wtorek, 28 kwietnia 2009

Ciężkie życie bliźniego twego

Być może znowu będzie zgryźliwie, bo to kolejny dzień, kiedy medycyna dużo pomóc nie może. Trzy obserwacje wielkomiejskie zmęczonego człowieka.

1. Metro. Dlaczego wsiadający stają przy drzwiach do wagonu zwartym tłumem, nie pozwalając wysiadającym wyjść na peron? Co więcej, zdają się być zdumieni/oburzeni (niepotrzebne skreślić), że ktoś im utrudnia wejście do wagonu! Nie przyjdzie im na myśl, że można stanąć z boku drzwi, i wejść do środka wtedy, kiedy wyjdą wysiadający.

2. Metro, tramwaj i autobus. Dlaczego w tym kraju pasażerowie okupują drzwi i ich najbliższą okolicę? Wsiadają, i zatrzymują się tuż przy drzwiach. To, że za nimi ktoś inny chce wsiąść, zupełnie ich nie obchodzi, nawet jeśli miałby zostać przycięty przez drzwi pojazdu. A jeśli jesteś już we wnętrzu i chcesz wysiąść, musisz dokonać bohaterskiego przedarcia się przez tłum stojący tuż przy drzwiach, zdumiony, rzecz jasna, że ktoś próbuje wysiąść.

3. Wejścia do budynków. Dlaczego wchodząc do urzędów, banków etc. trzeba wstrzymywać oddech, aby nie wdychać nikotynowego smrodu? Rozumiem, że pracodawcy zabraniają palić wewnątrz, ale czy palacze muszą okupować teren tuż przy drzwiach wejściowych, beztrosko dmuchając dymem w twarz wchodzącym bądź przechodzącym ludziom?

czwartek, 23 kwietnia 2009

Raz na koniu, raz w koniu

Filologii uczyło mnie trzech Jerzych, ale tylko jednego z nich dobrze wspominam: doktora Jerzego Mańkowskiego. Uczył nas greki i literatury greckiej, ale też uczył nas uczenia się i uczenia innych. (Na pozostałych dwóch Jerzych spuśćmy zasłonę litościwego milczenia.) Dziś dzień św. Jerzego.

To prawda, że niewiele wiemy o tym świętym, jego żywot budzi zastrzeżenia historyków; niektórzy przypuszczają, że może nawet wcale nie istniał, jest tylko pobożną legendą... Ale czczony jest na tylu ikonach, jest też patronem Anglii, zatem należy mu się wpis.

Na ogół wszyscy kojarzą Jerzego jako tego, który walczył ze smokiem. Podam tutaj inny fragment jego „biografii”, z dawnego martyrologium. To scena bezpośrednio poprzedzająca męczeństwo Jerzego, o którym szczegółowo pisał już nie będę: mało to przyjemne, m. in. kąpiel w roztopionym ołowiu i wsadzenie do rozgrzanego, metalowego „konia”. Raczej trudne do naśladowania, zwłaszcza w obecnych czasach, kiedy wiemy, jak trujący jest ołów. (I w skupach złomu chyba trudno go uświadczyć...)

Namiestnik Dacjan poddał różnorodnym torturom chrześcijan, aby zmusić ich do oddania czci bałwanom. Jerzy, widząc ich udręki, rozporządził całym swym majątkiem, złożył strój żołnierski, a a przywdziawszy szatę chrześcijańską, wpadł pomiędzy tych, co składali bożkom ofiary, i powiedział: „Wszyscy bogowie pogan to demony: Pan zaś stworzył niebiosa.” Na to namiestnik: „Na jakiej podstawie tak twierdzisz? Powiedz, skąd jesteś, jak się nazywasz?” Odpowiedział: „Jestem chrześcijaninem, zwą mnie Jerzy; urodziłem się i służyłem w armii w Kapadocji. Ale wszystko porzuciłem, aby służyć Chrystusowi, który jest Bogiem niebios.”

Podobną decyzję podjął i św. Marcin: także porzucił armię – zdezerterował (nie tylko on jeden pośród świętych), i zaczął służyć jedynemu prawdziwemu Królowi, Chrystusowi.

Córki jerozolimskie, przyjdźcie i zobaczcie męczenników w koronach, którymi uwieńczył ich Pan w dniu uroczystym, w dniu radosnym, alleluja. (Ant. ad Magnificat)

poniedziałek, 20 kwietnia 2009

Na początku była świeca

Procesja z paschałem do mrocznego kościoła wydaje się wręcz oczywistym elementem liturgii wigilijnej. Gdybyśmy jednak przenieśli się wstecz o np. 70 lat, zobaczylibyśmy coś zupełnie innego...

Przed kościołem kapłan błogosławił ogień i ziarna kadzidła. Diakon, w białej dalmatyce, zapalał od nowego ognia tzw. trianguł – trzy świece wychodzące z jednej, symbol Trójcy Przenajświętszej. Zapalał na początku jedną z tych świec, i śpiewał Lumen Christi. Na środku kościoła zapalał drugą, przy ołtarzu trzecią, i zaczynał śpiewać Exsultet. Przy słowach In huius igitur noctis gratia (W tę noc pełną łaski) wkładał w paschał pięć ziaren kadzidła. Kiedy śpiewał o paschale, że go in honorem Dei rutilans ignis accendit (na chwałę Boga jaśniejący płomień zapala), zapalał go jedną ze świec triangułu. A gdy śpiewał, że płomień świecy żywi się strugami wosku i nie doznaje żadnego ubytku, zapalano światła w kościele*). (W mszaliku, z którego to przepisuję, nie ma wzmianki o świecach wiernych, więc najprawdopodobniej ich nie nieśli.)

We wczesnym średniowieczu zamiast triangułu zdarzała się świeca zwinięta wokół drążka, trochę jak wąż, a nowy ogień rozpalano także w Wielki Czwartek i Piątek.

Różna też była liczba lekcji ze Starego Testamentu: od czterech (tu wiwatują zwolennicy ‘względów duszpasterskich’) do dwunastu (tu z nogi na nogę przestępują ci, dla których nie starczyło miejsca w ławkach). Zawsze jednak pojawiały się czytania o stworzeniu świata i o przejściu przez Morze Czerwone. Pojawia się też w zestawach historia Noego i jego arki, Jonasza i Niniwitów, proroctwo Ezechiela o wyschłych kościach, opis ofiary paschalnej z Księgi Wyjścia (czytany także w Wielki Piątek), pieśń Izajasza o winnicy...
__________________
*) Ale np. według mszałów z 10. wieku, zapalano światła na Gloria, a poprzedzone to było wezwaniem kantora Accendite – Zapalajcie.

sobota, 18 kwietnia 2009

Dominica die Octabas Paschae

Nie, to nie jest błąd w tytule, ale oryginalna ortografia z rękopisu, odzwierciedlająca zmiany w wymowie łaciny późnej starożytności i wczesnego średniowiecza. Przy okazji widać, skąd się wzięła hiszpańska wymowa...

Na ten dzień przewidywały dawne mszały takie błogosławieństwo:

Bóg, którego Syn Jednorodzony, mimo drzwi zamkniętych, zechciał się dzisiaj ukazać uczniom, niech was hojnie obdarzy swym błogosławieństwem i otworzy wam łaskawie bramy królestwa niebieskiego.
Chrystus, przez dotknięcie swego ciała, uzdrowił rany zwątpienia w sercach uczniów; niech On sprawi, abyście byli wolni od wszelkich grzechów dzięki wyznawaniu wiary w Jego zmartwychwstanie.
Wraz z Tomaszem wyznajecie Go jako Pana i Boga, i pokornie Go przyzywacie swymi modlitwami; niech On was strzeże od zła wszelkiego na tym świecie, a w przyszłym przyłączy do zastępów świętych.

W Biblii Tysiąclecia perykopa o spotkaniu Tomasza ze Zmartwychwstałym była zatytułowana „Niewierny Tomasz”. Jedna z uwag, jakie prof. Świderkówna co jakiś czas przekazywała o. Augustynowi Jankowskiemu, któremu w dużej mierze Biblię Tysiąclecia zawdzięczamy, dotyczyła tego właśnie tytułu: Tomasz nie jest niewierny, tylko niedowierzający. A to duża różnica. Nie mam najnowszego wydania, więc nie wiem, czy ten tytuł zmieniono.

piątek, 17 kwietnia 2009

Wielka Sobota raz jeszcze

Dwa teksty, związane z tajemnicą Wielkiej Soboty. Pierwszy to responsorium, śpiewane kiedyś – po łacinie – przy rezurekcji. Drugi – tekst zachowany fragmentarycznie, może ślad wczesnego dramatu liturgicznego – utkany jest właściwie z psalmów.

Responsorium wielkanocne

Gdy Chrystus, Król chwały, wkraczał do Otchłani, by odnieść w niej zwycięstwo, chór aniołów otworzył przed Nim odwieczne bramy*). Lud święty, w niewoli śmierci trzymany, zawołał ze łzami: „Przybyłeś, Upragniony, którego w ciemnościach oczekiwaliśmy, aby tej Nocy wyprowadzić jeńców z zamknięcia. Ciebie wzywały nasze westchnienia, nasze głośne lamenty; Tyś jest nadzieją dla tych, co stracili nadzieję, wielką pociechą w udręce”. Alleluja.


Modlitwa ze ‘Zstąpienia do Otchłani’ z Book of Cerne [9. wiek]

Oto modlitwa niezliczonej rzeszy świętych, trzymanych w piekieł niewoli. Ze łzami błagali oni Zbawiciela, gdy zstąpił do piekieł: Przybyłeś, Odkupicielu świata; przybyłeś – Ciebie codziennie się spodziewaliśmy; przybyłeś – Twoje przyjście dla nas ogłaszało Prawo i Prorocy; przybyłeś, dając przebaczenie tym, co w ciele żyją, grzesznikom świata. Uwolnij zmarłych jeńców Otchłani! Dla nas zstąpiłeś do piekieł, nie zostawiaj nas, gdy będziesz powracał do niebios!  Na wieki osiągnąłeś chwałę, postaw i w Otchłani znak zwycięstwa! Niech będzie nad nami, Panie, Twoje miłosierdzie teraz, jako że w Tobie nadzieję pokładaliśmy. U Ciebie bowiem jest źródło życia i w Twojej światłości zobaczymy światło. Okaż nam, Panie, miłosierdzie swoje, i daj nam swoje zbawienie. Pamiętaj o swym ludzie, który od dawna zgromadziłeś. Nie pamiętaj naszych dawnych nieprawości, szybko nas spotka Twoje miłosierdzie, gdyż bardzo jesteśmy nędzni. Wspomóż nas, Boże, nasz Zbawco, i dla chwały Twego imienia, Panie, wybaw nas, i bądź miłosierny grzechom naszym ze względu na Twe imię!

Po tej modlitwie i błaganiu niezliczonych jeńców, natychmiast, na rozkaz Pana, wszyscy dawni sprawiedliwi bezzwłocznie uwolnieni ze swych więzów dzięki potędze Pana i Zbawiciela, obejmując Pana i Zbawcę za kolana, wołają pokornie z niewypowiedzianą radością: Rozerwałeś, Panie, nasze więzy, Tobie złożymy ofiarę pochwalną, ponieważ nie postąpiłeś z nami według naszych grzechów, ani według nieprawości naszych odpłaciłeś nam.

Adam zaś i Ewa jeszcze nie zostali wyzwoleni z więzów. Wtedy Adam wołał do Pana głosem pełnym żałości: Zmiłuj się nade mną, Boże, zmiłuj się nade mną w wielkim Twym miłosierdziu, i w ogromie Twych zmiłowań zgładź moją nieprawość, bo zgrzeszyłem przeciw Tobie samemu i zło uczyniłem przed Tobą. Pobłądziłem jak owca, która zaginęła. Rozwiąż moje więzy, gdyż Twoje ręce mnie uczyniły i ukształtowały. Nie zostawiaj w Otchłani mojej duszy, lecz okaż mi miłosierdzie i wyprowadź mnie związanego z więzienia i z cienia śmierci.

Wtedy, za łaską Pańską, Adam wyzwolony z więzów, przypadł do kolan Jezusa Chrystusa: Błogosław, duszo moja, Pana i wszystko, co jest we mnie, Jego święte imię. On zlitował się nad moimi nieprawościami, On uzdrawia wszystkie me choroby, On odkupi ze zguby moje życie, On nasyca dobrami moje pragnienie.

Także Ewa płacze i mówi: Sprawiedliwy jesteś, Panie, i wyrok Twój jest słuszny, bo zasłużenie to wszystko cierpię. Nie rozumiałam bowiem, gdy żyłam z zaszczycie, stałam się podobna do zwierząt bezrozumnych i teraz jestem taka, jak one. Lecz Ty, Panie, nie pamiętaj o winach mej młodości i mej głupoty. Nie odwracaj swego miłosierdzia ode mnie, w gniewie nie odwracaj się do swej służebnicy. [i tu tekst się urywa w rękopisie]
_________________________
*) Nawiązanie do psalmu 24, który pojawia się w oficjum Wielkiej Soboty, i o którym kilka razy, właśnie w odniesieniu do Zmartwychwstania, mówił i pisał Benedykt XVI

czwartek, 16 kwietnia 2009

Urodziny w naszej rodzinie

Dziś są osiemdziesiąte drugie urodziny Benedykta XVI. Cieszmy się, że Pan go powołał na Piotrową Stolicę. Niech go zachowa w zdrowiu i bezpieczeństwie dla swojego Kościoła, aby rządził świętym ludem Bożym.

Oremus pro Pontifice nostro, Benedicto: Dominus conservet eum et vivificet eum, et beatum faciat eum in terra, et non tradat eum in animam inimicorum eius.

środa, 15 kwietnia 2009

Modne słowa

Lubię określenie ‘Wigilia wielkanocna’. Tak, ‘wielkanocna’, a nie ‘paschalna’. Może ze względu na upodobanie do pływania pod prąd?

Owszem, ‘Pascha’, ‘paschalny’ to też piękne słowa, niosące w sobie wiele treści, i czasami są jak najbardziej na miejscu. Chrystus został ofiarowany jako nasza Pascha – jak to inaczej oddać? Jako ‘wielkanocna ofiara’? Nie całkiem, bo tu jednak chodzi o Paschę w rozumieniu żydowskim, jak to wyjaśniał Benedykt XVI w swojej homilii.

Po łacinie mamy tempus paschale, po polsku – okres wielkanocny. Po łacinie mamy kolejne Dominicae Paschae, po polsku – Niedziele wielkanocne. Ale o Wigilii wszyscy mówią – paschalna. Brzmi to trochę snobistycznie, kojarzy mi się z hiperpoprawnością w akcentowaniu niektórych wyrazów – żeby brzmiało bardziej uczenie albo cudzoziemsko.

A przecież ‘wielkanocna’ brzmi tak pięknie, tak świeżo, i tak właściwie pokazuje, który moment tych świąt jest najważniejszy. Noc. Nie taka, jak inne noce. Wielka Noc. Jedyna w swoim rodzaju, kiedy sprawy ziemskie wiążą się na stałe ze sprawami niebiańskimi.