niedziela, 6 września 2015

Błysk i blask wielkanocny w Liście św. Jakuba

Czytamy dziś u św. Jakuba o wierze w naszego Pana, Jezusa Chrystusa uwielbionego (Jk 2:1). Dosłownie: o wierze w naszego Pana, Jezusa Chrystusa chwały, Ἰησοῦ Χριστοῦ τῆς δόξης. Owa chwała w Nowym Testamencie powiązana jest ze światłem i blaskiem, zatem ów Jezus Chrystus chwały to Chrystus rozjaśniony, rozświetlony, promieniejący chwałą. To Chrystus zmartwychwstały, rozjaśniony chwałą przez Ojca (cf. J 13:31-32). Blask Wielkiej Nocy przypomina się w tym fragmencie w niedzielę dzisiejszą.

Chryste, jaśniejący chwałą, który siedzisz po prawicy Ojca, zmiłuj się nad nami.

sobota, 5 września 2015

Ponura chmura

Narodowe czytanie Lalki Prusa. Z Lalki, czytanej w liceum, pamiętam tylko tyle, że była straszliwie nudna. W ogóle przerażające jest, że czyta(ło?) się tyle literatury dziewiętnastowiecznej i z początków dwudziestego wieku. Ciężkie tomy, nudne bardziej niż flaki z olejem. Po co np. tyle Żeromskiego się czytało? Tylu jest ciekawszych autorów...

Wielka francuska mediewistka, Régine Pernoud, zauważyła kiedyś bardzo mądrze, że ciężka, ciemna chmura zawisła nad Europą: chmura literatury 19. wieku.

piątek, 4 września 2015

Do M.

Wątpię, aby czytał pan wciąż moje teksty, zwłaszcza te blogowe: poznaliśmy się przecież w czasach, kiedy o blogach nikt nie słyszał, a czytał pan kolejno to, co najpierw pisałem piórem, a później drukowałem. Wieki temu... Pierwszy raz spotkaliśmy się w 1995 roku, w szpitalu. Miał pan wtedy dyżur i rozmawialiśmy na wieczornym obchodzie. Tyle lat potem się pan mną zajmował, z dobroci serca, pewnie nie do końca legalnie mnie przyjmując. Nigdy za to prawdziwie nie podziękowałem. Recepty, leki z próbek, badania. Pamiętam, jak przed wyjazdem na wakacje dzwonił pan i pytał, czy mam leki na kolejny miesiąc. I jak pytał pan, czy chcę, aby dowiedział się czegoś o mojej ciotce, przywiezionej do szpitala. I całą masę innych rzeczy... Owszem, bywał pan czasami denerwujący, i to bardzo... Ale zawsze miał pan dla mnie czas, zawsze czytał mejle, zawsze odpowiadał na telefony.

Potem różne rzeczy się zmieniły, zacząłem chodzić do innego lekarza.

Nie wiem, czy pan to czyta; jeśli tak, to niech pan wie, że za wszystko dziękuję i, mimo owych różnych zmian, myślę o panu serdecznie. Dobry pan był, to nie idzie w zapomnienie.

Materie bynajmniej nie mroczne

Jeśli dobrze pamiętam, Freud uważał, że jedynym wkładem kobiety w rozwój cywilizacji jest przędzenie. Czy wspominał też o tkaniu, nie pamiętam, i nie pamiętam też, w przypisie do jakiego artykułu na temat średniowiecznej literatury natrafiłem na ową wzmiankę o poglądach Freuda. Jeśli nawet tylko przędzenie i tkanie byłyby kobiecym przyczynkiem do rozwoju cywilizacji, byłoby to i tak wiele. Pomijając całą praktyczną stronę trzeba zauważyć, że tkaniny są (a częściej już tylko były) są odblaskiem piękna w tym podksiężycowym świecie.

Naszła mnie ta myśl przy ponownym czytaniu średniowiecznej walijskiej opowieści Pani źródła. Co chwila autor wspomina o jedwabiu, brokacie, płótnie, w żywych barwach żółci i zieleni, czerni i czerwieni, haftowanych, wzorzystych, używanych na stroje, końskie czapraki, obrusy... Cała feeria i splendor tkanin!

Opisy tkanin też bywają cudowne: w drodze do Szarej Przystani Galadriela odziana jest w białą suknię, świetlistą jak obłoki wokół księżyca. Ile razy, spacerując wieczorem z psem, patrzyłem na chmury wokół księżyca, wyobrażając sobie tkaninę, z której uszyto suknię Galadrieli!

Wspaniałe i oszałamiające też są tkaniny, i w ogóle stroje w Gwiezdnych wojnach. Królewskie stroje Amidali i jej pogrzebowa suknia, w stylu Ofelii, proste tuniki i płaszcze Jedi. Jest cała książka o strojach w Galaktyce, fascynująca lektura.

A stroje, jakie nosi Cate Blanchett jako Elżbieta I? Niesamowite, i dobrze oddają bogatą garderobę tej królowej. Jest książka o strojach Elżbiety I, ale cenę ma wyjątkowo zabójczą. W każdym razie, ze źródeł wiadomo, że Elżbieta miała mnóstwo rozmaitych sukien.

Wzory tkanin z bractwa prerafaelitów też są niesamowite. Cudowne tapety, zasłony, haftowane w motywy roślinne i ptasie, zachwycające.

Tkaniny ornatów Benedykta XVI, większości z nich, bo nie wszystkich, też były wspaniałe. Doskonałe tkaniny do szat liturgicznych oferują też niektóre angielskie firmy, zajmujące się szyciem ornatów i kap. Prawdziwe tkaniny, nie sztuczne, z jakich najczęściej robione są ornaty nad Wisłą. Tkanina w liturgii wyraża przecież piękno i chwałę Pana, nie powinno się na niej oszczędzać. A, jeszcze przypomniały mi się średniowieczne kapy i ornaty, które widziałem, haftowane i ciężkie, i piękne.

Barwa, faktura, wzór, to wszystko tworzy piękno tkaniny, piękno, które dociera do nas i przez wzrok, i przez dotyk.

czwartek, 3 września 2015

Jeszcze raz Iona

Poczytałem trochę więcej o krużgankach klasztoru na wyspie Iona. Okazuje się, że rzeźby na kapitelach układają się w pewien schemat.

Po stronie wschodniej są rośliny z Ziemi Świętej: winorośl, kąkol, oliwa, palma, etc.  Strona południowa to ptaki z wyspy Iona: rybołów, czapla, derkacz i inne. Zachodnie rzeźby przedstawiają roślinność Wysp Brytyjskich, można tam zobaczyć wiciokrzew, woskownicę, konwalię, goryczkę... Wreszcie, strona północna to kwiaty z samej wyspy: kosaciec, cymbalaria bluszczykowata, oset, naparstnica, etc.

środa, 2 września 2015

„Mabinogion” nad Wisłą

Niektóre wiersze Krzysztofa Kamila Baczyńskiego brzmią niemal jak walijski Mabinogion, stawiają przed oczy obrazy jak z Mabinogion, z jego barwami, lasami, zwierzętami i ową aurą tajemniczości, tak typową dla średniowiecznej literatury walijskiej. Są jak wizje Annwfn, Innego Świata. Wybrałem trzy przykłady z poezji Baczyńskiego.

Tam jest zawsze jesień,
pod krużgankiem drzew
zbiera złote jabłka
różowawy lew.
Tam jest zawsze zima,
w chmur lodowy łuk
modry łoś unosi
gałąź białych snów.
Tam jest zawsze wiosna,
na dymiącą ruń
ptak zielony zrzuca
skrzydła rudych łun.
Tam jest zawsze lato,
od zmarszczonych rzek
żółty niedźwiedź zwraca
ryty w miodzie łeb.
          ~ ~ ~
 
Oto dźwierze wiatrem rozwarte na przestrzał,
kute w ciężkim metalu powietrza,
ponad nimi dzwony liliowe, nad niemi
drzew korony jak zielone ręce ziemi.
A nad furtą chodzi niby paw
herb w koronie z purpurowych traw.
Wozem ani karetą tam nie zajedziesz,
bo do dworu nie droga – strumień wiedzie,
po nim złote łabędzie – w ich biegu
sercem spłyniesz – i staniesz na brzegu.
          ~ ~ ~
 
Na polanie białe łanie
w tańcu niosły ciała strąk.
Jedna wiodła je błękitna,
jakby rzeźba wodnych rąk.
Tak cieniami niosły trzepot,
tak w nie słońce nikło blaskiem,
że stawały się jak cienie
drzewem, wodą, liściem, piaskiem.
A za nimi strzelec tropiąc
zgubił łuk,
nie wiązane cieniem stopy
kładł w kurzawę chmur.
Trwał szelestem, w taniec nikł,
zmieniał ręce w wiotkość leszczyn,
ni mu ptak spod stopy tryśnie,
ni mu gałąź nie zatrzeszczy,
kiedy wznosi modry lot
potrącając liści strop.

wtorek, 1 września 2015

Iona

Piękne są kolumny w opactwie na wyspie Iona, wyspie celtyckich świętych Columby i Adomnána. Piękne przez swą prostotę, przez piękno kamienia, z którego je zrobiono, i przez odniesienia do natury, do stworzenia Bożego. Odpowiednie na dzisiaj, na dzień, w którym Kościół szczególnie pamięta o Boskim dziele stworzenia.



trochę egipsko wyglądają te ptaki...