poniedziałek, 31 grudnia 2012

Wyście pierwsi oglądali

Z  pasterzy robi się pastuszków, grających na fujarkach, czasami zabawnych, o których śpiewa się w kolędach szybko, szybko.

A przecież myśl o nich powinna wywołać w nas święty szok: to byli pierwsi, po Maryi i Józefie, ludzie, którzy zobaczyli Mesjasza, tego wyczekiwanego, obiecanego, o którym mówili przez wieki prorocy. Wydarzenie bez precedensu, jedyne w skali światowej.

Nawiasem mówiąc, kolęda, z której zaczerpnąłem tytuł tego wpisu, mówi, jaki sprzęt wspinaczkowy dostało Dzieciątko Jezus: od patriarchów czekany.

Der Erlkönig

Czas jest jak Król Olch. Kiedy myślimy, że już mu umknęliśmy, wtedy nas dopada.

sobota, 29 grudnia 2012

Papieskie dziwactwa

Nie myślałem nigdy, że skrytykuję papieską liturgię. (Chociaż, może to kiedyś już robiłem, ale nie pamiętam?)

Chodzi o nieszpory 31. grudnia tego roku. I nieszpory uroczystości Maryi, Matki Bożej. Obecna liturgia godzin ma ten dzień własne hymny, w nieszporach jest to Corde natus Prudencjusza. W drugiej wersji rytu rzymskiego jest to ten sam hymn, co w nieszporach Narodzenia Pańskiego. Tymczasem w papieskiej liturgii, jak można zobaczyć na stronie watykańskiej, podany jest hymn Ave, maris stella: hymn z nieszporów tekstów wspólnych o Matce Boskiej.

Dalej, jako antyfonę do Magnificat podano Magnum hereditatis mysterium, której w liturgii godzin rytu zwykłego nie ma, a w rycie nadzwyczajnym jest w II nieszporach. Antyfona ta nigdy, na ile wiem, nie pojawiała się w I nieszporach, kiedyś śpiewano Qui de terra est, potem (i to zachowano w Liturgia horarum) Propter nimiam caritatem.

Skąd takie dziwactwa w liturgii papieskiej, która powinna być wzorem dla liturgii całego Kościoła rzymskiego?

Księża, majteczki i koroneczki

Moja znajoma dostała pod choinkę koronkowe majtki. Podobno ważny element tańczenia tanga. Myślałem, że majtki ważne są raczej przy kankanie.

Ale to tak tylko przy okazji, przed karnawałem. Ma być o istocie kapłaństwa.

Otóż opowiadano mi o pewnym anglo-katolickim księdzu (czyli takie coś pomiędzy anglikanizmem a katolicyzmem), dla którego najważniejszą rzeczą w kapłaństwie są stroje liturgiczne. Koronkowe, ozdobne, haftowane... Tak, to jest dla niego najważniejsze, można by nawet przyjąć, że to jest dla niego istota kapłaństwa. W życiu bowiem codziennym tenże ksiądz jest bezdusznym, pozbawionym całkowicie miłości bliźniego (wiem to od osób, które znają go osobiście i mają z nim kontakt na co dzień) i jakiegokolwiek ducha służby, duchowym sadystą. Oczekuje, że wszyscy wszystko dla niego zrobią, że go obsłużą, on palcem nawet nie kiwnie. Nie zmyje talerzy, nie sprzątnie pokoju... Nie porozmawia z kimś, kto tego potrzebuje, nie okaże żadnego współczucia czy chociażby zrozumienia. Ważne są tylko koronki.

Karykatura kapłaństwa. I nie wątpię, że w Kościele katolickim można znaleźć podobnych.

piątek, 28 grudnia 2012

βέλη καὶ ἰσχύς

βέλη γὰρ κυρίου ἐν τῷ σώματί μού ἐστιν, ὧν ὁ θυμὸς αὐτῶν ἐκπίνει μου τὸ αἷμα. μὴ ἰσχὺς λίθων ἡ ἰσχύς μου; ἢ αἱ σάρκες μού εἰσιν χάλκειαι; 
(Hi 6:4.12 LXX)

Eukatastrophe przy dźwiękach harfy

Tolkien, w swoim eseju O baśniach, wprowadza bardzo ważne pojęcie eukatastrophe. (Można przeczytać ten esej i dowiedzieć się, o co chodzi.) I pisze, że dla historii świata, dla historii ludzkości, taką eukatastrophe było Wcielenie, zaś eukatastrophe Wcielenia to Zmartwychwstanie. (Dla ciekawych: Tolkien nie sugeruje, że Wcielenie jest baśnią czy mitem, umiejscowionym poza czasem, jest ono dla niego jak najbardziej historycznym wydarzeniem.)

Przy Tolkienie trudno mi nie myśleć o Beowulfie i 14-wiecznej poezji angielskiej. Te myśli w pewien sposób łączą się przy tych zwrotkach angielskiej kolędy (tu można posłuchać):

Glad hymns in the Infant's laud
Sing we to Him while we may.
In heaven where He is throned as God
Our service He will pay.

Be we to the Infant true
While we are dwelling on mould,
And He will give us our wages due:
A crown of purest gold.

Dzieciątko, które jest Królem w niebie. Paradoks: Leżał w żłobie, i jaśniał w niebiosach; przyszedł do nas, i trwał przy Ojcu (antyfona z 2. stycznia). Our service He will pay... Kojarzy mi się to ze staroangielskim panem, któremu, w jego dworze (sele) śpiewa i gra na harfie poeta-minstrel (scop; trudno znaleźć dobre odpowiedniki dla staroangielskich słów, minstrel za bardzo tu nie pasuje; scop to właściwie 'twórca', czyli dokładnie tak, jak po łacinie poeta, a łaciński poeta od greckiego poietes, a to od czasownika poieo, robić, tworzyć). I pan go nagradza za jego pieśni, pozwala zasiąść przy stole i uczestniczyć w uczcie z radością.

Korona z czystego złota... W 14-wiecznym poemacie Perła, którym Tolkien się zajmował, i który tłumaczył na współczesny angielski, śniący widzi dziewice w orszaku Baranka, noszące wspaniałe złote korony. Ten obraz przypomina mi się przy słowach wyżej wspomnianej kolędy.

Takie skojarzenia literacko-muzyczno-świąteczno-teologiczne. Wszystko się łączy, trzeba tylko uważnie patrzeć.