sobota, 10 października 2009

Święci zapoznani, święci nieznani (iii)

Jej imię to jedno z poetyckich słów często używanych przez moich staroangielskich przodków: Hild, czyli bitwa. Żeby brzmiało bardziej kobieco, dodano żeńską końcówkę, i tak mamy św. Hildę.

Przez trzydzieści trzy lata żyła, jak się to ładnie w języku duchownych mówi, w świecie. W 657 ufundowała – a stać ją na to było, gdyż pochodziła z możnego rodu, spokrewnionego z władcami i Northumbrii, i wschodniej Anglii –  klasztor w Withby. Właściwie było to podwójne opactwo, dla mnichów i mniszek, a Hilda była jego ksienią (a nie opatką, jak to niektórzy mówią). Pięciu późniejszych biskupów kształciło się w opactwie Whitby. Ale najważniejsze wydarzenia, związane z tym miejscem i z Hildą, to synod w 663 i cudowna wizja Cædmona.

Synod miał położyć kres sporom o datę Wielkanocy. Pamiętać trzeba, że Brytania była chrystianizowana z dwóch stron: od północy przybywali iroszkoccy mnisi, od południa – misjonarze z Rzymu. Różnili się, między innymi, w sposobie obliczania daty Wielkanocy. W czasie synody Hilda wspierała wprawdzie stronę iroszkocką, ale przyjęła z pokorą decyzję o świętowaniu Wielkanocy według kalendarza rzymskiego.

O Cædmonie już kiedyś pisałem. Był prostym pasterzem, który pewnej nocy otrzymał natchnienie, i zaczął tworzyć pieśni ku chwale Boga. Hilda, przeczuwając, że pasterz otrzymał dar od Pana, nakazała kapłanom opactwa, aby się nim zajęli. Opowiadali mu biblijne historie, a Cædmon przetwarzał je na poematy w swoim ojczystym języku, zrozumiałe dla prostych ludzi.

Ostatnie sześć lat życia Hildy wypełniały choroby, które jednak nie zdołały osłabić jej działalności, jej pracy, zarządzania opactwem, dbania o naukę, udzielania rad, o które prosili ją i mnisi, i władcy, i zwykli ludzie. Zmarła 17 XI 680 roku, a świadectwo jej kultu pojawia się już w kalendarzu z początków wieku ósmego.

czwartek, 8 października 2009

Przyimki mszalne

Modlitwę eucharystyczną kończy swego rodzaju doksologia: Per ipsum, et cum ipso, et in ipso, est tibi, Deo Patri omnipotenti, in unitate Spiritus Sancti, omnis honor et gloria per omnia saecula saeculorum. Następujące potem Amen niektórzy nazywają najważniejszym Amen w całej Mszy.

Chwałę i cześć Kościół oddaje Ojcu, składając Ofiarę Chrystusa Pana, w jedności Ducha Świętego. Robi to przez Chrystusa – On sam jest wszak Ofiarą i Ofiarnikiem. Można przynieść ofiarę, a On ją złoży. Z Chrystusem – można stanąć obok Niego i wraz z Nim składać ofiarę.

I wreszcie najbardziej przerażające: w Chrystusie. To znaczy stać się, jak On, ofiarą i ofiarnikiem jednocześnie. W Nim nasze człowieczeństwo. My w Nim, On w nas. Przerażające, bo my, grzeszni, nagle możemy być w najświętszym Chrystusie. Święte przerażenie, bojaźń Pańska, nie ogarnie tylko głupca.

środa, 7 października 2009

Skojarzenia

Dawno, dawno temu w telewizji był program pt. „Skojarzenia” – jeden z pierwszych chyba teleturniejów w tym kraju – ale nie o nim chcę napisać.

Idąc dziś wieczorem na spotkanie z (przy)dominikańską młodzieżą, spragnioną słodkich dźwięków kwiryckiej mowy, mijałem cmentarz, na którym pochowana jest moja, martwa po urodzeniu, siostra. Niebo straciło już kolor rublowskiego błękitu, stawało się ciemne jak szaty Dziewicy z wiltońskiego dyptyku, Earendil jaśniał promiennie. Po mojej prawej ręce, za murem, był cmentarz, po lewej – ulica. (Akurat dziś w nowicjacie na łacinie mówiliśmy o prawicy, lewicy i tabu wilka.) Ulica była głośna, słychać hałas samochodów, które pewnie dawno powinny trafić do przeglądu lub na złomowisko. Po drugiej stronie, za murem, było cicho. Pachniało tujami, a wychylające się zza muru drzewa trwały nieruchomo. W zupełnej ciszy, której nie mąciły odgłosy jezdni. I było w tym coś dziwnego, ten wyraźny, bardzo wyraźny kontrast.

Cmentarz, etymologicznie, to sypialnia. Poprzez łacińskie coemeterium dochodzimy do greckiego koimeterion, a koimao znaczy zasypiać. W 18. czy 19. wieku próbowano wymyślić inną etymologię, cmentarz miał pochodzić od starszej formy – smętarz. Czyli miejsce, gdzie można się smęcić nad grobem.

I tak idąc, rozmyślając o cmentarnej etymologii, przypomniałem sobie Thomasa Graya, angielskiego poetę. Przeżył jako jedyny z dwunastu dzieci swoich rodziców. Należy do tzw. graveyard poets, cmentarnych poetów, poprzedników romantyzmu – jest autorem (1751) „Elegii napisanej na wiejskim cmentarzu”.

A wracając metrem myślałem o słowach psalmu: In pace, in idipsum, dormiam et requiescam.

niedziela, 4 października 2009

Kiedy rano jadę autobusem...


... między wersetami psalmów wyglądam przez okno i ze smutkiem patrzę na długie szeregi samochodów, jadących obok. (Czasami nie jadą, ale stoją. Ludzie mówią wtedy, że jest korek.)
W prawie każdym samochodzie tylko jedna osoba, czyli kierowca. Kiedyś próbowałem policzyć, w ilu samochodach oprócz kierowcy siedzi ktoś jeszcze: w czasie prawie pół godziny jazdy przez centrum Warszawy naliczyłem takich samochodów tylko szesnaście. Pośród – stu? dwustu?

Podobno w niektórych krajach są specjalne pasy na autostradach, dla samochodów, w których jadą przynajmniej cztery osoby. Ludzie dowożą się wzajemnie do pracy: w tym tygodniu swoim samochodem wiezie nas Gregory*), w przyszłym Lisa, a w następnym ja. Może u nas tak kiedyś będzie? Gdyby tak było, samochodów na ulicach byłoby mniej. Nie byłoby wspomnianych wyżej korków. Powietrze byłoby czystsze, śnieg zimą dłużej byłby biały. Środowisko byłoby bezpieczniejsze. Ziemia mogłaby odetchnąć.

Wiem, wiem, zaraz usłyszę, że znowu piszę o mało ważnych sprawach, które nie mają nic wspólnego z liturgią, teologią, moralnością i w ogóle ludzkością, bo są za mało duchowe, a za bardzo przy-ziemne. Może i tak, ale na te sprawy zwraca też uwagę Benedykt XVI, chociaż w Kościele jest chyba głosem wołającym na pustyni. Niedługo owa pustynia będzie jak najbardziej dosłowna. A dziś dzień św. Franciszka z Asyżu (kard. Schönborn napisał, że duchowość franciszkańska jest bliska Ojcu św.), patrona ekologów. Franciszek dobrze rozumiał, że człowiek stoi przed Panem w imieniu całego stworzenia, zarówno po to, aby w jego imieniu oddawać Panu cześć i uwielbienie, jak i po to, aby za stworzenie odpowiadać.

Od czasów mojego dzieciństwa jesteś mi przyjacielem, Franciszku. Porusz tych, którzy nie potrafią patrzeć tak, jak ty patrzyłeś, myśleć tak, jak ty myślałeś, kochać, jak ty kochałeś, cieszyć się, jak ty się cieszyłeś.

Ks. J.Twardowski
Nie tylko my

Czytamy – Bóg umiłował świat...
a więc nie tylko ludzi

ale i pliszkę
odymioną pszczołę

jeża eleganta wprost spod igły
nawet muła ni to ni owo

bo ani to koń ani osioł

(żal że go człowiek stwarzał

żyje jak kawaler co się nie rozmnaża)
gruszę co kwitnie zaraz przed jabłonią

liście konwalii prawie bez ogonka

cielę co za matką się wlecze


a my tak czulimy się do Boga

jakby On miał nas tylko kochać na świecie

_______________
*) Tak naprawdę, Gregory jeździ na motorze... Ale możecie sobie wstawić jakiekolwiek imię, np. James. On ma samochód.

sobota, 3 października 2009

Thou settest Earthquake in the South*)

Pomódlmy się za Indonezję.

Omnipotens, sempiterne Deus, maestorum consolatio, laborantium fortitudo, perveniant ad te preces de quacumque tribulatione clamantium, ut omnes sibi in necessitatibus suis misericordiam tuam gaudeant adfuisse. Per Christum Dominum nostrum.
________________
*) Emily Dickinson

piątek, 2 października 2009

Aniele Boży, Stróżu mój

Polski Anioł Stróż nosi koszulę nocną, używa lokówek i interesuje się głównie pacholętami, idącymi przez wąską kładkę. Biblijny Anioł Stróż jest o wiele dostojniejszy, czcigodniejszy – i groźny.

Może objawić się jako słup ognia, bywa czasami płomieniem lub wśród płomieni się przechadza. Jeździ konno na czele armii, potrafi unieść człowieka, trzymając go za włosy. Pomaga znaleźć na pustyni źródło i we śnie ostrzega przed mordercami.

W słynnym wierszu Reginalda z Canterbury, św. Malchus modli się do swego Anioła Stróża, aby ocalił go od piekła, które nazywa greckimi słowami: tartarus i barathrus. Anioł wie, jakie rzeczy dziać się będą przy końcu świata, mówi Malchus, niech więc będzie lekarzem i uleczy jego rany, przez które dusza ma zginąć w piekle.

Potężnym duchem jest każdy Anioł Stróż.

Aniele Boży, stoisz bezpośrednio przed Trójcą Świętą, nie przestawaj błagań zanosić za mnie. Od Boga masz moc, aby strzec mojej duszy, nie przestawaj osłaniać jej nieustannie swoimi skrzydłami. (Horologion bizantyński)

czwartek, 1 października 2009

Zaczął się październik

Święta Teresa od Dzieciątka Jezus i Najświętszego Oblicza, patronka dnia dzisiejszego, nie lubiła różańca.

A tu jeszcze mój ulubiony obrazek różańcowo-sutannowy: