Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pobożność. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pobożność. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 26 października 2025

Celnik &Co.

Kilka słów o Ewangelii dzisiejszej (Łk 18:9-14).

Kim jest dzisiaj celnik? Urzędnikiem na granicy między państwami, który pobiera opłaty od wwożonych z zagranicy towarów. Kim był celnik w Ewangelii, skoro mieszkał w Jeruzalem? Po grecku nazywał się on telones i taki był z niego celnik, jak ze mnie baletnica. To był poborca podatkowy, czyli bliżej mu do urzędu podatkowego niż do granicy. Pobierał podatki dla Rzymian, okupantów, a przy okazji pobierał trochę więcej, żeby tę nadwyżkę mieć dla siebie. Dlatego telonai byli tak znienawidzeni w czasach Jezusa i uważani za wielkich grzeszników.

Świątynia: miejsce spotkania z Bogiem, ale i z ludźmi. Do świątyni się, według greckiego tekstu, wchodzi, wspina, nie tylko dlatego, że świątynia jerozolimska leżała na górze Syjon, ale i dlatego, że mamy się wznieść ku Bogu, kiedy wchodzimy do świątyni.

Faryzeusz dziękuje za to, co sam robi, lub czego nie robi. Dosłownie w tekście greckim on modlił się do samego siebie, z siebie czyni boga, i może być w ten sposób zadowolony.

Pości dwa razy w tygodniu: z wczesnochrześcijańskiego (2 wiek po Chr.) dziełka Didache wiemy, że żydzi pościli w tamtych czasach we wtorki i czwartki, chrześcijanie w środy i piątki. Ot, taka ciekawostka.

Poborca podatkowy odchodzi usprawiedliwiony: to znaczy, odpuszczone mu zostały grzechy. Forma czasownika tu użyta występuje w greckim czasie wyrażającym trwały skutek. Cała życiowa postawa poborcy podatkowego, nie w sensie zła, które robi, ale jego podejścia do Boga, w pokorze i uniżeniu, daje właśnie to usprawiedliwienie. Boże, ulituj się nade mną, grzesznikiem.

Kto się uniża, będzie wywyższony (Łk 18:14). Nie wypada nie  wspomnieć w tym miesiącu o Tej, która uniżyła się najbardziej ze wszystkich, a teraz wyniesiona do niebieskiej chwały stoi po prawicy Chrystusa.

niedziela, 28 września 2025

Mamy księdza

Wreszcie mamy w parafii ojca, tuż po święceniach, który odprawia mszę pobożnie, w skupieniu i zgodnie z rubrykami. Oby taki pozostał, oby nie zaraził się od Śmierdziela. Dodatkowy atut: ma wspaniałą dykcję. I kazanie też było dobre.

poniedziałek, 14 kwietnia 2025

Prywatne litanie

Jedną z rzeczy, które mnie bardzo denerwują w czasie mszy, jest narzucanie przez kapłana własnej pobożności wiernym. Na przykład przy wspomnieniu świętych w Modlitwach Eucharystycznych II i III Mszał pozwala dodać imię świętego, którego wspomnienie akurat się obchodzi, lub patrona (kościoła, zakonu). Tymczasem zdecydowana większość księży dodaje tutaj litanię swoich ulubionych świętych. I tak na przykład słyszałem wspomnianych: Franciszka (założyciela zakonu), Antoniego (patrona kościoła), a dalej Jana Pawła, José Sáncheza (del Rio), Piotra Jerzego (Frassatiego), Hannę (Chrzanowską)... Czasami jest jeszcze Stefan Wyszyński, święta siostra Faustyna (dlaczego nie mówi się po prostu święta Faustyna?), i inni. A ja mam na przykład szczególne nabożeństwo do świętego Jana Chrzciciela, dlaczego nie mogę go usłyszeć wspomnianego we mszy, chyba że odmawia się I Modlitwę Eucharystyczną? Albo święta Maria Magdalena, czy wreszcie mój patron, święty Marcin? Dlaczego ich nikt nie wspomina? Kapłan nie powinien promować własnej pobożności w czasie mszy. Występuje w imieniu wszystkich wiernych.

Tak samo budzi mój sprzeciw, kiedy kapłan przed słowami Oto Baranek Boży mówi, za kogo powinniśmy ofiarować Komunię. Po pierwsze, to nie miejsce na to, a po drugie, co to go obchodzi? Albo kapłan, który po Komunii zaczyna recytować akty strzeliste. Jeśli chce, niech to robi w swym sercu i umyśle, a nam niech pozwoli na własną modlitwę w milczeniu.

Grupa trzymająca władzę w czasie mszy. Nie tak powinno być.