Śpiew na wejście w dzisiejszej mszy: Zwycięzca śmierci. Owszem, uroczystość Wszystkich Świętych ma charakter paschalny (vide 'alleluja' w antyfonach), ale chyba nie aż tak, aby śpiewać w nią pieśń wielkanocną. Dziwne to było i szokujące.
Zastanawiam się, gdzie jeszcze w Warszawie można znaleźć dobrego spowiednika, poza katedrą, bo we własnej parafii jest zawsze ryzyko trafienia na Śmierdziela, co wystawia wiarę na próbę.
Każdy pewnie ma jednego, szczególnie ukochanego świętego: napiszecie, jakiego? Dla mnie to Jan Chrzciciel. No i oczywiście patroni od chrztu i bierzmowania, Marcin i Berard.
Bóg mi dał znak przez Huana. Naprawdę. Wyraźną odpowiedź na pewien problem.
Coś jeszcze miałem napisać i zapomniałem. Gdybym sobie zapisał przed obiadem, to bym pamiętał. Boję się kłopotów z pamięcią.