środa, 30 czerwca 2010

Finis coronat opus

Ostatnie zajęcia. Było ciasto z łacińskim napisem, i zdjęcia, i melon, i orationes.

Piotrze, Pawle i Krzysztofie,
Mateuszu wraz z Łukaszem,
Pawle, Piotrze i Andrzeju,
I Grzegorzu, i Dawidzie;

Wojtku, ciebie nie uczyłem;
Wy, Robercie i Macieju
Oraz Jarku – wyście tutaj
Nieco krócej przebywali:

Tempus fugit, tempus perit,
Ludzka moc go nie zatrzyma:
Koniugacyj czas skończony,
Już za nami deklinacje.

Wasze żarty w tłumaczeniu
I pytania osobliwe
Umilały te zajęcia,
Których dzisiaj nadszedł koniec.

Uczyć was radością było,
Miejsce w sercu moim macie,
Bom pokochał was serdecznie
I pamiętać będę zawsze.

Pan połączył nasze drogi
W miłosierdziu niepojętym;
Ojcu z Synem oraz Duchem
Dzięki wszyscy złóżmy korne.

Apostolorum certamen

Ut Petrus clave, Paulus verbo, ope intercessionis uterque in illam patriam nos certent inducere, ad quam meruerunt illi, alter cruce, alter gladio, feliciter pervenire. Amen.

Vel antiquior versio, genuina scribendi ratione:

Quatenus petrus claue, paulus sermone, utrique intercessione ad illam uos certent patriam introducere, ad quam illi alter cruce alter gladio, hodierna die peruenerunt. Amen.

poniedziałek, 28 czerwca 2010

Zjadłbym karpia!

Tłumaczenia, robione przez studentów, są albo poprawne, albo błędne. Błędne dzielą się z kolei na takie, które wynikają z niewiedzy bądź głupoty (czego na ogół biedny student sobie nie uświadamia), oraz na takie, które wynikają z poczucia humoru (i wtedy student wie, że tłumaczenie jest niepoprawne, ale wie też, że można się z niego pośmiać).

Julian Tuwim zabawiał się w takie właśnie łacińskie tłumaczenia, jak ostatnie z wymienionych wyżej. Opierał je zazwyczaj na dźwiękowych skojarzeniach z polskim czy francuskim. I tak, caveant consules miało znaczyć: czy państwo konsulowie napiją się kawy? Z kolei carpe diem (niezbyt poprawnie tłumaczone jako „chwytaj dzień”) – to u Tuwima zjadłbym karpia. Per aspera ad astra – ojciec ma nadzieję na medal. Ius civile – czyli po odbyciu służby wojskowej. Moje ulubione to hora canonica – żona księdza kanonika niedomaga.

Dziś w nowicjacie mieliśmy takie właśnie żartobliwe tłumaczenie a là Tuwim. Zapisałem je sobie, jako że pamięć coraz bardziej szwankuje (i wielu już nie pamiętam, a mieliśmy ich sporo w ciągu roku), gdyż warte jest zapamiętania, tak jest cudowne. Oto i ono: mille clypei pendent ex ea – opierając się na skojarzeniach, otrzymujemy: żołnierze z klipsami*) zwisają z niej.

Wróćmy jednak na chwilę do tłumaczeń, wynikających z niewiedzy lub głupoty studenta. Najłatwiej dostrzec to w tłumaczeniach pisemnych, gdzie student nie ma możliwości żartowania z przekładu, jak w czasie zajęć czy odpowiedzi ustnej. Tam także czasami zdarzają się skojarzenia, jakich nie powstydziłby się Tuwim: XL naves – bardzo duże statki; quid times? – która godzina. Tu przynajmniej można się roześmiać, gorzej, kiedy tłumaczenie jest zupełnie idiotyczne, i nic zupełnie nie znaczy – a i takie, niestety, się zdarzają...

Ale pewnie mało kto zrozumiał, o co tu chodzi – a miał być wpis o św. Paulinie, który jednak nie był Walijczykiem. Innym razem. Teraz trzeba się zająć przygotowaniem pożegnalnego bankietu vel rautu. 
_________________
*) Jam myślał, że chodziło o takie w uszach; po zajęciach mnie uświadomiono, że to miały być takie do papieru.

czwartek, 24 czerwca 2010

Urodziny

Cieszcie się i radujcie z narodzenia wielkiego Proroka! Dziś Bóg swojemu Kościołowi udziela duchowych radości, bo świętujemy urodziny Pańskiego Poprzednika, Pańskiego Chrzciciela, Pańskiego Męczennika! On palcem wskazał Baranka Bożego, którego wszyscy przepowiadali prorocy, on Go zobaczył na własne oczy.

Inter natos mulierum non surrexit maior Ioanne Baptista.


I jeszcze bardzo stara modlitwa z nieszporów dzisiejszych (jedna z trzech do wyboru): Boże, Ty widzisz, że zasmucają nas nasze grzechy*, rozraduj nasze serca poprzez tego, który był Poprzednikiem radości.
_________________
*Można też przełożyć: nasze nieszczęścia.

środa, 23 czerwca 2010

Wigilia św. Jana

Uroczystym postem poprzedzamy narodzenie św. Jana Chrzciciela, głosi prefacja w mszale biskupa Leofrica. Jego ojciec, wątpiąc w narodzenie syna, utracił zdolność mówienia, lecz gdy Jan się narodził, i mowę odzyskał, i dar pozyskał proroctwa. Matka Jana, podeszła w latach, przez jego cudowne poczęcie nie tylko przestała być niepłodną, płodność pozyskawszy, ale i Ducha Świętego otrzymała, dzięki któremu rozpoznać mogła Matkę Pana i Zbawiciela.

PS Wczoraj w TV widziałem katolicki program, w którym mówiono o uroczystości narodzenia św. Jana, podkreślając, że wyjątkowo świętujemy doczesne narodzenie świętego, podczas gdy inni święci wspominani są w dniu swych narodzin dla nieba. W tym samym programie, kilka minut później, ks. dr (!) Niewęgłowski powiedział, że 24. VI świętujemy dies natalis św. Jana Chrzciciela, dzień jego narodzin dla nieba, czyli męczeńskiej śmierci. Bez komentarza.

wtorek, 22 czerwca 2010

Dwaj panowie z więzienia

Tomasza poznałem, gdym lat miał trzynaście, i pokochałem od razu. Przyjaźnimy się nieprzerwanie.

Zachwycił mnie swoją żywiołowością, podziwiałem jego znajomość greki i łaciny, jego szerokie zainteresowania i śmiałe poglądy – chociażby w sprawie wykształcenia kobiet. Wiedziałem, że napisał kilka książek, a i poezja całkiem dobrze mu wychodziła. W swoim gościnnym domu zawsze trzymał jakieś zwierzęta.



Jan, przyjaciel i mentor Tomasza, wydawał mi się z początku oschły i surowy. Ale kiedy zacząłem czytać to, co pisał o Psalmach, poczułem, że jest mi bliski. Mniej znany niż Tomasz, bardziej w ukryciu, czy nawet w jego cieniu, chyba niedoceniony. O Tomaszu wszyscy mówią, wychwalają jego poczucie humoru i cieszenie się urokami życia; nic dziwnego, że Jan, samotnik, przy nim wydaje się surowy i oschły.

Tomasz kiedyś napisał: Nie może się zdarzyć nic, czego nie zechciałby Bóg.

Urodziny obaj obchodzą razem, właśnie dzisiaj, 22 czerwca, chociaż tak naprawdę to urodziny Jana, Tomasz urodził się dwa tygodnie później.

Sanctorum meritis inclita gaudia
pangamus, socii, gestaque fortia;
nam gliscit animus promere cantibus
victorum genus optimum.

Quae vox, quae poterit lingua retexere
quae tu martyribus munera praeparas?
Rubri nam fluido sanguine laureis
ditantur bene fulgidis.

poniedziałek, 21 czerwca 2010

Mnemeion

Pan dał Hiobowi nowe dzieci, siedmiu synów i trzy córki, w miejsce tych, którzy zginęli, gdy Pan pozwolił szatanowi dotknąć Hioba.

Stojąc nad grobem zastanawiam się, czy te nowe dzieci Hioba mogły rzeczywiście zastąpić te, które umarły. Czy patrząc na nie, nie myślał o tych poprzednich, nie czuł w sercu bólu, żalu i smutku, których ukoić nie można.

Pan dał, i zabrał Pan, i znowu dał Pan, ale przecież nie to, co zabrał.