wtorek, 6 września 2011

Wy dajcie im pić

W nocy padał deszcz, wiał silny wiatr: gruszki pospadały na ziemię, a Huan nawet nie próbował położyć się w mokrej trawie.

Tymczasem o świcie, na trawnikach banku, już działały zraszacze.

Wszak wody ci*) u nas dostatek, a że niektórzy umierają z pragnienia w Afryce...
________________
*) Dativus ethicus

poniedziałek, 5 września 2011

I jeszcze raz kwiatki

Moje ukochane Geranium phaeum, bodziszek żałobny, stąd wzięty. Zachwycająca jest i nazwa, i kolor.


Jednak idzie ku gorszemu, czyli zgorszenie pesymisty

Dawno, dawno temu, za siedmioma stacjami kolejowymi, za siedmioma przystankami autobusowymi, było sobie opactwo benedyktynów. Wielu zachwycała sprawowana w nim liturgia, chociaż nieszpory, modlitwa wieczorna, śpiewana była o godzinie 15., a w niedziele nawet o 14:30! Za to wieczorem, o 19:30, zaczynała się wigilia, oficjum czytań.

Opowiadano mi, że z nastaniem nowej dynastii wiele się zmieniło w opactwie. Nieszpory śpiewa się, jak Pan Bóg przykazał, wieczorem. Przypadkiem trafiłem na internetową stronę opactwa, rzeczywiście: nieszpory o 19. Pięknie. I nagle... nagle moja i tak już, od 2002 roku przynajmniej, jeśli nie od 1999, niezbyt dobra opinia o owym opactwie (cztery 'o' pod rząd... dobrze, że nie dwa) stała się jeszcze gorsza. Oficjum czytań, godzina 15., w dni powszednie. Wigilia o 15. Godzina kanoniczna, która, według wskazań Soboru, w chórze ma zachować charakter godziny nocnej! W porządku, nikt nie domaga się sprawowania jej o 2. w nocy, jak nakazuje np. Regularis Concordia, ale o 15??? Karmelitanki, słabe kobiety, odmawiają ją, właśnie jako wigilię, o 21., i nie narzekają na brak snu, a wstają równie wcześnie, jak benedyktyni, i równie ciężko, jak oni, pracują fizycznie. A można przecież, jak kiedyś robiono wręcz odruchowo, i jak wciąż robimy w czasie Triduum Sacrum, odmawiać tę godzinę rano, razem z poranną modlitwą, jutrznią! Wigilia o 15! Nocna godzina, godzina czuwania, śpiewu psalmów i czytania Pisma, tak droga mnichom – o 15!!! W klasztorze mnichów, dbających przecież o tradycję, którzy nie uważają pójścia z czasem za zdradę, ale za twórcze rozwinięcie tego, co zostawili ojcowie. Nie wątpię, że ojcowie z Islandii, gdyby tam powstawał monastycyzm chrześcijański, nie mieliby nic przeciwko wigilii o 15., w pewnych okresach roku przynajmniej...

Jeśli kiedyś w tym opactwie fałszywie brzmiały o 15. hymny, opiewające zachód słońca, np. w lipcu, to co teraz z hymnami, które wspominają o ciemnościach nocy i zapalonych pochodniach? O 15., przypomnę, o 15.

Niebiosa, spuśćcie zasłonę miłosierdzia.

PS Ten tekst dedykuję z wyrazami sympatii p. Piotrowi Chrzanowskiemu, myślę, że on się pod nim spokojnie podpisze.

niedziela, 4 września 2011

Czy św. Ambroży lubił ptaki?

Łączy się go zwykle z pszczołami, których też jest patronem. Chyba jednak Ambroży kochał całą przyrodę i obserwował ją dokładnie.

W hymnie z niedzielnej jutrzni, którego Ambroży jest autorem, śpiewamy o kogucie, czujnym stróżu pośród głębokiej nocy (noctis profundae pervigil), którego pianie zmusza do ucieczki korowód demonów, tańczących nocą (o czym wiedzą wszyscy bohaterowie baśni), i uspokaja wzburzone fale morza (jak tego doświadczył król Kanut).

W swoim komentarzu do Księgi Rodzaju Ambroży pisze i o słowiku, który też jest czujnym stróżem (pervigil custos), przynoszącym swym śpiewem pociechę pośród bezsennej nocy.

Ciekawe, czy Tolkien lubił św. Ambrożego. (Pewne skojarzenia się tolkienistom nasuną.)

sobota, 3 września 2011

Zdrowaś Maryjo

Wspaniałe wrażenie sprawia słuchanie po serbsku tekstu, który znam na pamięć po grecku, rodzaj prawosławnego Zdrowaś Maryjo. Raduj się, tak jak w Ewangelii, raduj się, Bogurodzico Dziewico. W tej muzyce słychać tę radość.


piątek, 2 września 2011

Usłyszane, zasłyszane, etc., czyli o urokach piosenek radiowych

W radio jakaś, jak to mówi moja przyjaciółka, babeczka, śpiewa radośnie: Zapalenie pęcherza męczy mnie... Przypadłość jak przypadłość, w końcu nic wstydliwego, każdy może mieć kłopoty z pęcherzem. Ale czemu, skoro tak radośnie to obwieszcza światu (nawet owo 'męczy' można zrozumieć jako wyraz masochistycznej przyjemności, doświadczanej przez śpiewającą babeczkę), zaraz potem dośpiewuje, że tak bardzo, tak bardzo chciałaby się go pozbyć? Zdecydować się nie może: varium et mutabile est semper femina?

czwartek, 1 września 2011

Znowu ta litania

Przypadkiem trafiłem na Youtube na litanię do Wszystkich Świętych, śpiewaną w czasie procesji kardynałów przed ostatnim konklawe. Jeśli ktoś kiedykolwiek myślał, że Kościół święty może upaść, polec, zniknąć, niech posłucha tejże litanii, a zrozumie, że moce, stojące za Kościołem, są potężniejsze niż wszystko w świecie widzialnym i niewidzialnym, i dlatego obietnica naszego Pana – że bramy świata podziemnego, bramy śmierci, nie przemogą Kościoła – zawsze się spełnia, aż do końca czasów.