To tytuł książki, którą chcę przeczytać. Z internetowych zajawek można się dowiedzieć, że kiedy Jan Paweł II był w Holandii w 1985, witały go transparenty: Posuń się, Janie Pawle, zasłaniasz Jezusa. Pewnie teraz wszyscy na mnie napadną, ale uważam, że w tych słowach było sporo racji. Owszem, Jan Paweł II wiele dokonał dla świata i, być może, dla Kościoła, ale dla mnie był bardziej showmanem niż sługą sług Bożych. Jego sposób mówienia, jego gesty... jego pycha także. (Dwa przykłady: chamskie słowa do papieskiego łacinnika, który zwrócił papieżowi uwagę na błąd ortograficzny, i upieranie się na czytanie homilii właśnie w Holandii, mimo nieznajomości języka.) Do tego w Polsce zrobiono z niego złotego cielca i osobę nietykalną pod każdym względem. A ja zawsze alergicznie reaguję na kult jednostki.
Co do zasłaniania Jezusa: moja znajoma baptystka powiedziała mi kiedyś, że prawdopodobnie wielu, wielu ludzi śpiewających Abba Ojcze nie myśli tu o Ojcu naszym niebieskim, ale o papieżu, bo to przecież nasz Ojciec Święty. (Przypomnę tylko, że naszym papieżem jest zawsze ten obecnie urzędujący.) Tak samo dla mnie zgorszeniem było wstawienie twarzy Jana Pawła II na miejsce twarzy ojca w obrazie syna marnotrawnego Rembrandta. Wracamy i wracać mamy nie do papieża, chociażby był jak najbardziej cool, ale do Ojca naszego niebieskiego. Wreszcie, całe umieranie papieża na oczach świata to był show i nie przekonują mnie opinie, że chciał nam dać ostatnią lekcję, jak się umiera. Czy ten show to był jego własny pomysł, czy jego otoczenia, nie wiem. Dla mnie to było gorszące. I nie, nie płakałem po papieżu.
O innych cieniach jego pontyfikatu pisał nie będę, bo są dobrze znane, chociaż skrzętnie zacierane przez jego wyznawców.
Ojciec... Nigdy Jan Paweł II nie budził we mnie synowskich uczuć, nie uważałem go za ojca, nie sądzę, abym chciał się u niego wyspowiadać czy porozmawiać z nim o życiu. W tym względzie był dla mnie całkowicie obcą osobą, w przeciwieństwie do jego następcy. Tak samo jeśli chodzi o słynne poczucie humoru JP2: zupełnie mi obce, zupełnie nieśmieszne. No cóż, nie nasz papież, mówią na świecie, nie mój papież, powiem i ja.
I na koniec pragnę przeprosić wszystkich wyznawców JP2 za to, że ten wpis nie został opublikowany o 21:37. Czy to może było 27?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz