środa, 2 września 2026
Oczywiście wiem
czwartek, 11 czerwca 2026
The sorrow
niedziela, 10 maja 2026
Dodatki
wtorek, 10 marca 2026
Co czytam
poniedziałek, 2 marca 2026
O podróży na Zachód
niedziela, 25 stycznia 2026
Pieśń o światłości
środa, 7 stycznia 2026
sobota, 3 stycznia 2026
Oczywiście, nie zapomniałem
niedziela, 22 czerwca 2025
Więcej momentów
Pisząc o czterech ważnych momentach, wydarzeniach w moim życiu, nie wspomniałem pewnie kilku innych, równie ważnych, jak np. pierwszego kontaktu z Tolkienem w chyba 1984 roku. Koleżanka z klasy pożyczała mi kolejne tomy Władcy Pierścieni, bo o własnym egzemplarzu mogłem wtedy tylko marzyć (zdobyłem go kilka lat później). A do Tolkiena doszedłem przez króla Artura: w telewizji szedł wtedy serial o nim, nigdy już więcej, nie wiedzieć czemu, nie powtarzany, i bardzo nas, czyli część klasy, wciągnął. Okazało się, że ktoś miał książkę R. L. Greena o królu Arturze, zaczęliśmy czytać, a od Merlina już tylko jeden krok był do Gandalfa.
Nie pisałem o tym poprzednio, bo, chociaż Tolkien bardzo wpłynął na moje życie, tolkienistą już chyba nie jestem, moje zainteresowanie osłabło, kiedy okazało się, że stał się taki popularny i każdy prawie zajmuje się Tolkienem. To po co ja tam jeszcze...
Msza znowu byle jak odprawiana, kazanie długie i nudne (po co cała wstawka o Hermaszewskim?). Żeby chociaż skłony robili odpowiednio przy ołtarzu... ze czcią dla Pana. Tyle tylko, że była III Modlitwa Eucharystyczna zamiast nieśmiertelnej II.
Tako rzecze Lómendil: Ludzie optymistyczni są bardzo męczący.
Święci Janie i Tomaszu z Anglii, módlcie się dziś za nami.


