wtorek, 31 stycznia 2017

Jeszcze raz o Bogu, który jest ogniem

To fragmenty modlitwy po Komunii z liturgii bizantyńskiej, jej autorem jest niejaki Symeon Tłumacz.
O Ty, coś jest ogniem, Ty, co spalasz niegodnych,
nie spal, o nie spal mnie, Stwórco mój.
Spal ciernie wszystkich moich grzechów,
duszę oczyść, serce uświęć.

poniedziałek, 30 stycznia 2017

I powiedział

Książka, której pragniesz: nie ma jej w żadnej z bibliotek, do których masz dostęp, ba, według Biblioteki Narodowej nie ma jej w tym kraju w żadnej bibliotece. Można kupić używaną za 454 zł, tak przelicza Bookfinder.

454 zł? Wypchaj się.

Ci, co wcześniej byli ciszą

Znaleźli wreszcie Słowo
ci, co wcześniej byli ciszą.
Z Niego pochodzi miłość i harmonia. (Ody Salomona, 12; tłum. Anna Kamieńska)

I jeszcze obrazek, który nie ma zupełnie nic wspólnego z powyższą poezją, ale znalazłem go dzisiaj i podbił moje serce: sfinksy z rzymskiej bazyliki św. Pawła za Murami:

niedziela, 29 stycznia 2017

Μακάριοι

Szczęśliwi ubodzy duchem, bo ich jest królestwo niebieskie. W pokorze ducha umieścił Pan zaczątek doskonałego szczęścia. Oddychający pokorą to ci, którzy pamiętają, że są ludźmi.

Szczęśliwi bolejący, bo zostaną pocieszeni. Płaczącym nad dawnymi swymi grzechami, nad niegodziwościami win, przez które sumienie nasze otępiało, przygotowuje Pan trwałą pociechę w niebie.

Szczęśliwi łagodni, bo odziedziczą ziemię. Łagodnym obiecuje odziedziczenie ziemi, to znaczy, Jego ciała, które sam Pan przyjął za mieszkanie. Bo przez łagodność duszy naszej zamieszka w nas Chrystus, a my odziejemy się w chwałę Jego uwielbionego Ciała.

Szczęśliwi miłosierni, bo nad nimi Bóg się zmiłuje. Dla miłosiernych przygotowuje nagrody miłosierdzia.

Nieczysty nie może znieść Bożego spojrzenia. –
Szczęśliwi czystego serca, bo oni zobaczą Boga.

Szczęśliwi czyniący pokój, bo zostaną nazwani synami Bożymi. Szczęściem czyniących pokój jest zapłata przybrania za Boże dzieci, aby trwali jako synowie Boga.

Szczęśliwi prześladowani z powodu sprawiedliwości, bo ich jest królestwo niebieskie: On sam jest sprawiedliwością.
         (z komentarza św. Hilarego z Poitiers do Ewangelii według Mateusza)

Co mówi dziś w czytaniu prorok? Szukajcie Pana (So 2:3). Co jeszcze? Szukajcie sprawiedliwości (ibidem). Apostoł odpowiada: Chrystus dla nas stał się sprawiedliwością (1 Kor 1:30). I dalej: Szukajcie pokory (ibidem). Jezus zaś jest pokorny sercem (Mt 11:29).

Pan jest ubogi, bo nie ma gdzie głowy skłonić. Pan boleje nad nędzą tego świata, zapłakał nad grobem Łazarza. Pan jest łagodny i pokornego serca. Pan pragnie i łaknie sprawiedliwości, gdyż Jego pokarmem jest wypełnić wolę Ojca. Pan jest miłosierny, gdyż lituje się nad grzesznikami. Pan jest czystego serca, On, po trzykroć święty i nieskalany Baranek. Pan pokój przynosi Apostołom po swoim zmartwychwstaniu. Pan jest prześladowany z powodu sprawiedliwości, skazany na śmierć na krzyżu.
*   *   *
A Kościół prawosławny wspomina dziś św. Andrzeja Rublowa.

sobota, 28 stycznia 2017

Pohańbienie ludu Bożego

Czy wypada, aby biskup zaczynał homilię, a więc ważną, składową część mszy świętej, od słów: Wielce Szanowny Panie Prezydencie Rzeczypospolitej wraz z Małżonką? Nawet jeśli ów prezydent jest na mszy obecny, to jest tylko jednym z wiernych, jego urząd w zgromadzeniu liturgicznym nie ma żadnego znaczenia. Poza tym, homilia nie służy powitaniom obecnych na mszy, ich miejsce, jeśli już ktoś naprawdę uważa je za konieczne (ja nie), jest na początku mszy. Ale, załóżmy, że biskup, zwłaszcza w dniu swego ingresu, może sobie pofolgować: na pierwszym miejscu powinien wymienić obecnych biskupów, bo w liturgicznym zgromadzeniu, jakim jest msza, oni są godnością najczcigodniejsi. Świadczy o tym ich strój, miejsca zajmowane w prezbiterium. Jakiekolwiek państwowe czy polityczne dostojeństwa stają niczym wobec godności Chrystusowego kapłaństwa. Powie ktoś może, że biskup na początku homilii nie wita, nie pozdrawia kolejnych grup wiernych, ale po prostu zwraca się do nich, prosi ich o uwagę (taaa... hwæt!). Może i tak, ale w dalszym ciągu nie powinien zaczynać od wymieniania polityków, jakkolwiek byliby oni przyjaźni Kościołowi. Wystarczyłoby zupełnie, gdyby powiedział: Drodzy bracia i siostry! To wystarczające, w Biblii mające korzenie, zwrócenie się do słuchaczy. Co nadto jest, od Złego pochodzi (Mt 5:37). Msza nie jest jakimś ćwiczeniem savoir-vivre'u, nie jest towarzyskim czy urzędowym spotkaniem, nie podlega dyplomatycznym protokołom. Wierni są sobie równi, z zachowaniem odróżnienia kapłaństwa, które uczestniczy w kapłaństwie Chrystusa jako Głowy (czyli księża), i kapłaństwa powszechnego (czyli reszta wiernych). Jakiekolwiek wyróżnianie grup wiernych, czy, co gorsze, poszczególnych osób, nie przystoi mszy, która jednoczy, a nie rozbija. Wszyscy na niej jesteśmy, w jakże szczególny i wyraźny sposób, braćmi, a Bóg nie ma względu na osoby, jak wielokroć przypomina Pismo. Jeśli będziemy na mszy mieć pośród wiernych równych i równiejszych, może się zdarzyć, że skończymy jak ci, których opisuje św. Apostoł Jakub (Jk 2:2-4). Niechże biskupi wezmą sobie do serca przestrogę tegoż Apostoła: Bracia moi, niech wiara wasza w Pana naszego Jezusa Chrystusa uwielbionego nie ma względu na osoby! (2:1). Tego, co cesarskie, nie należy oddawać Cezarowi w czasie sprawowania tego, co Boskie.

“Such was the stillness, I ne'er felt before”

Odkrywam na nowo muzykę Loreeny McKennitt, sięgam do płyt, których już dawno nie słuchałem, albo z których niektóre tylko piosenki wokół mnie krążyły. Właściwie zawsze coś z Loreeny słyszę w głowie, jest kilka utworów, które szczególnie lubię i pasują mi niemal na wszystkie okazje. Teraz zagłębiam się na nowo w album The Mask and Mirror, pierwszy, który poznałem, jeszcze w zeszłym tysiącleciu. Jedna z piosenek nosi tytuł Full Circle, i mówi o szukaniu Boga, przeniknięta jest, w słowach i melodii, mistyką. Jest w niej zimowa Irlandia i słoneczna Afryka Północna. Fragment tekstu:
Somewhere the sun rose, o'er dunes in the desert
such was the stillness, I ne'er felt before
Was this the question, pulling, pulling, pulling you
in your heart, in your soul, did you find rest there?

Elsewhere a snowfall, the first in the winter
covered the ground as the bells filled the air
You in your robes sang, calling, calling, calling him
in your heart, in your soul, did you find peace there?
 
(Loreena McKennitt, Full Circle)
Wschód słońca na afrykańskiej pustyni, to musi być coś wspaniałego. Generalnie nie przepadam za wschodem słońca, ale pamiętam, jak cudownie wyglądał, kiedyś, wieki temu, latem, w wiosce nad Wieprzem. I mam gdzieś zdjęcia wschodu słońca sprzed kilku lat, widzianego z moich okien, z różowiejącym, a potem pomarańczującym nieboskłonem.

I pierwszy śnieg, który zawsze jest zachwycający (nie trzeba po niego jeździć do Irlandii, gdzie zło wyłazi z ziemi, jak uważał Tolkien). Czy śnieg zachwyca swą bielą, czy swą delikatnością, czy może zachwyca przy nim myśl o nadejściu zimy? I procesja mnichów, pośród płatków śniegu zdążająca do kościoła na liturgię.

piątek, 27 stycznia 2017

O odpustach

Uzyskać odpust za autora Beowulfa. Niemal nic o nim nie wiemy: kiedy żył, gdzie dokładnie? Wiemy, że był wychowany w kulturze chrześcijańskiej (czy to nie cudowne: chrześcijaństwo było wtedy jeszcze niepodzielone!), być może był mnichem. Jak umarł? Kto się za niego modlił? Czy ktoś kiedykolwiek ofiarował za niego odpust?

Albo ten, kto napisał walijskie Preiddeu Annwn: poeta-tajemnica. Kto, kiedy i gdzie się za niego modlił? Czy już osiągnął zbawienie? I tak samo można zapytać o również bezimiennego poetę, który stworzył jeden z najpotężniejszych tekstów poetyckich, jakie znam: o autora zawartej w „Eddzie poetyckiej” Völuspá.

Lux aeterna luceat eis, Domine, cum sanctis tuis in aeternum, quia pius es.