Pokazywanie postów oznaczonych etykietą lato. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą lato. Pokaż wszystkie posty

sobota, 8 sierpnia 2026

Miesiące wakacyjne

Upał był nie do zniesienia. Wczoraj zrobiło się chłodniej i miałem zamiar iść na pobranie krwi dla zbadania poziomu litu, ale popsuła się winda, a ja byłem po wieczornym, nocnym (1:30) i porannym wyprowadzaniu Huana, i wizja kolejnej wspinaczki na 7. piętro pozbawiła mnie sił. I tak w nocy kręciło mi się w głowie, myślałem, że zasłabnę na schodach i będę leżał aż do rana. Dziś jest chłodno i winda chodzi.

Lipiec kojarzy mi się barwą z Wielkanocą, bo to Maria Magdalena i Tomasz Apostoł. Sierpień jest dla mnie franciszkański, bo to Najświętsza Maryja Anielska z Porcjunkuli, i święta Klara. W tym miesiącu można powiedzieć, że czuć średniowieczne Włochy w klimacie i w lekturze. Całe moje dzieciństwo i lata młode, aż do studiów, upłynęły w cieniu franciszkańskiego kościoła. Klarę poznałem lepiej dopiero jakieś dwa lata temu, więcej o niej czytając. W tym roku, w 800-lecie śmierci św. Franciszka mam do przeczytania jego biografię, może zdążę.

poniedziałek, 21 lipca 2025

Kiedy była działka

W tym roku truskawki jadłem tylko dwa razy, malin jeszcze wcale. Maliny, moje ukochane owoce, mogą być same, albo w formie ciastek boleśnie zaostrzających apetyt (z Ani z Zielonego Wzgórza), albo kremu prababek. Cudowne owoce. Nie jadając mięsa powinienem pewnie wszystkie owoce kochać, ale ja lubię tak naprawdę tylko maliny, poziomki, truskawki i morele. Wszystkie mieliśmy, kiedy była działka. Może jeszcze agrest, ale to w formie dżemu, więc nie wiem, czy się liczy. Teraz w sklepie kupujemy dżem z agrestu i kiwi. Bardzo dobry.