czwartek, 7 kwietnia 2011

Ściągam

Sam nie mam siły, żeby coś napisać, więc ściągnę od jednego z moich dawnych uczniów, bardzo mi się ten tekst podoba: proszę!

wtorek, 5 kwietnia 2011

poniedziałek, 4 kwietnia 2011

+ + +

Choroba po prostu jest i będzie. Czasami jednak jest jej więcej: zaostrza się, daje kolejny rzut, daje się mocniej odczuć – jakkolwiek to nazwać. Zwiększa się dawkę leków i czeka. Dzisiaj właśnie zwiększyliśmy. Kilka dni będzie do góry nogami, zanim biedne ciało się dostosuje. Tyle razy tak już było. I się czeka.

(Hi, I cannot write now. You know the drill.)

niedziela, 3 kwietnia 2011

Mchy i porosty, czyli z lektur wieczornych

                                    Oft þæs wag gebad,
ræghar and readfah,      rice æfter oþrum,
ofstonden under stormum.


Tak mówi nieznany z imienia poeta staroangielski o ruinach rzymskiego miasta, prawdopodobnie Bath. Często ten mur trwał, szary od porostów i czerwonawy, królestwo za królestwem [upadało], wytrwały wśród burz.

Rzymianie odeszli, Brytonowie zniknęli, przyszli Saksonowie, a mur trwa. Jest w końcu enta geweorc, dziełem olbrzymów. Ale jest też ruiną. Nie ma tam już mieszkańców, są tylko porosty.

Rice æfter oþrum, jedno królestwo za drugim. Wszystko obraca się w ruinę.

Co zostanie po ludziach tego wieku? Czy także wag ræghar and readfah?

Jeśli msza, to tylko polska!

Słyszałem dziś na mszy bardzo ciekawe wezwanie do Modlitwy Pańskiej: Odmówmy teraz tę modlitwę, której nauczył nas Pan Jezus, za naszą ojczyznę, Polskę. (Mam nadzieję, że w umyśle kapłana były przecinki.) Na mszy było kilku cudzoziemców, szkoda więc, że po Ojcze nasz nie było drugiego, za ich ojczyznę.

W połączeniu z koszmarnym i długim kazaniem, w którym ani słowa nie było o Ewangelii i czytaniach biblijnych, za to kilka idiotycznych błędów na temat wczesnej historii Kościoła i masa cytatów z Jana Pawła Wielkiego, taka msza staje się  naprawdę ofiarą Krzyża, zjednoczeniem z cierpieniem Chrystusa Pana. Razem z Chrystusem zostałem przybity do krzyża... Bogu niech będą dzięki.

sobota, 2 kwietnia 2011

Cyrograf w brewiarzu

Dei fide qua vivimus – hymn przedpołudniowej modlitwy godzin Wielkiego Postu – pojawia się we wszystkich chyba średniowiecznych zbiorach hymnów. Jak pisze A.S. Walpole, in Quadragesima ad tertiam (...) was the unbroken use of this hymn. Przynajmniej do Soboru Trydenckiego, jak sądzę, gdyż nie znalazłem tego pięknego hymnu w żadnym z dawnych brewiarzy. Teraz wrócił na swoje miejsce.

Ostatnia, przed doksologią, strofa tego hymnu zawiera prośbę do Chrystusa: ut eruat a saeculo / quos solvit a chirographo. Polski przekład zmienia to na zachowanie od grzechu, skoro kara już została nam darowana. Ut eruat a saeculo... Aby wybawił, wyrwał wręcz, ze świata – rozumianego tu jako to, co wrogie jest Bogu, tak jak w niektórych miejscach Ewangelii Janowej – tych, których uwolnił już od... cyrografu. Chirographon, z greckiego χειρόγραφον, to dosłownie coś napisanego ręcznie. Palatalizacja zrobiła z tego polski cyrograf. (Tak samo palatalizacja, plus dysymilacja, z chirurga zrobiła cyrulika.) Czy chodzi tu o pakt z diabłem? Słowa hymnu zdają się nawiązywać do Kol 2:14, gdzie mowa o zapisie dłużnym, spisie długów, od których wybawił nas Chrystus – i chodzi tu o przepisy dawnego Prawa, od którego chrześcijanie są już wolni. Przestępstwa i uchybienia, popełnione w czasie panowania Prawa, zostały usunięte przez Krzyż. Wszystkie nasze długi, jakie zaciągamy u Boga, nasze nieustanne debety, z tym najtrwalszym, debetem miłości, spłaca Krzyż.

piątek, 1 kwietnia 2011

Nudziarze

Większość ludzi na tym świecie jest przeraźliwie nudna (jak przysłowiowe flaki z olejem, aczkolwiek, z wiadomych powodów, nie mogę się wypowiadać na temat trafności tego powiedzenia) i, z tego powodu, śmiertelnie męcząca w kontaktach. Jak zauważył kiedyś Lindir, trudno dostrzec różnicę między dwoma śmiertelnikami, tak są do siebie podobni w swej banalności, tak nużący.

A jednak za nich wszystkich też umarł Chrystus.

Tu, gdzie teraz mieszkamy, ludzi nie ma zbyt wielu.