Pokazywanie postów oznaczonych etykietą cierpienie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą cierpienie. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 1 grudnia 2025

Święta Apolonia i inni

Huan znowu choruje, proszę, módlcie się za niego razem ze świętą Apolonią, patronką od zębów, i ze świętym Karadokiem, patronem psów.

środa, 26 marca 2025

A jeśli się nie uda, to co?

Żyjemy w świecie sukcesu, wszystko zawsze musi się udać. Taka na przykład walka z chorobą: musi się udać, człowiek musi wyzdrowieć i jeszcze opowiadać o tym innym. A przecież nie zawsze tak jest, nie ma jakiegoś obowiązku, żeby wygrać z chorobą; można przegrać, to też może się zdarzyć i nie jest niczym dziwnym w podksiężycowym świecie. Ludziom, którzy wygrali z chorobą, wydaje się, że inni też tak mają albo będą mieć, i nie są w stanie zrozumieć tych, którym walka się nie powiodła. Bo czy to rzeczywiście zależy od nas, zależy od tego, czy chcemy wyzdrowieć, jak bardzo walczymy? Czy ktoś jest gorszy, bo walka mu się nie powiodła? A przecież ostatecznie ze śmiercią i tak się nie wygra, chociażby nie wiem jak się walczyło i jak bardzo chciało się tej wygranej. To udało się tylko Jezusowi. Jak na razie.

Zrozumcie tych, którym nie udaje się wygrać. Nie myślcie, że wszyscy muszą być tacy jak wy. Kto wie, co jeszcze może się wam przytrafić.

sobota, 1 marca 2025

Miesiąc, którego nie lubię

Czyli marzec. Długi, dłużący się, duszący Wielkim Postem i oschłością, szary, ni to zima, ni to wiosna, jeść nie ma co... Aczkolwiek pierwszy dzień tego miesiąca daje radość, bo to dzień św. Dawida z Walii, który kiedyś bardzo mi pomógł w sprawie urzędowej, i to 14. urodziny Huana, który jest wielką moją miłością i radością. Ale od jutra... Ech.

wtorek, 31 grudnia 2024

Realizm psalmisty

Gdyż mówi: Większość lat naszych to trud i marność, bo szybko mijają, my zaś odlatujemy. Trud i marność, marność i trud. Taka jest prawda.

Ach, kiedyż odlecę...

niedziela, 11 sierpnia 2024

Tylko wiara

Dziś z kazania dowiedziałem się, że w czasie Otatniej Wieczerzy Jezus przemienił chleb w swoje Ciało, a swoją Krew w wino. Jak to mówią, całe życie się czegoś uczymy.

Moja metoda sygnalizacji kaznodziejom, że mówią zbyt długo i zbyt nudno, a mianowicie udawanie przysypiania lub rozglądanie się na wszystkie strony w kościele, byle tylko utrzymać jakąś uwagę, niestety, zdaje się nie działać. Może są inne, lepsze sposoby?

A Huan dziś znowu zmarkotniał. Coś się dzieje, bo nie jest w stanie wejść na wersalkę, pewnie już wiek ma na to wpływ.

poniedziałek, 27 maja 2024

Hiob i Daniel

W Księdze Hioba szatan mówi do Boga: Skóra za skórę. I dotyka Hioba nie-zdrowiem, czyli chorobą. Istnienie w zdrowiu, istnienie w bez-zdrowiu. Istnienie w sensie, istnienie w bezsensie? Cóż nam odpowiesz, Hiobie?

Zejdź, Danielu, do jaskini lwa,
zejdź, Danielu, uczta trwa.

poniedziałek, 6 maja 2024

I tyle

Zawsze bardzo mnie cieszyły święta Apostołów. I tyle.

Jedynego dnia z całą mocą podejmujesz poważne wyzwania i zobowiązania, a dwa dni później – jakby to nożem uciął – zastanawiasz się nad tym, jak najzręczniej odejść z tego świata. Uciekłbym daleko, zamieszkał na pustyni, prędko bym sobie wyszukał schronienie od wichru i nawałnicy.

środa, 20 marca 2024

Rz 15:3

Wyrzuty wyrzucających Tobie spadły na Mnie. Te słowa, skierowane do Ojca, Paweł wkłada w usta Jezusa. Można to zrozumieć tak, że wszystkie nasze pretensje do Boga, nasze wyrzuty wobec Niego, Jezus przyjął na siebie w swojej męce.

Któryś za nas cierpiał rany, Jezu Chryste, zmiłuj się nad nami.

niedziela, 17 marca 2024

Ernest Bryll, przekłady i modlitwa wiernych

Zmarł Ernest Bryll, akurat w przeddzień świętego Patryka. Z jego twórczości kojarzę właściwie tylko przekłady z irlandzkiego, i może ze dwie piosenki, bardzo piękne zresztą.

Jezus mówi: Przyciągnę wszystkich do siebie. Ale niektóre rękopisy mają bardziej optymistyczną wersję: Przyciągnę wszystko do siebie.

Dziś w kościele usłyszałem modlitwę: Módlmy się za ludzi, którym nie powiodło się w życiu. Poczułem się dowartościowany. Ktoś wreszcie przyznał, że tacy ludzie istnieją.

niedziela, 25 lutego 2024

Syndrom Jicchaka

Abraham był pobożny, miał silną wiarę, był gotów poświęcić swojego syna po to, aby być posłusznym Bogu. O Abrahamie mówi się bez przerwy, o jego wierze, o jego heroizmie, o jego męstwie. A co z Izaakiem? Jaką to musiało być dla niego traumą: własny ojciec każe mu nieść drwa i potem na tych drwach chce go zabić i złożyć na ofiarę Bogu. Jaka to musiała być trauma dla niego, jakie przeżycie dotyczące nie tylko jego stosunku do ojca, ale i do Boga. Wiemy, że Izaak pozostał wierzący, pozostał wierny Bogu, ale ta trauma musiała w nim zostać, to straszliwe doświadczenie, że własny ojciec był gotów go zabić, byle tylko przypodobać się swojemu Bogu.

poniedziałek, 12 lutego 2024

Kiedy myślę o Tobie

Psalmy tego tygodnia jakoś często mówią o jęku, o cierpieniu na wspomnienie o Bogu. Oops, przepraszam, psalm, nie psalmy, bo w środę zmienia się tydzień.

czwartek, 8 lutego 2024

Jak długo można udawać?

Chciałbym odnieść się do tezy, propagowanej przez poczytną autorkę powieści młodzieżowych, dotyczącej cierpienia. Tezę tę można przedstawić tak: jeśli cierpimy, nie powinniśmy tego nikomu pokazywać, za to być zawsze promiennie uśmiechniętym i dawać wszystkim do zrozumienia, że u nas jest wspaniale. Otóż teza ta jest po prostu głupia, a może nawet stać się niebezpieczna. Czy kulawy ma kuleć tylko w domu, a na ulicy udawać, że chodzi prosto? Niewidomy ma udawać, że nosi okulary przeciwsłoneczne? Cierpiący na chorobę dwubiegunową ma udawać, że nie jest a manii lub depresji? Fizjologicznie NIE DA SIĘ tego zrobić. A pomyślmy o schizofreniku: ma udawać, że wszystko jest świetnie, kiedy próbuje zabić własną żonę, bo uważa ją za groźnego kosmitę? A weźmy bardziej codzienne przykłady: czy przy migrenie mamy udawać, że wszystko jest dobrze, kiedy światło i dźwięki powodują ból nie do opisania? Albo grypa, taka prawdziwa: mamy wyjść z domu, odwiedzić znajomych, żeby przypadkiem nie pomyśleli, że coś nam dolega?

Ukrywanie cierpienia z głupkowatym uśmiechem zamiast wyznania go i szukania pomocy może źle się skończyć. Dlatego rozważnie podchodźmy do rad, jakie znajdujemy w czytanych książkach. Świat nie jest pełen uśmiechu, jest w nim miejsce i na łzy, i na cierpienie. Upiększanie rzeczywistości nie jest mądre. Dochodzimy potem  do przekonania, że, owszem, mogłabym napisać książkę o rzeczywistości covidowej czy wojennej, ale... nie chce mi się, bo to, co dzieje się za oknem, nie zgadza się z moim światopoglądem.

wtorek, 25 lipca 2023

Dziś, jutro i pojutrze

Ksiądz Twardowski zawsze zadawał taką pokutę: Odmów dziś, jutro i pojutrze 'Pod Twoją obronę'. To od niego chyba mam przekonanie o potędze tej modlitwy. Wspominał, że odmawiał ją, czekając na wynik egzaminu na przyjęcie do gimnazjum, chodząc po Placu Piłsudskiego. Ja teraz niemal na okrągło odmawiam tę modlitwę, tak jak inni różaniec, bo na łapie Huana pojawiła się jakaś dziwna narośl. W sobotę przyjedzie weterynarz, żeby ją zobaczyć. Do tego czasu – Pod Twoją obronę uciekamy się, święta Boża Rodzicielko!

Nie tylko, Pani, pomagasz,
Kiedy grzesznicy Cię proszą,
Ale i pełna litości
Uprzedzasz nasze błagania. (z hymnu LG)

Przeszłaś do życia, będąc Matką Życia, i Twymi modlitwami wybawiasz nas od śmierci. (z liturgii bizantyńskiej)

środa, 12 lipca 2023

Chłosta, ale nie zbawienna

Chłoszczesz człowieka za winy Twą karą, jak mól wniwecz obracasz to, czego pożąda, marnością jest każdy człowiek. Dlaczego te słowa muszą się zawsze spełniać we mnie... pozbawiony radości... Nie jestem Mesjaszem, żebyś musiał mnie tak doświadczać. ChAD, chore kolana, chore kostki u nóg, mało Ci?

sobota, 10 czerwca 2023

Jesteś wielka

Tak mówię do Maryi, kiedy pomaga mi ocalić kolejne zwierzę w sytuacji całkowicie beznadziejnej. Ocaliła właśnie osiołka i jego matkę od strasznego losu, teraz jeszcze modlę się o ocalenie klaczy Łezki.

O Maria, virga Davidica,
Virginum flos, vitae spes unica!

piątek, 9 czerwca 2023

Powoli zabija

Nie mógłbym pracować w fundacji, ratującej zwierzęta od śmierci czy wspomagającej te bezdomne, mimo iż bardzo staram się takie fundacje wspierać, i rozumiem, jak są ważne. Ale moja betazoidzka empatia zabiłaby mnie wobec takiego ogromu cierpienia, gdybym stykał się z nim bezpośrednio. Teraz walczę o osiołka i jego matkę, zostało kilka godzin. Jeśli ktoś może, niech wspomoże, niech wesprze: https://fundacjabenek.pl/becia/