niedziela, 31 lipca 2011

Napoje-naboje, nie zawsze chłodzące

Kupujcie i spożywajcie, nuże, kupujcie wino i mleko bez pieniędzy, za darmo (Iz 55:1), słyszymy w dzisiejszym czytaniu.

Drugi Izajasz nie mógł znać powiedzenia post vinum lac – testamentum fac. Czy to tak działa, nie próbowałem, może znajdzie się ktoś odważny?

piątek, 29 lipca 2011

O braku obłudy w tym kraju

Pisałem niedawno o niezwykle „mądrych” opiniach prof. Tadeusza Zielińskiego co do szkaplerza i pobożności katolickiej. Dziś zacytuję fragment z jego „Religii Rzeczypospolitej rzymskiej”, równie „głęboki”, a mówiący o zwyczaju szczególnie stosownym (z punktu widzenia Zielińskiego) i stosowanym w tym kraju:

Przecież i u nas częstokroć człowiek, co już stracił wszelki związek z religią, pragnie jednak, żeby taki stanowczy krok w jego życiu [chodzi o zawarcie małżeństwa] nie był pozbawiony sankcji kościelnej – i nie ma tu żadnej „obłudy”, lecz tylko głos uczucia przy tolerancyjnym ustosunkowaniu się rozsądku.

Głos uczucia. Ani wiara, ani miłość nie są uczuciami, są czymś innym. Uczucie, jak ktoś ładnie powiedział, może być aureolą miłości, która swe oparcie ma w woli.

Po co komu sankcja kościelna, skoro nie ma już żadnego związku z religią? Czy chodzi tylko o tradycję, czy może jest to uleganie zabobonom – bez sankcji kościelnej, bez rytuału, w który wprawdzie nie wierzymy, nie poszczęści się nam w małżeństwie?

Niewątpliwie, nie ma tu żadnej obłudy.

niedziela, 24 lipca 2011

gm, ss, gu, ph

Jak wiele moich tekstów, tak i ten może okazać się gorszący dla świątobliwych osób... Opowiada bowiem o rozproszeniach w czasie mszy.

W Ewangelii dzisiejszej mowa o płaczu i zgrzytaniu zębów (Mt 13:50). Owo zgrzytanie to po grecku βρυγμός. A stąd mamy w medycynie bruksizm. Takie skojarzenie wywołała we mnie dzisiejsza Ewangelia. Skrzywienie zawodowe, i tyle. Gm, ks, ss, pierwsze w rzeczowniku, drugie też w rzeczowniku, trzecie w czasowniku, a powstało z *kj.

Drugie skojarzenie, połączone z gorączkowym przeszukiwaniem pamięci, wzięło się z rzutnika, podłączonego do komputera, z którego na ekranie pojawiały się teksty pieśni. Komputer skojarzył mi się z wydrukiem, o jaki jutro muszę poprosić, ale nie wiem, czy w punkcie kserograficznym, gdzie takie wydruki robią, będą mieli Open Office. Co z kolei przypomniało mi, że wszyscy studenci z radością witają greckie słowo oznaczające węża, ὄφις, gdyż kojarzy im się z angielskim office. A grecki pokrewny jest z łacińskim anguis, ale nie mogłem sobie przypomnieć żadnego innego przykładu, gdzie greckiemu ph odpowiadałoby łacińskie gu, i strasznie mnie to męczyło przez kilkanaście minut. Venio odpada, sequor też... Dopiero w domu sprawdziłem, że można dodać jeszcze ninguit.

Słowa, słowa, słowa...

Ks. Twardowski w Birmingham

Można tu przeczytać, w wakacyjnym poradniku, o kościołach, o których pisał.

sobota, 23 lipca 2011

Hebafrodyta

Wyszliśmy z psem na spacer po szóstej rano. Przechodziliśmy koło fitness klubu, jeszcze zamkniętego, o czym świadczyła metalowa żaluzja, spuszczona wciąż, od wieczora, na wejściowe drzwi. Nagle jednak w oknie coś się poruszyło: na bieżni jakaś kobieta zapamiętale ćwiczyła. Pewnie została na noc, pomyślałem, schowała się w szafce w szatni, a potem całą noc bezpłatnie ćwiczyła, dla zachowania młodości i piękna. Boskim uosobieniem młodości była dla Greków Hebe, nalewająca bogom, w czasie uczt na Olimpie, nektar (przynajmniej do czasu, kiedy Dzeus postanowił być poprawny politycznie i zatrudnił Ganimedesa). Afrodyta zaś, w otoczeniu boskich Charyt, to wcielone piękno i seksapil.

Nieśmiertelność bez wiecznej młodości, jak o tym pouczają liczne przykłady, jest przekleństwem. Niestety, źródła milczą na temat ciągłej młodości bez nieśmiertelności.

PS Kiedy przechodziłem koło fitness klubu po ósmej, kobiety już nie było. Pewnie schowała się w szafce w szatni, aby nikt z przychodzących rano pracowników jej nie przyłapał. Ciekawe, czy mają w środku kamery. Jeśli tak, to musiała je jakoś unieszkodliwić. Podobno dobrze jest zaklejać gumą do żucia, ale to bardzo dużo tej gumy trzeba. Nie zdążyłem się przyjrzeć, czy kobieta miała też żuchwę umięśnioną.

piątek, 22 lipca 2011

Dic nobis, Maria, quid vidisti in via

Nie wiem, czemu św. Maria Magdalena jest szczególną patronką dominikanów. W ich liturgii godzin są piękne antyfony o tej  świętej:

Celsi meriti Maria, quae Solem verum resurgentem*) videre meruisti mortalium prima, obtine ut nos visu gloriae suae tecum laetificet in caelis (ad Magnificat, I nieszpory).

O mundi lampas et margarita praefulgida, quae Resurrectionem Christi nuntiando apostolorum apostola fieri meruisti, Maria Magdalena, semper pia exoratrix pro nobis adsis ad Deum, qui te elegit (ad Benedictus).

I jeszcze na nucie prawosławnej: w gazecie opisują warszawską Pragę (hit: zniknie pomnik Czterech Śpiących!). Można zwiedzić, zachęcają, cerkiew pw. Marii Magdaleny i neogotycką katedrę św. Floriana i św. Michała Archanioła. Widać kobieta na 'św.' nie zasłużyła.
________________________
*) W jednym z wierszy ks. Pasierb pisze o aniele zmartwychwstania, tym, który odwalił kamień od grobu, że dwa razy widział wschód słońca w tamten poranek.

środa, 20 lipca 2011

Wracając do Eliasza

Ponieważ nie podobają mi się hymny na dzień proroka Eliasza, jakie znaleźć można w polskiej wersji karmelitańskiej liturgii godzin (albo są to bardzo niezgrabne przekłady z łaciny, albo – co wydaje mi się bardziej prawdopodobne – twórczość rodzima), postanowiłem napisać własny.

Święty Eliaszu, przez kruki żywiony,
woda z potoku napojem twym była,
kiedy niebiosa Pan zamknął nad ziemią,
Bóg Izraela.

Jego tyś chwały obrońcą gorliwym:
ogień wezwałeś modlitwą na ziemię,
lud cały poznał, że Bogu żywemu
służyć należy.

W drogę ruszyłeś, by uciec przed gniewem
grzesznej królowej, i anioł ci pomógł;
Boga słyszałeś na szczycie Horebu
w cichym powiewie.

Jezus cię wezwał na świadka z Mojżeszem,
kiedy zajaśniał przed swymi uczniami,
abyś potwierdził, że On jest Mesjaszem,
z nieba zesłanym.

Boga żywego, wiernego na wieki,
który króluje nad niebem i ziemią:
Ojca i Syna, i Ducha Świętego,
pieśnią chwalimy. Amen.

(Nawiasem mówiąc, burza, która dziś przeszła nad Warszawą, była bardzo odpowiednia na dzień św. Eliasza.)