć o Iliadzie tak, jak Tolkien myślał o Beowulfie? O opowieści, o wieży, z której widać morze. Bez doszukiwania się w niej pouczeń moralnych, bez szukania śladów historii, a nawet, aż dziwne, że to napiszę, bez podchodzenia do niej z gramatyką historyczną. Po prostu czytać i mieć z tego przyjemność. Widzieć Olimp. Albo i morze, ciemne jak wino. Czytać, bo się podoba.

Nawiasem mówiąc, ręka w górę, kto przeczytał całą Iliadę. Niekoniecznie w oryginale 😉

niedziela, 1 lutego 2026

Nasyci nas Pan

W dzisiejszej Ewangelii (Mt 5:1-12) czytamy: zostaną nasyceni, miłosierdzia dostąpią. Kto ich nasyci? Od kogo miłosierdzia dostąpią? W biblijnej grece w takich miejscach pojawia się strona bierna. A ponieważ nie ma podanego wykonawcy czynności, jak to zwykle jest przy stronie biernej (np. woda została wylana przez chłopca), to przyjmuje się, że jest to tzw. boska strona bierna (passivum divinum), a wykonawcą czynności jest sam Bóg, niewymieniony przez szacunek dla Niego, dla Jego imienia. Czyli możemy tłumaczyć: Bóg ich nasyci, Bóg się nad nimi zmiłuje, Bóg ich pocieszy. Co oby i nas spotkało. Amen.

niedziela, 25 stycznia 2026

W co wierzyć

W Ewangelię. Tylko dla przypomnienia, bo pewnie wszyscy to wiedzą: greckie słowo euaggelion (czytaj: ełangelion) pierwotnie oznaczało zapłatę za przyniesienie dobrej wiadomości (tak jest np. u Homera), a dopiero z czasem zaczęło oznaczać dobrą wiadomość, dobrą nowinę. I to by było na tyle dzisiaj.

wtorek, 13 stycznia 2026

środa, 17 grudnia 2025

Dwie małpki u Izajasza

Dzisiejsza pieśń z Izajasza, w jutrzni, nasunęła mi skojarzenie z azjatyckimi małpkami, które zasłaniają sobie uszy, usta, i oczy, żeby nie mieć żadnego kontaktu ze złem. U Izajasza są tylko dwie: zasłaniająca oczy i zasłaniająca uszy. I są, w łacińskim przekładzie, hipokryci, czyli aktorzy, ci, którzy udają przed Bogiem.

😁

niedziela, 30 listopada 2025

Abyśmy królestwo posiedli niebieskie

O to prosi kolekta 1 niedzieli Adwentu. O to w gruncie rzeczy chodzi, abyśmy ostatecznie w tym królestwie wylądowali. Abyśmy mieli udział w królowaniu Boga. Przecież tak mówi Jezus w Apokalipsie: Zwycięzca zasiądzie ze Mną na tronie (Ap 3:21).

Ale też świadomi jesteśmy naszych grzechów, stąd też i w mszy, i w nieszporach prosimy: Okaż nam, Panie, miłosierdzie swoje. To jest ten pokutny charakter Adwentu, o którym się teraz nie mówi. Owszem, jest radość, ale jest też żal za grzechy. Abyśmy mogli stanąć przed Synem Człowieczym, kiedy przyjdzie, i w tajemnicy Betlejem, i w tajemnicy Drugiego Przyjścia.

I jeszcze przypomnienie: słowo 'Adwent' nie znaczy oczekiwanie, tylko przyjście, z łacińskiego adventus, i odpowiada dokładnie greckiemu parousia.

środa, 12 listopada 2025

Chaos i piekło

Chciałbym jeszcze wrócić na chwilę do hymnu porannego z wczoraj, z dnia św. Marcina. W polskim przekładzie czytamy tam: O ty, co władzę masz nad piekłem. W łacińskim oryginale jest inaczej: Qui ter chaos evisceras, ty, który trzykroć rozerwałeś (a tak najdokładniej, to: wybebeszyłeś) chaos. Chodzi o trzy wskrzeszenia umarłych, opisane w Żywocie świętego Marcina, pióra Sulpicjusza Sewera. Czy chaos to piekło? Chaos kojarzy się większości ludzi, a to za sprawą rzymskiego poety Owidiusza, z nieładem, bezładem, nieporządkiem, jakąś mieszaniną nieuporządkowaną, w której masa rzeczy się znajduje i kotłuje. Tymczasem chaos (khaos) to greckie słowo, pokrewne z czasownikiem khaino, czyli zionąć, stać otworem, ziewać. W mitologii greckiej Chaos to taka właśnie pierwotna otchłań (jakże to podobne do mitologii germańskiej), z której wynurzają się kolejno inne byty, jak Ziemia, Tartar, Eros... Myślę, że dla anonimowego autora hymnu o św. Marcinie chaos był właśnie ziejącą otchłanią świata umarłych, z której święty biskup wyciągnął trzech zmarłych, przywracając ich życiu. Evisceras, dokładnie: rozerwałeś wnętrzności chaosu, wybebeszyłeś go, jak pisałem wcześniej. Tu już zupełnie niepoprawnie mi się kojarzy scena z Czarnoksiężnika z Archipelagu, kiedy Ged wszedł do krainy umarłych, aby wyprowadzić stamtąd umierające dziecko. Co mu się zresztą nie udało. Św. Marcin był w stanie to zrobić, bo jego mocą był Pierworodny wśród umarłych, nasz Pan, Jezus Chrystus, który śmierć pokonał, i otchłań. Ale ta wizja przy mnie pozostaje, Marcina idącego z krzyżem w głąb chaosu, aby rozerwać jego wnętrzności i przywrócić życiu umarłego.

Gdyż Bóg jest Bogiem żywych, nie umarłych, alleluja.

wtorek, 11 listopada 2025

Może chociaż tyle

W ankiecie, dotyczącej prowadzonych przeze mnie zajęć, jeden z nowicjuszy napisał: Panie Marcinie, z niecierpliwością czekam na każde Pana zajęcia. Może chociaż nauczycielem czy wykładowcą jestem dobrym. Bo w gruncie rzeczy to jest to, co najbardziej lubię robić. Tylko nie bardzo jest gdzie.

Na imieniny dostałem książkę o mitologii... chińskiej. Uznałem bowiem, że jej nie znam, więc warto się zapoznać z jej z bogactwem. Mam nadzieję, że mnie nie zniesmaczy.

Cieszę się, że mam za patrona św. Marcina z miasta Tours. Jak mi kiedyś powiedziała prof. Świderkówna, składając życzenia, to taki sympatyczny święty. Sympatyczny i potężny, i z pięknymi tekstami liturgicznymi.

wtorek, 16 września 2025

Wieniec zwycięstwa

Wczoraj wspominaliśmy (albo przynajmniej ja wspominałem) św. Niketasa Gota (czyli z plemienia Gotów), wielkiego męczennika (megalomartur), jak go nazywa Kościół prawosławny. 

Panie, nasz Boże, święty Niketas męczennik po dobrej walce otrzymał wieniec zwycięstwa, pokornie błagamy, przez jego modlitwy zbaw nasze dusze.

Kocham go bardzo, mam go w mojej małej litanii. Bo i język gocki kocham, zaraz po grece.

PS Czy czcionka nie jest za mała?

piątek, 11 kwietnia 2025

Co i dlaczego

A woli pan łacinę czy grekę, pytali nowicjusze. Grekę, powiedziałem. Myślę, że nie przypadkiem Bóg zechciał wyrazić swoje Słowo właśnie w języku greckim, który jest niesłychanie świeży, ciągle nowy, zachwycający swym dźwiękiem, i stosunkowo prosty. Greka jest, mówiłem, jak kwitnące drzewa wiosną, jak rosa kwietniowa, jak świeżo upieczony chleb. Nowicjusze trwali oszołomieni. Czy można tak mówić o języku?

wtorek, 28 maja 2024

Kilka było

Musiałem wyjść z Huanem o drugiej w nocy, popatrzyłem, i jednak zobaczyłem chyba cztery gwiazdy. Blade, dalekie, pozbawione blasku. Tak jak te pierwsze gwiazdy, stworzone przez Vardę, która dopiero na przyjście elfów przygotowała z rosy Telperionu nowe, jaśniejsze gwiazdy.

Blask gwiazd:  po grecku doxa, po łacinie claritas, po staroangielsku wuldor. Po gocku: wulþus.

piątek, 1 marca 2024

Mobbing

Za moich czasów studenckich nie wiedzieliśmy, co to jest mobbing. Nazywaliśmy to gnojeniem i pomyślałem, że o tym właśnie napiszę teraz, napiszę o profesorze W., który niedawno umarł, a który przez cały okres moich studiów mobbingował mnie, czyli gnoił. To będzie moja swoista katharsis. Podejrzewam, iż robił to dlatego, że odmówiłem udziału w jego zajęciach dodatkowych, dla których on sam wybierał uczestników, i które były uważane za bardzo nobilitujące wśród studentów. Może stąd się wzięła jego nienawiść do mnie i chęć utrudniania mi życia na wszystkie możliwe sposoby. Może to była zemsta.

Podam tylko trzy przykłady. Najpierw proseminarium greckie, które mieliśmy na trzecim roku. Wezwał mnie do tablicy i kazał przetłumaczyć zdanie z polskiego na grekę; przetłumaczyłem całość, ale pomyliłem w jednym miejscu rodzajnik i on wtedy wydarł się na mnie przed całą grupą, że jak mogłem zrobić coś takiego, że to się powinno wiedzieć. Było to bardzo poniżające. Druga rzecz, to zdawanie u niego lektur. Pytałem, czy mogę przyjść na dyżur na przykład w środę, on mówił,  że jak najbardziej, a kiedy przychodziłem, oznajmiał mi, że niestety, nie może mnie przyjąć, bo już ma kilka innych osób. Kiedyś postanowiłem, że po prostu za jednym razem zdam dwie lektury, i uniknę w ten sposób jego złośliwości. Zdałem jedną lekturę, dostałem piątkę, wyciągam drugą książkę, na co on obwieszcza mi, że już mnie nie spyta, bo musi zjeść kanapkę. Rozumiem, że każdy może być głodny, ale dyżur ma się dla studentów. I wreszcie trzecia sytuacja, chyba najgorsza z tych wszystkich: to było na czwartym roku, kiedy mieliśmy metrykę starożytną, czyli naukę czytania metrycznego poezji greckiej i łacińskiej. Czytaliśmy jakiś fragment z Katullusa, pisany jedenastozgłoskowcem. Każdy miał z biblioteki pożyczone jakieś wydanie Katullusa, i z niego odczytywał wskazany przez profesora W. fragment. Ja miałem jakieś włoskie wydanie i przeczytałem przeznaczony mi fragment. W tym momencie profesor się na mnie wydarł, zaczął na mnie krzyczeć, jakbym mu, nie wiem, ubranie zalał kwasem siarkowym,
że źle przeczytałem jeden wyraz, bo on jest w innym rodzaju. Wyjaśniłem, cały drżąc xe strachu, że ja tak mam z moim wydaniu, na co on jeszcze bardziej zaczął wrzeszczeć, że mam złe wydanie, i że to w ogóle moja wina, że coś takiego się zdarzyło.

Takich sytuacji był więcej, czysta złośliwość, poniżanie wobec grupy, deprecjonowanie, po prostu mobbing. A jednocześnie profesor W. uważany był za wzór cnót chrześcijańskich, za gorliwego katolika, który był przez jakiś czas przełożonym polskiej grupy zakonu bożogrobców. Szkoda, że z tych wielbiących go osób nikt nie zauważył albo nie chciał zauważyć jego drugiej twarzy, jego drugiej strony. W moim odczuciu to nie był dobry człowiek, na pewno nie był to dobry chrześcijanin.

Niech Bóg się zmiłuje nad jego grzeszną duszą.

PS Może ktoś powiedzieć, że opisuję to teraz, kiedy profesor W. nie żyje, więc nie ma jak się bronić.  Ale wtedy, kiedy on mnie mobbingował, ja też nie miałem jak się bronić. The balance of the world has been restored.

niedziela, 14 stycznia 2024

Wspomnień zmora

Program telewizyjny mi przypomniał, że w warszawskim Instytucie Filologii Klasycznej pracowała kiedyś pani, która wyglądała tak:


Z czasem dowiedziałem się, że studenci nazywają ją Tootsie. Naprawdę tak wyglądała. A była poza tym bardzo niesympatyczną osobą, i do tego cierpiącą na mizandrię.

poniedziałek, 1 stycznia 2024

Τρισμεγίστη

Miałem napisać o życzeniach noworocznych, ale może zrobię to jutro. Dziś chciałem tylko krótko przypomnieć, że pierwszy stycznia jest największą uroczystością ku czci Maryi Dziewicy, jaką mamy w roku liturgicznym. Z Bożego macierzyństwa Maryi wynika zarówno Jej niepokalane Poczęcie, jak i Jej chwalebne Wniebowzięcie. Zwróćmy uwagę, że tylko ten dzień, z poświęconych Maryi, ma własną psalmodię w modlitwie czytań. Wszystkie inne święta, nawet tak wielkie jak Wniebowzięcie, które ma własną wigilię, we wszystkich godzinach biorą teksty wspólne o Najświętszej Maryi. Dzisiaj tylko jest inaczej, bo to święto jest jednocześnie oktawą dla Narodzenia Pańskiego, dopełnia jako dzień ósmy tę wielką tajemnicę Wcielenia, którą zaczęliśmy obchodzić wieczorem 24 grudnia. Maryja jest z nią nierozerwalnie związana, głębiej niż ktokolwiek z ludzi. Dlatego dzisiaj cześć Jej oddajemy i sławimy Ją jako Bogurodzicę. Przy okazji: nie wiem, dlaczego w wielu tekstach liturgicznych, w wielu kazaniach używa się teraz tytułu Bogarodzica, a nie starszego i piękniejszego Bogurodzica, z tak zwanym celownikiem pożytku (po łacinie dativus commodi). Mamy przecież pieśń Bogurodzica, więc używajmy tego czcigodnego określenia Maryi, jakie nadali Jej nasi przodkowie.

niedziela, 10 grudnia 2023

Który na świat przychodzisz

W adwentowym responsorium niedzielnym powtarzamy, zwracając się do Chrystusa Pana: Ty, który na świat przychodzisz. Po łacinie to qui venturus es in mundum. Venturus to, dokładnie rzecz ujmując, imiesłów czasu przyszłego i wyraża zamiar: masz zamiar przyjść na świat. Ale sięgnąć trzeba dalej, do greckiego Nowego Testamentu, gdzie o Bogu mówi się, że jest, że był, że przychodzi. To ostatnie słowo jest użyte w grece też w imiesłowie, tyle że czasu teraźniejszego, od czasownika erkhomai, który znaczy idę. O co więc chodzi? W koine ten czasownik ma też znaczenie futuryczne, czyli może też znaczyć przyjdę. Chrystus przychodzi i przyjdzie, dlatego tak ważne jest nasze oczekiwanie.

niedziela, 15 października 2023

Primeval darkness

Dziś w Ewangelii Jezus mówi o grozie najbardziej zewnętrznej ciemności. Jakaś pierwotna ciemność, która oczekuje tych, co odrzucili łaskę Bożą. Takie ciemności mamy w mitologii greckiej, Erebos i Tartar, zachowane w języku gockim, riqiz (etymologicznie pokrewne z Erebos). Jest w tych słowach coś strasznego, groźnego, przerażającego. Znaleźć się w nich, to jakiś koszmar na jawie. A słychać tam płacz i zgrzytanie zębów. Straszne miejsce. Niech Pan nas od niego zachowa w miłosierdziu swoim. Amen.