Wszystkie osoby, które obecnie ze swadą, poczuciem znajomości tematyki, i w ogóle z przekonaniem o własnej specjalizacji w temacie, przemawiają, piszą i rozmawiają na temat Odysei, proszone są o przeczytanie jej w całości w dobrym jakimś przekładzie. bo jak sądzę, w oryginale ich na to nie stać. A jeśliby ktoś chciał przeczytać to po angielsku, to zdecydowanie odradzam przekład Emily Wilson, który jest po prostu bardzo, bardzo zły i niewierny Homerowi.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą tłumacze. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą tłumacze. Pokaż wszystkie posty
wtorek, 21 lipca 2026
piątek, 10 stycznia 2025
Cicha noc
Z książki Boże Narodzenie w polskiej kulturze dowiedziałem się, że mamy dwa przekłady kolędy Cicha noc. Ten powszechnie znany i śpiewany, Piotra Maszyńskiego, nie jest zbyt wierny oryginałowi. Ale jest drugi, bliższy tekstowi oryginalnemu, i nawet umieszczony na ścianie kaplicy w Oberndorf, gdzie ta kolęda powstała. Udało mi się znaleźć z niego trzy zwrotki.
Cicha noc, święta noc!
Wszystko śpi, atoli,
Czuwa Józef i Maryja,
niech więc Boska ich Dziecina
w błogim spokoju śpi.
Cicha noc, święta noc!
Tobie cześć chcemy nieść,
Boś pastuszkom oznajmiony
Przez Anielskie "Alleluja",
Jezu, witamy Cię!
Cicha noc, święta noc!
Boże nasz, serca masz,
Radość sprawia nam nowina,
Że nadeszła ta godzina,
W którejś narodził się,
W którejś narodził się.
środa, 1 maja 2024
Jaka praca, taki patron
Święty Josefie, czy jesteś patronem tylko robotników i rzemieślników, czy też takich jak ja, tłumaczy i nauczycieli?
poniedziałek, 29 kwietnia 2024
Spolszczenie Homera
Czyli Odyseja w tłumaczeniu Antoniego Libery. Nie polecam. Były wielkie obietnice, miał być polski heksametr, a wyszło nie wiadomo co. W heksametrze akcent musi zawsze być na pierwszej sylabie wersu, tutaj tego nie ma. W heksametrze musi być, zgodnie z nazwą, sześć akcentów, tutaj bywa tylko pięć. Mickiewicz dał wspaniały wzór polskiego heksametru w słynnym: Skąd Litwini wracali? Z nocnej wracali wycieczki. A tutaj mamy nie spolszczenie Odysei, ale obrazę Homera.
niedziela, 12 listopada 2023
Co za idiotki
Panny z przypowieści zapisanej u świętego Mateusza nie są nierozsądne czy nieroztropne. One są, delikatnie mówiąc, głupie. A jeszcze mocniej, jeśli chcemy to oddać we współczesnym języku polskim, one są idiotkami, bo takie znaczenie będzie tu miało greckie słowo μωρός. Pięć było idiotkami, a pięć było rozważnych, roztropnych. To greckie słowo, które przed chwilą podałem, jest wymieniane w Kazaniu na górze: Jezus mówi, że jeśli ktoś tak powie do swojego brata, to zasługuje na ognistą gehennę, na ogniste piekło. Nie może to więc być jakieś łagodne słowo. (Można się zastanawiać, jak użycie tego słowa w przypowieści przez samego Jezusa, ma się do Jego nauki z Kazania na górze. Ja nie wiem.)
sobota, 18 lutego 2023
Erlkönig
Może już o tym pisałem, nie pamiętam. Zabrałem się za gromadzenie przekładów Erlköniga Goethego. Z polskich najbardziej mi się podoba przekład Jadwigi Gamskiej-Łempickiej, niestety, nieosiągalny w wersji książkowej. Z angielskich przypadł mi do gustu przekład Davida Luke'a, profesora z Oksfordu. Jest rytm, jest rym, jest wierność oryginałowi.
poniedziałek, 4 lipca 2022
Bzdury tłumaczy i życie, co ucieka
Kolekta obecnego tygodnia wcale nie mówi o podźwignięciu upadłej ludzkości, ale o podźwignięciu całego świata. Tłumacze są beznadziejnie antropocentryczni. Bóg troszczy się nie tylko o ludzi, ale o cały stworzony świat, który będzie uczestniczył w chwale życia bez końca, jak o tym pisał święty Paweł w Liście do Rzymian.
Kobieta z dzisiejszej Ewangelii cierpi na upływ krwi; krew jest w Biblii symbolem i esencją życia, więc ona cierpi na upływ życia, życie z niej wycieka, tak jak ze mnie.
niedziela, 25 lipca 2021
Troszkę inaczej
W dzisiejszej kolekcie jest mowa nie tyle o ubieganiu się o dobra wieczne, co o tym, aby już teraz, w życiu doczesnym, do nich przylgnąć. Znowu tłumacze nawalili.
sobota, 23 września 2017
Zagubiona książka
Kiedy chodziłem do liceum, zorganizowano kiedyś w szkole kiermasz książek. Nasza łacinniczka wskazała nam na półce Eneidę, w wydaniu PIW-owskim, oprawną w zielone płótno, i powiedziała, że to dobry przekład, bo Zygmunta Kubiaka. Był grudzień, wybłagałem więc rodziców, aby mi kupili tę książkę pod choinkę. Pamiętam dotyk płótna i kartki z grubego, sztywnego papieru, i wstęp Kubiaka, o fontannie w formie stateczku...
Kilka lat temu pożyczyłem tę Eneidę dominikańskiemu nowicjatowi, bracia byli zainteresowani historią Eneasza i Dydony. I, niestety, książki już nie odzyskałem, przepadła. Czy któryś z braci wziął ją ze sobą przypadkiem do Krakowa? Czy może sprzedano ją do antykwariatu, bo i taka wersja obiła mi się o uszy? Smutno mi, bo książka pełna była wspomnień z czasów młodości, z początków uczenia się łaciny, pełna uroku mitycznego świata. To już nie wróci.
poniedziałek, 14 marca 2016
Gandalf, Nobel i Wergiliusz
Opublikowano przekład VI ks. Eneidy, nad którym pracował, w ostatnich miesiącach życia, Seamus Heaney. Tutaj można posłuchać, jak Ian McKellen czyta fragmenty tego przekładu.
sobota, 2 stycznia 2016
Poranna wprawka homerycka, czyli o boskiej ironii
Myślałem o katalogu — nie, nie okrętów, ale wierszy, które szczególnie kocham, które są dla mnie najbardziej poezji pełne, w sposób nie zawsze wytłumaczalny. Zdaję sobie sprawę z tego, że większość z nich podać musiałbym w przekładzie, co, oczywiście, pozbawia je dużej części uroku. Ale przecież i sam czasami muszę sięgać do przekładu, bo nie znam np. hiszpańskiego, i św. Teresy od Jezusa poezji w oryginale swobodnie czytać nie mogę.
Pomyślałem o fragmencie z Iliady, z księgi 22. To krótka rozmowa Apollona z Achillesem, nawet nie cała, tylko kilka z niej wersów. Pod koniec 21. księgi, kiedy Achilles niemal wpada w bramy Troi, Apollon chce go powstrzymać: wszak Troja jeszcze nie może zostać zdobyta, to wbrew przeznaczeniu. Najpierw Apollo podsuwa Achillowi Agenora, która ma go odciągnąć od bram Troi, a później sam przybiera Agenorową postać. Achilles goni go, księga 21. przechodzi w 22. Trojanie chronią się w mieście, a bóg przemawia do Achillesa. Z kpiną... A może z ironią? Boska ironia. Pisałem o niej kiedyś, przywołując siostrę Wendy Beckett i jej opinię na temat objawienia Boskiego imienia Mojżeszowi. Tak, bogowie bywają ironiczni...
Zajrzałem do dwóch przekładów Iliady, bardzo dobrych, a mianowicie Wieniewskiego i Jeżewskiej. Żaden jednak nie zadowolił mnie w tłumaczeniu tego krótkiego fragmentu, dlatego ośmieliłem się podać go we własnym przekładzie. Może chociaż ułamek tego, co mnie zachwyca w tym tekście, udało mi się przekazać.
Do Pelidy przemówił zaś Fojbos Apollon:
Czemuż mnie, synu Peleusa, chyżymi ścigasz nogami,
mnie, boga nieśmiertelnego, ty, coś jest tylko śmiertelny?
Wciąż nie poznałeś, że bogiem jestem, na próżno się starasz. (...)
Mnie nie zabijesz, bo śmierci nie jestem przecież podległy.
Odrzekł mu z wielkim wzburzeniem szybkonogi Achilles:
Zwiodłeś mnie, Zdalekacelny, wśród bogów najbardziej tyś zgubny...(Iliada, 22:7-10. 13-15)
piątek, 27 lutego 2015
Bibliści czasami kłamią
W używanym w liturgii przekładzie 1. Listu św. Piotra Apostoła czytamy: Krwią ran Jego zostaliście uzdrowieni (1 P 2:24). Obraz jest bardzo piękny, sakramentalny: oto krew, płynąca z ran Jezusa, uzdrawia nas z naszych grzechów (cf. I prefacja o Najśw. Eucharystii: Jego Krew, za nas wylana, obmywa nas, gdy ją pijemy). Ale św. Piotr nie pisał tu bezpośrednio o krwi Chrystusa. W oryginale czytamy: οὗ
τῷ μώλωπι ἰάθητε, i jest to quasi-cytat z greckiego przekładu Księgi Izajasza: τῷ
μώλωπι αὐτοῦ ἡμεῖς ἰάθημεν (Iz 53:5; tekst czytany w Wielki Piątek). Kluczowe jest tu słowo μώλωψ. A
μώλωψ to nie krew z rany,
tylko siniec, ślad po uderzeniu, krwiak, blizna. Stąd fragment z Listu św. Piotra należy przetłumaczyć: zostaliście uzdrowieni Jego sinością, Jego sińcami (tłumaczę liczbę pojedynczą jako mnogą: Chrystus cały był jednym wielkim sińcem, pobity i umęczony), razami, które nań spadły. Izajasz zamiast drugiej osoby liczby mnogiej ma pierwszą: Jego sinością my zostaliśmy uzdrowieni. Myślę, że w ten sposób natchnieni autorzy bardziej ukazali całość Męki Pańskiej, Jezusa przeraźliwie umęczonego.
Oczywiście, siniak to też krew, nagromadzona pod skórą, która wypłynęła z naczyń krwionośnych, ale jednak nie wypłynęła na zewnątrz, jak w przypadku rany. Można by tłumaczyć: krwią Jego sińców zostaliśmy uzdrowieni. Po grecku ranę określa się innymi słowami, nie μώλωψ, ale np. ὠτειλή,
τραῦμα czy ἕλκος.
Wszyscy święci Apostołowie, wstawiajcie się za nami!
piątek, 26 grudnia 2014
Umarł Stanisław Barańczak
Właśnie się dowiedziałem o jego śmierci i mrok mnie ogarnął. Jeden z największych, a może i największy poeta polski tych czasów. Wielki poeta i genialny tłumacz, nie tylko poezji, jemu wszak zawdzięczamy spotkanie po polsku z Ziemiomorzem. Tłumacz Shakespeare'a, jakiego nie było i nie będzie. Tłumacz Trenów Kochanowskiego na angielski. Człowiek niezwykłej wiedzy i wielkiego poczucia humoru.
Kiedy byłem w szpitalu, w 1995, dostałem, dzięki jego siostrze, Małgorzacie Musierowicz, kilka tomików z jego autografami, wpisanymi zielonym cienkopisem: pozdrawiam i dłoń ściskam.
Ne absorbeat eum tartarus, ne cadat in obscurum, sed signifer, sanctus Michael, repraesentet eum in lucem sanctam.
piątek, 4 lipca 2014
Eheu i eho
Zadziwiające, jak często miłośnicy, i to zagorzali, dawnej liturgii lekce sobie ważą znajomość łaciny, tak przecież przy tejże rzymskiej liturgii istotną. Ot, dał mi ktoś do przejrzenia świeżo przez takowych miłośników wydaną książeczkę, Liturgia a osobowość Dietricha von Hildebranda. Przejrzałem, literówek łacińskich sporo. Przykłady:
– strona 19.: jest etexaudiri zamiast et exaudiri;
– strona 27. i 28., cytat ze św. Augustyna, dwa razy błędnie podany: jest vocabimus zamiast vacabimus (cytat z De civitate Dei XXII, 30), zupełna zmiana znaczenia przy tej pomyłce; w przypisie tłumaczenie „będziemy świętować”, co nijak się ma do błędnego vocabimus; poprawną formę, vacabimus, przełożyłbym raczej jako „będziemy odpoczywać”; videbimus w tym samym cytacie to raczej „będziemy oglądać” [Boga], a nie „będziemy poznawać”; widzenie jest ważne dla Augustyna: Videntem videre, to jego pragnienie, widzieć Widzącego, Tego, który nas widzi, czyli Boga;
– strona 55., cytat z sekrety, modlitwy nad darami na Boże Ciało: jest bezsensowne unitatis in pacis zamiast unitatis et pacis, które trzeba połączyć z dona; strach pomyśleć o mszy odprawianej przy takiej znajomości łaciny;
– strona 158., tłumaczenie beata ubera, quae lactaverunt Christum Dominum to nie tyle „błogosławione piersi, które ssał Chrystus Pan”, co „błogosławione piersi, które karmiły mlekiem Chrystusa Pana” (werset równoważny do viscera, quae portaverunt; ubera, quae suxit Christus Dominus, to by znaczyło „piersi, które ssał Chrystus Pan”, cf. Łk 11:27), ale to akurat małe piwo;
– w kilku miejscach Dominus (w odniesieniu do Chrystusa) i Pater (w odniesieniu do Boga Ojca) pisane małą literą.
Pewnie więcej takich drobiazgów można znaleźć, jeśli ktoś ma więcej czasu i ochoty. Może wyjdzie niebawem jakieś poprawione wydanie?
niedziela, 29 czerwca 2014
Słuchajcie uważnie, bo nie będą powtarzać
Telewizja Trwam. Transmisja z papieskiej mszy w uroczystość świętych Apostołów Piotra i Pawła. Komentatorzy tłumaczą wszystko, także modlitwę eucharystyczną, na polski. Tłumaczą bezmyślnie, bez zrozumienia łacińskich słów, bez znajomości liturgii. Przykład: Hanc igitur komentator odczytał po polsku z Wielkanocy: Boże, przyjmij łaskawie tę Ofiarę (...) Składamy ją przede wszystkim za tych, których odrodziłeś z wody i Ducha Świętego. Ale może nie trzeba się dziwić, w końcu jeden z koncelebransów odmówił sobie przypisany fragment Kanonu po angielsku, chociaż msza była po łacinie.
A papież ma chyba nowy paliusz, taki sam, jak metropolici, tzn. z czarnymi krzyżykami i 'stojący', nie leżący na ramionach. Powrót do dawnych czasów.
poniedziałek, 10 lutego 2014
Lómendil i chiński wzór
Czytam ostatnio kryminały Roberta van Gulika o sędzim Di, który, nota bene, był postacią autentyczną, żyjącą w 7. wieku w Chinach. Powieści są bardzo ciekawe i wciągające, mimo koszmarnego miejscami przekładu i równie koszmarnej redakcji książki. Czasami zastanawianie się nad tym, co tłumaczka chciała powiedzieć, pozwala rozwiązać zagadkę, o której sędzia Di nie miał pojęcia.
I tak w tomie Sędzia Di i chiński wzór znajdujemy ciekawą scenę, rozgrywającą się w bibliotece zamordowanego pana Mei. Sędzia Di siada przy jego biurku, na którym znajduje i dokładnie ogląda następujące rzeczy: płytkę do rozcierania tuszu, biały pędzelek do pisania, wykonaną z zielonego jadeitu małą wagę do papieru i biały porcelanowy pojemniczek na wodę. Próbowałem sobie na różne sposoby wyobrazić ową wagę do papieru, i nie potrafiłem. Po co właściwie na biurku waga do papieru, do tego mała? Do ważenia kartek? Małych kartek, zwiniętych kartek? Ale uświadomiłem sobie, że książka napisana była po angielsku. Prawdopodobnie w tym miejscu autor użył słowa paperweight, tylko że ono nie znaczy 'waga do papieru' (chociaż takie skojarzenia może wywoływać), ale 'przycisk do papieru', czyli, jak rozumiem (nigdy nie używałem), coś ciężkiego, co kładzie się na kartce czy kartkach, aby nie zwiał ich z biurka jakiś podmuch powietrza. Takie 'urządzenie' jak najbardziej mogłoby być nieduże i zrobione z jadeitu, i o wiele bardziej pasuje na biurko pana Mei niż trudna do wyobrażenia sobie waga do papieru. Nie mam angielskiego oryginału, zatem nie mogę sprawdzić, czy moja hipoteza jest prawdziwa, ale myślę, że I strike near the truth.
poniedziałek, 19 listopada 2012
Miej miłosierdzie, Boże, dla polskich tłumaczy
W
jednym z wywiadów Jerzy Nowosielski zwraca uwagę na błędne
tłumaczenie, na język polski, wołania Kyrie eleison. Istotnie, i w
liturgii mszalnej, i w litanii do Wszystkich Świętych mamy Panie,
zmiłuj się nad nami, podczas gdy w oryginale greckim (bo Kyrie
eleison to po grecku, nie po łacinie) owego nad nami nie ma. Jest
tylko Panie, zmiłuj się. Popatrzyłem na przekłady w innych
językach: Lord, have mercy; Herr, erbarme dich; Signore, pietà;
Gospodi, pomiłuj. Tylko po polsku dodano to nieszczęsne nad nami.
Nowosielski
mówi: Tekst brzmi 'Panie, zmiłuj się', a więc nie tylko nad nami,
ale nad całym światem, nad całym stworzeniem, nad całym kosmosem.
Ten kosmiczny aspekt liturgii w ten sposób uległ zatarciu z wielką
szkodą dla wiernych.
Nie
tylko we mszy dokonano takiej zmiany. Np. w prośbach nieszporów piątku IV
tygodnia, w łacińskiej liturgii, mamy Kyrie eleison, w polskim
przekładzie – oczywiście, Panie, zmiłuj się nad nami. Wciąż nieszczęsne
nad nami się plącze.
(Dla
zainteresowanych: zmiłuj się nad nami po grecku – z wymową
przyjętą w liturgii, nieklasyczną – to eleison imas, klasycznie
– eleeson hemas. 'A' jest długie, z circumfleksem.)
czwartek, 1 listopada 2012
Kulawa łacina
Tutaj można obejrzeć nieszpory, które wczoraj papież sprawował w Kaplicy Sykstyńskiej. Wspaniale, że można się z nim łączyć w modlitwie, ale zupełnie nie rozumiem, po co ksiądz komentator odczytywał, pośpiesznie, polskie teksty brewiarzowe. Na początku zachęcił widzów, aby wzięli brewiarze i modlili się wspólnie. Wystarczyło dać napisy na dole ekranu zamiast zagłuszać śpiew zgromadzonych w Sykstynie. (Inna rzecz, że ten śpiew najwyższej jakości nie był, może to wina transmisji.)
Nieszpory były po łacinie. Antyfona do Magnificat była z brewiarza przedsoborowego: Angeli, Archangeli, Throni et Dominationes, etc.: kolejno wymienione grupy świętych, i na koniec wezwanie: intercedite pro nobis, wstawiajcie się za nami. Komentator jednak odczytał polski przekład innej antyfony, tej, która obecnie jest w Liturgii Godzin: Te gloriosus Apostolorum chorus, czyli: Ciebie uwielbia przesławny chór Apostołów, etc.
Ot, taka wpadka.
sobota, 6 października 2012
Chcielibyśmy, ale czy chcemy?
Hunc Annum digne ac fecunde celebrare cupimus (z listu apostolskiego papieża Benedykta XVI Porta fidei, ogłaszającego rok wiary; punkt 8).
Chcielibyśmy obchodzić ten Rok Wiary w sposób godny i owocny. Taki jest przekład oficjalny, przynajmniej w internecie. Mój zaś przekład jest taki: Chcemy obchodzić ten Rok w sposób godny i owocny.
Chcielibyśmy obchodzić ten Rok Wiary w sposób godny i owocny. Taki jest przekład oficjalny, przynajmniej w internecie. Mój zaś przekład jest taki: Chcemy obchodzić ten Rok w sposób godny i owocny.
Komentarz:
cupimus: 1 osoba liczby mnogiej, indicativus (czyli tryb oznajmujący) praesentis (czyli czasu teraźniejszego) activi (czyli strony czynnej) od czasownika cupio, chcieć.
Innymi słowy, forma cupimus nie wyraża przypuszczenia, zastanawiania się, czy też życzenia.
cupimus: 1 osoba liczby mnogiej, indicativus (czyli tryb oznajmujący) praesentis (czyli czasu teraźniejszego) activi (czyli strony czynnej) od czasownika cupio, chcieć.
Innymi słowy, forma cupimus nie wyraża przypuszczenia, zastanawiania się, czy też życzenia.
wtorek, 1 listopada 2011
O jedno 'alleluja' za daleko?
Polski przekład Liturgii Godzin ma tendencję do gubienia alleluja przy antyfonach (chociaż czasami działa w drugą stronę: dodaje tam, gdzie w oficjalnej wersji łacińskiej ich nie ma) w tomach trzecim i czwartym.
Weźmy chociażby dzisiejszą jutrznię: pierwsza antyfona psalmodii ma po łacinie dodane alleluia, w polskiej wersji go nie ma. 11. listopada, dzień św. Marcina: druga i trzecia antyfona psalmodii mają alleluia w wersji łacińskiej, w polskim przekładzie ich brak.
I nieszpory niedzieli 2. tygodnia w okresie zwykłym mają alleluia przy każdej antyfonie psalmodii, ale tylko w wersji łacińskiej.
Antyfona do Benedictus na rocznicę poświęcenia kościoła: po łacinie jest na końcu alleluia, po polsku nie ma. Antyfona do Magnificat w II nieszporach Bożego Ciała, słynne O sacrum convivium: po łacinie kończy się alleluia, po polsku nie. Wreszcie, wiele antyfon do Magnificat i Benedictus dla niedziel okresu zwykłego ma po łacinie alleluia, którego po polsku nie uświadczysz.
Dlaczego? Tłumacze nie umieli przetłumaczyć? Drukarze zgubili? Liturgiści uznali za niewłaściwie? Kolejny przykład poprawek w polskim przekładzie brewiarza.
A skoro już o antyfonach... Nie podoba mi się pewien zgrzyt: antyfona do Benedictus z dnia Wszystkich Świętych, 1. listopada, jest identyczna z responsorium oficjum czytań z Dnia Zadusznego, 2. listopada (tyle że bez 'alleluja'): Sprawiedliwi jaśnieć będą jak słońce w królestwie Ojca swojego. Wierzymy, że zmarli, za których się modlimy, zajaśnieją kiedyś tak, jak święci, którym oddajemy cześć dzisiaj, to prawda, a jednak... Coś mi tu zgrzyta. Zbyt nagły przeskok.
A skoro już o antyfonach... Nie podoba mi się pewien zgrzyt: antyfona do Benedictus z dnia Wszystkich Świętych, 1. listopada, jest identyczna z responsorium oficjum czytań z Dnia Zadusznego, 2. listopada (tyle że bez 'alleluja'): Sprawiedliwi jaśnieć będą jak słońce w królestwie Ojca swojego. Wierzymy, że zmarli, za których się modlimy, zajaśnieją kiedyś tak, jak święci, którym oddajemy cześć dzisiaj, to prawda, a jednak... Coś mi tu zgrzyta. Zbyt nagły przeskok.
Subskrybuj:
Posty (Atom)