Mnie bardzo zasmuciła nowa książka Le Guin w Polsce ("Rzeźbię w słowach"), gdzie chyba już w pierwszym eseju pisze ona, że nie byłoby jej literatury, gdyby nie zdecydowała się w młodości na... aborcję. I tu od razu przypomina mi się "Ci, którzy odchodzą z Omelas"
Mnie bardzo zasmuciła nowa książka Le Guin w Polsce ("Rzeźbię w słowach"), gdzie chyba już w pierwszym eseju pisze ona, że nie byłoby jej literatury, gdyby nie zdecydowała się w młodości na... aborcję. I tu od razu przypomina mi się "Ci, którzy odchodzą z Omelas"
OdpowiedzUsuńTak, to jest bardzo smutne. Zwłaszcza to swego rodzaju chwalenie się tym. Chyba że ta literatura wyrasta z cierpienia.
OdpowiedzUsuń